Więcej

    W trosce o jedność

    Czytaj również...

    WILEŃSKA WSPÓLNOTA ZGROMADZENIA SIÓSTR MISJONAREK ŚWIĘTEJ RODZINY
    | Fot. archiwum

    Jedność była bardzo ważna dla bł. Matki Bolesławy Lament, założycielki Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny, które na Litwie ma dwa domy – w Wilnie i w Ejszyszkach.

    Wielki Czwartek to dzień szczególny dla sióstr ze zgromadzenia Świętej Rodziny. W tym dniu Kościół przypomina w liturgii szczególną modlitwę Jezusa, nazywaną arcykapłańską. Zgodnie z Ewangelią według św. Mateusza Jezus w czasie ostatniej wieczerzy modlił się za swoich uczniów, prosząc, by trwali w jedności.

    – Jedność była bardzo ważna dla bł. Matki Bolesławy Lament, założycielki naszego zgromadzenia. Urodziła się w czasach zaborów, w 1862 r., a dzieciństwo i młodość spędziła w Łowiczu, gdzie była zmuszona do nauki w języku rosyjskim. W tym czasie doświadczyła, jak wielką szkodę mogą wyrządzić podziały narodowościowe i religijne. Sama przez to cierpiała, ale jej odpowiedzią była nie walka, ale właśnie troska o jedność, której wyraz dawała przez całe swoje życie. Głęboko przeżyła modlitwę Chrystusa o jedność i właśnie budowaniu tej jedności poświęciła życie – mówi s. Jordana ze Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny, z klasztoru w Wilnie.

    Siostra Jordana z uczennicami Gimnazjum
    im. Szymona Konarskiego w Wilnie
    | Fot. archiwum

    Czytaj więcej: Kościół Ducha Świętego najwspanialszym wileńskim zabytkiem późnego baroku

    Z Łowicza dalej na Wschód

    Bolesława Lament chciała realizować swoje powołanie w zakonie. W 1884 r. za radą spowiednika i razem ze swoją siostrą Stanisławą wstąpiła do Zgromadzenia Rodziny Maryi w Warszawie, jednak nie złożyła ślubów wieczystych, gdyż rozważała decyzję wstąpienia do zakonu klauzurowego. Jej dalsze losy potoczyły się zupełnie inaczej. Poszukując życiowej drogi, zdecydowała się na wyjazd do Warszawy, gdzie razem ze swoją młodszą siostrą Marią założyła pracownię krawiecką oraz objęła prowadzenie noclegowego domu dla bezdomnych na Pradze.

    – Wyjazd do Mińska doradził matce jej spowiednik, o. Honorat Koźmiński. Była to odpowiedź na prośbę pani Sianożęckiej z Mohylewa o przysłanie przełożonej dla tercjarek. W ten sposób Bolesława znalazła się na Białorusi, gdzie katolicy byli mniejszością, a problemy podziałów narodowych i religijnych były odczuwalne jeszcze bardziej. Bł. Bolesława przekonała się szybko, że kobiety, którymi miała się opiekować, miały dokładnie takie same pragnienia jak ona i że wszystkie myślały o rozpoczęciu życia zakonnego. Tak właśnie powstało Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny – opowiada s. Jordana.

    Nie były to czasy i miejsce sprzyjające działalności zakonnej. Przez pierwszych 16 lat siostry podejmowały prace na terenach, gdzie katolikom było bardzo trudno. Po Mohylewie przyszła kolej na Petersburg i jeszcze bardziej na północ wysunięty Wyborg. Wybuch rewolucji październikowej i zmiany, które potem nastąpiły, spowodowały przerwanie pracy na tych terenach, ale siostry nigdy nie zapomniały i tych terenach.

    „Ograbione ze wszystkiego przez bolszewików, więzione przez dłuższy czas za swą misyjną działalność, w końcu wypędzone brutalnie, musiałyśmy opuścić nasze placówki, ale jak tylko warunki okażą się możliwe, zgromadzenie wróci do nieszczęśliwej Rosji, by dalej prowadzić prace misyjne” – pisała Bolesława Lament.

    Wileński rozdział

    Po rewolucji w Rosji siostry musiały przenieść swoją działalność na teren Polski. Nowe zgromadzenie okazało się bardzo potrzebne u progu niepodległości, gdy wielkim wyzwaniem pozostawały oświata i opieka społeczna. Na siedzibę domu głównego i nowicjatu wybrano opuszczony klasztor w Ratowie na Mazowszu. Bł. Bolesława nadal jednak szczególną wagę przywiązywała do działalności w miejscach, gdzie istniała największa różnorodność wyznaniowo-narodowościowa.

    Założyła kilka domów na Kresach II RP, w diecezji pińskiej: w Żytomierzu, Szpanowie, Brześciu nad Bugiem,Prużanie, Raczkanach, Derewnie, Niedźwiedzicy, Krzywoszynie, Łahiszynie, Pińsku, Szereszewie, Baranowiczach i w Rudce, a także w archidiecezji wileńskiej, gdzie siostry rozpoczęły prace w Słonimie, Albertynie, Oszmianie, Holszanach, Konstantynowie, Rosi, Białymstoku i oczywiście – w Wilnie.

    – W historii zgromadzenia w Wilnie szczególne miejsce zajmuje ul. Dobra Rada. Niedaleko parku na Zakrecie znajdowała się Betania – dom, w którym siostry prowadziły działalność, a także znajdował się nowicjat – mówi s. Jordana.

    W wileńskim domu bł. Bolesława Lament z powodu choroby spędziła kilka miesięcy w 1934 r. Z Wilna wyjechała do Białegostoku, gdzie zorganizowała przedszkole, kursy kroju i szycia oraz gimnazjum. Było to ostatnie miejsce zamieszkania błogosławionej. Zmarła 29 stycznia 1946 r.

    W tym roku, w związku z 75. rocznicą śmierci założycielki Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny, w Białymstoku otwarto muzeum poświęcone bł. Matce Bolesławie Lament. Znajduje się ono w części sanktuarium błogosławionej, niedaleko kaplicy, w której spoczywają jej doczesne szczątki.

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Czytaj więcej: Kościoły wileńskie: ewangelicko-luterański

    Wezwanie ciągle aktualne

    Obecnie zgromadzenie złożone przez bł. Bolesławę Lament liczy ok. 350 sióstr pracujących: w Polsce, we Włoszech, w Zambii, w Kenii, w Stanach Zjednoczonych, na Białorusi, w Rosji i na Litwie.

    Wileński dom działa nieprzerwanie od 1927 r. Po wojnie nie było łatwo – pozostały jedynie trzy siostry, a w związku z likwidacją zgromadzeń zakonnych w 1948 r. musiały one działać w całkowitej konspiracji. Pomimo zagrożenia od 1969 r. do zgromadzenia zaczęły wstępować nowe kandydatki. W sierpniu 1990 r. powstała wspólnota w Ejszyszkach.

    – Katechizujemy w szkołach polskich w Wilnie, Niemieżu, Suderwie i Ejszyszkach, posługujemy w parafiach na Dobrej Radzie i św. Rafała w Wilnie oraz w Podbrzeziu. Rozwijamy też Rodziny Misyjne, wspólnoty ludzi świeckich, którzy włączają się w charyzmat i posłannictwo naszego zgromadzenia – mówi s. Jordana.

    Jak zauważa rozmówczyni „Kuriera Wileńskiego”, troska o jedność, tak ważna dla założycielki zgromadzenia, ma nadal bardzo duże znaczenie w życiu sióstr misjonarek. – Często podejmujemy prace w środowiskach, w których mieszkają ludzie różnych wyznań czy religii. Ja miałam okazję doświadczyć tego w czasie mojej pracy w Pińsku, gdzie na jednej ulicy, niedaleko nas, mieszkali ksiądz prawodławny i pastor. Oczywiście, mieliśmy świadomość różnic w wyznawaniu naszej wiary, ale nasze sąsiedzkie relacja można na pewno było uznać za świadectwo chrześcijańskiej jedności. Nie było między nami konfliktów, zawsze mogliśmy na siebie liczyć. Ale najistotniejsza jest troska każdej z nas o własną jedność z Chrystusem. To dążenie do jedności jest ważne w wymiarze duchowym. Modlimy się ponadto o jedność wszystkich uczniów Chrystusa, staramy się to przesłanie nieść do ludzi z którymi się spotykamy. Dziś ta troska o jedność napotyka wyzwania, np. dążenie do zachowania jedności w rodzinach, o którą obecnie tak trudno – nie kryje s. Jordana.

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 13(36) 27/03/-02-04/202

    Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Afisze

    Więcej od autora

    Liczy się tylko uczciwa, sumienna praca. Szkic do portretu Janiny Strużanowskiej

    Na pozostanie w Wilnie zdecydowała się w bardzo świadomym celu. Chciała, żeby ktoś w tym mieście za 30 czy 50 lat mówił jeszcze po polsku…  Na jej oczach dawne, wielokulturowe Wilno przestawało istnieć. Najpierw zagłada wileńskich Żydów, którzy od wieków...

    Radosław Sikorski: „Dzisiaj grozi nam ten sam kraj, który jest agresorem w Ukrainie”

    Podsumowując wydarzenie w Trokach – główny powód przyjazdu szefa polskiej dyplomacji na Litwę – Radosław Sikorski zauważył:  – To jest spotkanie, które ma swoją renomę. Bywałem na wcześniejszych edycjach i bardzo mi miło, że drugą edycję zagraniczną jako minister spraw...

    Nikogo nie ominął prezent

    W tym świątecznym okresie nie mogło zabraknąć życzeń, które złożyli Polakom z Litwy przedstawiciel Ambasady RP w Wilnie Andrzej Dudziński, I radca-kierownik Wydziału Polityczno-Ekonomicznego, oraz organizatorzy koncertu – Mikołaj Falkowski, prezes zarządu Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie” im. Jana...

    Tych nie trzeba zmuszać do nauki historii

    Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie” im. Jana Olszewskiego po raz kolejny zorganizowała w Domu Kultury Polskiej w Wilnie konkurs „Historiada”.  – Dziękuję, że wam się chce, że nie musicie się zmuszać, ale z ochotą przystępujecie do tych lektur, które wam...