Więcej

    Czy Wilno potrzebuje metra?

    Tytułowe pytanie jest celowo prowokacyjne. W rzeczywistości bowiem nie powinniśmy dyskutować o tym, „czy” potrzebujemy metra, tylko – jakiego. Bo że potrzebujemy – to oczywistość, którą potwierdza pozycja naszego miasta w niechlubnych czołówkach rankingów stania w korkach.

    Statystyczny Wilnianin – od noworodka po obłożnie chorych – w korkach rocznie spędza tydzień. Weźmy 700 tys. mieszkańców, pomnóżmy przez 170 godzin, a wynik pomnóżmy na minimalne wynagrodzenie godzinowe – i mamy jako takie wyobrażenie, ile rocznie straty generują korki. Koszt budowy metra przy tym przestaje być taki wysoki.

    Skoro zatem się zgadzamy, że potrzebujemy metra, należy rozmawiać o tym, jak powinno wyglądać. Przede wszystkim uważam, iż nie należy go tworzyć na bazie istniejącej infrastruktury kolejowej ani opierać na odnodze Rail Baltica. Kolej dalekobieżna – a takie jest założenie projektu RB – ma zupełnie inne zadania i cele niż transport miejski, a pomieszanie tych porządków sprawi, że dobrze nie zadziała ani jedno, ani drugie. Z kolei integracja pociągów podmiejskich, zwłaszcza szynobusów, z komunikacją miejską i stworzenie kolei metropolitalnej powinno się odbywać osobno od bardzo specjalistycznego rodzaju transportu, jakim jest metro.

    Metro musi być budowane i zarządzane przez wyspecjalizowany podmiot publiczny – strategiczne przedsiębiorstwo państwowe. Z całą pewnością nie można takiego projektu powierzyć spółce komercyjnej, jak „Wileński transport publiczny”, która w celu być może wykazania lepszych wzrostów w raportach finansowych podobno kanibalizuje w warsztatach nowe autobusy, zamiast kupować części zamienne. Nie można też go powierzyć przedsiębiorstwu samorządowemu „Usługi łączności”, które – takie odnoszę wrażenie –stało się siedliskiem aktywistów antytransportowych, zajmujących się lobbingiem i prawotwórstwem, słowem, wszystkim, tylko nie czynieniem transportu miejskiego lepszym.

    Wbrew pozorom, nie powinno być problemu z kadrami do budowy i administrowania wileńskiego metra. Dobrych specjalistów szkoli Ukraina, gdzie metro funkcjonuje i rozwija się w trzech miastach: Charkowie, Dniprze i Kijowie (czterech, jeśli liczyć Krzywy Róg i jego metrotramwaj – nawiasem mówiąc, tramwaj także jest nam w Wilnie potrzebny). W dodatku mogliby też wdrożyć doświadczenia z używania metra jako schronów.


    Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 10 (28) 14-20/03/2026