Dekada Żołnierzy Wyklętych

1 marca polscy patrioci obchodzą Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Wyklęta przez komunistów podziemna armia powróciła na nasze place, ronda, ulice, które nazwane zostały imionami najwybitniejszych jej przedstawicieli.

Ważnym wyzwaniem jest to, by 1 marca był świętowany w Polsce z estymą wobec tych, którzy walczyli o naszą niepodległość
| Fot. Andrzej Hrechrowicz/KPRP

W 2010 r. prezydent RP prof. Lech Kaczyński podjął inicjatywę ustawodawczą w zakresie uchwalenia nowego państwowego święta pod nazwą Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Uzasadnienie dołączone do projektu ustawy głosiło, że ustanowienie święta „jest wyrazem hołdu dla żołnierzy drugiej konspiracji, świadectwem męstwa, niezłomnej postawy patriotycznej i przywiązania do tradycji patriotycznych, za krew przelaną w obronie Ojczyzny (…). Narodowy Dzień Pamięci »Żołnierzy Wyklętych« to także wyraz hołdu dla licznych społeczności lokalnych, których patriotyzm i stała gotowość ofiar na rzecz idei niepodległościowej pozwoliły na kontynuację oporu na długie lata”.

Inicjatywa prezydenta była odpowiedzią na apel wystosowany w 2009 r. przez organizacje kombatanckie – skupione wokół Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych, reprezentującego takie organizacje, jak: Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość”, Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej – o ustanowienie 1 marca Dniem Żołnierzy Antykomunistycznego Podziemia. Ostatecznie odpowiednia ustawa została przegłosowana przez Sejm 5 lutego 2011 r. i podpisana przez prezydenta Bronisława Komorowskiego 9 lutego 2011 r. Nazwę święta nieco zmodyfikowano.

Sukcesy minionej dekady

Od inicjatywy prezydenta Lecha Kaczyńskiego minęło ponad 10 lat. To była bardzo dobra dekada dla przywracania pamięci o antykomunistycznej konspiracji, ludziach, którzy sprzeciwili się sowietyzacji Polski po 1945 r. Sukcesów na tym polu można odnotować naprawdę dużo.

Żołnierze Wyklęci na pewno zaistnieli w świadomości współczesnych Polaków. Ich historia na nowo zadziwia i wzrusza wielu, podnosi na duchu i ugruntowuje w sercach przesłanie o nieprzemijalności odwiecznych wartości, którym Polacy starali się w różnych doświadczeniach pokoleniowych być wiernymi, a są nimi Bóg, Honor, Ojczyzna. Stali się symbolem pragnienia wolności pielęgnowanego w polskiej tradycji od stuleci.

Wyklęta przez komunistów podziemna armia powróciła na nasze place, ronda, ulice, które nazwane zostały imionami najwybitniejszych jej przedstawicieli. Wiele szkół, drużyn harcerskich, grup rekonstrukcyjnych czy wreszcie jednostek wojskowych obrało sobie za patronów chociażby takie postaci, jak rtm. Witold Pilecki, mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko”, płk Łukasz Ciepliński „Pług” czy też sanitariuszka 5. Wileńskiej Brygady AK Danuta Siedzikówna „Inka”.

Historia antykomunistycznego podziemia powoli pojawia się na akademickich wykładach i szkolnych lekcjach, rozbrzmiewa z patriotycznych ambon naszych kościołów, po latach zapomnienia bohaterski czyn Żołnierzy Wyklętych wznosimy na cokołach należnych im pomników. Powstały muzea dedykowane Wyklętym w Warszawie i Ostrołęce czy też w Ostrowi Mazowieckiej. Podziemna armia zaistniała w popkulturze. Powstały o niej płyty muzyczne, komiksy, wybitni żołnierze uwiecznieni zostali na muralach.

Wielką popularnością cieszy się coroczny bieg Tropem Wilczym, który jest organizowany nie tylko w Polsce, lecz także wśród rodaków poza granicami kraju, w tym w Wilnie.

Czytaj więcej: Po co nam Wyklęci?

Tytaniczna praca zapaleńców

Warto podkreślić, że znakomita większość tych dokonań to dzieło społecznych inicjatyw, dziesiątek zapaleńców, którzy nieraz wbrew wszystkiemu i wszystkim, poświęcając swój czas i środki materialne, dokonali wielkich rzeczy, które pozostaną dla potomnych. Trudno byłoby w tym miejscu wymienić chociażby najważniejsze dokonania społeczników w dziele upamiętniania Żołnierzy Niezłomnych. Jest ich naprawdę bardzo dużo.

Pozwolę sobie przywołać tylko dwie inicjatywy. Od 2016 r. ukazuje się regularnie ogólnopolski kwartalnik popularnonaukowy zatytułowany „Wyklęci”. W marcu br. do rąk czytelników trafił już 25. numer tegoż periodyku. Pomysłodawcą i jednocześnie redaktorem naczelnym prezentowanego projektu jest Kajetan Rajski. Wszystkim interesującym się historią podziemia niepodległościowego znany jest on z dwóch tomów doskonałej książki „Wilczęta. Rozmowy z dziećmi Żołnierzy Wyklętych”, które napisał jeszcze jako student.

Odnotować w tym miejscu należy także niezwykłą wręcz aktywność Kajetana Rajskiego w popularyzowaniu losów żołnierzy walczących po zakończeniu II wojny światowej o wolną Polskę, również dokumentowanie represji, jakie w związku z tym zaangażowaniem dotknęły najbliższe im osoby.

Jak sam redaktor wspomina w słowie wstępnym do pierwszego numeru „Wyklętych”, odbył w całym kraju ponad 200 spotkań promocyjnych „Wilcząt”. Jeśli dodamy, że każde takie spotkanie połączone było również z solidnym wykładem historycznym, redaktorowi tego periodyku historycznego winniśmy podziw i szacunek za wykonaną tytaniczną pracę.

Drugą inicjatywą jest budowa pomnika Żołnierzy Niezłomnych na terenie Parku Leśnego „Góra Cyranowska” w Mielcu (Podkarpacie). Inicjatorem budowy monumentu jest Romuald Rzeszutek, wiceprezes mieleckiego Stowarzyszenia Klub Historyczny „Prawda i Pamięć”. Autorem projektu jest artysta rzeźbiarz Józef Opala z Koprzywnicy.

Znalazło się na nim wiele symboli związanych z niepodległościowym podziemiem. Pięciometrowa kolumna z granitu, nazwana Drzewem Życia, ma przypominać trudne losy polskiego narodu. Na zwieńczeniu kolumny znajduje się odlany z brązu orzeł w zamkniętej koronie z krzyżem. Końcówka prawego skrzydła jest urwana, co symbolizuje z kolei utraconą bezpowrotnie w czasie wojny i po wojnie elitę polskiego państwa. W sercu kolumny został umieszczony ryngraf z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej, patronki Żołnierzy Niezłomnych. Przed podstawą pomnika zamontowano reliefy największych organizacji podziemnych – NSZ, AK i WiN.

Na pomniku zostanie ostatecznie zainstalowanych dziewięć figur takich postaci, jak: płk Łukasz Ciepliński „Pług”, prezes IV Zarządu Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, zabity strzałem w tył głowy w więzieniu UB na Mokotowie 1 marca 1951 r., Janina Przysiężniak „Jaga” – podkarpacka „Inka”, która zginęła, gdy była w siódmym miesiącu ciąży, oraz por. Leon Wanatowicz „Boruta” – polski Ormianin, Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, który zmarł we Wronkach w wyniku tortur. Na monumencie znajdą się także postaci: rtm. Witolda Pileckiego, ks. Władysława Gurgacza „Sema”, Waleriana Tumanowicza „Jagodzińskiego”, gen. Emila Fieldorfa „Nila”, por. Jana Borysewicza „Krysi” i ppor. Anatola Radziwonika „Olecha” – dwaj ostatni to reprezentanci polskich Kresów.

Czytaj więcej: By Wyklęci nie byli zapomniani

Wielką popularnością cieszy się coroczny bieg Tropem Wilczym, który jest organizowany nie tylko w Polsce, lecz także wśród rodaków poza granicami kraju, w tym w Wilnie
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Państwo polskie nie odwraca się już od Wyklętych

Dopiero po dojściu w Polsce do władzy Zjednoczonej Prawicy w 2015 r. w organizację uroczystości na większą skalę zaangażowały się władze państwowe. Dość wspomnieć, że dzięki temu z okazji Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” uroczyste konferencje organizowane były w Sejmie i Senacie RP.

4 kwietnia 2016 r., na mocy zarządzenia Ministra Sprawiedliwości, powołano do życia Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL w Warszawie, w dawnym więzieniu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego przy ul. Rakowieckiej. To miejsce ma szczególną wymowę. Tu cierpieli i byli mordowani w latach powojennych polscy patrioci. Przedstawiciele władz państwowych i instytucji włączyli się też w budowę wspomnianego wyżej pomnika w Mielcu.

Warto podkreślić, że od początku na wysokości zadania stanął polski Instytut Pamięci Narodowej. Dzięki tej instytucji państwowej powstało w ostatnich latach wiele ważnych publikacji dotyczących drugiej niepodległościowej konspiracji, biografii wybitnych ludzi z nią związanych. IPN zorganizował w minionej dekadzie kilka wystaw i konferencji naukowych poświęconych Żołnierzom Wyklętym.  

Dzięki mrówczej pracy i determinacji prof. Krzysztofa Szwagrzyka, wieloletniego dyrektora Biura Poszukiwań i Identyfikacji, obecnie także wiceprezesa IPN, odnalezionych zostało wiele doczesnych szczątków naszych bohaterów, zakopanych przez oprawców w bezimiennych grobach.

Od 2012 r. prof. Szwagrzyk kierował pracami swojego zespołu na „Łączce” na cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach. Dzięki temu udało się odnaleźć i zidentyfikować szczątki legendarnych dowódców podziemia niepodległościowego, m.in. mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory”, a także ostatniego dowódcy NSZ, ppłk. Stanisława Kasznicy.

Prace pod kierunkiem prof. Szwagrzyka odbywały się również na Służewcu oraz na cmentarzu Bródnowskim w Warszawie, na Opolszczyźnie, gdzie prowadził poszukiwania żołnierzy Henryka Flamego „Bartka”, w Białymstoku, w Rzeszowie, na cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku. Tam we wrześniu 2014 r. zostały odnalezione szczątki Danuty Siedzikówny „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka” z 5. Wileńskiej Brygady AK. Uroczyste pogrzeby tych żołnierzy w Gdańsku oraz dowódcy tej formacji majora „Łupaszki” w Warszawie zgromadziły dziesiątki tysięcy Polaków, na czele z najwyższymi przedstawicielami władz państwowych i wojska, którzy oddali hołd swoim bohaterom.

Czytaj więcej: 7. edycja Biegu „Tropem Wilczym” [GALERIA]

Bohaterowie antykomunistycznego podziemia są dziś zapraszani m.in. do Pałacu Prezydenckiego w Warszawie. – To państwa wielka zasługa, że dzisiaj mamy wolną, suwerenną, niepodległą Polskę – mówił prezydent Andrzej Duda 1 marca 2020 r. podczas nadawania im odznaczeń państwowych
| Fot Grzegorz Jakubowski/KPRP

Wyzwania na kolejne lata

Choć w dziele przywracania pamięci narodowym bohaterom antykomunistycznej krucjaty zrobiliśmy już wiele, ciągle jeszcze staje przed nami wiele wyzwań. Nie wszyscy jeszcze wyzwolili się z piętna homo sovieticus, a więc typu osobowości, którego zasadnicze cechy zostały ukształtowane przez system komunistyczny.

Nie mamy jeszcze narodowego panteonu bohaterów niepodległościowego podziemia z prawdziwego zdarzenia na warszawskich Powązkach, czekamy też na wydobycie z nieznanych grobów kolejnych Żołnierzy Niezłomnych, wciąż nie powstały dobre filmy fabularne, które mogłyby zaciekawić historią Wyklętych także widzów z innych państw. Wreszcie czekamy na ostateczne sfinalizowanie budowy wspomnianych muzeów dokumentujących ich czyn niepodległościowy.

Walka naszych bohaterów wciąż kłuje w oczy tych, którzy pozostają zakładnikami polityki historycznej minionej epoki, zakładającej wymazanie bohaterów walki o wolność raz na zawsze z kart polskich dziejów. Powoli, ale skutecznie zburzymy i ten mur, który dzisiaj jeszcze stoi na straży politycznej poprawności spadkobierców poprzedniego systemu. Pomimo przeszkód podziemna armia powraca w dziejowym marszu zwycięstwa!

Dlatego tak ważnym wyzwaniem jest to, aby się wciąż mobilizować, by 1 marca był świętowany w Polsce i wszędzie tam, gdzie mieszkają polscy patrioci, należycie i z estymą wobec tych, którzy walczyli o naszą niepodległość.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 8(24) 26/02-04/03/2022