Więcej

    Polskość na Podolu trwa

    Historia każdej rodziny jest niepowtarzalna, najważniejsze jest to, że te wspomnienia są na zawsze w sercach – mówi Nela Obertyńska, Polka mieszkająca na Ukrainie, w Winnicy. Pani Nela i jej młodsza o 10 lat siostra Walentyna pochodzą z rodziny podolskich Polaków mieszkających tu od wielu pokoleń.

    Czytaj również...

    Polacy na Ukrainie, podobnie jak na Wileńszczyźnie, są u siebie od wieków. W przeciwieństwie do mieszkańców Litwy nie mieli jednak w czasach sowieckich dostępu do polskiej szkoły, dużo trudniej było im zachować polski język i narodowe tradycje.

    Największym skupiskiem Polaków w centralnej Ukrainie jest Winnica nad Bohem, na wschodnim Podolu. Miasto ma długie tradycje – nazwa „Winnica” pojawiła się po raz pierwszy w dokumencie Władysława Jagiełły 13 czerwca 1385 r. Aż do unii lubelskiej miasto znajdowało się w składzie Wielkiego Księstwa Litewskiego, a dopiero w 1569 r. zostało inkorporowane wraz z województwem bracławskim do Korony. Końcem polskiej państwowości na tych terenach okazał się II rozbiór Polski – miasto znalazło się w granicach carskiej Rosji. Nigdy później nie powróciła tam Polska, a jednak język i kultura przetrwały.

    – Jesteśmy dumne ze swojego polskiego pochodzenia. Nasi rodzice byli Polakami z pochodzenia, wychowywałyśmy się w polskich tradycjach. Gdyby nas spytano, kim się czujemy, bez wahania odpowiemy, że czujemy się Polkami. I do dziś pielęgnujemy język polski, choć nie miałyśmy okazji uczyć się go w szkole w dzieciństwie – mówi pani Nela.

    Latem 2019 r. siostry Obertyńskie otrzymały wymarzone Karty Polaka, a teraz ich największym marzeniem jest podróż do pięknej Polski
    | Fot. archiwum prywatne

    Represje sowieckie

    Reklama (dobiera algorytm zewnętrzny na podst. ustawień czytelnika)

    Częścią dziedzictwa po przodkach jest również wiara katolicka. Wśród najcenniejszych ich rodzinnych pamiątek jest obraz Matki Miłosierdzia. – Ten piękny Obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej przechowywany jest od pokoleń w naszej rodzinie. Nasza mama otrzymała go jako prezent ślubny – wyjaśnia pani Nela.

    O ile na Wileńszczyźnie okres międzywojenny był czasem odrodzenia polskości, o tyle mieszkańcy Winnicy wspominają ten czas jako nasilenie represji i wynaradawianie. W latach 30. w stosunku do osób narodowości polskiej mieszkających w ZSRS represje nabrały charakteru masowego. Działania stalinowskiego aparatu represji na terenach Podola Wschodniego były uwarunkowane faktem, że graniczył on wówczas z Polską i Rumunią. W opinii NKWD większość Polaków na Ukrainie była „szpiegami i dywersantami”. Na aresztowanych wymuszano składanie zeznań obciążających inne osoby. Obecność dowodów rzeczowych w sprawie należała do rzadkości. Tego typu dowody zdobywano podczas rewizji mieszkania. Dowodami mogły być listy i modlitewnik w języku polskim…

    – Nosimy po dziś dzień bolesną pamięć o krwawych prześladowaniach Polaków w 1937 r.. Nasza mama Helena Obertyńska (nazwisko panieńskie Rzeczek) opowiadała historię swego taty Walentego, który pracował jako leśniczy. Został uratowany przed śmiercią przez jednego dobrego człowieka, dzięki któremu postanowił czasowo wyjechać. W nocy po spakowaniu najpotrzebniejszych rzeczy opuścił swój dom, powrócił, gdy skończyły się aresztowania -opowiada starsza z sióstr.

    Powojenne losy również nie były łatwe. Część bliskiej rodziny w wyniku zmian granic i migracji znalazła się na terenie Polski. Wydawało się, że kontakt został zerwany na zawsze. – W latach 60. w naszej rodzinie wydarzyło się coś pięknego. Brat dziadka przyszedł do domu i przyniósł list od swej siostry z Polski (od babci Karoliny). Udało się jej przy wsparciu Czerwonego Krzyża odnaleźć rodzinę na Podolu Wschodnim! W 1965 r. babcia Karolina przyjechała do Winnicy i przywiozła nam dużo książek w języku polskim. Był to wspaniały prezent, bowiem w Związku Sowieckim nie było możliwości czytać po polsku. Do dziś pamiętamy te ogromne wzruszenia, jakie przeżyłyśmy, odnajdując swoją babcię… – dzielą się przeżyciami siostry.

    Czytaj więcej: Litwa jest przygotowana na przyjęcie nowych uchodźców z Ukrainy

    Ku wierze i polskości

    Po raz pierwszy odwiedziły Polskę w 1972 r. – Odwiedziłyśmy miejsca pochówku brata mamy – Włodzimierza, który poległ pod Krakowem w 1944 r. To głębokie przeżycie, którego nigdy nie zapomnimy – mówi Walentyna Obertyńska.

    Na Podolu na wolność w kultywowaniu wiary i narodowych tradycji trzeba było jeszcze trochę poczekać. Przyszedł na to czas pod koniec lat 80. – W marcu 1989 r. rozpoczęły się starania wiernych o odzyskanie kościoła w Winnicy. Po trwających trzy miesiące protestach władze sowieckie oddały świątynię wspólnocie katolickiej. Odzyskanie kościoła miało dla naszej rodziny szczególne znaczenie, ponieważ tam w 1930 r. pracował nasz pradziadek. Od momentu odzyskania przez Ukrainę niepodległości społeczności polskie mogą spokojnie żyć, pielęgnować tradycję i przywracać dziedzictwo historyczne dla potomków – wspomina pani Nela.

    Obecnie pani Nela i pani Walentyna mieszkają w Winnicy, uczą się polskiego w trybie online w Szkole Sobotnio-Niedzielnej im. Grocholskich. W 2019 r. pani Walentyna Obertyńska została nawet mistrzem ortografii w ogólnoukraińskim dyktandzie z języka polskiego w obwodzie winnickim.

    Mimo trudów wojny

    Latem 2019 r. siostry Obertyńskie otrzymały wymarzone Karty Polaka, a teraz ich największym marzeniem jest podróż do pięknej Polski. Od lutego br. nie mogą jednak w pełni cieszyć się życiem – muszą się mierzyć z koszmarem wojny. Na początku były przerażone, jak większość starszych osób, które pozbawione są wsparcia własnych dzieci.

    Okazało się jednak, że miejscowa wspólnota jest bardzo dobrze zorganizowana i przygotowana do działania. Wizyty wolontariuszy, na których można liczyć, informacje o tym, gdzie można uzyskać pomoc, jak o nią zabiegać, to wszystko pomaga znieść najtrudniejsze chwile. Nadzieję daje również ogromna pomoc, jaka płynie od rodaków z Polski.

    – Jesteśmy zachwycone Polską i tym ogromnym wsparciem i pomocą udzielonej Ukrainie przez Polskę podczas tej okropnej wojny, którą wznieciła Rosja wobec państwa ukraińskiego. To jest bardzo trudna zima, ale przetrwaliśmy tak wiele, przetrwamy dalej – podkreślają siostry Obertyńskie.

    Czytaj więcej: Wojna w Ukrainie wywołuje niepokój wśród mieszkańców Litwy


    Wiktoria Bednarska


    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” Nr 49(143) 10-16/12/2022

    Reklama (dobiera algorytm zewnętrzny na podst. ustawień czytelnika)

    Afisze

    Więcej od autora

    Pocopotek „Kuriera Wileńskiego” — idzie luty, szykuj (cepłe) buty

    Szkoły otworzyły przed nami swoje podwoje, a my — chłopaki i dziewoje — nie spowalniamy naszej ciekawości świata! Pucułka dalej dzieli się swoimi spostrzeżeniami z dziećmi Wileńszczyzny (i nie tylko)! Zapraszamy do kolejnych edycji  Pocopotka! Pocopotkowa koleżanka napomina nam: „Zostało...

    Marcin Knackfus, architekt Jego Królewskiej Mości

    Personalia Marcina Knackfusa (Knakfusa) znaleźć można na tablicy wmurowanej na ścianie Akademii Sztuk Pięknych w Wilnie. Nie jest natomiast znany wizerunek tego królewskiego architekta, profesora wileńskiej uczelni, radnego miejskiego, oficera wojsk Wielkiego Księstwa Litewskiego wspierającego walczące na Litwie z...

    Rosyjski budżet może utonąć w taniej ropie

    Wygasł entuzjazm kremlowskich urzędników i rosyjskiego aparatu propagandowego związany z wysokimi przez większość ubiegłego roku cenami ropy i gazu. Te ceny sprawiły, że mimo kurczącego się eksportu węglowodorów Rosja przez większość roku i tak miała z nich większe zyski....

    Przeglad BMTV z Zygmuntem Klonowskim. „Ukraina wygrała bitwę medialną, coś, co Polsce w 1920 nie udało się”

    Rola polskiej gazety „To był jedyny (polski) dziennik na terenie Związku Radzieckiego i rola, którą spełnił w tamte czasy jest nie do przecenienia” — opowiadał wydawca Zygmunt Klonowski o znaczeniu — wtedy jeszcze — „Czerwonego Sztandaru”. „Ani Białoruś, ani Ukraina...