Więcej

    Poezja to słowo właściwie użyte 

    Laureatem tegorocznej edycji Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Zbigniewa Herberta został Tomas Venclova. Edward Hirsch, przewodniczący jury, przekazując wiadomość o wyniku obrad, określił laureata „największym żyjącym poetą litewskim, czołowym pisarzem wschodnioeuropejskim, jednym z ostatnich ogniw łańcucha łączącego Herberta, Miłosza i Brodskiego”. „Kurier Wileński” rozmawia z Marią Dzieduszycką, prezes zarządu Fundacji Herberta, która organizuje przyznawanie nagrody.

    Czytaj również...

    Ilona Lewandowska: Nasuwa mi się pytanie: dlaczego właśnie teraz i dopiero teraz Nagroda Herberta trafia do Tomasa Venclovy? 

    Maria Dzieduszycka: Jako Fundacja im. Zbigniewa Herberta, która organizuje przyznawanie nagrody, z ogromną radością przyjęliśmy werdykt jury. Bardzo się cieszymy, że tak wybitny poeta odbierze ją w tym roku. Nagroda przyznawana jest corocznie w dziedzinie poezji autorowi żyjącemu, za całokształt jego twórczości, więc zwykle trafia do twórców starszego pokolenia, którzy mają ogromny dorobek. Na pani pytanie w pełni na pewno mogłoby odpowiedzieć jury. Przypomnijmy, że w tym roku, poza przewodniczącym Edwardem Hirschem, w jego skład weszli: Krystyna Dąbrowska (Polska), Michael Krüger (Niemcy), Mercedes Monmany (Hiszpania) oraz Aleš Šteger (Słowenia). Mogę tylko przypomnieć, że przez pierwsze trzy lata istnienia nagrody, czyli od 2013 do 2015 r., Tomas Venclova był członkiem jury. Zgodnie z regulaminem nagroda nie może być przyznana jednemu z jurorów, jak również jej laureatem nie może być pracownik ani członek rady Fundacji Herberta. Wydaje mi się więc, że po prostu musiało minąć trochę czasu, żeby można było wyróżnić Tomasa Venclovę.

    Czytaj więcej: „Dekadent Nr 2419” — premiera filmu o Tomasie Venclovie

    Przewodniczący jury zacytował również amerykańską poetkę Ellen Hinsey, która stwierdziła, że Venclova „jest jednym z ostatnich poetów pokolenia wielkiej tradycji europejskiej”. Trudno w tym określeniu nie dostrzec nuty pesymizmu… Czy wielka tradycja poezji europejskiej dobiega końca? 

    Odniosłabym się do tej wypowiedzi raczej z perspektywy amerykańskiej. Mogę się domyślać, że pani Ellen Hinsey, która jest tłumaczką Venclovy na angielski, patrzy na jego twórczość w kontekście wielkich poetów europejskich minionego wieku. Zapewne chodzi jej m.in. o takich twórców, jak: Herbert, Miłosz i Brodski, którzy wywarli znaczący wpływ na współczesną poezję amerykańską. Pierwszy tom Herberta w tłumaczeniu Czesława Miłosza (współtłumaczem był kanadyjski poeta Peter Dale Scott) ukazał się w 1968 r. Pierwsi laureaci Nagrody Herberta, jak William Stanley Merwin, Charles Simic, podobnie jak inni wybitni amerykańscy poeci, wśród których jest również Edward Hirsch, wspominają, że z twórczością Herberta zetknęli się po raz pierwszy już pod koniec lat 60. czy też w latach 70. i że była dla nich ważną inspiracją. 

    Tomas Venclova często postrzegany jest jako kontynuator tej tradycji, z którą łączy go także bliskość pokoleniowa. Urodził się co prawda później, jednak jest nośnikiem podobnych idei. Nie wiem, czy możemy mówić już o kolejnym pokoleniu europejskich poetów, które można by było w jasny sposób zdefiniować i którzy tworzyliby własną tradycję. Być może jest, ale wydaje mi się, że przynajmniej z amerykańskiej perspektywy nie jest to jeszcze widoczne.

    Wpływ poetów Europy Środkowo-Wschodniej na amerykańskich twórców w czasach, kiedy od wolnego świata oddzielała ją żelazna kurtyna, nie wydaje się czymś oczywistym.

    Paradoksalnie zainteresowanie językiem rosyjskim, zgodnie z zasadą, że trzeba poznać język wroga, było w USA w latach zimnej wojny całkiem spore. Katedry slawistyki mają w Stanach długie tradycje, a w pewnym okresie na amerykańskich uniwersytetach pojawiło się wiele kursów języka rosyjskiego. To zainteresowanie slawistyką zaowocowało również dostrzeżeniem takich języków, jak polski, chorwacki czy czeski. Jeśli chodzi o polską poezję, bardzo ważna była niewątpliwie rola Czesława Miłosza, o której już wspomniałam. Przetłumaczenie przez niego tomu wierszy Herberta było bardzo pięknym gestem, warto jednak zauważyć, że to właśnie dzięki temu tłumaczeniu Miłosz zaistniał bardziej w amerykańskiej literaturze. Pod koniec lat 60. Herbert był już bardzo znanym poetą, tłumaczenie jego utworów sprawiło, że stał się jednym z najpopularniejszych poetów współczesnych w angielskim kręgu językowym. W 1968 r. przybył do USA na zaproszenie Poetry Center i odwiedził m.in.: Nowy Jork, Kalifornię, Wielki Kanion, Nowy Meksyk, Nowy Orlean, Waszyngton, Los Angeles. Od września 1970 do czerwca 1971 r. Herbert przebywał w USA, w związku z wykładami, które prowadził jako visiting professor na Uniwersytecie Stanowym w Los Angeles. W tym okresie zdarzało się, że Miłosz bywał określany jako „tłumacz Herberta”. Oczywiście sytuacja zmieniła się w 1980 r., gdy został on laureatem Nagrody Nobla. Czesław Miłosz jako noblista tworzący przez dużą część życia w USA stał się bardzo ważną częścią amerykańskiej kultury. 

    Czytaj więcej: Krystyna Chwin: Miłosz nie chciał być zawłaszczany politycznie!

    A jakie było Pani pierwsze spotkanie z twórczością Tomasa Venclovy? 

    Z poezją Tomasa Venclovy zetknęłam się na długo przed naszym pierwszym osobistym spotkaniem, poprzez wydawane wówczas w Paryżu „Zeszyty Literackie”. Tomas Venclova dosyć szybko, w 1983 r., został członkiem redakcji, publikował tam swoje eseje, wiersze. „Zeszyty Literackie” w Polsce w latach 80. były trudno dostępne, można je było nabyć jedynie w drugim obiegu, więc nie do wszystkich mogły docierać, ale kontakt z tą kulturą emigracyjną był możliwy. Nie miałam przyjemności być studentką prof. Venclovy, choć z Uniwersytetu Yale, gdzie prowadził wykłady z literatury rosyjskiej i literatur słowiańskich, do Nowego Jorku, gdzie studiowałam na wydziale slawistyki Uniwersytetu Columbia, nie jest tak daleko. 

    Nagroda Herberta jest na pewno najbardziej znaną i prestiżową inicjatywą fundacji, ale organizacja, którą Pani reprezentuje, realizuje również projekty skierowane do szerszego grona odbiorców, np. „Podaruj wiersz”. Czy jest to również propozycja dla mieszkańców Litwy? 

    To bardzo ważny dla mnie projekt i cieszę się, że pani o niego pyta. Zbigniew Herbert pisał listy-wiersze do przyjaciół, do ważnych dla niego artystów, do osób, które cenił (niektóre z tych listów znalazły się następnie w książkach poety i należą do najprzenikliwszych i najmocniej poruszających jego utworów). Właśnie ten gest pisarza – ofiarowania komuś autografu wiersza – stał się inspiracją dla akcji „Podaruj wiersz”. Nasza propozycja jest bardzo prosta – zapraszamy do tego, by wybrać konkretny wiersz dla konkretnej osoby, przepisać go ręcznie i wręczyć tej osobie. Chodzi właśnie o podjęcie pewnego twórczego wysiłku, zaangażowanie się w przekazanie komuś wiersza. Chcemy, by akcja „Podaruj wiersz” pomogła w budowaniu sieci międzyludzkich, międzypokoleniowych relacji. Odwołujemy się w niej do wartości poezji jako „słowa właściwie użytego”, do aktu pogłębionej, odpowiedzialnej lektury, do gestu ofiarowania czegoś cennego. Wierzymy, że gest ofiarowania słów poezji jest gestem na wskroś ludzkim, że może być formą życzliwej współobecności, może dać duchowe wsparcie, nieść pociechę, podtrzymywać nadzieję. 

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Zapraszamy do akcji zwłaszcza 21 marca, w Światowym Dniu Poezji. Mogą się w nią włączyć osoby indywidualne, ale także szkoły. Mamy bardzo piękne doświadczenia, gdy uczniowie wybierali wiersze np. dla pensjonariuszy domu opieki czy osób samotnych, i właśnie do takiej działalności zapraszamy. 

    Mieszkańców Litwy zapraszamy również do obejrzenia transmisji z uroczystość wręczenia Nagrody Herberta laureatowi, która odbędzie się 13 września w Teatrze Polskim w Warszawie. Bezpośrednią transmisję z uroczystości będzie można obejrzeć w mediach społecznościowych Fundacji im. Zbigniewa Herberta w języku polskim i angielskim.


    Maria Dzieduszycka – prezes zarządu Fundacji im. Zbigniewa Herberta, doktor slawistyki Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku. Na wydziale slawistycznym tego uniwersytetu uczyła języka polskiego i rosyjskiego, zaś w Columbia College prowadziła zajęcia z historii literatury światowej. W 2006 r. na New York University wykładała literaturę rosyjską, w latach 2006–2011 prowadziła Program Polski na Hunter College w Nowym Jorku. W okresie 2001–2011 współpracowała przy organizacji wydania i promocji „Collected Poems” i „Collected Prose” Zbigniewa Herberta w USA.


    Wywiad opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” Nr 36 (104) 09-15/09/2023

    Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Afisze

    Więcej od autora

    Polacy na Łotwie mogą być dumni ze swojej aktywności w ZPŁ [Z GALERIĄ]

    Ilona Lewandowska: W 2024 r. ukazała się twoja książka pt. „Związek Polaków na Łotwie – 100 lat historii”. Rok wcześniej przygotowałeś wystawę poświęconą ZPŁ. Skąd zainteresowanie tym tematem? Tomasz Otocki: Od wielu lat regularnie jeżdżę na Łotwę, interesuje mnie kultura...

    „Traktat wyjątkowy” – ważna publikacja poświęcona relacjom polsko-litewskim 

    W związku z przypadającą w tym roku 30. rocznicą podpisania Traktatu o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy między Polską a Litwą w Ambasadzie RP w Wilnie została zaprezentowana anglojęzyczna publikacja pod redakcją dr Aleksandry Kuczyńskiej-Zonik i doc. dr. Andrzeja...

    Platforma Europejskiej Pamięci i Sumienia w Wilnie. „Nie jest za późno upominać się o sprawiedliwość”

    W pierwszym dniu zjazdu odbyła się otwarta dla uczestników z zewnątrz konferencja na temat: „Zbrodnie totalitaryzmu — sprawiedliwość i pamięć w XXI wieku”. Konferencję otworzyli Marek Mutor, prezes PEMC oraz Arūnas Bubnys, dyrektor generalny Centrum Badania Ludobójstwa i Ruchu...

    35 lat krzewienia polskiego folkloru

    „Rudomianka” jest przykładem tego, że folklor nie tylko nie przestaje być aktualną propozycją kulturową, ale wręcz staje się coraz bardziej atrakcyjny. Przez 35 lat działalności zespół urósł z 17-osobowej grupy, która dała mu początek, aż do 170 osób. –...