Odchodzące stereotypy

Możliwie, że za kilka dni, a mianowicie 11 stycznia, Sejm nareszcie uchwali ustawy regulujące oryginalną pisownię nazwisk. Zgłoszony projekt nie rozwiązuje do końca problemu, ale, jak wielokrotnie podkreślałem, byłby to znaczący krok do przodu w relacjach polsko-litewskich.

Problem można było rozwiązać jeszcze przed świętami. Niestety, głosami opozycji głosowanie przełożono. Co ciekawe, za przełożeniem rozpatrzenia projektu głosował Saulius Skvernelis, który dotychczas uchodził za jednego z najbardziej propolskich polityków na Litwie. To właśnie on, będąc na stanowisku premiera, był jednym z architektów naprawy stosunków polsko-litewskich po latach „zimnego pokoju”. Nie chcę dywagować, dlaczego były premier nagle zmienił zdanie i oświadczył: „Sądzimy, że jest nieodpowiedni czas, aby przed świętami otwierać jeszcze jeden front, jątrzyć społeczeństwo, kwestia jest wrażliwa, jest powiązana ze statusem języka litewskiego oraz z prawami człowieka”. Chociaż wcześniej niejednokrotnie deklarował, że jest za używaniem znaków diakrytycznych nieistniejących w języku litewskim przy zapisie imion i nazwisk w dokumentach. Niemniej deklaracje są, i to nie tylko ze strony socjaldemokratów. Jest wielce prawdopodobne, że ustawa (nawet jeśli nie 11 stycznia, to przynajmniej w tym roku) zostanie przyjęta.

Oczywiście, głosowanie w Sejmie, nawet przychylne, nie rozwiązuje ostatecznie problemu. Jest jeszcze prezydent z prawem weta. W przeszłości Gitanas Nausėda kilkakrotnie zapewniał partnerów z Polski oraz litewskich Polaków, że raczej zaaprobuje projekt. Jednak, zważając na aktualny konflikt na linii konserwatyści – ośrodek prezydencki, różnie może być. W swoim pierwszym w 2022 r. felietonie dla wydania magazynowego „Kuriera Wileńskiego” chciałbym jednak skupić się nie na oryginalnej pisowni nazwisk w oficjalnych dokumentach; o tej kwestii w ciągu ostatnich 30 lat napisano naprawdę wiele. Tylko na osobie Sauliusa Skvernelisa. Generalnie dotychczas tzw. polskie postulaty popierały dwie opcje polityczne, lewica i liberałowie. Natomiast Skvernelis od kilku lat buduje swój wizerunek jako polityka absolutnie propolskiego, zarówno na poziomie relacji między obu krajami, jak i wewnątrz kraju. I wydaje mi się, iż to pozytywny znak, że powoli negatywne stereotypy względem Polski i Polaków odchodzą w przeszłość.


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 1(3)08/01-14/01/2022