Dr Liliana Narkowicz: „Żeby pisać, trzeba mieć co przekazać innym”

Dr Liliana Narkowicz spośród piszących Polaków na Litwie ma największy dorobek pisarski, bo aż 22 pozycje książkowe
| Fot. archiwum własne L. Narkowicz

3 marca obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Pisarzy.  Związek Pisarzy Litwy zrzesza obecnie 363 członków. Jak zaznacza Birutė Jonuškaitė, przewodnicząca tej instytucji, są to nie tylko zawodowi pisarze, ale też nauczyciele, bibliotekarze, dziennikarze, matematycy, prawnicy i in. To ludzie różnych narodowości – Litwini, Polacy, Rosjanie, Żydzi, Ormianie, Anglicy, Tatarzy. Najmłodszy przedstawiciel Związku Pisarzy Litwy ma 28 lat, najstarszy w tym roku skończy 99. Aby zostać członkiem związku, trzeba posiadać w swym dorobku twórczym co najmniej dwa papierowe wydania.

Dr Liliana Narkowicz spośród piszących Polaków na Litwie ma największy dorobek pisarski, bo aż 22 pozycje książkowe. Jako autorka książek doczekała się także swojej strony w Wikipedii. Z okazji Międzynarodowego Dnia Pisarzy podzieliła się z Czytelnikami „Kuriera Wileńskiego” swoimi spostrzeżeniami.

 Co dzisiaj znaczy być pisarzem?

W dawnych czasach pisarz oznaczał urzędnika (sekretarza, notariusza, pracownika kancelarii), który zajmował się dokumentami. Dziś za takowego uważa się osobę tworzącą różnego rodzaju dzieła literackie. Mimo że to także zawód, niewielki jest dziś odsetek żyjących z pisarstwa na całym świecie, jak na przykład Andrzej Sapkowski czy Joanne Kathleen Rowling (właściwe nazwisko Joanne Murray). Żeby pisać, nie trzeba być absolwentem studiów językowych. Żeby pisać, trzeba mieć co przekazać innym. Mieć wiedzę i bogatą wyobraźnię, być oczytanym (słownictwo), ale też potrafić intuicyjnie wyczuć czytelnika, znajdując oryginalny temat. Także znaleźć się w odpowiednim czasie i miejscu.

 Jakim standardom powinni sprostać dzisiejsi pisarze?  

Gdyby Henryk Sienkiewicz żył w czasach nam współczesnych i napisałby „Quo vadis”, z pewnością Nagrody Nobla by nie dostał. Dziś najbardziej pociąga świat fantastyki (literatura, film, sztuka). Jest zainteresowanie kryminałem, bo dają przygodę i wytchnienie, wszak o wiele łatwiej je czytać niż rozprawy naukowe. Pogranicze przywar i namiętności ludzkich (narkomania, prostytucja, kanibalizm, wyuzdany seks) zawsze znajdzie czytelników żądnych sensacji i czegoś, co wykracza ponad ogólnie przyjęte normy.

Czytaj więcej: Liliana Narkowicz: Książka zwykle żyje dłużej niż człowiek…

Co przede wszystkim decyduje o popularności pisarza?

Popularnym pisarzem można zostać będąc autorem nawet tylko jednej książki. „Harry Potter” J.K. Rowling podbił miliony serc młodzieży i dorosłych na całym świecie. Jak wiadomo, ta fantastyczna powieść została wydana po raz pierwszy w 1997 r. Przedtem jej autorka, mająca wówczas finansowe problemy, napisała dwie inne, których żadne wydawnictwo nie przyjęło. Dopiero sukces „Harrego” sprawił, że wydawnictwa ustawiły się w kolejce, a z czasem i producenci filmów. Gdyby jednak kazano mi napisać wypracowanie szkolne na temat oryginalności tematu wymyślonego przez Rowling, która po prostu trafiła na podatny grunt, to bym próbowała to zanegować. Dla mnie nie ulega wątpliwości, że pierwowzorem była „Akademia Pana Kleksa” autorstwa Jana Brzechwy – oryginalna szkoła pod nazwą akademia, dobry, lecz trochę zbzikowany profesor Ambroży Kleks, rudowłosy uczeń Adaś, zaczarowany szpak Mateusz. Przecież to wszystko co w „Harry Potterze” jest, już było u Brzechwy – szkoła ucząca poprzez zabawę i przemieszczanie się w czasie oraz przestrzeni: unoszenie się w powietrzu, piegi i zaczarowana czapka, kluczyk otwierający wszystkie zamki, gwizdek przenoszący z miejsca na miejsce, potrawy przyrządzane z kolorowych szkiełek, możliwość powiększania i pomniejszania sylwetek ludzi. Także pozytywny główny bohater – niepozorny i mało zdolny uczeń mający dobre serce, zawsze gotowy stanąć w obronie słabszych kolegów. „Akademia Pana Kleksa” została napisana w 1946 r. dla podkolorowania rzeczywistości, dla pocieszenia dzieci po wojnie. Do tego, że może być inny, fantastyczny świat ciekawy dla dzieci i młodzieży nawiązuje też autorka „Harry’ego Pottera”.

Premiera nowej książki jest ważnym wydarzeniem dla miłośników twórczości pisarki
| Fot. Marian Paluszkiewicz

 Jak pisać, żeby inni chcieli czytać?

Żeby coś napisać, na dodatek, żeby to coś ktoś zechciał przeczytać, przede wszystkim trzeba stale i dużo czytać. Wyrosłam w kulcie do książek, w szacunku do pisarzy, poetów, oratorów i w ogóle ludzi słowa. Swoje „pisanie” zaczynałam od czytania gazet i czasopism najpierw dla dzieci, potem prenumerowanych przez dziadków i rodziców. Także pisania za nich kartek i listów do rodziny, ale też skarg i petycji do różnych urzędów. A to w sprawie zlikwidowanej drogi, a to w sprawie niewłaściwego leku wydanego na receptę dla babci przez aptekarkę. Potem przyszło pisanie dziennika, wierszy i krótkich opowiadanek z morałem. Podstawowa nauka wyniesiona z dzieciństwa – jeżeli chcesz zmienić coś na lepsze, milczeć nie możesz. Jak wiadomo, książka nie tylko wzbogaca naszą wiedzę, rozbudza wyobraźnię, wyzwala uczucia, ale i pomaga odnaleźć się w rzeczywistości. W moim wypadku wiele dały osobiste kontakty z profesorami i osobami piszącymi, w tym z Polski, Anglii i Francji. Pisanie to samotnia, zamykanie się w czterech ścianach. Przynajmniej ja inaczej pisać nie umiem.

Czy pisanie dla Pani to zawód czy hobby?

Nigdy nie traktowałam tego ani jako kariery, ani jako hobby. To po prostu był mój świat. Mały, ale mój własny i pisząc pragnęłam do niego zaprosić krąg przyjaznych i bliskich mi ludzi – krewnych, znajomych, przyjaciół. Także zainteresowanych wybranym tematem czytelników. Uważam, że ładnie to zostało ujęte u Jarosława Iwaszkiewicza: „Książka jest listem autora do przyjaciela”. Tego, który Cię nie tylko potrzebuje, ale  i zrozumie. Także z tobą podyskutuje.

Czytaj więcej: O tradycjach świątecznych na dworach magnackich, o Wigilii na wzór francuski i nie tylko…

Czy można być bardziej lub mniej prawdziwym pisarzem?

Pisarz to nie tylko osoba pisząca, to przede wszystkim mól książkowy. Kiedy piszę, to zakładam sobie jakiś cel. Chcę podzielić się wiedzą, przekazać prawdę. To, co albo zostało już zapomniane, albo może być zapomniane. Z zawodu jestem historykiem, więc siedzi we mnie „strach zawodowy”, co będzie, jeżeli tego czy owego problemu nikt nigdy nie poruszy, a jakaś osoba zostanie wykreślona z dziejów, bo nie została wspomniana lub doceniona. Pisanie wymaga od autora odwagi, samokrytycyzmu, ciągłego dokształcania się. Poprzez rozmowy z wieloma ludźmi, wertowanie czyichś wspomnień i pamiętników, prowadzenia korespondencji, studiowania dokumentów, czytania w ogóle. Powiedziałabym tak: pisarz, malarz czy rzeźbiarz to nikt inny jak człowiek obdarzony większym lub mniejszym talentem i pędem do tworzenia. Bez tego nie potrafi żyć, nawet jeżeli z tego nie da się przeżyć (utrzymać). Osobiście bardzo lubię wypowiedź amerykańskiego pisarza Roberto A. Salvatore: „Jeżeli potrafisz porzucić pisanie, porzuć je. Jeżeli nie potrafisz, jesteś pisarzem”.Ja nie potrafię.