„Rada Litwy,jako jedyne przedstawicielstwo narodu litewskiego, opierając się na uznanym prawie narodów do samostanowienia oraz na uchwale litewskiej Konferencji Wileńskiej z dni 18-23 września 1917 roku, ogłasza przywrócenie niezależnego państwa litewskiego, urządzonego na demokratycznych podstawach, ze stolicą w Wilnie, oraz oddzielenie tego państwa od wszelkich więzi państwowych, jakie istniały z innymi narodami” — czytamy w akcie niepodległości Litwy z 16 lutego 1918 r.
Opcja rosyjska i niemiecka
Historyk Algimantas Kasparavičius podkreśla, że na początku I wojny światowej kształtująca się litewska elita polityczna nie miała wyrobionego zdania, po której stronie ma się opowiedzieć i jakie trzeba podjąć działania do odzyskania niepodległość. Część osób opowiadała się za sojuszem z Rosją. Najczęściej były to osoby w jakiś sposób powiązane z rosyjską administracją. Zwolennikiem współpracy z carską Rosją był deputowany do Dumy z guberni kowieńskiej Martynas Yčas, który w 1915 przeniósł się w głąb Rosji.
Druga część litewskich elit sądziła, że stojąc przy Rosji Litwa nie uzyska niepodległości. Ta część postawiła na współpracę z Niemcami. Podkreślano, że Niemcy są krajem bardziej zachodnim, rozwiniętym i o lepszej kulturze politycznej. Wyrazicielem tych poglądów był między innymi Antanas Smetona, który po zajęciu Wilna przez Niemców, stanął na czele Litewskiego Stowarzyszenia Wspierania Ofiar Wojny. — Kiedy jesienią 1915 r. Niemcy rozpoczynają okupację Litwy, to ignorują litewską elitę polityczną. W latach 1915—17 Stowarzyszenie Wspieranie Ofiar Wojny wystosowuje około 300 pism pod adresem administracji okupacyjnej. Wszystkie zostają bez odpowiedzi. Litwę traktuje się, jako teren okupowany, który w najbliższym czasie ma być anektowany przez Niemcy. Tej doktryny Niemcy trzymają się do wiosny 1917 r. Wiosną 1917 r. sprawy na froncie zaczynają się komplikować, do wojny po stronie Ententy przystępują Stany Zjednoczone, wybucha rewolucja w Rosji. Niemcy zaczynają rozumieć, że zwykła aneksja nie będzie taka łatwa. Dlatego zaczynają szukać kontaktu z miejscowymi wspólnotami narodowymi. Dialog trwa całe lato 1917 r. Wynikiem tych rozmów jest zezwolenie na przeprowadzenie w Wilnie litewskiej konferencji — mówi „Kurierowi Wileńskiemu” Kasparavičius.

Opieka Niemiec
Zjazd litewskiej elity politycznej, który w historii jest znany pod nazwą konferencji wileńskiej, odbywa się w dniach 18—22 września. W konferencji uczestniczyło 214 delegatów, którzy reprezentowali różne opcje polityczne. Na konferencji wyłoniono 20-osobową Tarybę, czyli Litewską Radę Państwową lub Krajową, jak była nazywana w niemieckich dokumentach. Pierwsze posiedzenie Taryby odbywa się już 24 września. — Niemcy traktowali Tarybę jako marionetkowy organ działający przy administracji okupacyjnej. Podstawowym celem Niemiec było uzyskanie od Taryby oświadczenia, że zrywają wszelkie związki z Rosją oraz innymi krajami i widzą przyszłość Litwy w unii z kajzerowskimi Niemcami. Warto podkreślić, że interesy Niemiec niekoniecznie były zbieżne z interesami Taryby. Celem Taryby było stopniowe pozbycie się opieki Niemiec. To w zasadzie jest cytat z wypowiedzi Jurgisa Šaulysa z listopadowego posiedzenia Taryby. Właśnie w takich okolicznościach 11 grudnia 1917 r. Taryba ogłasza deklarację niepodległości Litwy w wiecznym sojuszu z Niemcami — oświadcza historyk.
Niestety deklaracja nie wywołała żadnej reakcji po stronie niemieckiej. Niemieckie władze jeszcze nie wiedzą, jak się zakończy wojna. Tym bardziej, że rozpoczynają się negocjacje pokojowe z bolszewicką Rosją. Berlin nie wyklucza, że zakończenie wojny na wschodzie pozwoli osiągnąć zwycięstwo na zachodzie i być może uda się zwyczajnie zaanektować okupowane terytoria.

Rozłam w Tarybie
Uwzględniając wszystkie te okoliczności w Tarybie zaczyna się zmieniać stosunek do Niemiec. — Przedstawiciele litewskiej lewicy Steponas Kairys, Mykolas Biržiška, Jonas Vileišis i Stanisław Narutowicz zaczynają domagać się pełnej niepodległości dla Litwy. Twierdzą, że Niemcy ich oszukali i nie można im ufać, dlatego trzeba ogłosić nowy akt niepodległości. Przeciwko temu protestuje prawica na czele z Antanasem Smetoną. Smetona sądzi, że takim radykalnym posunięciem Litwini zepsują relacje z Niemcami. Dochodzi do rozłamu. Lewica grozi wyjściem z Taryby. Wyjście oznaczałoby upadek samej Taryby, ponieważ straciłaby legitymizację. Prawica idzie na kompromis. Zostaje zredagowana napisana przez lewicę deklaracja niepodległościowa, zgodnie z którą Taryba nie rezygnuje z deklaracji 11 grudnia, a tylko ją uzupełnia aktem z 16 lutego 1918 r. — podkreśla Kasparavičius. W ten sposób Taryba zostawiła sobie pole do manewru w kontaktach z Niemcami.
Władze okupacyjne nie uznały aktu niepodległości. Sytuacja z każdym dniem się jednak zmieniała na niekorzyść Berlina i kajzerowskie Niemcy nie mogły powstrzymać litewskich aspiracji niepodległościowych. — Niemcy traktowali Tarybę jako pewną marionetkową instytucję, przy pomocy której chcieli zrealizować swe imperialne plany. Taryba jednak miała własne cele. Ostatecznie problem rozwiązał się nie dzięki działaniom i stanowisku ani strony niemieckiej, ani litewskiej. Największy wpływ na sytuację miały okoliczności geopolityczne, jak to zazwyczaj w historii bywa. Gdyby Niemcy nie przegrały wojny, to Litwa raczej tworzyłaby swoją państwowość w ramach państwa niemieckiego opierając się na deklaracji z 11 grudnia 1917 r. — oświadcza Algimantas Kasparavičius.
Czytaj więcej: Życzenia sygnatariusza Aktu Niepodległości Litwy Zbigniewa Balcewicza

