Matura w przyszłości może mniej stresować

Obecnie matura w bardzo dużym stopniu określa przyszłość młodego człowieka
| Fot. Marian Paluszkiewicz

W litewskiej oświacie szykują się kolejne zmiany. Odnowione programy nauczania na poziomie szkół średnich, które obecnie znajdują się na poziomie konsultacji, wprowadzają wiele nowego. Zgodnie z propozycjami ministerstwa – w przyszłości egzamin maturalny może być mniej stresujący ze względu na wprowadzenie również innych, poza egzaminem, form sprawdzania wiedzy i kompetencji uczniów.

W związku z odnową programów nauczania Ministerstwo Oświaty, Nauki i Sportu proponuje, by uczniowie 11 i 12 klasy uczyli się więcej matematyki i litewskiego. Na poziomie podstawowym liczba godzin tych przedmiotów ma wzrosnąć do 4, a na rozszerzonym do 6.

Liczba obowiązkowych przedmiotów ma być ograniczona do 6. Wszyscy będą uczyć się matematyki i litewskiego, pozostałe zaś przedmioty uczeń będzie mógł wybrać. Do tej grupy zaliczone zostały również języki ojczyste w szkołach mniejszości narodowych. Uczniowie będą się ich uczyć po 4 godziny w tygodniu.

Proponowane jest również zmniejszenie znaczenia samych egzaminów przez wprowadzenie oceniania zbiorczego. Według ministerstwa w przypadku niektórych przedmiotów możliwe byłoby również uzyskanie oceny z pracy projektowej lub badawczej.

Czytaj więcej: Matura bez taryfy ulgowej

– Dziś matura wiąże się z wielkim stresem, gdyż decyduje o przyszłości młodego człowieka w bardzo wielkim zakresie. Od wyników egzaminów zależy nie tylko to, na jakie pójdzie studia, ale też – czy będzie mógł studiować bezpłatnie. Jeśli nie, często kontynuacja nauki po szkole średniej wiąże się z koniecznością kredytu, który ma wpływ na kondycję finansową młodego człowieka nie tylko w czasie studiów, ale także po nich – mówi Anna Pawiłowicz-Janczys, założycielka grupy Polska Wirtualna Szkoła na Litwie.

Jak zauważa rozmówczyni „Kuriera Wileńskiego”, tendencja do koncentrowania się na wybranych przedmiotach była widoczna wśród maturzystów od dawna, a pandemia i zdalne nauczanie jeszcze bardziej ją uwidoczniły.

– Nauczyciele, z którymi rozmawiam, podkreślają, że uczniowie do przedmiotów, z których nie zdają matury, w tej chwili podchodzą zupełnie formalnie. Starają się po prostu zdobyć zaliczenie, jakąkolwiek ocenę, ale skupiają się na egzaminach, co jest zrozumiałe – mówi pedagog.

Czytaj więcej: Uczniowie „Wilii” wrócili do szkoły

Jak zauważa Pawiłowicz-Janczys, zmniejszenie liczby przedmiotów obowiązkowych będzie niewątpliwie bardzo atrakcyjne dla uczniów, może być trudne dla niektórych nauczycieli.

– Już teraz w klasach maturalnych uczniowie koncentrują się na przedmiotach potrzebnych, a inne traktują jako drugorzędne. Wśród mniej popularnych na maturze przedmiotów znajdują się np. fizyka czy chemia. Są to przedmioty, do których nauczania już teraz jest wielki problem ze znalezieniem nauczycieli. Jeśli uczniowie będą z nich rezygnować, problem będzie się pogłębiał, bo mniejsza liczba godzin oznacza również mniejsze wynagrodzenie. Niestety, fizykom czy chemikom może po prostu przestać opłacać się pracować – zauważa rozmówczyni.