Święty Mikołaj w czasie pandemii pracuje zdalnie

Petras Lisauskas jako Święty Mikołaj
| Fot. Eimantas Žeimys

Święty Mikołaj nie poddał się koronawirusowi i w tym roku także odwiedzi dzieci, ale w inny sposób. Białobrody idzie z duchem czasu i potrafi się dostosowć, dlatego porozmawia z dziećmi… online, przez komputer lub telefon.

Już wiosną wiedzieliśmy, że Boże Narodzenie w tym roku będzie inne. Na ten rok mieliśmy wielkie plany, ale covid-19 wszystko przekreślił. Było jasne, że musimy mieć plan B. A kiedy wszyscy zaczęli mówić o drugiej fali zakażeń latem, pojawiły się plany C i D. Dzisiaj jesteśmy już pewni, że na żywo w tym roku z dziećmi się nie spotkamy – mówi „Kurierowi Wilenskiemu” Petras Lisauskas, w okresie świątecznym dorabiający jako święty mikołaj, poza tym zaś – tancerz, aktor.

Jako jedną z opcji, które mogłyby zastąpić występy na żywo, jego zespół wymyślił wirtualne rozmowy. Lisauskas kiedyś nagrywał wideopozdrowienia dla przyjaciół, ale nie inwestował w to zbyt wiele. W tym roku, kiedy większość pokazów będzie musiało być wirtualnych, klientom trzeba zaoferować wysokiej jakości obraz i dźwięk.

Zwykle harmonogram świętego mikołaja na dni świąteczne w październiku był już zajęty w 90 proc. Dziś sytuacja jest inna, jak twierdzi Lisauskas, zamówień prawie nie ma. Wszystko zależy jednak od tego, jak będzie wyglądała sytuacja w związku z covid-19 w okolicy świąt. Pojedyncze osoby zarezerwowały występy na żywo, ale wraz z pogorszeniem się sytuacji program może zostać przeniesiony całkowicie w przestrzeń wirtualną.

Czytaj więcej: Zawód: Święty Mikołaj

Mikołaj ciężko pracuje

– W tym roku nie mamy tylu chętnych, ale na całkowity brak klientów narzekać nie możemy. Większość osób, którzy rezerwowali wizytę świętego mikołaja na żywo, to nasi starzy klienci, którzy nam ufają. Spełniamy wszystkie wymogi bezpieczeństwa. Zastanawialiśmy się nawet nad wynajęciem nadmuchiwanych baniek do chodzenia po wodzie. Okazuje się, że jest to możliwe również na lądzie. W ten sposób mogłem odizolować się od ludzi. To wszystko jest możliwe, ale musimy się na coś zdecydować, ponieważ trzeba zainwestować pieniądze. Wybrałem przedstawienia wirtualne, ponieważ jestem aktorem i przed kamerami czuję się bardzo dobrze. Oczywiście, w to też trzeba zainwestować – tłumaczy.

Niektórym może się wydawać, że przedstawienia wirtualne będą mniej kosztowne, ale Lisauskas zaprzecza. Jak twierdzi, kreowana przez niego postać nie może po prostu usiąść z kijem i czekać. To nie będzie zwykła pogadanka typu: „A grzeczny byłeś?”, „A czy się uczyłeś?”.

– Mój bohater zawsze biegał, skakał. Dlatego chcę zrobić takie świąteczne miasteczko. To ma być specjalny domek, udekorowany, w którym będzie czuć atmosferę świąteczną. Nie będę siedział w jednym miejscu i coś tam mówił do dzieci. Będzie ze mną także moja żona, która w czasie spotkania będzie uczyła dzieci robótek ręcznych. Na pewno nie będę tym mikołajem, który po prostu przywita się i zaczeka, aż rodzice przeleją pieniądze na konto. Chcę, żeby wszyscy zobaczyli, że włożono w to mnóstwo pracy – podkreśla Petras Lisauskas.

Słownik: święty mikołaj – zapisujemy
małymi literami, gdy mowa o osobie
przebranej za Świętego Mikołaja
| Fot. Eimantas Žeimys

Frustracja świętych mikołajów

Aktor ma nadzieję, że widzowie będą mogli poczuć ducha świąt Bożego Narodzenia dzięki nowoczesnej technologii. – W przyszłości ponownie spotkamy się w rzeczywistości. Kamera zużywa nieco więcej energii, a nie wszystko pokazuje. To będzie nowa umiejętność do nauczenia się. Oczywiście zawsze fajniej jest patrzeć dziecku w oczy niż w obiektyw aparatu. Wirtualna rzeczywistość nie zastępuje prawdziwego przytulenia. Ale te wirtualne rozmowy są jak inwestycja w bardzo dobre spotkania na żywo po roku – zaznacza.

Pod względem finansowym ten rok nie będzie podobny do poprzednich. Na razie Petras Lisauskas dużo zainwestował i nie wie, czy to się zwróci. Gdyby ten rok zakończył na zerze lub małym plusie, byłoby dobrze.

Zwykle w okresie świątecznym mężczyzna zarabiał tyle, że mógł spokojnie żyć przez kilka następnych miesięcy, nie mając żadnych dochodów. Największe zarobki pochodziły z firm.

– Rozmawiamy z zespołem, wspieramy się nawzajem. Gdybym był sam, byłoby to bardziej stresujące. Frustracja jest, bo mieliśmy wielkie plany. Ale teraz całe społeczeństwo żyje w naprawdę ekscytujących czasach. Musisz się dostosować, odkryć nowe, uświadomić sobie, że będzie trochę inaczej. Ale czy to źle? – zastanawia się Lisauskas.

Broda to wizytówka

Wraz ze wzrostem liczby przypadków koronawirusa słychać obawy o zbliżające się święta Bożego Narodzenia. Jakie one będą? Czy covid-19 nie stanie się Grinchem, który skradnie Boże Narodzenie?

Petras Lisauskas, litewski święty mikołaj, twierdzi, że ten rok to świetna okazja, aby spojrzeć na święta inaczej. – Podoba mi się inicjatywa, która zachęca do robienia prezentów dla siebie. Będzie to prezent stokrotnie cenniejszy, ponieważ poświęcisz czas na zrobienie tego samemu. Robótki ręczne w czasie kwarantanny pomagają zabić czas i odwrócić uwagę od złych wiadomości – zaznacza.

W rolę świętego Lisauskas wciela się od 10 lat. Jak mówi, początki były bardzo trudne. Pomysł stworzenia postaci Świętego Mikołaja na Boże Narodzenie zrodził się, kiedy został ojcem. – Pierwszy rok nie był łatwy, musiałem udowodnić, kim jestem, skąd pochodzę i co potrafię. Dopiero w czwartym roku mojej pracy ludzie zaczęli do mnie dzwonić z propozycjami odwiedzenia ich dzieci w czasie świąt. Tak więc po kilku latach inwestycja zaczęła się zwracać – mówi aktor.

Cieszy się, że natura nie pożałowała mu bujnej brody. – Moja broda to moja wizytówka. Brodę golę po ostatnim występie, zazwyczaj w końcu stycznia, a w lipcu już ją zapuszczam. Od stycznia do lipca pozwalam, żeby skóra i włos odpoczęły. Naturalna broda u mikołaja jest bardzo ważna. Czuję się pewny siebie, nie boję się, że ktoś ją zerwie – uśmiecha się Petras Lisauskas.

Rozmowa z mikołajem przez telefon, trwająca ok. 10 minut, kosztuje 30 euro. Wizyta w Domu Świętego Mikołaja online dla grupy przedszkolaków lub uczniów to koszt ok. 100 euro, zależy od liczby dzieci. Takie spotkanie potrwa 20–30 minut.

Virgis Norejka, święty mikołaj od 20 lat, w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” ujawnia, że w tym roku pozwolił na negocjowanie cen, ponieważ nikt nie był zainteresowany odwiedzinami na żywo.

– Jestem przeciwny spotkaniom świętego mikołaja z dziećmi online. Dla mnie to jest nie do przyjęcia, to jakaś parodia. To po prostu brak szacunku do tej postaci. Rodzice muszą pomyśleć, jak dzieciom wytłumaczyć, że w tym roku Mikołaj nie mógł przyjść – zżyma się Norejka.

Sam twierdzi, że spotkanie dzieci z Mikołajem na odległość może przynieść więcej szkody niż pożytku. – Na początku pomyślałem, że będę stał na dworze, a dziecko wyglądało przez okno, ale jeżeli spadnie deszcz, to jak wytłumaczyć dziecku, że Mikołaj nie może wejść do domu? Smutno, ale ten rok będzie beze mnie – kwituje Virgis Norejka.

Simonas, który od pięciu lat wciela się w Świętego Mikołaja, w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” przyznaje, że w tym roku nie ma jeszcze ani jednego zamówienia. W poprzednich latach jego usługi były zamawiane przez przedszkola już we wrześniu, a teraz przychodzą tylko zapytania, ale żadnych konkretnych zamówień.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 49(142) 05-11/12/2020