Ograniczenia w przemieszczaniu się między samorządami komplikują życie mieszkańców podwileńskich miejscowości

Za nieprzestrzeganie obowiązującego zakazu przemieszczania się między gminami grozi kara 250-1 500 euro
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Wokół Wilna, które rozrosło się w ostatnich latach, znajduje się wiele miejscowości. Większość ich mieszkańców ma tu swoje domy i rodziny, ale na ogół pracują oni, studiują, robią zakupy w Wilnie. Odkąd rząd podjął decyzję o zaostrzeniu kwarantanny i ustanowieniu od 16 grudnia 2020 r. ograniczeń w przemieszczaniu się między samorządami, mieszkańcy podwileńskich rejonów zostali odcięci od Wilna. To bardzo skomplikowało ich życie.

– Odkąd nie można wyjeżdżać poza terytoria samorządów,żyjemy w ciągłym napięciu. Taki zakaz to coś nienormalnego. Dzisiaj, gdy nie pracują sklepy, kawiarnie, kina, kto bez powodu pojedzie do miasta? Nie rozumiem, po co i dla kogo ten zakaz. Mieszkam w rejonie wileńskim, we wsi Tatarka. Mam dzieci, jeden syn ma 5 lat, drugi syn – 7 miesięcy. W naszej miejscowości sklepów nie ma, ale ponieważ mieszkamy nieopodal Wilna, dosłownie w 5 km, to ze zrobieniem zakupów nie było dotąd żadnych problemów. Wiadomo, jak są małe dzieci, to sklep i apteka są bardzo ważne – narzeka Tatiana.

Mąż Tatiany obecnie nie pracuje, kobieta jest na urlopie macierzyńskim, więc nie mają żadnego dokumentu, niezbędnego, żeby wyjechać do Wilna.

– A do sklepu trzeba, no bo albo nie ma pampersów, albo potrzebne są jakieś kaszki. 27 grudnia mąż chciał w Wilnie zrobić zakupy, nie wpuszczono go. Gdy powiedział, że ma małe dzieci, to kazano mu pokazać świadectwa urodzenia, więc wrócił do domu, wziął dokumenty i tylko wtedy mógł wjechać do Wilna. Natomiast, gdy jechał ponownie po kilku dniach na zakupy i pokazał świadectwa urodzenia dzieci, to funkcjonariusz zaczął narzekać, dlaczego nie zrobi większych zakupów, żeby nie jeździć, jak to on określił, bez potrzeby – opowiada kobieta.

Konstantinas, mieszkaniec Porudomina, w rozmowie z „Kurierem Wileńskim“ powiedział, że przez takie ograniczenia stracił ponad 200 euro i dużo nerwów.

– Zacząłem robić w domu remont. Wtedy obowiązywał już zakaz wyjeżdżania poza tereny samorządów. Zamówiłem niezbędne materiały w jednym ze sklepów budowlanych przez internet. Otrzymałem SMS ze sklepu, że mogę odebrać towar. Na punkcie kontrolnym pokazałem SMS i bez problemu mnie przepuszczono. Kiedy powtórnie zrobiłem przez internet zamówienie w sklepie, już mnie nie przepuszczono. Za towar zapłaciłem prawie 200 euro, a jeżeli w ciągu 3 dni nie odbierze się go, pieniądze i towar przepadają. Jeżeli mam wizytę u lekarza w Wilnie, to muszę udowodnić, że właśnie tego dnia jestem umówiony, więc muszę prosić, żeby przysłano mi SMS, żeby mnie wpuszczono do stolicy. Czuję się, jakbym był w więzieniu – mówi rozgoryczony Konstantinas.

Po ustanowieniu od 16 grudnia 2020 r. ograniczeń w przemieszczaniu się między samorządami, mieszkańcy podwileńskich rejonów zostali odcięci od Wilna
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Wiktor, mieszkaniec gminy Niemież, 7 stycznia 2021 r. otrzymał karę administracyjną (250 euro) za nieprzestrzeganie zakazu poruszania się między samorządami podczas kwarantanny, którą musi zapłacić do 22 stycznia.

– Mandat otrzymałem niesprawiedliwie, ponieważ nie jechałem z rejonu wileńskiego do Wilna dla swojej przyjemności. Wieczorem wracałem z pracy do domu – pracuję w Wilnie, a mieszkam w rejonie wileńskim, w Niemieżu. Po drodze z pracy pojechałem odwiedzić starych, schorowanych rodziców, którzy mieszkają w tej samej gminie, dosłownie w 2 km od mego domu. Musiałem przekazać im leki i zakupy, ponieważ sami do sklepu zimą nie chodzą. A więc wracając, musiałem wyjechać poza Niemież (a to już jest Wilno), żeby skręcić do domu rodziców, ponieważ nie ma innej drogi. Akurat na drodze była policja, która mnie zatrzymała. Funkcjonariuszom wytłumaczyłem całą sytuaję, że wracam do domu z rejonu wileńskiego do rejonu wileńskiego, a nie do Wilna. O ile wiem, ruch w tym samym samorządzie nie był i nie jest zabroniony, poza tym nie wyjechałem z domu bez poważnej przyczyny. Funkcjonariusze nie chcieli słuchać mego usprawiedliwienia, wypisali mi mandat i do widzenia – mówi oburzony Wiktor.

Czytaj więcej: Kolejne ograniczenia z powodu koronawirusa – Sylwester bez życzeń na mieście

Regina, mieszkanka rejonu wileńskiego ze wsi Kalwiszki, w rozmowie z „Kurierem Wileńskim“ oburza się, że z powodu zakazu ma trudności z zakupem leków.

– Mieszkam we wsi, gdzie jest jeden sklep, który także był przez jakiś czas zamknięty, ponieważ wykryto u pracownika koronawirusa. Apteki tutaj w ogóle nie ma. Najbliższy sklep i apteka znajdują się w Rudominie, to kilka kilometrów od nas. Autobus z naszej wsi tam nie jeździ. Na zakupy zawsze wybieraliśmy się do Maximy na wileńskiej Lipówce. 10 min autobusem i już masz wszystko na miejscu. Ostatnio poprosiłam męża, żeby pojechał po leki na nadciśnienie do miasta, ponieważ w aptece w Rudominie tych leków nie było. W Kinelówce na posterunku nie wpuszczono go do miasta, policjanci uznali, że apteka jest na miejscu. Mąż pojechał przez Soleniki i funkcjonariusze bez problemu pozwolili pojechać i wykupić leki. W dużej mierze zależy, na kogo trafisz. Ta sytuacja jest bardzo uciążliwa, zwłaszcza dla osób chorych i starszych. Myślę, że władza o nas nie pomyślała – ubolewa Regina.

Rząd przedłużył zakaz i kontrole ruchu między samorządami do 31 stycznia. Restrykcje zostaną zaktualizowane 17 stycznia z uwzględnieniem sytuacji epidemiologicznej w kraju, po analizie danych zachorowalności i śmiertelności z powodu koronawirusa. W związku z wprowadzonymi ograniczeniami w przemieszczaniu się po kraju litewska policja prowadzi wzmożone kontrole.

Oznacza to, że do innego samorządu można pojechać na pogrzeb bliskiej osoby, do pracy, portu morskiego czy też portu lotniczego, na dworzec kolejowy czy też autobusowy obsługujący trasy międzynarodowe, do placówek ochrony zdrowia, czy też z powodu innych uzasadnionych przypadków. Ograniczenia te nie dotyczą także osób i członków ich rodzin, które mają w granicach innego samorządu majątek nieruchomy i udają się do niego.
Za nieprzestrzeganie obowiązującego zakazu przemieszczania się między gminami grozi kara 250-1 500 euro.