Mistrz Jerzy Targalski 1952–2021

Jerzy Targalski zmarł 19 września po długiej chorobie. Jego pogrzeb odbędzie się 27 września. Rozpocznie się mszą św. w katedrze polowej Wojska Polskiego w Warszawie i będzie miał charakter państwowy

Błyskotliwy umysł, ogromna wiedza, cięty język. Ale też, co najważniejsze, chęć dzielenia się tymi nieprzeciętnymi umiejętnościami. Przez ostatnie blisko ćwierć wieku z jego „szkoły” wyszło wielu dyplomatów, ekspertów, urzędników, działaczy organizacji pozarządowych. Dla nich Jerzy Targalski na zawsze pozostanie autorytetem. A to akurat bardzo dobrze dla Polski.

Historyk, orientalista, politolog. Antykomunista, działacz podziemia, polityczny emigrant. Wreszcie, po powrocie do Polski w 1997 r., niezrównany publicysta i komentator, a przede wszystkim nauczyciel uniwersytecki.

Wtedy był dla nas, ledwie kilkunastu studentów inauguracyjnego I roku Specjalistycznych Studiów Wschodnich, powiewem intelektualnej świeżości w zatęchłych murach Uniwersytetu Warszawskiego. Józef Darski, bo pod tym pseudonimem był wtedy chyba znany bardziej, przybliżał nam historyczne, etniczne i religijne zawiłości krajów byłego bloku wschodniego.

Jerzy miał wyjątkowy dar do języków obcych. Potrafił się dogadać z Estończykiem z jednej strony i Albańczykiem z drugiej. To niewątpliwie pomagało mu pogłębiać wiedzę na temat krajów Europy Środkowej, Wschodniej, Bałkanów czy Kaukazu. Zresztą od studentów wymagał wyboru jednego z języków regionu i jego nauki. Powtarzał, że nie można być ekspertem od danego kraju, nie sięgając po miejscowe źródła informacji.

*

Ale nie to było najważniejsze, co nam przekazywał. Każdą okazję wykorzystywał, by uczyć nas krytycznej analizy rzeczywistości. To wtedy pierwszy raz pojęliśmy, jak potężnym narzędziem w ręku wroga może być dezinformacja.

Jerzy od lat zajmował się tym zagadnieniem, do dziś mam w domu – wydane w 1990 r. – jego opracowanie „O dezinformacji”. To on nam wyjaśniał, czym była operacja TRUST, kim był Anatolij Golicyn. Zresztą już na starcie zajęć nieznoszącym sprzeciwu głosem zakomunikował, że mamy jak najszybciej przyswoić sobie treść książki „Montaż” Vladimira Volkoffa. Okazało się, że dostępnych jest tylko kilka egzemplarzy, na dodatek wydanych jeszcze w drugim obiegu za komuny, w Bibliotece Narodowej. Na zmianę siedzieliśmy w czytelni, dowiadując się choćby, czym jest „pudło rezonansowe”.

*

Jerzy Targalski w latach 2019–2020 był felietonistą magazynu „Kuriera Wileńskiego”. Szerszej widowni jest znany jako komentator życia politycznego w Polsce czy współautor książek mówiących o ciemnych stronach transformacji z początku lat 90. (zresztą akurat w tej kwestii miał zdecydowane i raczej pesymistyczne zdanie w odniesieniu do większości krajów byłego bloku wschodniego). Jednak był i będzie najbardziej ceniony za wiedzę na tematy geopolityczne i czasem bardzo oryginalne, absolutnie nie do podrobienia analizy różnych zjawisk i wydarzeń na świecie – choć oczywiście przede wszystkim w naszej części świata.

Jedną z najważniejszych tez leżących u podstaw jego poglądu na sytuację międzynarodową było przekonanie o trwałym charakterze zagrożenia ze strony Moskwy dla Polski i innych krajów leżących w naszej części Europy. Zawsze powtarzał, że tylko ramię w ramię z sąsiadami możemy się oprzeć ekspansji rosyjskiej.

Mało kto przyczynił się tak bardzo do budowy dobrych relacji Polaków z innymi nacjami przedrozbiorowej Rzeczypospolitej: z Litwinami, Białorusinami, a chyba najbardziej Ukraińcami. A przecież Jerzy był też znakomitym specjalistą od Bałkanów. Jego praca na temat rozpadu komunistycznej Jugosławii to jedno z najlepszych tego typu opracowań w Polsce.

*

Na swój sposób był pionierem idei Trójmorza. Trudno znaleźć kogoś z tak wielką znajomością tematu, potrafiącego wykazać, jak wiele tak naprawdę łączy narody tego regionu, mimo różnic językowych i kulturowych, i jak można zbudować jeden wspólny blok, który z jednej strony odeprze agresję rosyjską, a z drugiej – będzie równorzędnym partnerem do rozmów z tzw. starą Europą. Jerzy Targalski wiedział, że jest to kluczowe dla polskiej racji stanu, dla naszego bezpieczeństwa.

Zresztą na przestrzeni ostatnich ponad dwóch dekad pracował dla Polski nie tylko jako świetny wykładowca. Z jego ogromnej wiedzy korzystało wiele instytucji państwowych. Ostatnio Akademia Sztuki Wojennej w warszawskim Rembertowie, gdzie Jerzy kierował młodym, ale znakomitym zespołem analityków Ośrodka Studiów Przestrzeni Postsowieckiej w Centrum Badań nad Bezpieczeństwem.

Wcześniej, jeszcze za prezydentury śp. Lecha Kaczyńskiego, swoim doświadczeniem wspomagał Kancelarię Prezydenta. Mało kto wie, że był wtedy współautorem naukowego opracowania na temat Żołnierzy Wyklętych pt. „Ostatni komendanci, ostatni żołnierze. 1951–1963”. Co zresztą tylko potwierdza, że można o nim powiedzieć, iż był człowiekiem wielu talentów. Żeby to wszystko opisać, trzeba by książki, a nie krótkiego artykułu.

*

Jerzy zawsze wiele wymagał od innych, ale też sam się nie oszczędzał. Do tego był niezachwianie pewny swoich racji. Jeśli dodamy do tego pewien ekscentryzm – staje się jasne, dlaczego wielu go nie rozumiało, a może nie chciało zrozumieć. Nie uznawał zgniłych kompromisów, pokazywał nam, że można godnie iść przez życie – choć to życie go nie oszczędzało.

Nie, to nieprawda, że odszedł. Wciąż z nami jest i będzie. Nie tylko dzięki bogatemu dorobkowi naukowemu i publicystycznemu. Są jeszcze ludzie, którzy zawdzięczają mu naprawdę wiele. Których w dużej mierze ukształtował.

Dziękujemy, Mistrzu.


Grzegorz Kuczyński


Grzegorz Kuczyński – ekspert i publicysta specjalizujący się w sprawach wschodnich, autor książek o Rosji, dyrektor programu Eurasia w Warsaw Institute, absolwent Specjalistycznych Studiów Wschodnich UW.

Wspomnienie opublikowano w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 39(112) 25/09/-01/10/2021