Proces zwrotu ziemi niezakończony

Zgodnie z ustawą restytucja znacjonalizowanego mienia miała zakończyć się pod koniec 2020 roku
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Zgodnie z poprawkami z roku 2018 proces restytucji ziemi znacjonalizowanej w czasach sowieckich miał się zakończyć do końca 2020 r. To obiecała również koalicja, w skład której wchodzi także AWPL-ZChR rządząca Wilnem. Niestety, na finałowe zakończenie trzeba będzie jeszcze zaczekać.

Proces zwrotu ziemi rozpoczął się przed 29 laty. 18 czerwca 1991 r. ówczesna Rada Najwyższa przyjęła Ustawę o restytucji praw na nieruchomości. Początkowo planowano, że proces zakończy się w ciągu kilku najbliższych lat. Jednak, jak widzimy nawet po prawie 30 latach, część osób nadal czeka na zwrot rodzinnej nieruchomości. Na początku bieżącego roku mer Wilna Remigijus Šimašius oświadczył, że proces na pewno zostanie zakończony w roku obecnym. „W Wilnie rozwiązaliśmy sprawę, która przez dziesięciolecia była uważana za niemożliwą do rozwiązania: znaleźliśmy wystarczającą liczbę działek pod zwrot. Ma to znaczenie dlatego, że nareszcie możemy zapewnić prawa właścicieli, a co jest jeszcze ważniejsze – możemy zapewnić zrównoważony rozwój miasta. Dlatego apeluję do władz centralnych o nieprzesuwanie terminu restytucji, lecz o zakończenie tego procesu jeszcze w tym roku” – mówił w lutym gospodarz litewskiej stolicy.

Reklama
Grzegorz Sakson
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Zwrot w naturze i rekompensata

Prezes Związku Prawników Polaków na Litwie Grzegorz Sakson twierdzi, że proces restytucji znacjonalizowanego mienia mimo starań samorządu i rządu nie zakończy się w dniu 31 grudnia 2020 r.

– Narodowa Służba Rolna oraz oddziały terytorialne po prostu nie zdążą wykonać tego zadania. Nie będą mogły dokonać tego z różnych powodów. Nie mówię w tym przypadku o terenach wiejskich. Jednak w przypadku Wilna, Kowna, Połągi, częściowo również Poniewieża i Szawli, ten proces jeszcze potrwa – komentuje dla „Kuriera Wileńskiego” Sakson, który od lat prowadzi własną statystykę na podstawie danych podawanych przez Narodową Służbę Rolną.

Z obliczeń Saksona wynika, że od 1 lipca 2019 r. do 1 października 2020 r., w samym Wilnie zwrócono kilkaset hektarów ziemi.
– Kiedy spojrzymy na te statystyki, to widzimy, że w ciągu tego okresu zwrócono w stolicy 484 ha ziemi. W naturze zostało zwróconych 36 ha. W pozostałych przypadkach wykorzystano różne możliwości rekompensaty. 25 ha przekazano jako nowe działki pod budowę. Za 21 ha została wypłacona rekompensata pieniężna. Za pozostały obszar prawdopodobnie zostały przyjęte wnioski na rekompensatę w postaci lasów na terenie wiejskim – informuje prawnik.

Ministerstwo Rolnictwa jest przekonane, że proces w stolicy nie zakończył się z winy samorządu. „Proces restytucji mienia w Wilnie i Trokach przeciągnął się w czasie, ponieważ samorządy uchylają się od bezpośrednich zadań ustawowych, czyli zwlekają z formowaniem działek” – czytamy w oświadczeniu.

Czytaj więcej: Kolejny, „ostateczny” zwrot ziemi w Wilnie

Co dalej?

W Wilnie od początku procesu restytucji zwrócono mienie 67 proc. ubiegających się. Grzegorz Sakson sądzi, że najlepszym wyjściem byłoby wydłużenie terminu zakończenia procesu zwrotu mienia.
– Bardzo chciałoby się, aby sejm pochylił się nad ustawą o zwrocie ziemi i przedłużył termin na podjęcie decyzji i wybranie formy rekompensaty. Jedną z tych form rekompensaty mógłby być las na terenie wiejskim, bo w kraju nadal jest sporo wolnego lasu. Wartość lasu jest całkiem inna niż wynosi rekompensata pieniężna. Inną formą rekompensaty mogłaby być ziemia rolna na terenie wiejskim, bo tej ziemi też jest sporo. W Wilnie na zwrot czeka jeszcze 2 212 pretendentów, którym nie zwrócono 1 735 ha. Zapłacenie symbolicznej rekompensaty pieniężnej byłoby czymś bolesnym i poniżającym dla samych pretendentów – podkreśla prezes Związku Prawników Polaków na Litwie.

W Wilnie sporo beneficjentów zgodziło się zakończyć proces zwrotu ziemi, otrzymując od państwa tzw. działkę pod budowę. Taka działka może mierzyć do 12 arów, przed 2012 r. działka w Wilnie wynosiła 20 arów. Taka działka może być wykorzystana nie tylko pod budowę domu, ale również w celach komercyjnych.

– Jesienią br. do wileńskiego oddziału Służby Rolnej zaproszono 1 000 osób, aby wybrały miejsce z 505 działek. Te działki znajdują się w różnych miejscach, stąd ich wartość jest zróżnicowana. Spekulanci polują oczywiście na droższe działki, dlatego proponują jeszcze oprócz wyboru działki zapłacenie odpowiedniej sumy. W tym przypadku zawsze apelowałem, aby nie korzystać z tych usług, tylko samemu wybrać działkę. I kiedy pretendent stanie się właścicielem, wówczas podejmie odpowiednią decyzję, za jaką kwotę ma sprzedać tę działkę – zaznacza prawnik.

Proces zwrotu ziemi trwa już prawie 30 lat
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Symboliczna cena za hektar

Pewną pułapką dla osób ubiegających się o zwrot ziemi jest rekompensata pieniężna. Zgodnie z metodyką rządu za hektar ziemi rolnej w mieście płaci się ok. 3 tys. euro. W rzeczywistości cena rynkowa jest znacznie większa. Cena ziemi zależy od wielu czynników. Ze słów Saksona wynika, że ar najgorszej ziemi w stolicy kosztuje najmniej ok. 1 000 euro.

– Zaskarżyć do sądu taką decyzję można, ale wygrać takiej sprawy, praktycznie już nie. Najwyższy Sąd Administracyjny wypowiedział się w tej sprawie. Zgodnie z wytycznymi sądu Narodowa Służba Rolna może przyjąć taką decyzję, jeśli osoba w przeszłości nie wybrała innej formy rekompensaty i ziemi na określonym terenie już nie ma – tłumaczy prawnik.