Więcej

    Dlaczego Kreml postanowił ukarać Serbię? Szorstka przyjaźń zatruta ropą

    Od wielu lat Serbowie uchodzą za największych przyjaciół Rosji na Bałkanach. Kolejne rządy w Belgradzie zacieśniały współpracę gospodarczą z Moskwą według starej zasady stosowanej przez Rosjan: tańsze surowce w zamian z polityczną przyjaźń.

    Czytaj również...

    Chodziło też o przejmowanie udziałów w strategicznych firmach serbskich. Teraz to się mści na Belgradzie, gdy zachodnie sankcje nałożone na Rosjan uderzyły w serbskie spółki kontrolowane przez przyjaciół z Moskwy. Ci przyjaciele bowiem wcale nie zamierzają Serbom pomóc rozwiązać ten problem.

    Rosja karci prezydenta

    Zgodnie z rozporządzeniem prezydenta Serbii Aleksandra Vučicia 3 grudnia rozpoczęto wyłączanie jedynej w kraju rafinerii ropy naftowej, zakładów w Pančevie należących do koncernu NIS, który podlega amerykańskim sankcjom – bo w większości należy do Rosjan. Skutkiem będzie nie tylko kryzys gospodarczy i finansowy, lecz także groźba pogłębienia się kryzysu politycznego. Serbowie muszą jak najszybciej pozbyć się większościowych rosyjskich udziałowców z NIS.

    Tyle że Moskwa się do tego nie kwapi – nie zważając na to, że wygląda to jak wbicie noża w plecy przyjaciół z Belgradu. Nie chodzi o pieniądze – bo udziały w Serbii to grosze z punktu widzenia Gazpromu – ale o politykę. Kreml chce ukarać bałkańskiego partnera za próby dywersyfikacji polityki zagranicznej.

    Czy prezydent Vučić zaryzykuje ostre zagranie, czyli przymusowe zarządzanie państwowe w NIS, a następnie wykup rosyjskich akcji? Warto pamiętać, że oprócz Serbów Moskwa ma wielu dużo bardziej posłusznych sojuszników. Tymczasem Belgradowi grozi kryzys gospodarczy, ale i Moskwa ryzykuje utratę kluczowego przyczółku na Bałkanach.

    Strategiczny koncern w rękach Rosji

    Przez długi czas NIS należało do Serbii, ale do 2020 r. ok. 60 proc. udziałów znalazło się w posiadaniu Rosjan: Gazpromnieftu i Gazpromu. Dla rosyjskiego państwa zakup pakietu kontrolnego serbskiej NIS nigdy nie był motywowany przede wszystkim zyskiem. Było to częścią strategii geopolitycznej Kremla w południowo-wschodniej i południowej Europie.

    Celem było stworzenie strategicznej infrastruktury, która uzależniłaby od rosyjskich zasobów energetycznych, takich jak gaz i ropa naftowa, nie tylko Bałkany, lecz także Włochy. Obecnie największym udziałowcem NIS jest Gazpromnieft (44,85 proc.), za nim plasuje się państwo serbskie z 29,87 proc., a trzecim co do wielkości udziałowcem jest petersburska spółka Intelligence z 11,3 proc. – które bezpłatnie przekazał jej Gazprom. W sumie więc Rosjanie mają większość udziałów.

    Po ogłoszeniu w styczniu br. amerykańskich sankcji wobec NIS (jako podmiotu kontrolowanego przez objęte sankcjami koncerny rosyjskie) Vučiciowi pięć razy udało się przesunąć termin ich wprowadzenia. USA dawały czas na odebranie Rosjanom większości udziałów w koncernie.

    Tego jednak Belgrad nie osiągnął, więc w październiku amerykański Urząd ds. Kontroli Aktywów Zagranicznych (OFAC) umieścił NIS na liście sankcji przedsiębiorstw z przeważającym udziałem rosyjskim, a w listopadzie sankcje weszły w życie. Gra się skończyła.

    Dlaczego problem jednego przedsiębiorstwa doprowadził do takich konsekwencji? Ponieważ jest ono jednym z filarów serbskiej gospodarki: co roku wnosi do budżetu 2 mld euro, będąc największym dostawcą (15 proc.) wszystkich wpływów. NIS generuje 5,1 proc. PKB Serbii i jest największym eksporterem w kraju. Posiada 400 stacji benzynowych w kraju i 80 w Bośni i Hercegowinie, Bułgarii i Rumunii. W samym NIS pracuje 13,5 tys. osób, a dziesiątki tysięcy – w przedsiębiorstwach powiązanych. NIS kontroluje obecnie 80 proc. krajowego rynku paliw i 50 proc. sprzedaży detalicznej.

    Wejście w życie amerykańskich sankcji wobec NIS przerwało krytyczne dostawy ropy naftowej do Serbii z chorwackiego rurociągu JANAF. Serbia nie posiada alternatywnej infrastruktury do pozyskiwania znacznych ilości ropy naftowej poza chorwackim rurociągiem, a niezbędnych ilości ropy nie można uzyskać transportem kolejowym lub ciężarowym.

    Po wprowadzeniu sankcji amerykańskich działalność NIS została sparaliżowana, co zagraża bezpieczeństwu energetycznemu i stabilności całego systemu gospodarczego Serbii. 15 listopada strona amerykańska dała firmie czas do 13 lutego 2026 r. na znalezienie nabywcy rosyjskich udziałów. Prezydent Vučić przyznał, że Rosjanie „nie chcą sprzedawać swoich udziałów”.

    Nóż w plecy Serbów

    Potwierdza to, że cała ta historia nie dotyczy gospodarki, ale polityki. Zwłaszcza że Putin oświadczył, iż rezygnuje z długoterminowych kontraktów na dostawy gazu do Serbii, a następnie że wstrzymuje dostawy gazu od 2026 r. W ten sposób Rosja rozpoczęła wojnę hybrydową przeciwko Serbii, ogłaszając możliwe wstrzymanie dostaw gazu przed zimą.

    Dlaczego Kreml postanowił ukarać Serbię? Pierwszym powodem jest strach Putina przed zbliżeniem Serbii do Ukrainy: konsekwentne poparcie proukraińskich rezolucji ONZ; praktycznie regularne spotkania dwóch prezydentów i wymiana wizyt pierwszych dam; kontynuacja dostaw serbskiej amunicji dla Sił Zbrojnych Ukrainy.

    Innym powodem były coraz częstsze oświadczenia i działania władz Serbii dotyczące kontynuacji i intensyfikacji kursu integracji europejskiej. A regularne manewry wojskowe Serbii i krajów NATO doprowadzają dyktatora Kremla do furii.

    Oziębienie stosunków Vučicia z prorosyjskim Miloradem Dodikiem – liderem bośniackich Serbów i kumplem Kremla – i poszukiwanie jego następcy również nie podobają się Putinowi.

    Możliwe scenariusze

    Jakie są możliwości wyjścia z kryzysu wokół NIS? Zgodnie z jednym scenariuszem Serbia mogłaby wykupić akcje NIS należące do Rosji za 1,5–2 mld euro. Jednak strona rosyjska jak dotąd wykazuje niewielkie zainteresowanie tą opcją ze względów politycznych.

    Zgodnie z drugim scenariuszem Serbia nie wykupi pakietu kontrolnego NIS, ale największy akcjonariusz, Gazpromnieft, wycofa się z własności spółki. Można to osiągnąć poprzez sprzedaż akcji trzeciej spółce lub wybranej grupie podmiotów gospodarczych. Kreml może wybrać spółkę z kraju, któremu bardziej ufa pod względem politycznym, np. węgierski MOL.

    Trzeci scenariusz jest ostatnią opcją, którą reżim Vučicia przyjmie tylko w przypadku, gdy nie uda się osiągnąć kompromisu z Kremlem. Oznacza nacjonalizację aktywów spółki przez państwo. Decyzja ta spowoduje znaczne napięcie w stosunkach między Vučiciem a Kremlem, co może doprowadzić do wprowadzenia przez Rosję embarga gazowego wobec Serbii, a to stworzy nową sytuację kryzysową dla Belgradu.

    Ostateczne rozwiązanie kryzysu będzie w dużej mierze zależało od Kremla. Dla wszystkich krajów jest to natomiast nauczka, czym kończy się wpuszczanie lisa (Rosji) do kurnika (do własnych strategicznych spółek).


    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 50 (143) 13-19/12/2025

    Afisze

    Więcej od autora

    Trump uderzył w rosyjskich gigantów naftowych

    Weszły w życie sankcje na największe rosyjskie koncerny naftowe tego kraju: Rosnieft i Łukoil. Jeśli Waszyngton będzie konsekwentny w ich egzekwowaniu – zwłaszcza w odniesieniu do klientów Rosji (sankcje...