Wędrówki Kaziuka wileńskiego

Kaziuki – na zdjęciach jarmark odpustowy w dniu św. Kazimierza jeszcze na pl. Łukiskim w Wilnie, okres międzywojenny
| Fot. NAC

W tym roku po raz pierwszy od chwili odzyskania przez Litwę niepodległości, czyli od 1990 r., nie będzie w Wilnie Kaziuka. Z powodu wprowadzonych na okres pandemii ograniczeń tradycyjny Kaziuk przenosi się do przestrzeni wirtualnej. Organizatorzy jarmarku szykują platformę online z tradycyjnym asortymentem – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” Edyta Tamošiunaitė, wicemer Wilna, przewodnicząca komisji ds. organizacji Jarmarku Kaziukowego.

Komisja rozważała możliwość zorganizowania Kaziuka w innym terminie, ale ostatecznie zrezygnowano z takiego pomysłu. Tradycja święta wiąże się bowiem z 4 marca, wspomnieniem św. Kazimierza.

Ku czci patrona Litwy

Okoliczności towarzyszące narodzeniu się wileńskiego Kaziuka są szczegółowo opisane w wielu kronikach historycznych. Uroczystości kanonizacyjne św. Kazimierza rozpoczęły się w Wilnie dokładnie 417 lat temu.

„Barwny pochód z udziałem rzemieślników, kupców, mieszczan, straży nocnej podążał od katedry w kierunku kościoła św. Stefana, gdzie złożono chorągiew ofiarowaną przez papieża Klemensa VIII. Za nimi szli: okazałe bractwa, zakony, duchowieństwo świeckie, akademicy, młodzież szkoły katedralnej. Następnie kler unicki, księża katoliccy, kapituła wileńska z biskupami Pacem i Wojną. Pochód zamykali litewscy magnaci otoczeni rycerstwem i szlachtą. Natomiast kobiety z najznakomitszych rodów dla podkreślenia swej pobożności i skromności szły z zakrytymi twarzami i boso” – podają kroniki. Wydarzenia te miały miejsce 4 marca 1604 r. Uznawane są za zalążek późniejszego Kaziuka.

Wiosenne pochody uświetniające patrona Litwy trwały stulecia. Z czasem jednak procesje o charakterze religijnym przestały istnieć, a obchody ku czci św. Kazimierza nabrały charakteru handlowego.

Czytaj więcej: Tradycja Kaziuków Wileńskich żyje i przynosi radość!

Jechali do Wilna całymi obozami

Kiermasz pierwotnie odbywał się na pl. Katedralnym. Kiedy jednak wzniesiono tam pomnik carycy Katarzyny, Kaziuk przeniosł się na Łukiszki. Badacz dziejów Litwy, były konsul RP na Litwie, pochodzący z Wilna Mieczysław Jackiewicz przytacza takie oto migawki z Kaziuka okresu zaboru carskiego: ,,Mimo że w 1909 r. jeszcze trwała tzw. reakcja po rozruchach 1905 r., to jednak doroczny jarmark kaziukowy 4 marca działał w Wilnie. Najważniejszym towarem kiermaszu były obwarzanki smorgońskie, wyroby z drewna oraz różne naczynia z gliny. Koszyki z wikliny i korzeni świerku przywożono aż z powiatu zwienigorodzkiego moskiewskiej guberni, także z Kijowa, Warszawy i Białegostoku. Na jarmarku były też kosze spod Kiejdan, gdzie cała litewska wieś trudziła się wyrobem koszyków. Zabawki z drewna dla dzieci przywieźli Rosjanie z Siewrgiejewskiego Posadu pod Moskwą, bo Kaziuki wileńskie za czasów carskich były znane daleko w Rosji. (…)

Figurki z gipsu: świętych, różnych zwierząt wyrabiali wileńscy mistrzowie: Kiner z ulicy Kalwaryjskiej i Władysław Jurgielewicz. Różnego rodzaju szczotki i pędzle wykonywali Żydzi wileńscy.

Przedmioty rymarskie, głównie uprząż, przywożono z Oszmiany, a wykonywał je słynny na całą Wileńszczyznę mistrz rymarstwa Bolesław Owsiejewicz. Miasteczko Iwje w dawnym powiecie oszmiańskim (obecnie obwód grodzieński) słynne było z wyrobów garncarskich Mieszkało tam 60 zdunów i garncarzy. Garnki z Iwja i zabawki z gliny słynne były na Wileńszczyźnie. Rodzice kupowali dzieciom gwizdki w postaci koguta, konika i krówki. (…)

Do Kaziuka mieszkańcy wsi ówczesnej Wileńszczyzny szykowali się w ciągu jesieni i zimy, a już na początku marca jechali do Wilna całymi obozami spod Święcian, Świra, Smorgoń i Oszmiany, by na kiermaszu sprzedać swe wyroby. Kiedy mężczyźni handlowali przy swoich wozach, kobiety szły do Ostrej Bramy, by podziękować Najświętszej Panience za zdrową rodzinę i prosić o dalszą pomyślność. Nie zapominano o kaplicy św. Kazimierza w katedrze, bo kościół pw. św. Kazimierza Patrona Litwy zamieniony był wówczas na sobór św. Mikołaja”.

| Fot. NAC

Wszystkiego na Kaziuku w bród

Po II wojnie światowej Kaziuk z Łukiszek powędrował na Rynek Kalwaryjski. Wśród kaziukowych towarów pojawiły się barwne palmy, które dawniej kupowało się przeważnie podczas Niedzieli Palmowej. Z podwileńskich wówczas Nowosiołek swoje misternie wykonane palmy wiozła też Danuta Wiszniewska.

– Przy władzy sowieckiej Kaziuk był tylko na Rynku Kalwaryjskim, nie tak jak teraz, po całym Wilnie. Wesoło było, muzyka grała, gorące wino było, gorące pączki, ludzie śpiewali, tańczyli. Była scena nieduża zrobiona. Pamiętam tłumy ludzi, przejść czy przejechać trudno było. Wieźliśmy palmy w samochodzie i jeszcze mieliśmy ich pełną przyczepę. Jeszcze i dowozić musieliśmy – tak dużo chętnych do kupienia naszych palm było – opowiada pani Danuta.

Mówi, że wszystkiego było na Kaziuku w bród. – Kosze, pajączki ze słomki, dzbanki z gliny, miotły, uprząż dla koni, przetaki do przesiewania mąki i zboża, beczki różne do solenia ogórków i kapusty – wylicza palmiarka.

W latach 90. wileński Kaziuk zawędrował do Polski. Twórcy ludowego rzemiosła artystycznego oraz polskie zespoły artystyczne z Wileńszczyzny każdej wiosny biorą udział w niezwykle popularnych Kaziukach-Wilniukach. Uwite przez panią Danutę i jej córkę Agatę Granicką palmy cieszą oko mieszkańców Lidzbarka Warmińskiego, Kętrzyna, Olsztyna, Bartoszyc, Ornety, Giżycka, Mrągowa, Ełku, Zgierza i innych miast, w których po wojnie przymusowo zakotwiczyli się wilnianie i mieszkańcy ziemi wileńskiej. Dla nich i dla ich dzieci Kaziuk jest wciąż nicią wiążącą z utraconą ojcowizną.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 9(25) 27/02-05/03/2021