Więcej

    O współczesnej odsłonie ludowości na Wileńszczyźnie

    W tym wydaniu magazynu „Kuriera Wileńskiego” piszemy o szeroko rozumianej ludowości tu u nas, na Wileńszczyźnie. Zwracamy uwagę na dwa jej przejawy. O ludowości świątecznej pisze Justyna Giedrojć – zapowiadając zbliżający się Jarmark Kaziukowy. Z kolei do ludowości, którą, jeśli tak można powiedzieć, uprawiamy na co dzień, zabrał się Apolinary Klonowski. Porusza kwestie elementów gwary ludowej we współczesnym języku litewskich Polaków.

    Te dwa przejawy ludowości na pierwszy rzut oka są dalekie od siebie, ale jeśli przyjrzeć się bliżej, okazują się jak najbardziej bliskie sobie. Najważniejszą łączącą je rzeczą jest to, że są od setek lat wplecione w życie Wilna i Wileńszczyzny.

    Jarmark odpustowy w Wilnie w dzień Świętego Kazimierza wedle niektórych historyków w tym roku będzie miał swój jubileusz. Właśnie w 1636 r. relikwie patrona Litwy przeniesiono do specjalnie przygotowanej kaplicy w katedrze wileńskiej. I prawdopodobnie akurat 390 lat temu Jarmark Kaziukowy odbył się w naszym mieście po raz pierwszy.

    W ciągu tych 390 lat tradycja jarmarku zmieniała się. Różne były lokalizacje jarmarku, inny był jego rozmach, zmieniały się towary. Te zmiany, i to znaczące, zachodzą również „za naszej pamięci”, czyli w ostatnich kilkudziesięciu latach. Z Rynku Kołchozowego, jak wówczas nazywano Rynek Kalwaryjski, jarmark rozlał się na główne ulice miasta. Stał się jednak bardziej „biznesowy” i mniej rzemieślniczy, mniej wiejski.

    Niestety, na jarmarku zauważamy też coraz mniej polskich akcentów. Nawet najważniejszy asortyment na tym jarmarku, kolorowe podwileńskie palmy, stopniowo traci swoją tradycyjną barwność, dryfując w stronę modnego minimalizmu. Na jarmarku też coraz rzadziej słyszymy naszą podwileńską polszczyznę przeplataną regionalizmami. Jak alarmuje Apolinary Klonowski, wileńskie regionalizmy są zastępowane rusycyzmami.

    Niemniej jednak Jarmark Kaziukowy, zarówno ten mocno unowocześniony, jak i ten sprzed 390 lat, nieustannie czeka na sprzedawców i kupujących. Naprawdę warto go odwiedzić.

    Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 08 (23) 28/02-06/03/2026