Serce zostawiłem w Watykanie i Wilnie

Krzysztof Tadej: Mam nadzieję, że przez naszą pracę przy transmisjach mszy przyczyniamy się do pogłębiania wiary
| Fot.Marian Paluszkiewicz

Jeśli ktoś wykonuje z pasją dziennikarstwo, to traktuje je nie jako pracę, ale jako możliwość robienia czegoś wspaniałego. Mnie to właśnie spotkało – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” Krzysztof Tadej, publicysta i dokumentalista, dziennikarz TVP Polonia.


Podobno nazywają Pana bożym człowiekiem telewizji. Czy do Wilna również sprowadzają Pana Boże sprawy?

Teraz tak. Przyjechałem w związku z transmisją mszy świętej z wileńskiej katedry. W sprawach służbowych, związanych z podobnymi transmisjami, przyjeżdżam od roku dość często. Historia moich związków z Wilnem jest jednak o wiele dłuższa. Po prostu zakochałem się w tym mieście. Byłem w 53 krajach świata, ale serce zostawiłem tylko w Watykanie i Wilnie. Te dwa miejsca są dla mnie wyjątkowe. W Wilnie spotkałem wspaniałych ludzi, którzy często są dla mnie wzorem wiary. Uważam, że my, Polacy z Polski, możemy się od nich wiele nauczyć. Cieszę się, że udało się ten czas dobrze wykorzystać. Przeprowadziłem serię rozmów z takimi osobami, jak: ks. Józef Obrembski, Alicja Klimaszewska, Krystyna Adamowicz, Wojciech Piotrowicz, Jan Sperski, Jerzy Surwiłło czy ks. Antoni Dilys. Cieszę się, że ich świadectwo – opowieści o najważniejszych chwilach w życiu – udało mi się nagrać. Mam nadzieję, że te godziny nagrań ktoś kiedyś jeszcze wykorzysta.

Podczas każdego mojego pobytu staram się znaleźć dwie, trzy godziny na odwiedzenie cmentarza Bernardyńskiego i posprzątanie przynajmniej jednego zaniedbanego grobu. Gdy po raz pierwszy odwiedzałem zabytkowe cmentarze Wilna, przeszło 20 lat temu, byłem wstrząśnięty tym, jak bardzo były zniszczone. Na Rossie zacząłem powoli zdejmować mech z jednego z nagrobków i w końcu zobaczyłem zdjęcie twarzy przepięknej dziewczynki. Podobnie było na cmentarzu Bernardyńskim. To dla mnie były symboliczne chwile. Nie znałem tych ludzi, nie mam rodzinnych korzeni w Wilnie, ale jako katolik wierzę, że życie trwa wiecznie. Nie kończy się wraz ze śmiercią, ale się zmienia. Tym bardziej zachęcam wszystkich do zachowywania pamięci o tych, którzy odeszli z ziemskiego życia. Podziwiam osoby ze Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą. Niedawno byłem na tym cmentarzu. Zobaczyłem, jak wiele udało się osiągnąć osobom, które dbają o tę nekropolię. Potem pojechałem na cmentarz Bernardyński. Poprzewracane nagrobki, popękane tablice, odpadające zdjęcia na nagrobkach. Umierający cmentarz. Wydaje się, że to ostatnie chwile, tygodnie, miesiące, żeby uratować te ostatnie znaki pamięci o osobach, które są tu pochowane.

Czy łatwo jest łączyć dziennikarstwo z wiarą, ze swoimi przekonaniami?

Jeśli ktoś wykonuje z pasją dziennikarstwo, to traktuje je nie jako pracę, ale jako możliwość robienia czegoś wspaniałego. Mnie to właśnie spotkało. Dzięki dziennikarstwu mogłem rozmawiać np. z trzema papieżami, zorganizować pierwszy w historii świata klasyczny wywiad telewizyjny z Ojcem Świętym czy uczestniczyć w transmisjach wielu historycznych wydarzeń.

Trudno było zorganizować wywiad z papieżem?

To był mój pomysł, który zarówno otoczenie papieża Benedykta XVI, jak i osoby z telewizji uważały za całkowicie nierealny, a jednak się udało. Ten wywiad, zrealizowany przez TVP, pokazało wiele stacji telewizyjnych w różnych krajach świata. Wiele z nich nigdy wcześniej nie współpracowało z Telewizją Polską. Było to też przepiękne świadectwo papieża Benedykta XVI o św. Janie Pawle II. Poza tym staram się żyć zgodnie ze słowami wiersza Czesława Miłosza „O aniołach”: „zaraz dzień jeszcze jeden zrób co możesz”. Po prostu robię to, co mogę.

Krzysztof Tadej rozmawiał m.in. z trzema papieżami: Janem Pawłem II, Benedyktem XVI i Franciszkiem. Zorganizował też pierwszy w historii świata klasyczny wywiad telewizyjny z Ojcem Świętym
| Fot. archiwum

W swojej twórczości, zwłaszcza w książkach, bardzo wiele miejsca poświęca Pan św. Janowi Pawłowi II. Jakim go Pan zapamiętał?

Św. Jan Paweł II zawsze zaskakiwał mnie ogromnym dobrem, życzliwością dla innych. Miałem okazję często widywać papieża. Uczestniczyłem w audiencjach, mszach świętych, które odprawiał na placu św. Piotra, w bazylice, a także w prywatnej kaplicy. Zawsze widziałem, jaką ogromną miłość okazywał spotykanym ludziom. Gdybym miał jednak wybrać jeden moment jego życia, który najwięcej mówi o nim i jego świętości, to wróciłbym do 13 maja 1981 r., gdy na placu św. Piotra strzelał do niego zamachowiec. Papież, w chwili ogromnego bólu, gdy ocknął się chwilę po strzale, powiedział: „Przebaczam temu, kto strzelał”. Wyobraźmy sobie samych siebie w takiej sytuacji. Jaka byłaby nasza pierwsza myśl? Tu Jan Paweł II powiedział o sobie wszystko – to był człowiek, który na prawdę żył Miłosierdziem, przebaczeniem i poświeceniem dla innych.

Kiedyś, po jednej z mszy świętych w prywatnej kaplicy, opowiadałem Janowi Pawłowi II o tym, co robimy w Telewizji Polskiej. O transmisji z cmentarza Orląt Lwowskich, o planowanych transmisjach z otwarcia cmentarzy w Katyniu, Miednoje i Charkowie. Mówiłem o wielu różnych przedsięwzięciach. Gdy mnie pobłogosławił, powiedział: „Tak trzeba. Nie można marnować czasu. Nawet chwili. Tak trzeba żyć”. Staram się żyć według słów, które wtedy przekazał mi papież.

Wrócę do kwestii przebaczania, miłosierdzia okazywanego w bardzo trudnych po ludzku warunkach, co bardzo wyraźnie wybrzmiewa również w Pana filmach. Po obejrzeniu filmu „Życia nie można zmarnować” bardzo przemówił do mnie obraz matki jednego z zamordowanych misjonarzy, która mówiła, że wybacza jego zabójcom.

Ten film to opowieść o dwóch polskich zakonnikach, franciszkanach konwentualnych, zamordowanych w Peru w 1991 r. Ojcowie Michał Tomaszek i Zbigniew Strzałkowski w momencie zabójstwa mieli 31 i 33 lata. Zostali beatyfikowani 5 grudnia 2015 r. jako pierwsi polscy misjonarze męczennicy. Te słowa powiedziała mama Zbigniewa Strzałkowskiego, która przez wiele lat nie chciała się wypowiadać na temat tych dramatycznych wydarzeń. W przypadku tego filmu tytuł to także przesłanie, które odczytałem głęboko jako drogowskaz dla siebie – „Życia nie można zmarnować”. Miłosierdzie, o jakim pisze św. Faustyna w swoim „Dzienniczku”, miało bardzo praktyczny wymiar. Jej życie nie było łatwe, było w nim wiele cierpienia, kontaktów z trudnymi ludźmi, również trudnych relacji z siostrami zakonnymi. Ona potrafiła przejść ponad tym wszystkim i każdą chwilę swojego życia zawierzyć Bogu, który jest najpierw przebaczający, miłosierny, a dopiero potem sprawiedliwy. O tym łatwo pięknie mówić, ale zastosować to w życiu jest już trudniej. Myślimy – najpierw sprawiedliwość, a potem się zobaczy. Siostra Faustyna mówi inaczej, wskazuje drogę naśladowania Jezusa Miłosiernego.

Czytaj więcej: „Nie żałuję, że wybrałem Wilno”. Rozmowa z Donatem Jurewiczem — Polakiem na litewskiej uczelni

Z jakim odbiorem spotykają się transmisje mszy świętych z Wilna? Czy otrzymuje Pan jakieś informacje zwrotne?

Uważam, że to bardzo ważna część misji TVP Wilno. Niektóre z tych mszy świętych za pośrednictwem internetu, a niekiedy i TVP Polonia docierają do różnych części świata. Są takie piękne chwile, jak w czasie transmisji mszy świętej z Landwarowa, gdy razem z nami modlili się potomkowie Tyszkiewiczów mieszkający w Polsce i w Londynie i ze wzruszeniem opowiadali mi o swoich przeżyciach, a także o tym, że chcą przyjechać na Litwę, gdy tylko minie pandemia. Zorganizowanie takiej transmisji telewizyjnej wymaga ogromnego wysiłku, bo towarzyszy jej naprawdę spore zaplecze techniczne, które musi być niewidoczne. W czasie transmisji wchodzimy z kamerami w sferę sacrum, mamy przekazać ją widzom, jednocześnie nie możemy przeszkadzać w najmniejszym stopniu uczestnikom liturgii. Jest to możliwe dzięki profesjonalizmowi ekipy przygotowującej transmisję. Producentem jest Mirosław Bieraza, a zespół techniczny, co uważam za bardzo ważne, tworzą zarówno Polacy, jak i Litwini. Staramy się też przed transmisjami przybliżyć historie miejsc, w których jesteśmy. W Czarnym Borze pokazywaliśmy zdjęcia bł. ks. Michała Sopoćki z czasów, gdy się tam ukrywał. Opowiadaliśmy też o wizytach św. Urszuli Ledóchowskiej, która odwiedzała to miejsce przeszło 20 razy. Przy transmisji z kościoła Franciszkanów pokazaliśmy jako pierwsi materiał filmowy z pobytu św. Maksymiliana Kolbego w Wilnie, który odwiedził tutejszy klasztor w lipcu 1939 r.

Niezależnie od pandemii uważam, że te transmisje są bardzo ważne, bo nigdy nie brakuje osób chorych, które nie mogą wychodzić z domu i jedynie w ten sposób mogą uczestniczyć we mszy świętej. A teraz, w czasie pandemii, gdy mamy dodatkowe ograniczenia, ma to oczywiście wyjątkowe znaczenie.

Przygotowanie transmisji wymaga także stałej współpracy z władzami kościelnymi. Jak ta współpraca się układa?

Bardzo cenię ks. abp. Gintarasa Grušasa, jego rozsądek i życzliwość. Doświadczyłem z jego strony wiele serdeczności i zrozumienia. Mam sporo pomysłów na religijne programy i wydarzenia, które będą mogły służyć katolikom na Litwie, nie tylko Polakom, ale wszystkim wierzącym, bo Kościół jest wspólnotą, która nie ogranicza się do konkretnych narodowości. Byłem bardzo szczęśliwy, gdy mogłem pośredniczyć między kurią wileńską a klasztorem sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Łagiewnikach w uzyskaniu dla wileńskiej katedry relikwii pierwszego stopnia św. Faustyny. Kontaktowałem się z siostrami, przekazywałem prośby, a wreszcie – przywiozłem relikwie do Wilna. Dzięki staraniom abp. Grušasa relikwie św. Faustyny i bł. ks. Michała Sopoćki są już zainstalowane w jednej z kaplic w katedrze. Wierni z całego świata, którzy przyjadą do tej wyjątkowej świątyni, będą mogli się przy nich modlić. Jako Polacy czasem mamy zwyczaj myśleć o nich jako o polskich świętych, ale to są święci Kościoła powszechnego, którzy wszystkim wierzącym mogą wskazywać, jak żyć. Jestem przekonany, że utworzenie tej kaplicy jest wielkim wydarzeniem dla katolików, niezależnie od narodowości.

W kwestii transmisji współpracuję bezpośrednio z ks. prałatem Wojciechem Górlickim, który został przez kurię oddelegowany do koordynowania współpracy TVP i parafii na Wileńszczyźnie. Bardzo mnie to cieszy, również dlatego, że obaj pochodzimy z tej samej diecezji w Polsce – z diecezji radomskiej. Nie mogę nie wspomnieć o ks. Robercie Mojsiewiczu, sekretarzu metropolity wileńskiego. Jest bardzo skromny, pobożny, życzliwy i niezwykle skuteczny. Bardzo cenię też innych kapłanów – o. Marka Dettlaffa, o. Józefa Makarczyka, ks. Tadeusza Jasińskiego, ks. prałata Wacława Wołodkowicza, i wielu innych.

Czytaj więcej: Ks. prałat Wojciech Górlicki: By ludzie wiedzieli, jak Bóg ich kocha

Przekazanie abp. Gintarasowi Grušasowi relikwii św. Faustyny, przywiezionych przez Krzysztofa Tadeja z Krakowa
| Fot. Ks. Robert Mojsiewicz

Pana najnowszą propozycją dla TVP Wilno są rekolekcje, w których będziemy mogli uczestniczyć w Wielkim Tygodniu. Poprowadzi je ks. Górlicki.

To będą wyjątkowe rekolekcje, ze względu na czas pandemii, w jakim będą się odbywały. Ks. Wojciech to wspaniały rekolekcjonista, który zna życie i ludzkie problemy, nie jest oderwany od rzeczywistości, ale zawsze jest blisko człowieka. Odpowie na pytania dotyczące życia i wiary w czasie panowania koronawirusa, jakie zrodziły się we mnie lub też w innych osobach, z którymi rozmawiałem. To będzie cykl siedmiu krótkich programów, które będzie można oglądać w TVP Wilno, od Niedzieli Palmowej do Wielkiej Soboty.

Czeka nas już druga Wielkanoc w warunkach pandemii, która spowodowała wiele ograniczeń również w życiu Kościoła. Jaki, według Pana, będzie Kościół po pandemii?

Bardzo wiele osób się obecnie nad tym zastanawia. Uważam, że wiele osób, dla których wiara nie była wcześniej ważną częścią życia, może zupełnie odejść od Kościoła. Myślę, że to bardzo ważny czas dla wszystkich wierzących. Może właśnie jest to czas na pogłębienie wiary, zatroszczenie się o nią, przekazywanie jej innym, a nie tylko narzekanie i czekanie, co będzie „po”. Dla mnie Wileńszczyzna pokazuje piękno wiary także teraz, w czasie pandemii. Mam nadzieję, że my, przez naszą pracę przy transmisjach mszy świętej, przyczyniamy się również do utrwalania i pogłębiania wiary. Ja traktuję to jako ważną służbę. Po prostu cieszę się, że mogę mieć swój udział w przybliżaniu ludzi do sacrum.


Krzysztof Tadej (ur. 31 maja 1971 r. w Warszawie) – dziennikarz, publicysta i dokumentalista. Pracuje w TVP Polonia. Autor programów telewizyjnych, reportaży, filmów dokumentalnych, artykułów prasowych. Absolwent dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Autor książek o Janie Pawle II. W Watykanie realizował programy m.in. związane z 24. i 25. rocznicą pontyfikatu Jana Pawła II oraz beatyfikacją i kanonizacją polskiego papieża. W 2016 r. za film „Życia nie można zmarnować” o dwóch polskich zakonnikach zamordowanych w Peru otrzymał nagrodę dla najlepszego filmu dokumentalnego podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmu Katolickiego „Mirabile Dictu” pod patronatem Papieskiej Rady Kultury. Sukces powtórzył w 2017 r. – ponownie otrzymał główną nagrodę dla najlepszego filmu dokumentalnego za „Człowieka Boga” (to film o życiu i działalności więzionego w sowieckich łagrach i więzieniach ks. Władysława Bukowińskiego).


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 12(33) 20-26/03/2021