Więcej

    Jak zdobyć pracę marzeń

    Dawno nie czułam się tak dumna i szczęśliwa! – mówi o sobie Elżbieta Paramonova, wilnianka, która od kilku lat prowadzi samodzielne życie, ma wymarzony dom za miastem, wielu przyjaciół, dużo podróżuje i osiąga sukcesy zawodowe na rynkach międzynarodowych. Praca jest dla niej nie tylko źródłem utrzymania, lecz także daje satysfakcję.

    Czytaj również...

    Co decyduje o tym, że ktoś osiąga sukces? Czy potrzebne są ku temu jakieś specjalne predyspozycje wynikające z cech osobowości? Czy może składa się na to ogromny wysiłek włożony w kształcenie? A może szczególną rolę odgrywają tu znajomości? Może w ogóle jest to dzieło przypadku? Pytam moją rozmówczynię, jak to się stało, że ma dziś pracę marzeń. 

    Na głęboką wodę

    Jak mówi Elżbieta, jej droga do sukcesu rozpoczęła się już… w szkole. – Bardzo dużo dała mi moja szkoła im. Władysława Syrokomli w Wilnie. Miałam kilku wychowawców i każdy włożył we mnie wiele wiary w siebie i motywację do pokonania przeszkód. Potem oczywiście wiele mi dały studia. Od razu po szkole chciałam wyjechać do Polski, ale rodzice nie chcieli mnie wypuścić. Mama powiedziała, że mam spróbować na wileńskiej filii Uniwersytetu w Białymstoku. Poszłam na ekonomię, po czym po dwóch latach stwierdziłam, że pójdę do pracy, odłożę sobie pieniądze, a i tak wyjadę – opowiada.

    Po czym rzeczywiście spakowała walizki, wyjechała do Torunia. Po nadrobieniu zaległości wynikających z różnic programowych tych samych kierunków na różnych uczelniach została przyjęta od razu na drugi rok ekonomii zarządzania na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika.

    – Myślałam, że już nie dam rady, bo różnice w programach były bardzo duże. Ale powiedziałam sobie: trudno, będę studiowała dla siebie. Po ukończeniu studiów na wydziale ekonomii po kilku latach stwierdziłam, że chcę iść też w stronę psychologii. Dostałam się na kierunek komunikacja i psychologia w biznesie, studiowałam zaocznie, również w Toruniu. Kolejny kierunek to było dla mnie takie prawdziwe wyzwanie. W międzyczasie pracowałam w weekendy w Akademickim Centrum Kultury i Sztuki „Od Nowa” przy UMK, prowadzącym różne wydarzenia kulturalne – opowiada.

    Czytaj więcej: Do kiedy jesteśmy młodzi?

    Szalona dziewczyna

    Praca i studia skończyły się równocześnie. Przyszła pandemia i związane z nią ograniczenia, siłą rzeczy wydarzenia kulturalne w jej miejscu pracy przestały się odbywać. – Wtedy ja, szalona dziewczyna, w środku pandemii zwolniłam się z pracy. Wszyscy pytali mnie dlaczego, mówiłam, że nie potrafię siedzieć i nic nie robić – wspomina.

    Chciała się uczyć nowych rzeczy, poza tym gdzieś z tyłu głowy miała przekonanie, że nie może być od czegoś lub od kogoś – pracy, ludzi, miejsca – uzależniona. Chciała też mieszkać za miastem i – przede wszystkim – nie jeździć do pracy, tylko pracować sobie w domu. Tak zaczęły się poszukiwania pracy, którą dziś wykonuje.

    – Założyłam sobie profil na LinkedIn [to portal społecznościowy, w którym można znaleźć oferty pracy lub stażu – przyp. red.]. Otrzymywałam naprawdę ciekawe propozycje, z Google’a czy Microsoftu. Jedna z ofert dotyczyła propozycji pracy w Finalrentals. Szef poszukiwał osoby wykonującej pracę stacjonarnie w Gdańsku. Spojrzałam na tę ofertę, sprawdziłam, co to jest za firma. Okazało się, że jest to start-up, firma przeniesiona z Dubaju, zajmująca się wypożyczaniem samochodów na świecie. Pomyślałam sobie: no dobra, firma poszukuje osoby do pracy stacjonarnie, ale co mi szkodzi, że napiszę mejla bezpośrednio do szefa. Napisałam wprost, że jestem z Torunia, że poszukuję pracy zdalnej i że nie mam doświadczenia na rynku wynajmu samochodów, ale nie jest to dla mnie problem, że mogę wielu rzeczy się nauczyć, że znam cztery języki i z wieloma osobami mogę nawiązać kontakt – wspomina Elżbieta.

    Po kilku dniach przyszła mejlowa odpowiedź od szefa, że bardzo miło by było, gdyby mogli porozmawiać online. – Połączyliśmy się na wideo. Pytał mnie o to, jak wylądowałam w Polsce, opowiadałam mu o sobie. Powiedziałam, że chciałabym pracować z domu, dodałam też, że kocham podróże. Powiedział mi: „Nie mam dla ciebie teraz miejsca pracy, ale mogę to miejsce dla ciebie stworzyć” – kontynuuje opowiadanie Elżbieta.

    Elżbieta ze swoim szefem Ammarem Akhtarem na targach w Londynie
    | Fot. archiwum prywatne

    Od razu dyrektor!

    Dwa tygodnie później szef wymyślił plan na nową pracowniczkę. Wynagrodzenie nie było jakieś zawrotnie duże, wiadomo, był to start-up, czyli nowo utworzone przedsiębiorstwo. W tamtym okresie firma pracowała w kilku miejscach: na Malcie, w Miami i na jednej z Wysp Karaibskich. Szef umówił się z Elżbietą na spotkanie w Gdańsku, pokazał biuro, powiedział, że co jakiś czas będzie tu przyjeżdżała na szkolenia. Po dwóch tygodniach otrzymała stanowisko… dyrektora ds. partnerstw.

    – Po tym pierwszym spotkaniu zrozumiałam, że mój szef jest osobą, która potrafi zainspirować, dodać wiary w siebie, nawet jeżeli czegoś nie rozumiem, to zawsze mi podpowie. Powtarzał mi, że nie ma rzeczy, z którą sobie nie poradzę. Moim zadaniem było nawiązać kontakt z lokalnymi wypożyczalniami samochodów, wypytać ich o potrzeby i powiedzieć im, jak moja firma może im pomóc. W ciągu półtorej roku podpisaliśmy umowy z ponad 12 wypożyczalniami samochodów na całym świecie – relacjonuje.

    Szef Elżbiety do tego stopnia jej zaufał, że w ubiegłym roku sama poleciała do Las Vegas, na International Car Rental Show. To był jej pierwszy pobyt w Ameryce, gdzie w pojedynkę reprezentowała swoją firmę na targach samochodowych. Spotkała mnóstwo ludzi, porozumiewała się swobodnie po angielsku, po targach jej firma podpisała umowę z Toronto. Tak więc podczas tegorocznego wyjazdu do Ameryki będzie już mogła oprowadzić swój zespół po Las Vegas.

    Poza tym zwiedza kolejno Londyn, Madryt czy Berlin, a zarazem bierze udział w kolejnych targach. – Tak się udało, że robię to, co kocham, pracuję w domu, a do tego podróżuję, spotykam ludzi, nawiązuję kontakty i współpracę na międzynarodowych rynkach – cieszy się Elżbieta. 

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Jedno z ostatnich ważnych zawodowych osiągnięć Elżbiety to rozpoczęcie współpracy z lokalnym właścicielem wypożyczalni samochodów na Litwie. Co oznacza, że od dziś w Wilnie oraz Kownie można bezproblemowo wynająć auto i podróżować. Litwa jest obecnie jednym z 22 krajów, w których Finalrentals ma swoje przedstawicielstwo. W trakcie formalizowania umów są jeszcze cztery kraje w Europie.

    Czytaj więcej: Ksiądz z młodzieżą jadą na rowerach na Przylądek Północny. Po pokój dla Ukrainy

    Przekraczajmy bariery

    Firma się rozwija, rozrasta się też zespół, a Elżbieta się cieszy, że praca zespołowa daje dobre efekty. I satysfakcję.

    – Jest to najlepsza praca z tych, które dotychczas miałam w swoim życiu. Nie chcę jej zmieniać, bo robię to, co kocham. Nie czuję się w tej pracy, jakbym pracowała. Wstaję rano, wiem, co mam zrobić. Na koniec dnia cieszę się, bo np. podpisaliśmy umowę. Warto w życiu iść do przodu – zapewnia Elżbieta.

    Zachęca młodzież, która jeszcze się uczy w klasach maturalnych, by nigdy nie marnowała swej szansy na wyjazd i na studia, by przekraczać bariery.

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    – Gdybym była innym człowiekiem i zniechęciła się już po przeczytaniu ogłoszenia o pracy stacjonarnej, nie byłabym dzisiaj tam, gdzie jestem. A przekroczyłam tę barierę, napisałam do szefa i dzisiaj mam pracę marzeń. Ludzie tak bardzo boją się zmian. Ja nigdy się nie bałam. I znałam swoją wartość i ustalałam z pracodawcą, czego chcę. Czasami warto postawić na siebie i zaufać sobie, żeby zmienić swoje życie na lepsze. Nie można tego zmarnować – podsumowuje Elżbieta Paramonova.

    Czytaj więcej: Coraz więcej młodych par w Wilnie — nowożeńców z roku na rok przybywa


    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” Nr 9(26) 04-10/03/2023

    Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Afisze

    Więcej od autora

    Ruszyły eliminacje centralne 35. olimpiady polonistycznej na Litwie

    100. rocznica urodzin poety stała się dobrą okazją do przywołania pytań o ponadczasowe wartości, którymi kierują się dziś młodzi ludzie, i przedstawienie zagadnień, które najbardziej nurtują współczesnego człowieka myślącego. Czytaj więcej: Poezja to słowo właściwie użyte  Swoimi rozważaniami uczestnicy olimpiady dzielili...

    Kiedy bankomat „połknął” pieniądze

    — Jednym z powodów, dla których wpłata gotówki do bankomatu może nie zostać uznana, jest to, że klienci pozostawiają ciała obce między banknotami. Są to na przykład naklejki, spinacze, gumki do pakowania pieniędzy. Niektórzy wkładają zbyt duży plik banknotów,...

    Litwę zalewa fala oszustw, wszczęto ponad 500 dochodzeń przedprocesowych

    Oszuści nie drzemią „14 lutego 54-letnia kobieta przyszła na komisariat policji w Wilnie. Oświadczyła, że kontaktowała się z nią w Wilnie nieznana kobieta, która, przedstawiając się jako pracownica banku, wyłudziła od niej 26 555 euro” — poinformował Departament Policji. Tego samego...

    Przepustką na studia również egzamin z polskiego

    Dotychczas, ażeby dostać się na filologię polską na Litwie, kandydaci musieli wykazać się świetną znajomością języka... litewskiego. Wynik z tego obowiązkowego przedmiotu na maturze był (i pozostaje) decydujący podczas rekrutacji na litewskie uczelnie.  Wysokie wymagania na studia W tym roku uczniowie...