Jednoznaczności!

Nowy rok wiąże się nierzadko z postanowieniami. Jest jedno, publiczne, które powinni powziąć politycy, dziennikarze i mediaworkerzy, artyści i celebryci, influencerzy i każdy, kto ma choć najmniejszy wpływ na życie publiczne. I go przestrzegać.

Chodzi o jednoznaczność. Nie jest trudno zauważyć, że w dobie pandemii pojawia się sporo niejasności. Choroba się rozprzestrzenia w skupiskach ludzi (logiczne, każda choroba) – do czasu, aż zbiegowisko nie odbywa się w „słusznym celu”, czyli takim, z którym ktoś tam sympatyzuje. Na weselu zaraza zagraża, ale na spędzie pod znakiem Black Lives Matter czy czerwonego pioruna już nie? Wirus nimi gardzi czy je popiera? W lokalach gastronomicznych czy usługowych być nie wolno, bo śmiertelne zagrożenie, ale jak się jest kimś ważnym – to już zagrożenia nie ma, można sobie jeść potajemnie w restauracji czy korzystać z usług zaprzyjaźnionego fryzjera. Można sobie być dużym portalem i pisać, że szczepionki są bezpieczne, ale przy okazji opatrywać inne artykuły krzykliwymi nagłówkami o tym, „kto zapłaci za skutki uboczne szczepień”. W końcu wirus wirusem, śmierć śmiercią, ale klikalność się musi zgadzać. Rok 2020, jak żaden inny w najnowszej historii, całokształtem swoim powinien przypominać – postępki mają konsekwencje.

A konsekwencją obłudy, bezmyślności, lekkomyślności czy głupoty instytucji kształtujących życie publiczne (polityków, mediów, ekspertów czy celebrytów) jest brak zaufania w społeczeństwie, który w skrajnych przypadkach prowadzi do kosztów, cierpienia czy śmierci, których można byłoby łatwo uniknąć. Czy zachowania te mają miejsce wyłącznie w czasie i kontekście pandemii? Nie. Ale tutaj najbardziej są wydatnie widoczne, na tle powstających kontrastów. Mamy obrazki policji zawracającej ludzi jeżdżących między gminami, a w internecie pojawiają się obrazki z imprez w klubach, których policja nie rozpędza, chociaż powinna. Mamy mówiące o odpowiedzialności postacie z czołówek gazet, które po wyłączeniu kamer mówią: „Te zasady nas nie dotyczą”. Działa to też w drugą stronę – i dotyczy także obywateli, którzy żadnej książki nie przeczytali, ale są ekspertami na każdy temat i wszystkich mają za durniów. I nie ma co potem płakać, że Rosja, że marksizm, że populiści – każdy się przyczynia do tego klimatu swoim brakiem odpowiedzialności. Jednoznaczność, trwanie w pokorze i prawdzie – tego nam potrzeba w nowym roku.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 1(1) 02-08/01/2021

Reklama