„Meksyk musi zwiększyć wysiłki w walce z kartelami i narkotykami” – napisał na Truth Social prezydent USA Donald Trump, reagując na zabicie w Meksyku – przy wsparciu USA – przywódcy kartelu narkotykowego CJNG oraz falę przemocy, która po jego śmierci ogarnęła kraj.
Szef Cártel de Jalisco Nueva Generación, Nemesio Oseguera Cervantes, pseudonim „El Mencho”, został śmiertelnie ranny podczas operacji meksykańskich sił specjalnych w niedzielę 22 lutego br. w miejscowości Tapalpa na zachodzie stanu Jalisco, bastionu kartelu CJNG.
Członkowie kartelu natychmiast przystąpili do odwetu w co najmniej 13 meksykańskich stanach. Kartel w ten sposób chciał pokazać – zarówno rządowi, jak i konkurencyjnym organizacjom – że śmierć lidera nie pozbawiła go siły.
Ludzie kartelu z Jalisco zablokowali część głównych dróg. Uzbrojone grupy zatrzymywały ciężarówki oraz autobusy, zmuszały kierowców i pasażerów do opuszczenia pojazdów, a następnie je podpalały. Doszło do ponad 250 takich incydentów. Podpalano też banki, sklepy, apteki i lokale usługowe.
W aktach przemocy po śmierci „El Mencho” zginęło co najmniej 25 członków Gwardii Narodowej. Zabito 34 narcos, a ofiary są też wśród cywilów.
Władze opanowały sytuację, ale to może być dopiero początek krwawej wojny – w której ważne role mogą odegrać również Stany Zjednoczone i konkurenci CJNG z potężnego narkotykowego imperium w Meksyku.
Meksyk – kraj karteli
Cártel de Jalisco Nueva Generación oderwał się od największego wtedy kartelu Sinaloa w 2010 r. i szybko przekształcił się z małego, odłamowego gangu w jedną z czołowych grup przestępczych. Dyrektor Wywiadu Narodowego USA szacuje, że kartel liczy obecnie 15–20 tys. członków.
W 2025 r. Agencja do Walki z Narkotykami USA (Drug Enforcement Administration, DEA) stwierdziła obecność CJNG we wszystkich stanach Meksyku. To coś, czego nie osiągnął wcześniej żaden kartel. Podobnie jak Sinaloa, CJNG jest jednym z największych producentów i handlarzy fentanylem w USA, a także kokainą, metamfetaminą i kilkoma innymi narkotykami.
Sukces grupy wynika z kontroli nad kilkoma meksykańskimi portami, co zapewnia większy dostęp do globalnego łańcucha dostaw narkotyków. CJNG posiada rozbudowane struktury, w tym zarządza ośmioma dużymi bojówkami, które przypominają małe armie, uzbrojone w pojazdy opancerzone, wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych i przeciwpancernych.
Według amerykańskiej agencji antynarkotykowej kartel działa też poza Meksykiem: w obu Amerykach (w tym we wszystkich stanach USA), Europie, Azji i Australii. CJNG podjął też działania w celu rozszerzenia swojej aktywności na Afrykę.
Po zabiciu „El Mencho” kartel czekają jednak wewnętrzne wstrząsy. Może się podzielić lub zmienić swoją strukturę. Może dojść do rozbicia wewnętrznego, w wyniku którego rozpocznie się rywalizacja między regionalnym dowódcami o przywództwo, co nasili przemoc.
Narkotyki, przemoc, korupcja
Nie będzie to nic nowego. Meksykańskie kartele narkotykowe przez dziesięciolecia rozrastały się, dzieliły, tworzyły nowe sojusze i walczyły między sobą o terytorium.
Największą obok CJNG grupą jest kartel Sinaloa, kierowany niegdyś przez Joaquína „El Chapo” Guzmána (odsiaduje w USA dożywocie). Inne liczące się organizacje narcos to: Organizacja Beltrán-Leyva (BLO), Los Zetas, Guerreros Unidos, Kartel Zatoki, Kartel Juárez, La Familia Michoacána (LFM), Los Rojos.
Meksykańskie kartele zaczęły odgrywać ważną rolę na arenie międzynarodowej po tym, jak Amerykanom udało się złamać potęgę kolumbijskich karteli z Cali i Medellín. Meksykanie przeszli od zadań kurierów do funkcji hurtowników. W 2007 r. kontrolowali już ok. 90 proc. kokainy trafiającej do USA. Dziś są też odpowiedzialni za większość produkcji heroiny i metamfetaminy.
Meksyk, wraz z Chinami, jest też głównym źródłem fentanylu, syntetycznego opioidu, który jest nawet 50 razy silniejszy od heroiny i łatwiejszy w produkcji. Jednocześnie kartele przemycają ogromne ilości marihuany, mimo że niektóre amerykańskie stany ją zalegalizowały.
Kartele wykorzystują część swoich ogromnych zysków do przekupywania sędziów, policji i polityków, jednocześnie będąc jednym z największych pracodawców w kraju. Kto nie chce współpracować, ryzykuje życie. Każdego roku giną tysiące ludzi, w tym politycy, studenci i dziennikarze. Od 2006 r., kiedy meksykański rząd wypowiedział kartelom wojnę, w kraju doszło do ponad 460 tys. zabójstw.
Trump straci cierpliwość?
– Prezydent Meksyku Claudia Sheinbaum jest dobrą kobietą, ale Meksykiem rządzą kartele narkotykowe, a nie ona – te słowa padły z ust Donalda Trumpa dzień po operacji wojskowej w Wenezueli.
Prezydent USA 8 stycznia br. w wywiadzie dla Fox News ogłosił rychłe amerykańskie ataki wojskowe na meksykańskie kartele. – Zablokowaliśmy 97 proc. przemytu narkotyków, który dociera do nas drogą wodną, a teraz zamierzamy rozpocząć ataki na kartele na lądzie. Kartele rządzą Meksykiem – powiedział Trump.
W sierpniu 2025 r. prezydent USA podpisał rozkaz dla Pentagonu o rozpoczęciu stosowania siły militarnej przeciwko czołowym latynoamerykańskim kartelom narkotykowym, które jego administracja uznała wcześniej za organizacje terrorystyczne. Dyrektywa ta stworzyła oficjalną podstawę do prowadzenia przez siły zbrojne USA bezpośrednich operacji wojskowych przeciwko kartelom „na terytorium państw zagranicznych”.
W połowie stycznia Departament Stanu USA oficjalnie powiadomił Meksyk, że jego „powolne postępy” w zapewnieniu bezpieczeństwa wspólnej granicy są „nie do przyjęcia” i że Stany Zjednoczone wymagają „konkretnych i weryfikowalnych” wyników w zakresie likwidacji sieci handlu narkotykami i ograniczenia przemytu fentanylu z Meksyku przez granicę.
Jak twierdzą w Waszyngtonie, obecnie pracownicy CIA w Meksyku przekazują zebrane informacje jedynie meksykańskim organom ścigania. Jednak w Białym Domu mówi się wprost, że w każdej chwili mogą podjąć bardziej radykalne kroki. Amerykańscy doradcy wojskowi już na stałe przebywają w centrach dowodzenia sił zbrojnych i służb specjalnych Meksyku, aby pomagać w operacjach związanych z walką z narkotykami.
Zresztą właśnie przy pomocy Amerykanów udało się zabić „El Mencho”. Waszyngton wywiera stałą presję na Meksyk, aby oficjalnie zezwolił amerykańskim siłom zbrojnym na udział w takich operacjach. Do tej pory prezydent Sheinbaum kategorycznie wykluczała taką możliwość. Czy bezprecedensowy wybuch przemocy wywołany przez kartel CJNG po likwidacji jego przywódcy „El Mencho” to zmieni?


