LitPolBat dzisiaj
Dziennikarz zapytał kierownika placówki dyplomatycznej, jak wygląda funkcjonowanie dawnego LitPolBat (litewsko-polskiego batalionu) oraz późniejszego LitPolUkrBrig, czyli litewsko-polsko-ukraińskiej brygady.
„Brygada cały czas działa. Może nie jest aż tak widoczna, ale spełnia bardzo istotną rolę – to miejsce, gdzie wspólnie ćwiczą polscy, litewscy i ukraińscy żołnierze. Dziś wiemy, że Ukraińcy muszą jeszcze intensywniej szkolić swoich ludzi. Jednocześnie jest to przestrzeń wymiany doświadczeń – bolesnych, ale kluczowych – zdobytych przez stronę ukraińską w trakcie toczącej się wojny” — wyjaśnił chargé d’affaires RP na Litwie.
Pytany o to, czy Polska mogłaby wesprzeć kadrowo brygadę niemiecką, Poznański odparł, że nie wie nic o takich rozmowach.
„Często słyszy się, że Polska powinna być wojskowo obecna na Litwie i że brygada niemiecka jest doskonałą ku temu okazją. Tymczasem Polska jest obecna — choćby w ramach Baltic Air Policing” — powiedział dyplomata, przypominając, że Polska najczęściej spośród wszystkich państw NATO pełniła dyżur w ramach patroli powietrznych nad krajami bałtyckimi.
Wymiar pozamilitarny polskiej obecności na Litwie
Chargé d’affaires podkreślił też wymiar pozamilitarny tej obecności.
„Polskie oddziały funkcjonujące na Łotwie są też aktywne w wymiarze pozawojskowym na Litwie: odwiedzają szkoły, wspierają lokalne społeczności, pomagały choćby tutejszemu hospicjum” — czytamy w wywiadzie.
Poznański nie wykluczył pogłębienia współpracy, uzależniając ją jednak od wyraźnej inicjatywy strony litewskiej. Całość ujął jednoznacznie.
„Istotne jest jedno: żeby Polska i Litwa były bezpieczne” — powiedział chargé d’affaires.
Pełny wywiad jest dostępny w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego”, ukazał się też na portalu kurierwilenski.lt.



