6 stycznia w gmachu Samorządu Rejonu Wileńskiego odbyło się spotkanie z grupą młodych gości.
– Przyjechaliśmy z obwodu chersońskiego. Jest nam bardzo miło – od pierwszych chwil spotykamy się z życzliwością i niezwykle ciepłym przyjęciem. Dzieci przebywają w bardzo dobrych warunkach. Nieustannie czujemy troskę; cały czas ktoś się nami interesuje, pyta, czy wszystko jest w porządku, czego potrzebujemy, co nam się podoba, jakie mamy preferencje i oczekiwania. Wszystko, proszę mi wierzyć, jest na najwyższym poziomie i tę troskę naprawdę się odczuwa – mówi w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Natalia Aleksandrowna Falijewa, dyrektor liceum w Herojśkem w rejonie skadowskim, we wsi, która leży w obwodzie chersońskim na Ukrainie.
Alarmy w dzień i w nocy
Dyrektorka zapewniła, że sam wyjazd przebiegł spokojnie i bez problemów. Mieli szczęście, że alarmy lotnicze nie ogłaszano zbyt często, a granicę przekroczyli względnie spokojnie. Choć pojawiły się niewielkie opóźnienia, ogólnie wszystko przebiegło dobrze.
– Natomiast na co dzień sytuacja u nas jest bardzo niespokojna. Przez ostatnie półtora miesiąca alarmy trwają niemal bez przerwy – w dzień i w nocy, do tego stopnia, że czasami trudno już odróżnić początek alarmu od jego odwołania. Pracujemy nieprzerwanie. Jestem dyrektorką liceum w Herojśkem. Od 2022 r. przez ani jeden dzień nie przerwaliśmy pracy. Połączyliśmy wszystkie licea naszej gminy w jedno, obecnie funkcjonują dwa licea. Uczymy wszystkie dzieci z naszej gminy, zbieramy także uczniów i nauczycieli, którzy znajdują się na terytoriach okupowanych. Nauczanie odbywa się w trybie zdalnym – opowiada Natalia Aleksandrowna Falijewa.

Edukacja w warunkach ekstremalnych
Ukraińscy nauczyciele doskonale opanowali technologie i wszystkie możliwe platformy edukacyjne. Prowadzą online nie tylko lekcje, lecz także wszystkie zajęcia pozalekcyjne. Święto pierwszego i ostatniego dzwonka, wszystkie uroczystości przypadające w roku szkolnym organizowane są w formie wideokonferencji. Goście są zapraszani na święta i spotkania.
– Ten wyjazd przede wszystkim daje dzieciom względne poczucie bezpieczeństwa. Alarmów nikt nie jest w stanie przewidzieć – gdzie i kiedy się pojawią. Dzieci przebywające na terenach okupowanych mają wyjątkowo trudną sytuację. Muszą uczyć się w ukryciu, wszystko trzeba utrzymywać w tajemnicy. Mimo to bardzo czekają na lekcje. Te z terenów okupowanych na święta ubierają się w wyszywanki, odświętnie przygotowane, i z ogromną niecierpliwością oczekują takich spotkań – podkreśliła dyrektorka.
Dzieci z Ukrainy mówią prosto, bez patosu, ale z niezwykłą szczerością. Ich słowa najlepiej oddają codzienność dorastania w cieniu wojny i kontrast, jaki poczuły podczas pobytu w rejonie wileńskim.
„Na Ukrainie jest strasznie, ale jednocześnie fajnie” – mówią. W tych kilku słowach mieści się cała sprzeczność ich rzeczywistości: strach, niepewność, ale też przywiązanie do domu i normalności, którą próbują zachować mimo wszystko.
Zapytane o to, co najbardziej podoba im się w rejonie wileńskim, bez wahania odpowiadają: „Wszystko”. Spokój, brak alarmów, cisza bez wybuchów – to rzeczy, które tutaj wydają się codziennością, a dla nich są niemal luksusem.
– Po wyjechaniu z Ukrainy czuję wolność. Nie ma alarmów, nie ma wybuchów. A tam sytuacja nie jest dobra – mówi jedna z dziewczynek. Te słowa pokazują, jak bardzo dzieci tęsknią za poczuciem bezpieczeństwa, którego wojna je pozbawiła.
Chwile spokoju
Mimo trudnych warunków uczą się dalej. Nie tylko online – część z nich chodzi do szkół stacjonarnych.
– Jest schron. Wszystko jest przygotowane z myślą o edukacji i bezpieczeństwie dzieci. Dlatego można chodzić do szkoły – tłumaczą, pokazując, jak bardzo codzienność została podporządkowana wojennej rzeczywistości.
Wojna dotyka ich także bezpośrednio.
– Mój brat walczy – mówi cicho jedna z dziewczynek. Na pytanie, jak się z tym czuje jako siostra, odpowiada krótko, ale wymownie: – Oczywiście… to jest trudne.
Na koniec przedstawia się po prostu: „Mam na imię Lisa”. Za tym imieniem stoi historia dziecka, które zbyt wcześnie musiało dorosnąć, ale mimo wszystko potrafi cieszyć się chwilą spokoju, życzliwością i bezpieczeństwem, jakie znalazło w rejonie wileńskim.

Rejon wileński zaprasza
Mer Robert Duchniewicz podkreślił, że ta wizyta ma wymiar znacznie głębszy niż krótki pobyt. To początek pięknej przyjaźni, wyrastającej ze wspólnoty wartości, solidarności oraz autentycznej potrzeby wsparcia tych, którzy dziś najbardziej go potrzebują.
– To spotkanie jest doskonałą okazją, by się wzajemnie poznać, pomagać sobie i budować relacje, które łączą ludzi i tworzą mosty mimo dzielącej nas odległości. Takie inicjatywy nie tylko wzmacniają współpracę między Litwą a Ukrainą, lecz także budują trwałe więzi międzyludzkie. Rejon wileński jest wielobarwny i wielokulturowy – przeplatają się tu różne kultury, tradycje, języki i historie, z którymi chcemy was zapoznać. Mamy nadzieję, że podczas pobytu odkryjecie nowe rzeczy, znajdziecie przyjaciół i nawiążecie nowe znajomości. Dziękuję osobom towarzyszącym oraz wszystkim, którzy przyczynili się do organizacji tej wizyty. W naszym samorządzie jesteście i zawsze będziecie mile widziani. Życzę wam radosnego, spokojnego, ciekawego i inspirującego pobytu. Zasługujecie na to – powiedział mer.
„Dziękuję, że przybyliście”
Pobyt dzieci z obwodu chersońskiego w rejonie wileńskim to wyraz realnej solidarności i dowód na to, że nawet w trudnych czasach można budować relacje oparte na empatii, otwartości i wzajemnym wsparciu.
Półtoratygodniowa wizyta dzieci z obwodu chersońskiego była efektem nawiązania przyjaznych relacji między Samorządem Rejonu Wileńskiego a instytucjami obwodu chersońskiego. Do rejonu przyjechała grupa 15 dzieci w wieku od 10 do 15 lat – z jednego z regionów Ukrainy najbardziej dotkniętych wojną. Celem wizyty był nie tylko wypoczynek, lecz przede wszystkim stworzenie bezpiecznej przestrzeni, w której młodzi goście mogli choć na chwilę oderwać się od wojennej codzienności, doświadczyć troski, wspólnoty i dziecięcej radości.
– Dziękuję, że przybyliście – najbardziej cieszy mnie widok młodych ludzi. Wychowując własne dzieci, doskonale rozumiemy, jak ważne jest bezpieczne i spokojne środowisko, w którym można czuć się swobodnie, doświadczać przyjaźni i radości. Jesteście przyszłością – przyszłością wolnej Ukrainy i jej twórcami. Wierzę, że ta wizyta nie będzie ani pierwsza, ani ostatnia i że jeszcze będziemy mieli okazję się spotkać – powiedział dyrektor Administracji Samorządu Rejonu Wileńskiego Vytautas Vansavičius.
W spotkaniu uczestniczył również zastępca ambasadora Ukrainy oraz doradca ds. politycznych Viktor Hamotskyi. Podziękował on Samorządowi Rejonu Wileńskiego za inicjatywę, podkreślając, że tego rodzaju wizyty dają dzieciom coś, czego dziś na Ukrainie szczególnie brakuje – poczucie spokoju. Zaznaczył także, że okazana przez Litwę troska stanowi ważny sygnał wsparcia dla całego kraju.
By poczuły się po prostu dziećmi
Program pobytu obejmuje bogaty wachlarz działań edukacyjnych, sportowych i artystycznych, warsztatów twórczych, aktywności rekreacyjnych i prozdrowotnych, a także wycieczek krajoznawczych po rejonie wileńskim i sąsiednich regionach. Wśród wydarzeń znalazły się m.in.: „wieczory przyjaźni” z muzyką i tańcami w Centrum Kultury w Rudominie, udział w obchodach 13 stycznia w Centrum Kultury w Niemenczynie, wizyta na trasie biathlonowej Centrum Sportu Rejonu Wileńskiego oraz wspólne gry i zajęcia z lokalną młodzieżą.
W spotkaniu online uczestniczyli także przedstawiciele instytucji obwodu chersońskiego: Rusłan Rusał, szef wojskowej administracji hromady Czułakiwka, do której należy Herojśke; Andrij Jaromenko, zastępca dyrektora departamentu wdrażania polityki humanitarnej Chersońskiej Obwodowej Administracji Państwowej; Ołena Michejewa, kierownik departamentu spraw społecznych. Wszyscy oni wyrazili wdzięczność za zorganizowanie wyjazdu dzieci do rejonu wileńskiego.
– To nie tylko wypoczynek – to możliwość, by dzieci znów poczuły się po prostu dziećmi, bez syren, bez strachu i ciągłego napięcia – podkreślił Rusłan Rusał.
Sposób prosty, konkretny i ludzki
Edward Kiejzik, doradca mera rejonu wileńskiego, zaznaczył, że przyjazd dzieci z Ukrainy to pierwszy krok w wieloletniej współpracy.
– Mamy ogromną nadzieję, że zarówno samorząd rejonu wileńskiego, jak i partnerzy po stronie ukraińskiej będą konsekwentnie rozwijać tę współpracę. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że potrzeby są znacznie większe niż skala tej wizyty – to dopiero początek. Grupa pochodzi z obwodu chersońskiego, ale nie wszystkie dzieci obecnie mieszkają w samym Chersoniu, który jest nieustannie atakowany. Część przebywa dziś w Mikołajowie, Odessie, a nawet na terenach lwowskich – mówi Edward Kiejzik.
Doradca mera podkreślił też wyjątkowość ukraińskiego systemu edukacji online.
– System ten jest tak dobrze zorganizowany, że w pewnych aspektach możemy się od nich uczyć, jak prowadzić edukację w warunkach ekstremalnych. Osobiście bardzo się cieszę, że doszło do przyjazdu dzieci, ponieważ jeśli chcemy naprawdę pomóc, powinniśmy robić to w taki sposób – prosty, konkretny i ludzki. Pomóc dzieciom odzyskać choć odrobinę spokoju i normalności. To one po wojnie będą odbudowywać swój kraj – mówił Edward Kiejzik.
Dyrektor Vytautas Vansavičius dodał: – Pierwsze spotkanie sprawiło mi ogromną radość i oceniam je wyjątkowo pozytywnie. Taka współpraca, szczególnie z Ukrainą, jest niezwykle ważna – przede wszystkim dla dzieci, ale także dla nas samych. To ogromna radość, że możemy w to się włączyć i dołożyć swoją cegiełkę. Naprawdę daje to wiele satysfakcji. Dziękuję za zaufanie i możliwość bycia częścią tej inicjatywy – to po prostu czysta radość i prawdziwa wartość.

Zobaczyć inny świat
Mer rejonu wileńskiego Robert Duchniewicz podsumowuje: – Dzieci najpierw przeżyły czas pandemii, kiedy były zamknięte i odcięte od normalnego życia, a dziś dorastają w czasie wojny. Całe ich młode życie mija w ciągłym napięciu. Najważniejsze jest dla mnie stworzenie im choćby krótkiej możliwości prawdziwego spokoju – jednego dnia, kilku dni, chwili bez strachu. Te kilkanaście dni, które spędzą u nas, to szansa, by zobaczyć inny świat – taki, który dla nich być może już dawno przestał być oczywisty.
Mer zaznacza, że współpraca z Ukrainą nie ogranicza się tylko do kultury, choć ten obszar jest szczególnie ważny. Obejmuje także infrastrukturę, zarządzanie komunalne, planowanie przestrzenne i administrację publiczną.
– Mamy czego nauczyć się od Ukraińców, a oni mogą czerpać z naszego doświadczenia. Najważniejsze jest to, że mimo wojny budujemy relacje, zaufanie i przyszłość – podsumowuje mer Duchniewicz.
Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 01 (03) 10-16/01/2026





