Czy Polacy są winni?

Tego należało się spodziewać. W miarę jak kampania szczepień nabiera rozpędu, stykamy się z całą masą problemów. Chodzi nie tylko o to, że szczepionek przeciwko covid-19 dostarcza się skandalicznie mało, lecz także o to, że część mieszkańców Litwy nie chce się szczepić przeciw tej śmiertelnie niebezpiecznej chorobie.

Najwięcej antyszczepionkowców mamy w regionach zamieszkanych przez mniejszości narodowe Polaków i Rosjan. Jak wynika z danych opublikowanych w minionym tygodniu, antyliderami w szczepieniu na Litwie są dwa samorządy – rejon wisagiński, zamieszkany przeważnie przez Rosjan, i rejon solecznicki, w którym Polacy stanowią ponad 80 proc. mieszkańców. W dniu, gdy opublikowano te dane, w tych dwóch samorządach zaszczepiło się nieco ponad 3 proc. mieszkańców, gdy z kolei ogółem na Litwie ten wskaźnik wynosił ponad 9 proc. Władze zapewniają, że szczepionki do rejonów dostarcza się proporcjonalnie.

Nie trzeba było długo czekać, żeby zaczęło się polowanie na winnych. A za winnych niektóre litewskie media uznały w pierwszej kolejności samych mieszkańców tych samorządów. Polacy i Rosjanie oglądają rosyjskie programy telewizyjne, w których deprecjonuje się wartość stosowanych u nas szczepionek i wychwala się rosyjskiego Sputnika, dlatego nie wierzą ani w Pfizera, ani w Modernę i czekają na rosyjską szczepionkę – tak w skrócie brzmi ta narracja. Na pierwszy rzut oskarżyciele mają rację. Rzeczywiście, przedstawiciele mniejszości narodowych, w tym Polacy, masowo oglądają rosyjskie kanały telewizyjne uprawiające propagandę. Rzeczywiście, wiele osób nie wierzy w amerykańskie czy europejskie szczepionki, za to pod wpływem kłamstwa ze Wschodu czeka na rosyjskie preparaty.

Szczególnie dotyczy to osób starszych, niewładających lub słabo władających językiem litewskim, a właśnie ta grupa wiekowa jest teraz poddawana szczepieniom. Ale trzeba bardzo wyraźnie zaznaczyć, że takiemu stanowi rzeczy winne jest też państwo litewskie, które na taki efekt pracowało przez 31 lat niepodległości. Władze gardziły dialogiem ze swoimi obywatelami narodowości polskiej. I nic dziwnego, że w tę pustkę wkroczyła Rosja, która przez te lata tylko wzmocniła swoją pozycję w tej części Litwy. I jeśli władze Litwy nie obudzą się, Rosja będzie robiła to dalej, a mieszkańcy regionu będą czekali już nie tylko na Sputnika.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 12(33) 20-26/03/2021