80. rocznica męczeńskiej śmierci ks. diakona Augustyna Piórki

„Oto idę, abym czynił, o Boże, wolę Twoją”. Te słowa św. Pawła z obrazka prymicyjnego, mającego upamiętnić dzień święceń kapłańskich i mszy prymicyjnej, miały być drogowskazem dla ks. diakona Augustyna Piórki. Niedane mu było jednak doczekać tej najważniejszej chwili w życiu każdego kapłana – święceń kapłańskich. Miesiąc przed wyświęceniem zmarł śmiercią męczeńską w Wilnie, 13 kwietnia 1942 r.

Ks. diakon Augustyn Piórko
| Fot. archiwum

W roku 2000, roku jubileuszu dwutysiąclecia chrześcijaństwa, papież Jan Paweł II zaliczył ks. diakona Augustyna Piórkę w poczet chrześcijan męczenników XX w., wraz z innymi męczennikami archidiecezji wileńskiej.

Dlaczego diakon Augustyn musiał umrzeć w tak młodym wieku po okrutnych torturach, jakich doznał w siedzibie Gestapo naprzeciwko placu Łukiskiego? Dlaczego tylko on jeden spośród wszystkich aresztowanych pamiętnego 1942 r. księży, profesorów, diakonów i alumnów Wileńskiego Archidiecezjalnego Wyższego Seminarium Duchownego zapłacił ofiarę najwyższą? Dlaczego wyjątkowo jego bardzo dokładnie pilnowali gestapowcy w Zwierzynieckim Szpitalu Zakaźnym, gdzie został przewieziony w stanie agonalnym z więzienia na Łukiszkach?

Tych pytań związanych z okolicznościami tej tragicznej, męczeńskiej śmierci można zadać dużo, ale na żadne z nich nie znajdziemy odpowiedzi. Pozostają nam tylko domysły i przypuszczenia.

Augustyn urodził się 25 maja 1913 r. w zaścianku Turniszki, w Guberni Wileńskiej zaboru carskiego, w parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Kalwarii Wileńskiej. Był jedynym synem z czworga dzieci zacnych i pobożnych rodziców – Barnaby Piórki i Marii z Farbotków. W pamięci pozostały mu na zawsze okropne lata końca I wojny światowej. Ciągły strach i bezradność wobec podłych działań okupantów…

Bandyci rozstrzelali ojca

Ogrom szczęścia i euforii nastąpił po wyzwoleniu Wilna przez Wojsko Polskie po Wielkanocy 1919 r. Radość jednak zniknęła po tragicznej śmierci ojca 4 grudnia 1919 r. Jego ukochany ojciec, który wychowywał go w wierze, prawdzie i uczciwości, został zastrzelony na oczach całej rodziny podczas napadu bandyckiego na dom rodzinny. Ani matka, ani starsze siostry nie potrafiły ukoić jego rozpaczy. To wyjątkowo bolesne, traumatyczne przeżycie miało ogromny wpływ na wybór przez Augustyna dalszej drogi życiowej.

Po ukończeniu szkoły podstawowej podejmuje naukę w gimnazjum, najpierw Welera, a później Zygmunta Augusta. W trakcie nauki dojrzewa w nim decyzja o wstąpieniu na drogę kapłaństwa i za zgodą matki przenosi się do niższego seminarium w Warszawie, po ukończeniu którego wstępuje do warszawskiego seminarium duchownego. W czasie studiów kieruje się drogowskazem, jakim powinien posługiwać się dobry, przyszły kapłan. Miłość Boga i Kościoła, miłość Ojczyzny oparta na zasadach Ewangelii, droga czynu, poświęcenia, bezgranicznego trudu i mozolnej pracy.

Czytaj więcej: Niezłomny duchowny, syn Ziemi Wileńskiej, męczennik za wiarę XX wieku, ksiądz diakon Augustyn Piórko (1)

Wybuch II wojny światowej

W 1939 r. podejmuje decyzję, że musi pozostać w Wilnie, tu będzie kontynuował studia i tu, w okupowanej Wileńszczyźnie, jako kleryk i przyszły kapłan, będzie bardziej potrzebny. Stara się o przyjęcie na studia teologiczne na Uniwersytecie Stefana Batorego, ale nie mogą go przyjąć, gdyż nie posiadał żadnego poświadczenia ukończenia trzech lat studiów w warszawskim seminarium.

Próby listownego i telegraficznego skontaktowania się z Warszawą spełzły na niczym. Podejmuje bardzo ryzykowną decyzję o przedostaniu się do stolicy przez zieloną granicę. Szczęśliwie wraca do Wilna, już nie sowieckiego, ale litewskiego. Po przedłożeniu stosownych dokumentów zostaje przyjęty na czwarty rok studiów na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Stefana Batorego.

Gabriel Kamiński z żoną Marią i synem Łukaszem przy grobie ks. diakona Augustyna Piórki w 2005 r. przed Kalwarią Wileńską
| Fot. archiwum rodzinne

W Litwinach dostrzegał wartościowych ludzi

Augustyn miał nadzieję, że litewskie wojska przynoszą może nie wyzwolenie, ale przynajmniej powrót do normalności po koszmarze okupacji sowieckiej. Właściwa mu skłonność do szukania głębszej prawdy sprawiała, że dostrzegał też dobrych i wartościowych ludzi po stronie litewskiej.

Jak grom z jasnego nieba spadła na Augustyna wiadomość o internowaniu przez władze litewskie w Liszkowie wikariusza z Kalwarii Wileńskiej, przyjaciela jego i rodziny, ks. Witolda Szymczukiewicza, który z wrodzonym, żywym temperamentem odważnie głosił kazania, nie ulegając naciskom lituanizacyjnym. Augustyn bardzo mocno przeżywał cios, jaki został zadany przez litewskie władze w polskie szkolnictwo. Zmieniono program nauczania, wprowadzając do niego obowiązkowy język litewski, ale obok tego pojawiło się wiele akcentów zdecydowanie antypolskich. Wiedział, że język polski stanowi od czterech wieków naturalny łącznik między różnymi narodowościami, zaś w samym Wilnie pozostał językiem macierzystym najszerszych warstw ludności.

15 grudnia 1939 r. władze litewskie zamknęły Uniwersytet Stefana Batorego, którego studentem Augustyn był tylko półtora miesiąca. Nie mógł się pogodzić z tym, że można tak zniszczyć i pogrzebać tę wielowiekową, renomowaną uczelnię. Uważał, że likwidacja USB przez władze litewskie wpłynie bardzo niekorzystnie na stosunki między narodami polskim i litewskim. Środowisko akademickie zostało rozbite zarówno instytucjonalnie, jak i materialnie, a jedyną ostoją pozostało Wileńskie Seminarium Duchowne. W takiej sytuacji Augustyn wstąpił na nie na studia.

Klerycy i alumni seminarium nie pozostali obojętni na prześladowania Polaków. Augustyn gromadzi wokół siebie zaufanych kolegów i w poufnych rozmowach ustalają, że muszą działać, muszą coś robić, aby nie pozwalać na takie szykany i prześladowania. Augustyn nie tworzy żadnej organizacji, ale gromadzi wokół siebie wspaniałą grupę kolegów, tak jak on myślących, którzy chcą być kapłanami, chcą tylko poszanowania godności każdego człowieka bez względu na jego narodowość, chcą zachowania, a nie zwalczania polskości.

Wrzucono go do celi, torturowanego, skatowanego i nieprzytomnego…
| Fot. archiwum

Niech was podłość nie odstrasza!

Podejmuje działania mające na celu podtrzymywanie na duchu wszystkich seminarzystów. Organizuje spotkania o tematyce związanej z wiarą i nauką Chrystusa z mocnym akcentem patriotycznym. Często powtarzał kolegom te słowa, które również wpisywał jako dedykacje okolicznościowe: „Niech was darmo nie przestrasza,/Że dziś podłość górą wszędzie!/Z wiary waszej – wola wasza,/Z woli waszej – czyn wasz będzie!/Kochajcie ludzi, a walczcie z błędem./Dla prawdy staczajcie walki bez pychy i gwałtowności./Módlcie się za tych, których chcecie zdobyć i przekonać”.

Nie może zrozumieć ani pogodzić się z takim traktowaniem Polaków przez litewskie władze okupacyjne. Nie może zrozumieć, skąd bierze się taka nienawiść i okrucieństwo w stosunku do polskich mieszkańców Wileńszczyzny, gdzie od czasu powstania Rzeczpospolitej Obojga Narodów nie było specjalnie waśni na tle narodowościowym, a Polacy i Litwini podczas powstań niepodległościowych wspólnie walczyli z carskim zaborcą.

Nie lepiej było po akcesie Litwy do Kraju Rad w 1940 r., gdy zaczęły się masowe aresztowania i wywózki na nieludzką ziemię. Pomimo prześladowań księży i władz kościelnych kleryk Augustyn Piórko z wielkim zapałem oddaje się studiom filozoficzno-teologicznym, a całym sercem – Bogu i bliźnim. Przełożeni nie mogli się nadziwić jego pobożności, skromności, powściągliwości, odwagi i powagi.

Dnia 30 marca 1941 r. otrzymuje święcenia diakonatu z rąk arcybiskupa metropolity wileńskiego Romualda Jałbrzykowskiego. Pełen głębokiej wiary i odwagi, wzorując się na kazaniach ks. Piotra Skargi i ks. Henryka Hlebowicza, przygotowywał swoje pierwsze kazania.

25 czerwca 1941 r. Wehrmacht wkroczył do Wilna i rozpoczęły się trzy lata okupacji hitlerowskiej Wileńszczyzny. Działania organizacji podziemnych na terenie Wileńszczyzny w okresie okupacji hitlerowskiej dawały nadzieję na rychłe odzyskanie wolności.

W wolnych chwilach i w czasie wakacji Augustyn zaprasza swoich zaufanych kolegów kleryków do rodzinnego domu w Turniszkach, gdzie w ciszy urokliwego zaścianka, w obecności tylko matki i najmłodszej siostry, mogą swobodnie rozmawiać i dyskutować, nie obawiając się, że ktoś będzie podsłuchiwał i donosił.

Czytaj więcej: Niezłomny duchowny, syn Ziemi Wileńskiej, męczennik za wiarę XX wieku, ksiądz diakon Augustyn Piórko (2)

Na kazaniach piętnował zło

Przy stole pod bzami, jak wspominała najmłodsza siostra Augustyna, Elżbieta, powstawały różne ulotki i wierszyki, które piętnowały okrutne i złe działania okupantów i kolaborantów. Poruszony do głębi ogromem zbrodni dokonywanych na mieszkańcach Wileńszczyzny diakon Augustyn Piórko coraz odważniej piętnował zło. Kazania zaczynał od rozważań nad Ewangelią, przechodząc potem do okrutnych czasów okupacji, a kończył zwykle silnym akcentem patriotycznym. Nie bał się mówić o nadziei odzyskania wolności, o Polsce niepodległej, odrodzonej.

Patriotyczna postawa i odwaga kaznodziejska diakona Augustyna dawały otuchę i nadzieję na rychłe odzyskanie wolności. Gdy ukazywał się na ambonie, całe tłumy wiernych zapełniały świątynię i słuchały go w skupieniu. Kazania głosił w katedrze wileńskiej, w licznych kościołach Wilna i okolicy. Wszyscy go za to lubili i podziwiali.

3 marca 1942 r., z samego rana, teren wokół seminarium zostaje otoczony przez litewskie Saugumo i hitlerowskie Gestapo. Diakon Augustyn Piórko został aresztowany wraz ze wszystkimi profesorami i klerykami i osadzony w więzieniu na Łukiszkach. Swój pobyt w celi więziennej traktuje jako rekolekcje zamknięte „z woli Bożej”. Udaje mu się powiadomić matkę i siostry o swoim aresztowaniu.

W trakcie doprowadzania na przesłuchania do siedziby Gestapo w pudełkach od zapałek wyrzucał listy do matki i sióstr, które pisał drobniutkim pismem na skrawkach papieru, a które to listy znajdowali i dostarczali rodzinie przygodni przechodnie.

Męczeńska śmierć

Z ostatniego przesłuchania na Gestapo wrzucili go do celi, torturowanego, skatowanego, niemiłosiernie pobitego i nieprzytomnego. Do 1 kwietnia 1942 r. leżał w gorączce i majaczył, chwilami odzyskując przytomność. Po kilku dniach zostaje przewieziony nieprzytomny do szpitala zakaźnego na Zwierzyńcu, gdzie był pilnowany dzień i noc przez uzbrojonych wartowników Gestapo. Najbliższej rodziny nie wpuszczono do umierającego.  

Umiera samotnie w szpitalu 13 kwietnia 1942 r. w wieku 28 lat, nie odzyskując przytomności.

Wiadomość o męczeńskiej śmierci i pogrzebie ks. diakona Augustyna Piórki lotem błyskawicy obiegła Wilno, a kondukt żałobny podążał głównymi ulicami miasta aż do Kalwarii Wileńskiej. Uroczystości pogrzebowe przerodziły się w wielką manifestację mieszkańców Wilna. Zaskoczeni tym Niemcy wstrzymywali ruch uliczny, a żołnierze niemieccy i oficerowie mijający trumnę zatrzymywali się i salutowali…

Podczas mszy św. pogrzebowej z udziałem wielu przybyłych kapłanów i licznie zgromadzonych wiernych płomienne kazanie wygłosił ks. Witold Szymczukiewicz, kapelan 3. Brygady Wileńskiej AK „Szczerbiec”. Poświęcił je całkowicie zamęczonemu ks. diakonowi Augustynowi Piórce, koledze i przyjacielowi, i nie bacząc na konsekwencje, z odwagą mówił o jego pięknym, choć krótkim życiu, o okrucieństwach i męczeństwie, jakiego doznał, mówił o śladach tortur, o biciu po głowie gumowymi pałkami i o tym, w jakich cierpieniach diakon umierał.

Uroczystości pogrzebowe przerodziły się w wielką manifestację mieszkańców Wilna
| Fot. archiwum rodzinne

Kochał ziemię wileńską i Polskę

Po mszy św. trumnę złożono do grobu w kwaterze księży przy samym kościele.

Ks. diakon Augustyn Piórko wybrał drogę kapłaństwa, bezgranicznie zaufał Bogu, a przez całe swoje życie starał się naśladować Chrystusa, poddając się jego woli. Wierzył, że Bóg powołał go do życia i kierował nim według własnej woli, że Bóg odwoła go, kiedy nadejdzie właściwy czas. Wierzył, że świat na nas się nie kończy, że jest sprawiedliwość, prawo i prawda, za którą należy podążać, której trzeba służyć jak wartości najwyższej i zaufać jak ojcu. Wierzył i często o tym mówił, że „z największego zła Bóg potrafi wyprowadzić dobro”.

Za swoją wierność, całkowite oddanie i poświęcenie Chrystusowi i Matce Najświętszej, za swój gorący, czysty, prawdziwy patriotyzm zapłacił cenę najwyższą, cenę życia. Kapłan, obywatel, patriota, syn Ojczyzny…

Kochał swój kraj nade wszystko, kochał jego bóle i cierpienia, jego klęski i srogi los, kochał bez krytyki, bez zastrzeżeń, bez urągań, kochał, bo jest synem tej ziemi, ziemi swoich przodków, ziemi wileńskiej.

Patriotyzm Augustyna Piórki był czysty i szlachetny. Chciał kraj podźwignąć z niewoli okupantów, uszczęśliwić, on chciał cały świat zadziwić Polską. U niego wiara i Polska były ponad wszystko.

Czytaj więcej: Niezłomny duchowny, syn Ziemi Wileńskiej, męczennik za wiarę XX wieku, ksiądz diakon Augustyna Piórko (3)


Gabriel Kamiński
autor jest siostrzeńcem ks. diakona Augustyna Piórki. Mieszka w Gdańsku


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 15(45) 16-22/04/2022