Więcej

    Litewscy partyzanci tworzyli wizję przyszłej Litwy

    Czytaj również...

    Ruch partyzancki na Litwie rozpoczął się jesienią 1944 roku
    | Fot. Litewskie Centrum Ludobójstwa i Oporu

    16 lutego to nie tylko Dzień Odrodzenia Niepodległości Państwa Litewskiego. W tym dniu w 1949 r. dowódcy litewskiej partyzantki powojennej przyjęli Deklarację Walki o Wolność Litwy. Deklaracja była sygnałem dla świata zachodniego oraz mieszkańców kraju, że Litwa nie zgadza się na sowiecką okupację. Ważnym aspektem było to, że litewscy partyzanci odcięli się również od autorytarnych rządów Antanasa Smetony.

    Znany litewski dziennikarz oraz antropolog kultury Virginijus Savukynas, który wiele uwagi poświęca ruchowi oporu po II wojnie światowej, jest przekonany, że ówcześni partyzanci byli ludźmi o szerokich horyzontach.

    – W roku 1949 partyzantka była mocno osłabiona, ale to, że zdecydowano się na tego typu dokument, jest czymś bardzo ważnym. Po pierwsze, deklaracja świadczyła o ciągłości państwa litewskiego. Po drugie, zapisano w niej kilka bardzo ważnych rzeczy, które być może nie zawsze są zauważane. Deklaracja opierała się na demokratycznej konstytucji z 1922 r., a nie na rządach Antanasa Smetony – powiedział w rozmowie z „Kurierem Wileńskim“ dziennikarz litewski.

    Odcięcie się od autorytaryzmu, który zapanował po przewrocie grudniowym 1926 r., miało kilka przyczyn.

    – Ci ludzie, którzy po wojnie poszli do lasu, pamiętali sytuację z 1940 roku, kiedy autorytarna władza nie okazała żadnego sprzeciwu. Poza tym integracja wojska litewskiego w struktury Armii Czerwonej przebiegła dosyć gładko. Ludzie, którzy przysięgali na wierność Litwie, faktycznie stali się czerwonoarmistami. To była wielka trauma. Zrozumiano, że ustrój autorytarny jest dużo bardziej słabszy niż ustrój demokratyczny – podkreślił Savukynas.

    Czytaj więcej: 16 lutego – święto wszystkich, którzy opuścili więzienie narodów

    Szukanie zwłok

    Na początku tygodnia Litewskie Centrum Ludobójstwa i Oporu poinformowało, że udało się znaleźć i zidentyfikować zwłoki 11 uczestników litewskiego ruchu partyzanckiego po II wojnie światowej. Centrum dodało, że poszukiwania zwłok uczestników ruchu oporu będą nadal kontynuowane. „Przeprowadziliśmy ogromną pracę, o której być może zbytnio nie mówiliśmy, ale tak naprawdę w walkach o niepodległość zginęło 20 tys. partyzantów, z których większości nie odnaleziono. Z 8 sygnatariuszy Ruchu Walki o Wolność Litwy odnaleziono groby zaledwie dwóch“ – poinformował w poniedziałek dyrektor Centrum Adas Jakubauskas. Dodał, że prace poszukiwawcze są bardzo intensywne, ponieważ w ostatnim czasie napływa sporo wniosków od krewnych i bliskich partyzantów z prośbą o znalezienie zwłok.

    Ruch Walki o Wolność Litwy powstał podczas zjazdu dowódców oddziałów partyzanckich, który odbył się w dniach 2-22 lutego 1949 roku. Ruch miał być organizacją łączącą wszystkie oddziały partyzanckie na terytorium Litwy. Celem organizacji było odrodzenie niepodległości Litwy. Zjazd wyłonił również Radę Ruchu Walki o Wolność Litwy, która przed odzyskaniem pełnej niepodległości była jedynym legalnym rządem na terytorium okupowanej Litwy. Na czele Rady stanął gen. Jonas Žemaitis-Vytautas. 16 lutego 1949 r. została przyjęta Deklaracja Ruchu Walki o Wolność Litwy, w której mówiło się, że celem ruchu oporu jest odrodzenie wolnej i demokratycznej Litwy. Wśród ośmiu sygnatariuszy czterej to byli nauczyciele, dwaj studenci, jeden wojskowy oraz jeden księgowy. Wszyscy sygnatariusze albo polegli w walkach z sowietami, albo zostali zamordowani w więzieniu. 12 stycznia 1999 r. Sejm Litwy przyjął uchwałę, że Ruch był jedyną legalną władzą ówczesnej Litwy, a Jonas Žemaitis-Vytautas „faktycznie pełnił rolę prezydenta”.

    Sytuacja geopolityczna

    Adas Jakubauskas poinformował, że nadal trwają poszukiwania pomordowanych partyzantów
    | Fot. Marian Paluszkiewicz

    Deklaracja z 16 lutego 1949 r. odwoływała się nie tylko do litewskiej konstytucji z 1922 roku, ale również do Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka z 10 grudnia 1948 roku uchwalonej przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w Paryżu.

    – Wzorowanie się na Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, która została przyjęta kilka miesięcy wcześniej, jest bardzo ważne. Ważne jest to, że partyzanci dowiedzieli się o tym akcie. To świadczy o ich zmyśle geopolitycznym, o ich rozeznaniu, co się dzieje na świecie – zaznaczył Savukynas. Dziennikarz podkreślił, że zapisy, które znalazły się w Deklaracji, mają nie tylko wartość historyczną.
    – Tak naprawdę partyzanci tworzyli wizję przyszłej Litwy. Litwy demokratycznej – zaznaczył antropolog. To przywiązanie do wartości zachodnich i demokratycznych jest ważne również dzisiaj.

    Ruch partyzancki na Litwie rozpoczął się w 1944 r., kiedy rozpoczęła się druga sowiecka okupacja. Zdaniem historyków jesienią 1944 r. ruch oporu liczył ok. 12 tys. aktywnych członków. W roku następnym liczba ta wzrosła do 30 tysięcy. Niestety, w latach następnych, na skutek represyjnych działań władz sowieckich, partyzantka zaczęła kurczyć się. W roku 1950 oddziały partyzanckie liczyły ok. 1,5 tys. osób. W latach 1944-52 sowieckie organy represyjne zatrzymały ponad 18 tys. osób należących do ruchu oporu. W walkach zginęło ponad 20 tys. bojowników o niepodległość. Większość z nich miała od 16 do 21 lat. Faktycznie ruch oporu zanikł po 1953 r., kiedy władza sowiecka ogłosiła amnestię po śmierci Stalina. Chociaż pojedyncze wypadki oporu partyzanckiego zdarzały się też później. 17 marca 1965 r. wykryto kryjówkę Antanasa Kraujelisa-Siaubūnasa, który w trakcie zatrzymania popełnił samobójstwo. Ostatnim partyzantem, który zginął w bezpośredniej walce, był Kostas Liuberskis. To zdarzyło się 2 października 1969 roku.

    Nadal mało zbadanym epizodem jest współpraca litewskiej i polskiej partyzantki na Wileńszczyźnie. W roku 1945 przeprowadzono kilka wspólnych akcji wymierzonych w sowietów. 16 marca nieopodal Olkienik podpisano nawet porozumienie. Jak pisał młody wileński historyk Tomasz Bożerocki, w trakcie negocjacji uzgodniono, że Polacy oraz Litwini nie będą walczyli przeciwko sobie, lecz będą się wymieniali informacjami na temat ruchów nieprzyjaciela, udzielali nawzajem pomocy w ewentualnych potyczkach z okupantem.

    Czytaj więcej: 16 lutego: Šimonytė składa życzenia, Čmilytė-Nielsen wspomina trudne okoliczności

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Afisze

    Więcej od autora

    Druga rocznica wojny w Ukrainie: „Finał powinien być tylko jeden”

    Z okazji drugiej rocznicy rozpoczęcia się pełnowymiarowej wojny w Ukrainie prezydent Wołodymyr Zełenski przemawiał na lotnisku w Hostomlu pod Kijowem. „Wszyscy mamy różne historie początku tej wojny, ale jej finał powinien być tylko jeden: zwycięstwo” — oświadczył do zebranych...

    Przełomowy może być dopiero rok 2025

    Na tydzień przed drugą rocznicą wybuchu pełnoskalowej wojny wojska ukraińskie opuściły Awdijiwkę. To właśnie tam toczyły się jedne z najbardziej krwawych bojów w ciągu ostatnich dwóch lat. „Wyjście sił ukraińskich z Awdijiwki odbywało się zgodnie z planem, sporządzonym z...

    Nieobliczalność reżimu Putina 

    16 lutego, kiedy Litwa obchodziła Dzień Odrodzenia Państwa Litewskiego, w Rosji zamordowano Aleksieja Nawalnego. Chociaż nie są znane żadne wyniki oficjalnego śledztwa – zresztą w obecnej Rosji uczciwe śledztwo jest niemożliwe – to z premedytacją piszę o zabójstwie. Nieważne,...

    23 lutego: Putin traktuje własną armię jako gromadę niewolników

    Dzień Armii Czerwonej, Dzień Armii Sowieckiej, Dzień Obrońcy Ojczyzny — święto ku czci rosyjskich, a wcześniej sowieckich sił zbrojnych, w ciągu ponad stuletniej historii, kilkakrotnie zmieniało swą nazwę. Sowiecka propaganda twierdziła, że w tym dniu nowo powstała Armia Czerwona...