O leczniczym potencjale roślin

Marius Lasinskas: Nigdy nie zalecam, żeby chora osoba zrezygnowała z wizyty u lekarza i piła tylko ziółka
| Fot. archiwum prywatne

Fitoterapia, czyli ziołolecznictwo, jest dziedziną medycyny i farmakologii, a więc dyscypliną naukową. Jest szczególnie pomocna w leczeniu zaburzeń czynnościowych przewodu pokarmowego i chorób przewlekłych.

Profilaktyka lekiem roślinnym może być prowadzona nawet przez wiele lat wobec osób po przebytych wyniszczających chorobach lub po zabiegach chirurgicznych. Znaczna grupa roślin zawiera biostymulatory, które działają wzmacniająco, uodporniająco i adaptogennie. Stosowanie leków roślinnych ma szczególną wartość dla osób w wieku podeszłym, ze zmniejszoną sprawnością i przy zaawansowanym procesie starzenia.

Reklama

– Studiowałem farmację na Uniwersytecie Medycznym w Kownie. Choć przez pięć lat przede wszystkim zgłębiałem dziewięć dyscyplin chemii, miałem też okazję uczyć się o roślinach. Studiowanie roślin było pokrzepieniem dla mojej duszy. Po ukończeniu studiów przez rok pracowałem w aptece, starałem się pomagać ludziom dzięki lekom. Jednak zauważyłem, że same leki chemiczne nie do końca ludziom pomagają – opowiada „Kurierowi Wileńskiemu” Marius Lasinskas, farmaceuta i fitoterapeuta, wiceprezes stowarzyszenia „Žolinčių akademija”, wykładowca.

Farmaceuta z wykształcenia, zielarz z zamiłowania

Jak zaznacza Marius Lasinskas, większość leków chemicznych jedynie likwiduje symptomy choroby, np. ból głowy czy zgagę, ale nie leczą ich przyczyn. Przez to ludzie wciąż wracają do aptek po coraz mocniejsze leki.

– Wtedy pomyślałem: co ja tutaj robię?! Czemu nie mogę dać takich leków, żeby człowiek więcej nie wracał? Porzuciłem pracę w aptece i zatrudniłem się w firmie farmaceutycznej, która produkuje leki. Myślałem, że tam znajdę odpowiedź, dlaczego leki do końca nie pomagają. Niestety, tam także nie uzyskałem odpowiedzi. Wtedy postanowiłem odpowiedzi szukać w przyrodzie – wspomina zielarz.

Od najmłodszych lat Marius był blisko przyrody i ziół. W dzieciństwie dużo czasu spędzał u dziadków na wsi. Studia i praca jego matki także były związane z ziołami. Nasz rozmówca opowiada, że matka, będąc z nim w ciąży, często zbierała na polu zioła.

Jak twierdzi, w przyrodzie znalazł o wiele więcej leków, niż wydawało mu się, że to możliwe. Zaczął dużo czytać o ziołach, spotykał się z zielarzami, którzy oprowadzali go po polach, lasach i opowiadali o korzyściach zdrowotnych ziół. I tak rozpoczęła się niesamowita wędrówka Mariusa w świat ziół.

| Fot Adobe Stock

Szczodrość natury nie zna granic

– Nie wystarczy wiedzieć, że np. tymianek leczy kaszel, pójść go nazbierać i pić z niego herbatę. Przed przystąpieniem do zbierania ziół, należy znać trzy podstawowe zasady. Starsi dawniej mówili, że jeżeli ktoś nie przestrzega tych zasad, to zbiera nie lekarstwo, ale truciznę – mówi Marius. Nasz rozmówca poważnie traktuje swoją pracę.

Pierwsza zasada: przed przystąpieniem do zbierania ziół zielarz powinien się wprawić w dobry nastrój, być skupiony. Przed rozpoczęciem zbierania ziół można się pomodlić lub pomedytować – tak jak dawniej zielarze modlili się przed pieleniem. Lepiej rano z nikim nie rozmawiać. Podczas zbierania ziół warto pobyć w samotności, nie powinno się mieć przy sobie żadnej komórki.

Druga zasada: należy dziękować naturze, roślinom i drzewom, które dzielą się z człowiekiem swoimi dobrami. Na przykład można zebrać śmieci.

Trzecia zasada: nie zbieraj wszystkich ziół z łąki. Zgodnie z niepisanym zwyczajem człowiek z łąki może zebrać tylko jedną czwartą zasobów danej rośliny, trzy czwarte należy pozostawić przyrodzie i innym ludziom.

Zioła najlepiej zbierać w suche, słoneczne dni. Ważne, żeby nie zrywać ich przy drogach, fabrykach czy polach, gdzie stosuje się środki ochrony roślin. Zbiera się rośliny bez uszkodzeń, plam, śladów żerowania owadów. Najlepiej układać je luźno, bez ugniatania w wiklinowych koszach.

Zbiera się zawsze to, co najcenniejsze, co ma największy potencjał leczniczy. Mogą to być – w zależności od gatunku rośliny – pączki, kwiaty, liście lub całe ziele, korzenie, kora. Szczodrość natury nie zna granic.

Właściwe pozyskiwanie ziół

Zbiory pączków z drzew i krzewów trwają od końca zimy do wczesnej wiosny. Kwiaty najlepiej zbierać na początku kwitnienia, ponieważ zawierają wtedy najwięcej substancji czynnych. Liście z roślin zielnych zrywa się przed kwitnieniem lub w fazie kwitnienia. Liście drzew i krzewów – wiosną, z reguły od maja do połowy czerwca, kiedy są jeszcze miękkie i delikatne.

Jeśli pozyskujemy całe ziele, to lepiej ścinać je sekatorem, a nie zrywać. W ten sposób nie naruszamy korzeni roślin. Korzenie i kłącza zbieramy jesienią, kiedy nadziemna część już zamarła, lub wczesną wiosną, kiedy się jeszcze nie ukazała. Wtedy nagromadzonych jest w nich najwięcej związków leczniczych. Wczesną wiosną zbiera się też korę drzew, najczęściej z dwu-, trzy-, czteroletnich gałęzi. Zbiór kory jest dość inwazyjny dla roślin, dlatego należy szukać okazji – korzystać z miejsc wycinek lub gałęzi połamanych przez wiatr. Nie wolno zdzierać kory z żywych roślin. Kora to odpowiednik ludzkiej skóry – chroni drzewa przed chorobami grzybowymi i innymi pochodzącymi z zewnątrz zagrożeniami.

– Przed zbieraniem ziół zawsze się modlę. Gdy zbieram zioła dla mamy, to cały czas myślę o niej. To bardzo ważne. Przy sobie zawsze mam koszyk, do którego wkładam zioła. Ten kosz specjalnie dla mnie splótł niegdyś mój dziadek. Nigdy nie zrywam, zawsze robię to nożyczkami, delikatnie. Gdy już nazbieram ziół, dziękuję przyrodzie za dary. Zioła w koszyku należy czymś przykryć, ponieważ po drodze do domu warto je uśpić. Lubię wtedy pograć na harmonijce, przy okazji zbieram śmieci, jeśli jakieś znajdę. Jednak gdy mam zły nastrój, to nigdy nie wybieram się po zioła, ponieważ zebrane wówczas nie przyniosą żadnej korzyści – zdradza swoje metody Marius Lasinskas.

Ten kosz specjalnie dla Mariusa splótł niegdyś jego dziadek
| Fot. archiwum prywatne

Nieprawidłowo zażywane – zaszkodzą!

W wielu sytuacjach nie da się uniknąć ingerencji medycznej, np. gdy trzeba się poddać operacji. Terapia ziołowa może być jedynie pomocą w takim leczeniu. Są jednak przypadki chorób, gdy wystarczy sięgnąć po zioła.

Nigdy nie zalecam, żeby chora osoba zrezygnowała z wizyty u lekarza i piła tylko ziółka. W przypadku niektórych chorób ważne jest leczenie medyczne i ziołowe. Bardzo ważna jest wiedza, które rośliny można ze sobą mieszać, ale najważniejsze jest, kto te zioła będzie pił. Istotne są: wiek danej osoby, waga, przebyte i współistniejące choroby, tryb życia. Nie wszystkie zioła można zalewać wrzącą wodą, zazwyczaj powinna mieć 90°C. Niektóre zioła, najczęściej korzenie, należy zostawić zalane na całą noc. Pamiętajmy, że zioła to także leki i nieprawidłowy sposób ich zażywania może zaszkodzić – podkreśla Marius Lasinskas.

Fitoterapeuta mówi, że przychodzi do niego coraz więcej osób z chorobą nowotworową oraz z problemami geriatrycznymi, choi tu o wszelkie choroby starcze. Ponadto odkąd na świecie panoszy się covid-19 wielu ludzi zwraca się do niego z depresją i problemami ze snem. Marius Lasinskas twierdzi, że zioła mogą pomóc zabezpieczyć się przed koronawirusem, ale tylko pod warunkiem, że jeśli będziemy ogólnie ostrożni i stosowali się do zaleceń służb sanitarnych.


Zioła mogą wzmocnić nasz układ immunologiczny. W walce przeciw wirusom mogą nam pomóc herbata z kwiatów morwy oraz syrop z owoców morwy, a także herbata z kwiatów lipy. Marius Lasinskas radzi, by jak najczęściej spacerować w lesie, w którym rosną sosny lub jałowce, ponieważ drzewa iglaste wydzielają fitoncydy – to broń roślin chroniąca je przed wirusami, bakteriami, grzybami chorobotwórczymi. W czasie pandemii jedzmy jak najwięcej czosnku, cebuli, chrzanu i imbiru.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 1(1) 02-08/01/2021