Niepokój w obliczu pandemii

U niektórych osób stan niepokoju utrzymuje się dłużej i jest bardziej nasilony, zwłaszcza gdy panuje koronawirus
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Wszyscy ludzie czasami odczuwają niepokój i stres i to jest normalne. Ale problem ten zaostrzył się szczególnie w tym roku, podczas pandemii, kiedy ludzie nie wiedzą, co będzie dalej. Z powodu poczucia, że nie panujemy już nad sytuacją, poziom niepokoju wśrod ludzi znacznie się zwiększył na całym świecie.

Na przełomie sierpnia i września ośrodek badania opinii publicznej „Sprinter tyrimai” przeprowadził sondaż na temat niepokoju w czasie pandemii koronawirusa wśród 1008 respondentów w wieku od 18 do 75 lat. – Celem naszego badania było poznanie opinii ludności Litwy na temat niepokoju w czasie pandemii koronawirusa. Wyniki pokazały, że aż 90 proc. respondentów w czasie pandemii o wiele częściej odczuwa niepokój: 41 proc. respondentów martwi się czasami, 27 proc. – często, 17 proc. – rzadko, 8 proc. – codziennie. Tylko 7 proc. respondentów powiedziało, że w ogóle nie odczuwa niepokoju – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” Ignas Zokas, dyrektor „Sprinter tyrimai”.

Girl in a jacket

Reakcja obronna organizmu

Jako główne przyczyny lęku 42 proc. respondentów wymieniało poważne choroby, niezdolność do pracy i śmierć, 21 proc. badanych twierdziło, że przyczyną ich niepokoju są nieszczęścia członków rodziny, a 19 proc. jako przyczynę podało utratę stałych dochodów.

– Według przeprowadzonego sondażu kobiety i osoby starsze częściej martwią się, czy ich rodzinę nie spotka nieszczęście, natomiast mężczyźni obawiają się o stabilność dochodów. Badanie wykazało też, że połowa ankietowanych uważa, iż dodatkowe oszczędności oraz wsparcie najbliższych to najlepszy sposób radzenia sobie z nagłymi negatywnymi zdarzeniami. 37 proc. ankietowanych uznaje za taki ubezpieczenie na życie, a dla 26 proc. najlepszym sposobem są umiejętności osobiste. Zarówno nasz sondaż, jak i inne badania pokazują, że poziom lęku w czasie pandemii znacznie wzrósł. Z naszych badań wynika, że wśród ponad tysiąca respondentów aż 61 proc. uważa, że podczas pandemii zwiększył się bardzo ich poziom niepokoju, odczuwają go też o wiele częściej. Respondenci najbardziej martwią się o dobrobyt swoich rodzin w tym trudnym okresie – stwierdziło tak ponad 90 proc. ankietowanych – zaznacza Zokas.

Niedawno zorganizowano nawet konferencję „Litewski wskaźnik lęku w obliczu pandemii: jak to jest i jak sobie z tym radzić?”. Eksperci omawiali na niej czynniki, które wpływają destabilizująco na stan psychiczny mieszkańców Litwy.
Darja Norbutė, psycholog i psychiatra z Kliniki „Nerimo” (Niepokój), w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” twierdzi, że niepokój jest w pełni normalną reakcją umysłu, ale nieustanne odczuwanie niepokoju może utrudnić normalne funkcjonowanie i doprowadzić do poważnych chorób.

Psychologowie zdają sobie sprawę, że w dobie pandemii wsparcia psychologicznego potrzebuje znacznie więcej ludzi
| Fot. Marian Paluszkiewicz

– Odczuwanie niepokoju jest normalne, ludzkie. Niepokój jest ochronną reakcją człowieka. Kiedy stajemy w obliczu sytuacji, której nie znamy, rozważamy jej potencjalny wpływ na nasze życie, uważamy, że niektóre skutki tej sytuacji nam zagrażają, to właśnie budzi niepokój. Wszyscy czasami odczuwamy niepokój, ważne jest nauczyć się sobie z nim radzić i w żadnym wypadku nie wolno próbować tego unikać. To, że według sondażu tylu ludzi czuje niepokój, jest normalne. Niepokojące jest to, że dzieje się to tak często. Paradoksalnie niepokoi mnie też te 7 proc. ludzi, którzy twierdzą, że nigdy nie odczuwają niepokoju – podkreśla psycholog.

Niebezpieczne przedłużające się napięcie

Wewnętrzny niepokój to stan psychiczny objawiający się silnym lękiem, nieustannym napięciem, powiązanym z dogłębnym brakiem poczucia bezpieczeństwa. U jego źródeł tkwi długotrwały stres. Nieustanne odczuwanie niepokoju może być oznaką poważnych zaburzeń psychicznych. Zdarza się, że towarzyszą mu objawy somatyczne: duszności, palpitacje serca, drżenie rąk i nóg, bóle brzucha, bóle głowy, pocenie się, zaburzenia miesiączkowania, bezsenność, biegunki, utrata wagi.
– Lęk to naturalny stan emocjonalny pojawiający się w życiu codziennym. Jest normalną reakcją na stresujące sytuacje, takie jak: przemówienie publiczne, ważny egzamin czy zagrożenie ze strony agresywnego psa. Jednakże u niektórych osób stan niepokoju utrzymuje się dłużej i jest bardziej nasilony, zwłaszcza teraz, gdy panuje koronawirus. Przedłużający się niepokój i napięcie mogą się stać poważnym zaburzeniem uniemożliwiającym poradzenie sobie z codziennymi sprawami, a osoba doświadczająca go nie jest w stanie nad nim zapanować. Lęk staje się zaburzeniem, kiedy zaczyna wywierać paraliżujący wpływ na życie danej osoby – kiedy znacząco obniża jakość życia, ogranicza funkcjonowanie i jest źródłem cierpienia psychicznego. A więc dzisiaj niepokoić powinna nas nie liczba osób odczuwających stres, ale okres i moc jego odczuwania – twierdzi Darja Norbutė.

Niepokój czuje całe ciało

Sposób leczenia zaburzeń lękowych zależy m.in. od tego, jak niepokój jest przez pacjenta przeżywany i jakie dana osoba ma oczekiwania. Łagodne symptomy mogą być wyciszone np. przez zmianę trybu życia (regularne ćwiczenia fizyczne, relaksacja, medytacja). Jeżeli objawy są poważniejsze i trwają stosunkowo długo, wpływając niekorzystnie na jakość życia człowieka – wskazane jest sięgnięcie po profesjonalną pomoc psychologiczną i psychiatryczną.

– Jeśli mamy wrażenie, że nasz niepokój można racjonalnie wytłumaczyć, powinniśmy także wiedzieć, że są sposoby radzenia sobie z nim. Spróbujmy ziół i olejków, które można dodać do rozluźniającej kąpieli, a także uspokajających ziołowych herbatek, a nawet określonego jedzenia. Ale pamiętajmy, że przedłużające się ciężkie stany niepokoju mogą mieć poważny wpływ także na zdrowie fizyczne. Jeśli odczuwamy lęk przez większość czasu, mamy problemy ze snem i koncentracją, uciekamy przed lękiem w alkohol, narkotyki czy choćby jedzenie, jeśli czujemy, że możemy zrobić krzywdę sobie lub innym – koniecznie należy zwróć się do lekarza – radzi Darja Norbutė.

Psycholog zdaje sobie sprawę, że w dobie pandemii wsparcia psychologicznego potrzebuje znacznie więcej ludzi. – Na jesień zawsze zwiększa się liczba osób korzystających z usług psychologów czy psychiatrów. W tym roku ten skok był jeszcze większy. Na psychikę ludzi mocno podziałała izolacja społeczna z powodu pandemii. Człowiek potrzebuje drugiego człowieka, potrzebuje obcowania z naturą, a tu nagle został tego wszystkiego pozbawiony. Zauważyłam też, że przed pandemią ludzie zwracali się do mnie z zupełnie innymi problemami. Chcieli coś zmieniać w swoim życiu, niektórzy np. pracę, i z tego powodu czuli niepokój, ale byli pewni, że mają pracę. A dzisiaj przychodzą i martwią się, jak by tu nie stracić pracy, z czego żyć. To jest bardzo ciężki okres dla wszystkich ludzi – nie ma wątpliwości Darja Norbutė, psycholog i psychiatra z Kliniki „Nerimo”.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 43(124) 24-30/10/2020