Tomasz Otocki: Rozszyfrujmy najpierw skrót YIVO, bo nie wszystkim Wilniukom jest on znany.
Alek Lejzer Burko: YIVO to Jidiszer Wisnszaftlecher Institut, czyli w jidysz – Żydowski Instytut Naukowy, działający w Wilnie w latach 1925–1939, założony przez Maxa Weinreicha, żydowskiego badacza i filologa pochodzącego z Kurlandii.
O historii YIVO jeszcze wspomnimy, ale chciałem zapytać, czy październikowa konferencja na temat YIVO, zorganizowana przez Uniwersytet Wileński i Litewską Bibliotekę Narodową im. Martynasa Mažvydasa, była pierwszym tego typu wydarzeniem naukowym na świecie, w setną rocznicę instytutu?
Kilka miesięcy temu odbyła się jeszcze inna konferencja na temat historii YIVO, w której, niestety, uczestniczyłem tylko online. Chodzi o konferencję w Nowym Jorku, ale ona była na temat działalności instytutu już po 1940 r., gdy przeniósł się on do Ameryki. Zresztą YIVO to nie jest tylko „temat wileński”. Mało kto wie, że od lat 20. XX w. miał on swój oddział także w Buenos Aires.

W Wilnie YIVO działało krótko, w zasadzie przez półtorej dekady.
Gdy Sowieci zajęli Wilno w 1939 r., władze YIVO w Nowym Jorku zdecydowały, że instytut będzie działać w Ameryce, bo sytuacja w tym regionie Europy stała się zbyt niepewna. W ten sposób główną siedzibę YIVO przeniesiono w 1940 r. z Wilna do Nowego Jorku. Najczęściej w Europie Wschodniej, czy to w Polsce, czy na Litwie, YIVO postrzega się jako instytucję wschodnioeuropejską, ale dobrze mieć świadomość, że ona działała tutaj tylko 15 lat. Teraz w zasadzie możemy mówić o YIVO jako instytucji par excellence amerykańskiej.
Gdzie języka jidysz jest coraz mniej…
Dziś w YIVO nie mówi się już w jidysz, w każdym razie nie wszyscy znają ten język. Narzędziem komunikacji stał się angielski, część osób zna oczywiście hebrajski. Są ludzie, którzy wykazują się znajomością rosyjskiego, białoruskiego czy ukraińskiego. Nawet litewski jest obecny. Są ludzie, którzy rozumieją po polsku.
Dlaczego zdecydowałeś się przyjechać do Wilna na konferencję?
Dotarła do mnie informacja, że jest szykowana taka impreza. Był „call for papers” [zaproszenie do opublikowania artykułu – przyp. red.]. Zgłosiłem się jako badacz niezależny. Konferencja była zresztą w języku angielskim, jedynie wprowadzenie wygłoszone przez prof. Cecile E. Kuznitz zabrzmiało w języku jidysz. Ona napisała historię YIVO, przetłumaczoną z angielskiego na litewski (tytuł oryginału: „YIVO and the Making of Modern Jewish Culture: Scholarship for the Yiddish Nation”). Ta historia była prezentowana podczas konferencji. Swoją drogą sądzę, że ta książka powinna się ukazać także po polsku. W końcu YIVO to także kawał polskiej historii, w związku z tym, że Wilno w latach 1922–1939 należało do Polski.
Jaki był temat twojego wystąpienia?
Tytuł mojego referatu brzmiał „The Weinreichs and the Yiddish of the Future”. Mówiłem o standaryzacji języka jidysz stworzonej przez YIVO, z inicjatywy jego założyciela Maxa Weinreicha. Chodzi o wymowę, słownictwo. Instytut wydawał słowniki, poradniki językowe. Co ciekawe, dziś większość Żydów używających jidysz to ultraortodoksi, którzy nie mówią wedle standardów YIVO.

Czy możesz powiedzieć, o czym były pozostałe referaty?
Były poświęcone m.in. wielkim postaciom YIVO, takim jak Zelig Kalmanowicz, prorok wileńskiego getta, czy Szmerke Kaczergiński, poeta, publicysta, autor pieśni w języku jidysz. Brian Horowitz miał referat o jidysz w nowoczesnych szkołach żydowskich w carskiej Rosji, Mindaugas Kvietkauskas – o relacjach YIVO z innymi instytucjami naukowymi w międzywojennym Wilnie, z kolei Saulė Valiūnaitė – o kobietach w YIVO. Nick Underwood mówił o związkach YIVO z Paryżem, Ewa Koźmińska-Frejlak o Centralnej Żydowskiej Komisji Historycznej w Polsce jako kontynuatorce YIVO w latach 1944–1947. Był referat o muzeach żydowskich w Warszawie i Berlinie, a także o pobycie Maxa Weinreicha w Kopenhadze w latach 1939–1940.
Czy na konferencji zostały poruszone jakieś kontrowersyjne tematy?
Wspomniano, że litewscy Żydzi woleli, żeby Wilno należało do Litwy. Na Litwie było bowiem mniej antysemityzmu, szkolnictwo żydowskie było wspierane przez państwo, przez pewien czas istniało także Ministerstwo ds. Żydowskich. Mam takie wrażenie, że podczas konferencji padło wiele słów krytycznych wobec Polski. Oczekiwałem, że jakiś polski historyk wstanie i zacznie bronić „honoru Polski”. Niestety, nic takiego się nie stało… Myślę, że polscy historycy nie są teraz nacjonalistami. Tak jak mówiłem, na tej konferencji padło wiele słów krytycznych pod adresem Polski, choć nie pod adresem Litwy. To też ciekawe.
Czytaj także artykuł Andrzeja Pukszty nt. pamięci o Holokauście: Do Europy – tak, ale razem z naszymi umarłymi
Z jakich krajów przyjechali badacze?
Z Litwy, Polski, Stanów Zjednoczonych, Argentyny, Niemiec i Izraela. Z Polski był obecny m.in. dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego, prof. Michał Trębacz. Ciekawe, że konferencji towarzyszyła wystawa w Litewskiej Bibliotece Narodowej im. Martynasa Mažvydasa na temat dokumentów YIVO. Kilku prelegentów poszło oglądać tę wystawę.
—–Jakie jest twoje wrażenie, co Litwini wiedzą o YIVO?
Nie wiem, co wiedzą zwykli Litwini, przypuszczam, że niewiele. Mam jednak wrażenie, że ci, którzy badają historię swojego kraju, postrzegają YIVO jako część historii Litwy. Tymczasem z tego, co mi wiadomo, nikt z naukowców YIVO nie mówił w języku litewskim. Z perspektywy żydowskiej YIVO jest częścią polsko-żydowskiej historii, a nie żydowsko-litewskiej. Dopiero w 1939 r. YIVO stało się częścią instytucji kulturalnych Litwy.
—–Jakie jest postrzeganie YIVO na kontynencie amerykańskim?
Myślę, że YIVO jest już traktowane jako część kultury tych państw: USA i Argentyny. Niewiele osób ma świadomość okresu „wileńskiego” w historii instytucji. Chyba większą rolę w skali swojego kraju odgrywa YIVO argentyńskie, bo jest to jedyna żydowska instytucja naukowa w tym kraju. Z kolei w USA istnieją jeszcze inne żydowskie instytucje kultury, YIVO jest jedną z wielu.

Co twoim zdaniem po zakończeniu obchodów setnej rocznicy YIVO powinni wiedzieć o niej Polacy?
Że to jest część polsko-żydowskiego dziedzictwa. Litwini chcieliby sobie je niejako zawłaszczyć, ale przecież Wilno w międzywojniu należało do Polski. Oczywiście nie chciałbym, by to zabrzmiało nacjonalistyczne czy antylitewsko, nie taka jest moja intencja. Trzeba pamiętać, że YIVO tworzyli polscy Żydzi. O ile dla pracowników tej instytucji jidysz był pierwszym językiem, to drugim językiem był już polski, przynajmniej dla większości. Jeszcze w okresie nowojorskim YIVO wśród jego pracowników obecny był język polski, po polsku mówił choćby Marek Web, wspomniany w październikowym numerze „Słowa Żydowskiego”. Mogę wspomnieć także Dinę Abramowicz.
Myślę, że YIVO powinno być obecne nie tylko w historii stosunków polsko-żydowskich, ale wręcz w historii Polski. Patrzę teraz na Żydowski Instytut Historyczny im. Emanuela Ringelbluma, działający w Warszawie, i sądzę, że to jest właśnie godny następca YIVO.
Czy sądzisz, że YIVO jest dobrze upamiętnione na Litwie?
Myślę, że tak. Są dwie tablice w Wilnie: jedna przy ulicy Basanavičiusa, druga przy ulicy Wiwulskiego. Wyszła teraz historia YIVO w języku litewskim, odbywają się takie konferencje, jak ta w Wilnie. Sądzę, że tendencja jest pozytywna.
Jak Ci się podoba Wilno jako miasto?
Byłem tutaj niejeden raz, mieszkałem w Wilnie przez kilka tygodni. Wilno jest piękne, zwłaszcza latem, na Starówce działa wiele pięknych kawiarni, restauracji, oczywiście nie wspominając o zabytkach. Niestety, jest tu trochę drogo w porównaniu z Warszawą [śmiech]. Szkoda, że już w Wilnie praktycznie nie ma Żydów i mało kto mówi w jidysz, co jest smutne z perspektywy takiej osoby jak ja.
Kontekst
W dniach 19–21 października Uniwersytet Wileński i Litewska Biblioteka Narodowa im. Martynasa Mažvydasa zorganizowały konferencję „YIVO w Wilnie i na świecie”, poświęconą 100. Rocznicy powstania Instytutu Badań Żydowskich YIVO (Jidiszer wisnszaftlecher nstytut, YIVO). Założone w Wilnie w 1925 r. YIVO stało się wiodącym na świecie ośrodkiem kultury, badań i edukacji jidysz. Było to jedno z najważniejszych żydowskich centrów kulturalnych – pierwszy świecki instytut badawczy zajmujący się kulturą żydowską Europy Wschodniej – gdzie ujednolicono język jidysz, kształcono młodych uczonych oraz stworzono bogatą bibliotekę i archiwum. Wraz z rozwojem i promocją kultury żydowskiej diaspory w krajach, w których żyli, przez aktywistów z całej Europy Wschodniej, zrodził się nowy ruch, dając początek sieci innowacyjnych instytucji kulturalnych. Inicjatywa ratowania części zbiorów YIVO z czasów Holokaustu i przeniesienia ich do Nowego Jorku była monumentalnym osiągnięciem. Dziś YIVO kontynuuje swoją działalność w Nowym Jorku, pozostając jednocześnie symbolem bogatego dziedzictwa społeczności żydowskiej w Wilnie.
Sejm RL ogłosił 2025 rokiem setnej rocznicy powstania YIVO. Z tej okazji konferencja zaprezentowała wykłady naukowców z Litwy, Polski, Stanów Zjednoczonych, Argentyny, Niemiec i Izraela.
(inf. za Uniwersytetem Wileńskim)
Alek Lejzer Burko
Urodził się w Carbondale w stanie Illinois w 1978 r. Uzyskał licencjat z mediewistyki na Uniwersytecie Nowojorskim, tytuł magistra filologii germańskiej na Uniwersytecie Minnesoty oraz doktorat w Jewish Theological Seminary. Burko jest doświadczonym nauczycielem języków obcych, który wcześniej wykładał w YIVO, Workers’ Circle i na Uniwersytecie Indiana w Bloomington. Był także wykładowcą na Wydziale Germanistyki Uniwersytetu Kalifornii w Berkeley. Jego zainteresowania badawcze obejmują historię języka jidysz, dialekty jidysz, stary język jidysz, jidysz chasydzki oraz żydowskie podziemie. Od 2024 r. mieszka w Warszawie. W dniach 19–21 października uczestniczył w Wilnie w konferencji „YIVO w Wilnie i na świecie”.
Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 50 (143) 13-19/12/2025
