Więcej

    Przy obecnych cenach zboża rolnicy notują straty

    „Nie jesteśmy pewni swego jutra. Mój ojciec przez całe życie, od początku litewskiej niepodległości, czekał, że nastąpią w rolnictwie zmiany na lepsze, ale nie doczekał. Tak wygląda, że my też nie doczekamy. Litewska gospodarka jest niszczona, a nasza władza nie jest zainteresowana w jej wspieraniu” — gorzko konkluduje Andrzej Szostak, rolnik z rejonu solecznickiego.

    Czytaj również...

    Nasz rozmówca wskazuje na wielki problem z cenami i realizacją produkcji rolnej.

    — Ceny owsa sięgają zaledwie 150 euro za tonę, to jest bardzo mało. Jeżeli policzyć bardzo wysokie ceny nawozów, które kosztowały ponad tysiąc euro za tonę, i uwzględnić gorsze plony spowodowane suszą, to dzisiaj zamiast zysku liczymy, na ile jesteśmy w minusie — mówi Andrzej Szostak gospodarzący na 350 ha ziemi.

    Czytaj więcej: Protest rolników w Wilnie [GALERIA]

    Pszenica równa się nawóz

    Jak mówi, kalkulacja jest prosta: w jeden hektar ziemi trzeba zainwestować ok. 300 euro, zwrot za sprzedane zboże wynosi 280-300 euro. W tej arytmetyce nie są uwzględnione wydatki na paliwo, wynagrodzenie za pracę, dowiezienie zboża na elewator.

    — Pszenica typu ekstra kosztuje maksymalnie 210 euro za tonę, za gorszą klasę IV płaci się 160 euro. Tymczasem w uprawę hektara pszenicy trzeba było włożyć minimum 400 euro. Z hektara naszej mało urodzajnej ziemi można zebrać dwie, maksymalnie trzy tony pszenicy. Oznacza to, że pieniądze uzyskane ze sprzedaży pszenicy to równowartość nawozów. Nikt nie liczy kosztów pracy, paliwa, utrzymania techniki. Musiałbym teraz zwolnić ludzi, ponieważ nie mam z czego im zapłacić — stwierdza rolnik.

    Nie wiadomo również, w jakim wymiarze rolnicy otrzymają unijne dopłaty.

    — Już jest wiosna, niektórzy rolnicy ruszają w pole. Nie wiem, jak mam wyjechać siać, bo czekam jeszcze na unijne dopłaty. Jeszcze ich nie otrzymałem. Jeżeli nie przyjdą w czas, nie będę miał za co kupić paliwa — dodaje.

    Nasz rozmówca popiera protesty litewskich rolników, jak również polskich, którzy stoją teraz na granicy z Litwą i sprawdzają, czy trafia do nich zboże z Ukrainy.

    — Wiadomo, na Ukrainie nikt nie kontroluje, jak bardzo to zboże jest skażone chemią. To zboże stanowi również wielkie zagrożenie gospodarcze dla nas, dużo większe niż zboże rosyjskie, o którym się tak dużo ostatnio mówi. Często jeżdżę ciężarówką na elewatory, ale szczerze przyznam, nigdy nie widziałem rosyjskiego zboża. Może idzie ono na Rygę. U nas stoją tylko ukraińskie TIR-y, które rozładowują zboże. Współczuję Ukrainie w jej nieszczęściu, ale uważam, że Litwa powinna nie dopuścić do wewnętrznej katastrofy i zadbać też o własnych rolników i litewską gospodarkę — podkreśla Andrzej Szostak.

    Nieuczciwa konkurencja

    — Ukraińska kukurydza jest sprzedawana po 70 euro za tonę, ukraińska pszenica — po 50 euro za tonę. Ponadto ukraiński rolnik ma czarnoziem, który nie wymaga sztucznych nawozów, zaś gleba rodzi 5-6 ton zboża z hektara. Czy w takich warunkach litewski rolnik wytrzyma konkurencję? — pyta Antoni Jundo, rolnik z rejonu święciańskiego.

    Nasz rozmówca zwraca też uwagę na jakość ukraińskiego zboża. Jeżeli litewski rolnik jest obwarowany wymogami, ograniczeniami co do jakości produkcji, a używane przez niego środki chemiczne posiadają niezbędne certyfikaty i wiadomo, że litewskie zboże jest zdrowe, to ukraińskie zboże nie przechodzi kontroli jakości.  

    — Od Ukraińców nikt niczego nie potrzebuje. Czy można tolerować takie rzeczy? — pyta Antoni Jundo.

    Rolnik zwraca też uwagę na niewspółmiernie wysokie ceny nawozów sztucznych i niskie ceny zboża.

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    — Nawozy sztuczne bardzo zdrożały. Kupowaliśmy w ubiegłym roku saletrę w cenie powyżej tysiąca euro za tonę, choć niedawno płaciliśmy po 260-270 euro. Zdrożały też środki chemiczne. Tymczasem ceny zboża drastycznie spadły. Jeżeli wcześniej sprzedawaliśmy pszenicę po 300-330 euro, czasami ceny sięgały nawet 400 euro, to teraz nie chcą nam zapłacić nawet 200 euro. Pszenica kosztuje teraz 180 euro za tonę. Rzepak wcześniej kosztował 650-700 euro, teraz 360-380 euro. Pracowaliśmy przez cały rok, a w ogólnym bilansie wyszliśmy na zero — wskazuje. — Jeżeli rząd nie zajmie się losem rolników i nie zmieni polityki, czeka nas zagłada rolnictwa. Nie tylko Polacy i Litwini, cała Europa protestuje przeciwko takiej polityce Brukseli — podkreśla rolnik.

    Protestujący w całej Europie rolnicy domagają się zmian w unijnym Zielonym Ładzie, jak również objęcia cłem produktów rolnych z Ukrainy oraz innych państw spoza UE
    | Fot. Marian Paluszkiewicz

    Rolnicy protestują w całej Europie

    Protesty rolników w Polsce i innych krajach UE trwają od początku lutego. Domagają się oni m.in. zmian w unijnym Zielonym Ładzie. Chcą też objęcia cłem produktów rolniczych z Ukrainy oraz innych państw spoza UE, wyrównania dopłat dla rolników w całej UE oraz ustanowienia przepisów, które pozwoliłyby na karanie importerów wprowadzających do obrotu nieprzebadane zboże z Ukrainy i tzw. zboże techniczne.

    Na granicy polsko-litewskiej w Budzisku od piątku polscy rolnicy przeprowadzają kontrolę przewozu naczep. Głównym celem jest skontrolowanie i ograniczenie przewozu taniego ukraińskiego zboża na Litwę i z powrotem do Polski, które po zamianie dokumentów wraca z Litwy na polski rynek jako produkt unijny.

    Ponadto na 6 marca polscy rolnicy zapowiedzieli w Warszawie strajk generalny.

    Czytaj więcej: Problem z ukraińskim zbożem zaostrza się. Polscy rolnicy zablokują granicę z Litwą

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Ignas Hofmanas: „Problemem rosyjskie zboże”

    Nie wiadomo, ile ukraińskiego zboża trafia i osiada na Litwie. Tymczasem w litewskim sejmie powstała inicjatywa zakazu wwozu na Litwę zboża z Rosji, ponieważ zdaniem polityków największym problemem nie jest zboże ukraińskie, lecz rosyjskie.

    Jak mówi w rozmowie z naszym dziennikiem przewodniczący Litewskiej Rady Rolniczej, Ignas Hofmanas, ceny na zboże są ustalane na giełdzie.

    — Spadek cen zboża na giełdzie został spowodowany tym, że Rosjanie sprzedają na giełdzie dodatkowe ilości swego zboża. Są oni największym eksporterem zbóż, dlatego cena na rynku spadła — komentuje Ignas Hofmanas.

    Nasz rozmówca wskazuje, że akcja polskich rolników przy granicy polsko-litewskiej pomogła odsłonić ważny problem. Jak mówi, wszyscy zapomnieli o rosyjskim zbożu, którego import nie został objęty sankcjami.

    — Kultur olejowych importowano na sumę 80 mln dolarów, zbożowych kultur — za 4 mln dolarów. Prawo europejskie zezwala na wolny tranzyt z Rosji. 15 mln ton zboża importowano z Rosji do krajów Unii Europejskiej. Tylko na Łotwę trafiło oficjalnie 2 mln ton zboża, a nieoficjalnie mówi się, że nawet powyżej 3 mln ton — wymienia liczby Hofmanas.

    Jeżeli zaś chodzi o zboże z Ukrainy, to jego zdaniem, tranzytem przez nasz kraj przejechało 150 tys. ukraińskiego zboża.

    — Dla porównania, plony litewskiego zboża sięgają ok. 5-6 mln ton. Tak więc ukraińskie zboże stanowi niewielki odsetek. Z innej strony, może dochodzić do przypadków nieuczciwego biznesu, kiedy przewożone jest zboże „na czarno”, na sfałszowanych dokumentach. Na to nie możemy się zgodzić — mówi. — Wiadomo, musimy myśleć, jak pomóc Ukrainie. Kraj ten cierpi od wojny, ale nie możemy też niszczyć swego rolnictwa i swoich rolników. Będziemy próbowali zorganizować spotkanie ze Stowarzyszeniem Rolników w ministerstwie, żeby stworzyć bardziej konkurencyjne warunki dla naszych rolników, by nie ucierpieli oni finansowo — zapowiada przewodniczący Litewskiej Rady Rolniczej.

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Nausėda: „Nie dla importu”

    Prezydent Gitanas Nausėda wyraził poparcie dla propozycji parlamentarzystów dotyczącej tymczasowego zakazu importu na Litwę produktów rolnych i pasz pochodzących z Rosji lub Białorusi.

    Nausėda powiedział również, że rozmawiał z szefową Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen o żądaniach rolników. Jak zapewniła, KE będzie elastyczna we wdrażaniu Zielonego Ładu i będzie starała się nie podważać podstawowych interesów rolników.


    Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Afisze

    Więcej od autora

    Traktat o przyjaźni między Litwą a Polską. 30 lat później

    Anna Pieszko: Podpisany 26 kwietnia 1994 r., podczas spotkania w Wilnie prezydentów obu państw, Lecha Wałęsy i Algirdasa Brazauskasa, traktat zawarty przed 30 laty między Polską a Litwą miał w tytule: „o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy”. Jak ocenia...

    Po Puszczy Rudnickiej z Tomaszem Krzywickim: szlakiem niepodległościowych miejsc pamięci

    Publikacja została wydana w 2023 r. przez Instytut Pamięci Narodowej — Komisję Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu z Oddziałem w Warszawie. Autor prowadzi czytelnika w głąb Puszczy Rudnickiej, przedstawia pokrótce bogate środowisko przyrodnicze, ale przede wszystkim koncentruje się wokół miejsc...

    Trudna sytuacja w rejonie solecznickim. TIRY-y czekają na odprawę pięć dni

    — Długa kolejka TIR-ów w stronę granicy litewsko-białoruskiej zaczęła tworzyć się już przed trzema tygodniami. Od tego czasu tylko się zwiększa. Największe kolejki TIR-ów tworzyły się zwłaszcza w weekend, po niedzieli nieznacznie się zmniejszały. W ostatnią sobotę, 13 kwietnia,...

    Dworek w Wilkiszkach czeka na renowację

    — Na skutek pożaru dworek ucierpiał w znacznym stopniu. Największe straty pożar wyrządził w lewym skrzydle, gdzie zapadł się dach i rusztowania. Prawe skrzydło jest praktycznie całe, ale, niestety, również ucierpiało wskutek zalania wodą podczas gaszenia ognia. Również na...