Więcej

    Przerwa od zimy

    Przypisywane starożytnym Chińczykom błogosławieństwo albo przekleństwo: „obyś żył w ciekawych czasach”, do naszej epoki odnosi się z całą pewnością. Żyjemy w czasach wręcz niesamowicie ciekawych. By wyrwać się w środek lata z zimy, która rozgościła się u nas na dobre, wystarczy 55 euro. Za 35 euro kupiłem bilet na samolot do Afryki, konkretnie do marokańskiego Agadiru, a za 20 euro – powrotny do Krakowa. Gdybym chciał spod Wawelu pojechać do Warszawy i z powrotem pociągiem Pendolino, wyniosłoby mnie to znacznie więcej. Czy to nie są ciekawe czasy?

    Tymczasem jestem przez kilka dni w Maroku, gdzie temperatura w cieniu przekracza w ciągu dnia 20°C, a z pełnego słońca na plaży trzeba uciekać po godzinie. Nocleg z dobrym śniadaniem kosztuje 20 euro, a sycące, smaczne danie obiadowe na mieście można zjeść za pięć. Zaczynam rozumieć znajomych, którzy twierdzą, że życie na wczasach all inclusive w Turcji wychodzi taniej niż w kraju.

    Nie przyleciałem jednak wypoczywać, ale zobaczyć na własne oczy piłkarski Puchar Narodów Afryki, który do niedzieli rozgrywany jest w Maroku. Puchar, którego maskotką jest sympatyczny lew Assad, odbywa się w sześciu miastach, ale na aż dziewięciu stadionach. Cztery z nich znajdują się w stolicy, Rabacie, pozostałe w: Casablance, Tangerze, Fezie, Marrakeszu i Agadirze.  Każdy z obiektów przeszedł renowację, przebudowę lub gruntowną modernizację. Maroko nie żałowało na nie pieniędzy, bo dla tego kraju mistrzostwa Afryki to jeden z testów przygotowawczych do współorganizacji wraz z Hiszpanią i Portugalią mistrzostw świata w roku 2030. Przed rozpoczęciem Fouzi Lekjaa, prezes Królewskiego Marokańskiego Związku Piłki Nożnej, podkreślał, że mistrzostwa Afryki zostaną zorganizowane według standardów podobnych do mistrzostw Europy, a kibice mają wyjechać z Maroka z przekonaniem, że to kraj bezpieczny, świetnie nadający się do organizacji mundialu.

    Trzeba przyznać, że nie były to słowa rzucane na wiatr. Mechanizm działania faktycznie jest taki jak na ubiegłorocznym Euro w Niemczech, tyle że konfrontacja wypada zdecydowanie na korzyść Maroka, gdzie zewsząd odczuwa się serdeczność i chęć pomocy. Choć nie brakuje afrykańskiego chaosu – w myśl zasady: „Wy, Europejczycy, macie zegarki, ale my mamy czas”. Cechy te rekompensują niedostatki. Czy jeszcze niedawno ktoś by pomyślał, że w Afryce mogą zorganizować lepiej piłkarskie mistrzostwa niż Niemcy? Chyba nie. Zatem faktycznie żyjemy w ciekawych czasach.


    Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 02 (06) 17-23/01/2026