COVID-19 zabiera tradycję pożegnania ze zmarłym

Ciała chorych na COVID-19 są chowane w trumnie w szczelnej, wodoodpornej torbie bez odzieży pogrzebowej
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Nagły wzrost liczby ofiar śmiertelnych na skutek zachorowań na koronawirusa sprawia, że w szpitalnych chłodnicach brakuje miejsc. Domy pogrzebowe w trakcie epidemii są niesłychanie eksploatowane. Zmieniły się również tradycje pochówku zmarłego – ludzie nie mają możliwości pożegnania się ze swym zmarłym bliskim.

Jolanta Sprainaitienė, szefowa Litewskiego Stowarzyszenia Służb Rytualnych, kierowniczka wileńskiego domu pogrzebowego Ritualas mówi, że w przypadku, gdy zwłoki zmarłego na koronawirusa nie są poddawane kremacji, firmy pogrzebowe stosują się do zaleceń Ministerstwa Zdrowia i wystawiają zwłoki w zamkniętej trumnie.

  • Liczba zmarłych bardzo wzrosła. Wiem, że w niektórych domach pogrzebowych i w szpitalach, zwłaszcza w tych mniejszych,  w chłodnicach brakuje miejsca. My mamy 64 lodówki, na razie jeszcze nie zdarzyło się, żeby zabrakło. W czasie pandemii zdarza się, że ciała przechowujemy dłużej, ponieważ czasami całe rodziny są chore i nie ma komu zorganizować pogrzebu – zaznaczyła w rozmowie z „Kurierem Wileńskim“ Jolanta Sprainaitienė.

Podczas kwarantanny nie można sobie wyobrazić tradycyjnej ceremonii pogrzebowej z księdzem, śpiewakami, krewnymi, przyjaciółmi, kolegami, sąsiadami i innymi znajomymi, którzy odprowadzają zmarłego w ostatnią drogę. Koronawirus zmienił też tradycje pogrzebowe.

Ciała chorych na koronawirusa, albo osoby, które mogły chorować, ale nie wykonano żadnego testu na COVID-19, są chowane w trumnie w szczelnej, wodoodpornej torbie bez odzieży pogrzebowej. Z takim zmarłym nie ma możliwości pożegnania, ponieważ po umieszczeniu zwłok trumna nie może być już otwierana. Szczątki takiego zmarłego w domu pogrzebowym mogą przebywać do 4 godzin, nie dłużej. Dla wielu jest bardzo trudno pochować bliską osobę, której nawet nie widzą. Dosyć często rodzina zmarłego prosi, aby przynajmniej na chwilę pokazano ciało. Taka możliwość jest. Zanim zwłoki zostaną włożone do grobu, w specjalnym pomieszczeniu można zobaczyć zmarłego. Ale osoba, która chce zobaczyć, jest ubierana w specjalną, ochronną odzież, pracownicy także – powiedziała.

Czytaj więcej: Pogrzeby i miejsca pochówków naszych Wieszczów

W zeszłym roku wprowadzono możliwość uczestnictwa w pogrzebie online. Na dzisiaj ta usługa jest bardziej aktualna niż kiedykolwiek wcześniej. Stworzono ją, aby uniknąć dużych zgromadzeń, ponieważ w czasie kwarantanny w pogrzebie udział może brać wyłącznie najbliższa rodzina. Pożegnać zmarłego zwykle chce więcej osób – mogą to zrobić dołączając do transmisji na żywo z pogrzebu poprzez specjalny link i bez naruszania warunków kwarantanny. Zdalne monitorowanie pogrzebów to jedyny sposób, aby pożegnać się ze zmarłym.

  • Ludzie bardzo boleśnie przeżywają to, że nie mogą pożegnać się ze zmarłym zgodnie z tradycjami. W naszym kraju tradycje pogrzebowe są bardzo ważne i przestrzegane. Ludzie najtrudniej przeżywają to, że nie mają czasami możliwości godnie pożegnać się ze zmarłym, że nie mogą na żywo uczestniczyć w ceremonii. Ale ludzie rozumieją niezwykłą sytuację, w jakiej znajduje się świat i robią wszystko, co w ich mocy, aby chronić siebie i swoich bliskich. Wszyscy wiemy, jak ważne w świadomości mieszkańców Litwy są pogrzeby, dlatego przynajmniej wirtualnie staramy się zapewnić im możliwość towarzyszenia drogiej osobie w ostatniej wyprawie – podkreśliła szefowa Litewskiego Stowarzyszenia Służb Rytualnych.
Nie więcej niż 10 osób, poza członkami rodzin i osobami świadczącymi usługi rytualne, może podczas kwarantanny uczestniczyć w pogrzebach
| Fot. Marian Paluszkiewicz

W czasie pandemii, wraz z zamknięciem granic państwowych, znacznie wzrosła liczba przeprowadzanych kremacji w jedynym do tej pory na Litwie krematorium w Kiejdanach.

  • Od wiosny pracujemy w znacznie przyspieszonym trybie. Na dzisiaj w kolejce do kremacji zwłok należy czekać kilka dni. Na razie dajemy radę i nie trzeba czekać zbyt długo. Nie zawsze prochy zmarłych są zabierane od razu. Niektóre osoby mogą być w izolacji i nie są w stanie organizować ceremonii pogrzebowej. Są też wypadki, gdy rodziny decydują się przechowywać u nas prochy zmarłego do końca kwarantanny, aby ceremonia się odbyła z większą liczbą uczestników, zgodnie ze wszystkimi rytuałami – powiedział „Kurierowi Wileńskiemu“ Bernardas Vilkelis, dyrektor spółki K2 LT, która zarządza litewskim krematorium i centrum rytuałów Rekviem.

Ci, którzy zdecydowali się na kremację zwłok, muszą dostosować się do zmienionych zasad żegnania się ze zmarłym.

  • Nikt nie może mieć bezpośredniego kontaktu z takim zmarłym. Ciało zmarłego bezpośrednio ze szpitala umieszcza się w kilku workach, ciało jest dezynfekowane i przewożone do krematorium. Przyjmujemy zwłoki do kremacji w ustalonym wcześniej terminie. Staramy się nigdzie długo nie trzymać takich ciał, nie przemieszczać się niepotrzebnie z miejsca na miejsce – zaznaczył Bernardas Vilkelis.

W 2020 roku skremowano zwłoki 550 osób chorych na koronawirusa lub podejrzanych o zakażenie, ale bez wykonanego testu na COVID-19.

  • Przed kilkoma laty zaczęliśmy świadczyć nowatorską usługę bliskim zmarłych, którzy z różnych powodów nie mogli przyjechać do krematorium, aby pożegnać się ze zmarłym. Proponowaliśmy uczestnictwo online. Nie powiem, że to było popularne, ale teraz, w dobie pandemii, rodziny i znajomi coraz częściej wybierają uczestnictwo online podczas nabożeństwa w kościele i pożegnania na cmentarzu. Okazuje się, że ta usługa ma coraz więcej zwolenników, którzy doceniają jej pozytywne aspekty – psychiczne i duchowe. Obecnie takie pozorne pożegnanie jest normą – powiedział Bernardas Vilkelis, dyrektor spółki K2 LT.

Józef (nazwisko znane redakcji) z rejonu wileńskiego przed dwoma miesiącami pochował teściową, która miała koronawirusa.
Zawsze jest ciężko przeżyć odejście bliskiej osoby. Ale pogrzeb chorych na koronawirusa jest jeszcze straszniejszy. Teściowa zmarła w wieku 72 lat na COVID-19. Pogrzeb odbywał się zgodnie z zaleceniami, w zamkniętym grobie. Żona na początku spokojnie przeżywała odejście mamy. Ale nagle, na cmentarzu, napadł ją jakiś atak paniki i zaczęła krzyczeć, że w grobie to nie jej matka, ponieważ ona jej nie widziała. To było straszne. Chyba przez tydzień nie mogła uświadomić sobie, że to była jej mama. Do dziś dnia ma wyrzuty sumienia, że matka została pochowana bez ubrania, że nie było śpiewaków. Ciągle twierdzi, że jej tam jest zimno. Psychologicznie jest jej bardzo ciężko i myślę, że będziemy musieli zwrócić się do psychiatry – ubolewa Józef.

Ministerstwo Zdrowia przypomina, że podczas kwarantanny uczestniczyć w pogrzebach może ​​nie więcej niż 10 osób, poza członkami rodzin i osobami świadczącymi usługi rytualne.