Home staging nie jest nowym pojęciem czy zawodem, ma już 54-letnie tradycje. Wdrożyła go w Stanach Zjednoczonych Barb Schwarz. Do krajów Europy dotarł znacznie później. Zaczął zyskiwać popularność i profesjonalizować się dopiero w latach 2010–2015. Dziś przestał być traktowany jako zbędny – staje się standardem.
Home stager (zawód ten nie ma odpowiednika w języku polskim) pracuje w branży nieruchomości, gdzie łączy elementy marketingu, projektowania wnętrz oraz pośrednictwa. Głównym celem home stagera jest profesjonalne przygotowanie mieszkań i domów do sprzedaży lub pod wynajem tak, aby podnieść ich wartość rynkową poprzez aranżację, odświeżenie i stylizację.
Brenda Mazur: Elżbieto, pracujesz w nieruchomościach z marką osobistą Elzes Erdve Home Staging. Ale zanim się tym zajęłaś, wspominałaś, że pracowałaś w branży metalowej. Jakoś Cię nie widzę w tej pracy [śmiech].
Elżbieta Tolokonikova: Do dziś prowadzę firmę Metal4Design, która od prawie 30 lat działa w kilku branżach: od marketingu przez produkcję meblowych komponentów metalowych do inwestycji i zarządzania nieruchomościami. Przed laty, jako młoda dziewczyna, nie pomyślałabym nawet, że mogę pracować w tak technicznej firmie. Jestem absolwentką „Mickiewiczówki”, kiedyś marzyłam o karierze kosmetologa, i to przez duże „K”. Nawet miałam w planie kształcić się w tej branży w Moskwie (ówczesne szkoły i ośrodki szkoleniowe w zawodzie kosmetologa znane były z wysokiego standardu nauczania), ale zrezygnowałam. Jednak nie do końca, bo zamiłowanie do medycyny skierowało moje kroki na studia w kolegium, gdzie zdobyłam zawód kwalifikowanej pielęgniarki i podjęłam pracę w szpitalu. W międzyczasie wyszłam za mąż, a mój małżonek, widząc, jak marne są zarobki w tym zawodzie, zaprosił mnie do swojej firmy, która działa już od 28 lat w sferze produkcji i obróbki metalu. I tak, już od ponad 20 lat, pracuję z metalem.
Jak się tam odnalazłaś?
W solidnej szkole życia i biznesu bardzo mi pomogły upór i poczucie odpowiedzialności. Nauczyłam się organizacji wszelkich procesów, pracy z klientem, zarządzania projektami i tego, że detale naprawdę mają znaczenie – tym bardziej jeśli chodzi o metalowe konstrukcje.
Życie niosło swoje wymogi – ukończyłam zarządzanie biznesem na Uniwersytecie Wileńskim i zostałam menedżerką. Nasze rodzinne firmy się rozwijają. Jest ciągła potrzeba w zarządzanych przez nas nieruchomościach, aby coś zaplanować, przeplanować, odremontować czy odświeżyć: urządzałam więc biura, laboratorium, nowe pomieszczenia pomocnicze – teraz pracownicy produkcji mają stylowe i wygodne przestrzenie.
Odkąd sięgam pamięcią, nieruchomości i wnętrza od zawsze były gdzieś obok. Rodzinnie inwestujemy w nieruchomości przemysłowe, ja inwestuję w nieruchomości mieszkalne – to zapewnia poczucie pulsu i sytuacji na rynku wynajmu.
Działasz też w Forum Przedsiębiorczości Polskiej „Korona”, jesteś w zarządzie. Jakie są cele tego stowarzyszenia?
Dla mnie Forum „Korona” to przede wszystkim ludzie – przedsiębiorcy, którzy naprawdę chcą się rozwijać i „ciągnąć innych w górę”. Integracja, wymiana doświadczeń i realne wsparcie – tu to się dzieje w praktyce. To nie jest klub wizytówek – to środowisko, gdzie relacje przekładają się na działania. Inspirujące jest to, że pracujemy też z młodzieżą, budujemy mosty z Polską i pokazujemy, że biznes może być oparty na wartościach, współpracy i odpowiedzialności. Każdy wnosi swoją energię i pomysły – a w zamian dostaje ogrom motywacji i wsparcia. Forum „Korona” żyje, rozwija się i daje poczucie, że razem możemy więcej. I to właśnie w tym jest największa siła. To jest szeroki temat, którym bardzo chętnie się podzielę. Zachęcam polskich przedsiębiorców, aby przyszli do nas na spotkania i upewnili się sami.
Jak zaczęłaś swoją przygodę z home stagingiem? Czy ta usługa mieści się w usłudze pośrednictwa?
Nie byłam agentem od nieruchomości, choć kilka razy próbowałam zacząć współpracę z dużymi agencjami, jednak ciągłe mnie coś zniechęcało. Czytałam umowy i zazwyczaj nie odpowiadały mi warunki. Zaczęłam sama, od kursów, szkoleń, fachowej literatury – od organizacji przestrzeni, rozplanowania pomieszczeń, aranżacji, przez psychologię sprzedaży. Home staging okazał się idealnym połączeniem wszystkiego, co mnie interesowało.
Na czym polega twoja praca? Home stager to nie tylko dekorator i projektant wnętrz, ale też strateg.
Dokładnie. Zanim przestawię swoją ofertę współpracy, analizuję nieruchomość: stan, piętro, lokalizację, grupę docelową, rynek, konkurencję. Inaczej przygotowuje się mieszkanie dla singla z korporacji, inaczej dla rodziny, a jeszcze inaczej pod wynajem krótkoterminowy. Z klientem ustalamy budżet i zakres prac. Po mojej konsultacji klient może wszystko wykonać własnoręcznie. Często w usłudze oprócz konsultacji przedstawiam listę zakupową. Jeśli klient chce oszczędzić swój czas czy nie widzi siebie w tej pracy – prowadzę projekt od początku do końca – z zamawianiem mebli, organizacją dostawy z montażem i kupnem wszelkich dodatków, przygotowaniem ogłoszenia na portalach, prezentacją mieszkania i podpisaniem umowy. Każde mieszkanie czy dom jest to bardzo indywidualna decyzja i czasem wystarczy odgracenie i sprzątanie generalne, światło i tekstylia, a czasem potrzebna jest większa metamorfoza czy nawet remont.
W jaki sposób analizujesz nieruchomość?
Przygotowuję kosztorys dla klienta w zależności od jego budżetu, często jestem proszona o minimum, ale i mam klientów stawiających na maksimum, aby uzyskać coś wymarzonego. W każdym przypadku sugeruję, co trzeba i można zrobić. Wiele zależy od mieszkania, czy jest dla kupującego, czy przeznaczone pod najem. W swojej pracy cenię sobie bardzo, kiedy właściciel mi ufa i oddaje cały proces w moje ręce, zaczynając od decyzji co do zmiany koloru ściany czy klamki w drzwiach.
Czy często zdarzają się takie ekstremalne metamorfozy na specjalne życzenie klienta?
Tak, to się nazywa metamorfoza na cele osobiste i jest robiona dla konkretnej osoby w konkretnej nieruchomości, uwzględniając jej preferencje. Z tym najczęściej pracuje już designer albo projektant wnętrz, home stager też często ma taką usługę. Zazwyczaj metamorfoza na cele osobiste trwa dłużej niż home staging.
Gdy wchodzisz do lokalu, w którym masz pracować, czy od razu masz wizję, jak to ma wyglądać?
I tak, i nie. Dla mnie są ważne: kolory, meble, proporcje, czyste okna i dobrze rozpracowane światło w mieszkaniu. Patrzę i zastanawiam się, co z tym można zrobić. Czasami z mieszkania można zrobić piękne cacko, ale nie zawsze jest budżet; albo z innych względów właścicielowi to się nie będzie opłacało. Często działamy z minimalnym budżetem i w bardzo krótkim terminie.

Czyli można stworzyć ładne mieszkanko tanim kosztem i są możliwe takie niskokosztowe metamorfozy?
Oczywiście, że tak. Czasem największą metamorfozę robią farba, światło i porządek. Mam za sobą projekty, gdzie z powodu braku budżetu czy nawet lokacji nieruchomości remont generalny nie wchodził w rachubę – bo drogo i długo. Duży efekt dało zwykłe przemalowanie ścian, generalne sprzątanie, odgracenie mieszkania. Home staging często błędnie jest kojarzony z postawieniem kwiatka czy położeniem kilku poduszek, a wcale tak nie jest. Home staging to wydobycie potencjału mieszkania czy domu przy optymalnym budżecie. I właśnie tu robi się grubą robotę, a kwiatek to jest dopiero taka wisienka na torcie.
Nad jakimi wnętrzami pracujesz najczęściej? Co sprawia Ci większą frajdę – uzyskanie przytulnego mieszkania z duszą czy modne, minimalistyczne, trochę surowe wnętrza?
Osobiście najczęściej pracuję z mieszkaniami na wynajem w wyższym standardzie. Mam doświadczenie z urządzeniem lokali biurowych. Uwielbiam, wręcz kocham remonty. Dobrze, jak można zaszaleć i zaproponować klientowi dobre (czytaj też: droższe) meble i wystrój wnętrz. Wszystko zależy od potrzeby i solidności takiego mieszkania czy miejsca pracy. I zgadzam się z tym, że można też urządzić dobre, stylowe i wygodne biuro z meblami z Ikei czy nawet kupując z drugiej ręki. Czemu nie?
Zapewne zdarza Ci się współpraca z osobami, które prowadzą swój salon fryzjerski, gabinet kosmetyczny czy masażu. Tyle ich mamy w Wilnie! Czy takie „inscenizacje” są trudne do zrobienia?
Są fajne. Tu istotne jest, co sama osoba, która zakłada taki salon, chce i jak wyobraża sobie swój salon. Taka decyzja nierzadko pieszczona jest latami. Często osoby zakładające swój salon fryzjerski czy masażu lubią zaszaleć – tu też ważny jest budżet i oryginalność. Nie mniej ważne jest to, kto jest klientem tego salonu i w jakiej dzielnicy on się znajduje. Moim zadaniem jest połączenie fantazji, spraw technicznych, sytuacji rynkowej i budżetu.
Czy podejmujesz się współpracy z projektantami, którzy wykonują np. rysunki techniczne? Korzystasz z fachowców różnych branż?
Tak, przez te lata pracy zebrałam grono sprawdzonych budowlańców, projektantów, dostawców. I sama uwielbiam nadzorować remonty i nie tylko te odświeżające, ale może i bardziej te generalne. Jestem osobą techniczną i wolę wszelkie prace przy ekranie komputera przekazać zaufanej osobie.
Zakończenie twojej pracy jest zapewne uwiecznione na zdjęciach. One wymagają fachowego oka, aby dobrze uchwycić oświetlenie, proporcje, kolorystykę itp. Czy zajmujesz się tym sama?
Współpracowałam z wieloma zawodowymi fotografami wnętrz. Wszystko było dobrze, superprofesjonalnie i fachowo, ale ciągle mi czegoś brakowało. Ciągle miałam uczucie, że nie wychwytują na zdjęciach tego, co widzę ja i co ja chciałabym pokazać. Podjęłam więc decyzję zrobienia warsztatów zdjęciowych. Ukończyłam kurs. I dziś sama oferuję także usługę sesji zdjęciowych.
Coraz więcej ludzi w naszym mieście wynajmuje mieszkania. Chcę Cię przy okazji zapytać, jak wygląda biznes nieruchomości pod wynajem w Wilnie i rejonie wileńskim? Jaka jest tendencja?
Rynek wynajmu w Wilnie i okolicach jest dynamiczny. Popyt utrzymuje się na wysokim poziomie, także wśród emigrantów i specjalistów pracujących zdalnie, a ostatnio i wojskowych. Największym zainteresowaniem cieszą się dzielnice dobrze skomunikowane z centrum, nowe inwestycje i funkcjonalne mieszkania jedno-, dwupokojowe. Ceny rosną, ale dobrze przygotowane nieruchomości znikają z rynku najszybciej.
Widzę wyraźnie, jak się zmienia rynek i najemcy. Ogromny wpływ na rynek wynajmu ma także polityka państwa i decyzje rządu – regulacje bezpośrednio przekładają się na popyt. Jako przykład podam okres 2020/2021. Bardzo dużo najemców było z Białorusi, których większość po 2023 r. musiała wyjechać z Litwy. Jak wiemy, od roku 2022 mamy dużo osób z Ukrainy, których część wraca do ojczyzny. Od 2024, 2025 r. dużo mieszkań wynajęli wojskowi niemieckiej brygady. Wystarczy niewielka zmiana, by struktura najemców zaczęła się zmieniać czy przesuwać.
Z mojej perspektywy jedno jest pewne: mieszkania przygotowane profesjonalnie wynajmują się szybciej, stabilniej i przyciągają bardziej świadomych najemców. Home staging w wynajmie czy sprzedaży przestał być dodatkiem – coraz częściej staje się standardem, szczególnie w mniejszych mieszkaniach, gdzie każdy metr musi pracować. Równie ważny jest w lokalach o wyższym standardzie, w których trzeba nie tylko przyciągnąć uwagę, lecz także potwierdzić jakość i wartość wyższej ceny.
Wywiad opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 10 (28) 14-20/03/2026




