41
Chleba naszego powszedniego i ziemniaków też…

image-17941

Rolnicy narzekają, że tegoroczny urodzaj ziemniaków jest słabszy, co również przyczyni się do wzrostu ceny Fot. Marian Paluszkiewicz

Zapewne wielu mieszkańców kraju może dziś wznosić podobne modlitwy do niebios, bo jak koszykówka jest nazywana na Litwie drugą religią, tak ziemniaki są dla nas drugim chlebem. I nie tylko ze względu na „ziemniakochłonną” produkcję sławnych litewskich cepelinów, ale również wobec zachodniej konkurencji dla litewskiego kartoflanego specjału, czyli chipsów i innych ziemniaczanych smażonek.

Hodowcy i handlowcy ziemniaków są zgodni, że jeśli „surowca” na cepeliny i chipsy nie zabraknie, to jego cena z każdym miesiącem będzie rosła na pewno.
— Na razie idzie po 50-55 centów (cena hurtowa red.), ale to dopiero początek, bo nawet jeszcze niecały urodzaj jest zebrany. Spodziewam się wiec wzrostu ceny, która może nawet skoczyć do 80 centów za kilogram — mówi dla „Kuriera” Jan Muczyń, rolnik z podwileńskich Awiżeń. Jego zdaniem, decydujący wpływ na wzrost cen ma słabszy niż zazwyczaj urodzaj oraz rosnący popyt na rynkach światowych.

— Mamy o około 20-30 proc. słabszy urodzaj niż w ubiegłym roku. Poza tym około 3 z 40 hektarów uprawy wymokło. Wiele jest też podgniłych ziemniaków. Słaby urodzaj jest również w Polsce i Belgii. Dlatego też ceny będą rosły — uważa Jan Muszyń i zaznacza, że w porównaniu z ubiegłorocznymi cenami, tegoroczna już jest większa.

— Rok temu płacono nam po 40 ct., a w tym roku mamy już 55 ct. — wyjaśnia rolnik z Awiżeń. I choć tendencja wzrostu ceny cieszy hodowców ziemniaków, to są poważne obawy, czy tegorocznego zbioru wystarczy do przyszłorocznych wykopków. Najpierw upalna, a potem deszczowa pogoda nie była najlepszą dla hodowli ziemniaków, dlatego rolnicy obawiają się, że sporo ziemniaków zepsuje się w przechowalniach w ciągu roku.

— Nie może zabraknąć nam ziemniaków, bo mamy długoterminowe zobowiązania dostaw — mówi Jan Muszyń i zaznacza, że w przeciwnym razie, zamiast sprzedawać rolnicy będą zmuszeni sami kupować ziemniaki, żeby wywiązać się z umów.

Rolnik Stanislovas Aleksandravičius z Poswola na północy Litwy, gdzie są najżyźniejsze w kraju gleby, ma w tym roku mniejsze straty na polu, więc też mniejsze obawy, co do przyszłych dostaw. Z prawie 100 hektarów upraw wymokło u niego „tylko” około dwóch hektarów. Jest jednak też sporo zepsutych ziemniaków. W sumie Aleksandravičius ocenia, że straci około 5 proc. tegorocznego urodzaju.

— Zobaczymy jednak, jak będzie przechowywał się w magazynach. Na razie musimy wszystko zebrać z pola, bo jest tego jeszcze około 30 hektarów — mówi Stanislovas Aleksandravičius. Na razie nie zastanawia się nad sprzedażą, bo jak mówi, jeszcze za wcześnie. Jest też przekonany, że potem cena będzie lepsza.

— Słyszałem, że mogą nawet po 80 centów płacić — mówi nam rolnik z okolic Poswola.

Pogłoski te potwierdza Donatas Montvila, dyrektor spółki „Domeina”. W rozmowie z „Kurierem” mówi, że 80 centów, to całkiem możliwa cena i to nie ma nic wspólnego ze zmową producentów i handlowców, o co ostatnio rząd ich oskarża.

image-17942

Jeśli ceny na ziemniaki będą rosły w obecnym tempie, to może okazać się, że nie każdego będzie stać na ugotowanie „ziemniakochłonnych” tradycyjnych cepelinów Fot. Marian Paluszkiewicz

— Nie jesteśmy zamkniętym rynkiem, dlatego ceny u nas rosną nie z powodu uwarunkowań rynku wewnętrznego, lecz dlatego, że ceny na ziemniaka pną się w górę w całej Europie — tłumaczy nam dyrektor „Domeiny”, która nie tylko pośredniczy w handlu, lecz również sama zajmuje się uprawą warzyw. Wobec tego jest jednym z największych dostawców produktów, w tym ziemniaków, na rynek wewnętrzny, gdzie występuje pod marką „Ketaviškių“.

Donatas Montvila zauważa, że koniunkturę na rynku ziemniaka napędza z jednej strony słaby urodzaj w Europie, zaś z drugiej ogromne zapotrzebowanie na ziemniaki w Rosji.

— Rosjanie już ruszyli na masowy skup ziemniaków w tej części Europy, to dlatego ceny idą w górę i nadal będą rosły. Problem polega nie na tym, do jakiego poziomu wzrosną ceny, lecz chodzi o to, czy w ogóle wystarczy nam ziemniaków do przyszłorocznych plonów i czy nam samym nie trzeba będzie ich sprowadzać. Zresztą może okazać się, że nie będziemy mieli gdzie kupować, albo nie będzie nas stać na import — wyjaśnia nam dyrektor „Domeiny”.

Jego spółka dotychczas nie zajmowała się eksportem ziemniaków, ale Montvila nie wyklucza, że jeśli koniunktura na rynku będzie nadal sprzyjała, to spółka może rozpocząć wywóz ziemniaków chociażby do Rosji. Dyrektor „Domeiny” nie prognozuje, jaka może być eksportowa cena ziemniaków, ale wierzy, że na pewno będzie bardziej atrakcyjna niż na rynku wewnętrznym. I się nie myli…

Jak wynika z doniesień z rynku białoruskiego, cena na ziemniaki wzrasta tam co tydzień, głównie ze względu na ogromne zapotrzebowanie w Rosji. A jak wiadomo, Białoruś była dotychczas jednym z największych eksporterów ziemniaków na rynek rosyjski. Jednak złe warunki pogodowe i tam zmniejszyły urodzaj „bulby”, toteż władze Białorusi próbują administracyjnie ograniczać eksport ziemniaków, co swoją drogą jeszcze bardziej winduje ceny.

Jak wynika z doniesień białoruskich agencji, eksportowa cena białoruskich ziemniaków już kształtuje się na poziomie około 1600 rubli białoruskich, co w przeliczeniu na europejską walutę wynosi około 40 eurocentów, czyli ponad 1,35 lita za kilogram. Jest to już ponad dwa razy więcej niż cena ziemniaków na wewnętrznym rynku litewskim.

Na tegoroczny wzrost cen ziemniaków na Litwie wpływ będzie miała nie tylko koniunktura na rynku światowym, ale też uwarunkowania wewnętrzne. Rolnicy zauważają, że w ciągu roku wzrosły ceny paliwa dla rolników (średnio o około 70 proc.) oraz nawozów (o około 100 proc.). I chociaż z prognoz resortu rolnictwa wynika, że w tym roku będziemy mieli urodzaj ziemniaków w sumie większy o 10 proc. niż w roku ubiegłym, to zdaniem hodowców i handlowców, ten wzrost podaży nie zniweluje rosnącego popytu, dlatego nie należy spodziewać się niższej, a nawet stabilnej ceny na ziemniaki.

Jak wynika z ostatnich danych, obecnie za ziemniaki w skupie płaci się od 500 do 700 litów za tonę (w zależności od gatunku i jakości). Jednak w przekonaniu zarówno producentów kartofla, jak i handlowców, ta cena będzie tylko rosła.

41 odpowiedzi to Chleba naszego powszedniego i ziemniaków też…

  1. tomasz mówi:

    Znam faceta co kupuje ziemniaki w Polsce i sprzedaje na Litwie. Całkiem nieźle na tym wychodzi.

  2. bobrowniczy mówi:

    @tomasz.
    Ja tez znam faceta co kupuje ziemniaki w Litwie i sprzedaje w Polsce.Też całkiem nieżle na tym wychodzi.

  3. Lędzic mówi:

    Polska dla Polaków, ziemia dla ziemniaków!

  4. tomasz mówi:

    do bobrowniczy: Kupuje na Litwie i sprzedaje w Polsce? To faktycznie cwaniak.

  5. Kmicic mówi:

    Myślę ,że to ten sam facet.Lubi podróże.
    A wykopki na Wileńszczyżnie to prawdziwe rodzinne święto.Pracujący na wszelakich urzedach w Wilnie Polacy zjeżdżają do rodzin i wspólnie wychodzą w pole.

  6. tomasz mówi:

    do Kmicic: Nie sądzę. Ten „mój” wie gdzie leżą konfitury. 😉

  7. bobrowniczy mówi:

    @tomasz.
    Nie cwaniak a patriota.

  8. tomasz mówi:

    do bobrowniczy: Znaczy ja jestem jeszcze większy patriota. Kupuję na Litwie i ROZDAJĘ w Polsce. 🙂

  9. alex mówi:

    Ostatnio widziałem ziemniaki na targu w Polsce bezposrednio od rolnika po 1zł za kg.

  10. Cepeliny mówi:

    Skoro podajecie cene ziemniakow, to moze moglibyscie podac adres w Polsce, gdzie moglibysmy sami siebie zjesc? Bo w Wilnie wiemy gdzie :-).

  11. bobrowniczy mówi:

    @tomasz.
    Tak wiem, słyszałem nawet, ze są już obrane ze skóry.

  12. bobrowniczy mówi:

    Cepeliny takie jak na Wileńszczyźnie to w Polsce nigdzie nie znajdziesz.No chyba ,że w prywatnym domu utrzymującym tradycje.

  13. tomasz mówi:

    do bobrowniczy:Ja nie ziemniaki rozdaję tylko koniaki. 😉

  14. bobrowniczy mówi:

    @tomasz.
    To dobrze- nie samymi ziemniakami człowiek żyje.Koniec końców koniak lepszy od nalewki.

  15. Cepeliny mówi:

    A do Cepelinow najlepiej pasuje wioskowy „Bimberek”, a po rosyjsku „Samagonka”. Na weekend akurat mozna i sprobowac, Smacznego :-).

  16. tomasz mówi:

    Z tego wszystkiego aż nabrałem smaku na te cepeliny. Tylko bimbru nie mam. Wyszedł był. 🙁

  17. maur mówi:

    Ha 🙂 -cepeliny swietna rzecz. Ciocia w Wilnie mi/nam zaserwowała. Do tego stopnia nam zasmakowały, że ciocia z żoną poleciały i kupiły maszynę do tarkowania ziemniaków. A ta maszyna już zupełnie mnie zaskoczyła. Nie dość, że produkt litewski to porządnie zrobiony. Do tego instrukcja w kilku językach, w tym po polsku. I ze 24 przepisy na potrawy z ziemniaków. I to jakie!? Jest czas teraz spokojnie poszukać smaków dzieciństwa. Nie minął jeszcze tydziń od powrotu a maszyna już 2x dzielnie się spisała…

  18. Zbigniew mówi:

    Moja śp.Mama robiła wspaniałe cepeliny(nazywała kołdunami)

  19. tomasz mówi:

    do maur: Chyba mamy to samo urządzenie. W domu nazywamy je „wilkiem” bo jak pracuje to tak fajnie wyje. 🙂
    Faktycznie jednak skuteczne i wydajne.

  20. no nie mówi:

    No, skoro się tak kulinarnie zrobiło – może któraś z Pań internautek podała by przepis na babkę ziemniaczaną? Taki na blaszkę od ciasta.
    Chyba jutro wezmę się za zrobienie, a jako nie praktykujący na co dzień w kuchni – nie chciałbym czegoś popsuć: już się zareklamowałem, że będzie coś z Wileńszczyzny.

  21. Smakosz mówi:

    Do no nie i wszystkich>>> Aby ziemniaczana babka byla najsmaczniejsza trzeba naodwrot tarkowac ziemniaki rekoma na tarce, a nie tym „Wilkiem”! Miedzy innymi do Cepelinow rownierz, teraz najlepiej ceni sie praca reczna, ale sprobuj potarkowac 8kg ziemniakow, mozesz i bez palcow zostac. Dla bezpiecznosci nie podam przepisu, najwyzej napisze jak te danie nazywa sie po litewsku „Kugielis”.
    Z powazeniem Robert M.

  22. elpopo mówi:

    U mnie w rodzinie babka ziemniaczana nazywa się „kartoflak” i najlepiej smakuje odsmarzana. Mniam 🙂 Niestety jestem na diecie i mogę co najwyżej pomarzyć.

  23. no nie mówi:

    Do Smakosz – nie inaczej – tarkować trzeba ręcznie, a mięso na kołduny, które prywatnie uważam za największe osiągnięcie kuchni litewskiej, siekać nożem.
    Nie chodzi tutaj o spór, tylko o fakturę posiłku.
    Tylko niech ktoś, kto jadł w barze czy restauracji coś, co w karcie nazywają „kołduny”, czasem wręcz „po litewsku” – sobie nie myśli, że jadł kołduny!
    To nie ma nic wspólnego z kołdunami zrobionymi według sztuki, w domu. Absolutnie nic wspólnego a używanie nazwy „kołduny” do restauracyjnych wyrobów kołdunopodobnych powinno być karane!.

    Do elpopo – tak, zdecydowanie potwierdzam – babka zimniaczana /kartoflak/ najlepiej smakuje odsmażana – dlatego jest potrawą w dzisiejszych zabieganych czasach – również – wygodną. No, tośmy się obaj rozmarzyli.

    Ale ponawiam prośbę o praktyczny przepis na babkę ziemniaczaną – porcja na blaszkę do ciasta.

  24. Kris mówi:

    Ja mam prośbę dotyczącą chleba. Może ktoś z was piecze lub zna przepis na smaczny żytni chleb na zakwasie ?

  25. RB mówi:

    Przepis na babkę ziemniaczaną jest tak prosty, że nawet ja to umiem zrobić. 😉 Co do odsmażania, to nie wiem. Na czym? Można chyba podgrzać w piekarniku…

    http://www.uwielbiam.pl/przepisy/przegladanie/babka-ziemniaczana.html

  26. RB mówi:

    A ta babka ziemniaczana to jest tak samo z Podlasia, jak z Wileńszczyzny, o ile nie bardziej nawet. 😉

  27. Kris mówi:

    Powyższy przepis znam pod nazwą placek ziemniaczany który czasem robiła moja mama. Danie o niebo lepsze tyle że bardziej pracochłonne jest regionalną potrawą z moich stron. Pozostałością po kuchni żydowskiej ale z pewnymi modyfikacjami – żydzi używali do niej gęsiny a my świniny.
    Przepis na kugiel. (garnek 5 lit.)

    Porządny emaliowany garnek o grubych ściankach. Papier do pieczenia i szpagat.

    4 kilo kartofli
    golonka lub kawałek świńskiego ryja, żeberka
    kilka cebul
    czosnek
    sól
    pieprz

    Kartofle, czosnek i cebulę ścieramy na tarce i masę wlewamy do garnka wcześniej wysmarowanego smalcem ( w środku ).Potem dodajemy pokrojone mięso ( razem z kostkami ). Mieszamy wszystko nie zapominając o soli i pieprzu. Jeżeli kartofle są zbyt wodniste to można odlać trochę wody a jeśli za suche, dolewamy troszkę mleka.

    Następnie przykrywamy garnek papierem ( 2,3 warstwy ) i obwiązujemy mocno sznurkiem żeby z garnka nie uciekała para. Potem wkładamy do mocno rozgrzanego piekarnika 200/230 stopni. Kugiel powinien się zagotować i gotować przez ok. 45 minut. Potem zmniejszamy temperaturę na 120/140 stopni i pieczemy tak przez 3, 4 godziny. Gotowe.

    Na większe święta ludzie zanoszą swoje garnki do piekarni gdzie zostawiono kilka pieców opalanych drzewem – specjalnie dla kugli. Garnki wsadzane są do rozgrzanych pieców ok. 22.00 następnie węgle są rozgarniane i kugle dochodzą tak do rana. Potem przychodzą ludzie po swoje przysmaki i kugiel jest jedzony na śniadanie. Jako że to tłusta potrawa wskazany jest kieliszek czystej na lepsze trawienie.
    Poezja w ustach.

  28. elpopo mówi:

    U mnie kartoflak robi się bez dodatku mleka i nie przykrywa się go piekąc w zwykłym piekarniku w zykłej blaszce do ciasta. Jako wsad używamy odpadów mięsnych. Po imieninach czy urodzinach zostaje sporo niedojedzonej kiełbasy, wędlin itp. Odstawia się go do ostygnięcia choć oczywiście można go jeść od razu. Ja jednak lubię jak odstoi swoje i się zsiądzie czyli stanie się bardziej suchy (taki rodzaj kartoflanego zakalca) następnie jak jest już ostygnięty kroi się go w plastry i odsmaża na patelni tak aby miał chrupką skórkę. Ta wersja prawdopodobnie pochodzi z Podlasia. Moi rodzice pochodzą z pod Małkini czyli pogranicza podlasko-mazowieckiego.

  29. bobrowniczy mówi:

    Do @Kris.
    Tyle lat jedliśmy tą wymienioną przez Ciebie potrawę ale nie wiedziałem że to nazywa sie „kugiel”.Moja śp.mama tą potrawę robiła w żeliwnym garnku-mawiała-ziemniaki duszone.Dla ciekawostki to z podobną potrawą spotkałem się w krakowskiem.A dla przeczyszczenia kiszek czystej wódki kieliszek-to prawda.

  30. Kalkulator mówi:

    Do tomasza i jego postów 1 i 6

    rzeczywiście ten twój znajomy wie gdzie leżą konfitury.
    Cena ziemniaków w Polsce (hurtowa) waha się między 0,60 a 0,90 zł/kg źródło – http://ceny.fresh-market.pl/ziemniaki – w artykule mowa jest o 0,55 lt/kg.
    Wg tabeli średnich kursów walut NBP 1 lit kosztuje 1,1464 zł ( http://www.nbp.pl/kursy/kursya.html )czyli 1 kg ziemniaków na Litwie kosztuje 0,63 zł.
    Jestem ciekaw z czego są te konfitury?

  31. alex mówi:

    Do Smakosz. Masz rację, ziemniaki tarte ręcznie mają zupełnie inny smak. Sam robiłem tarkę z blachy kwasoodpornej,a ile się natrudziłem ale warto. Czy to kołduny czy też placki mają smak. Uwaga!Ziemniaki powinny być nawożone obornikiem, żadnych sztucznych nawozów.

  32. franek mówi:

    Kochani ! Wiem, wiem, robię za marudę językowego, ale proszę mi wyjaśnić, czy słowo „tarkować” to regionalizm wileński, z pogranicza polsko-litewskiego, czy jeszcze jakiś twór, o którym nie mam pojęcia. Po polsku mówi się „trzeć”, więc skąd bierze się to tarkowanie ? U mnie w domu kartofle sie zwyczajnie tarło.

  33. Smakosz mówi:

    Do franek: Oczywiscie, ze jestem niepolskim Polakiem, umowmy sie, ze nie bedziemy kontrolowac nasz jezyk, wedlug wszystkiego wilenska mowa jest piekna i kazdy zrozumie. Zwrocil uwage dla mnie, skrepowalem sie i stracilem apetyt do pisania, wiecej nie bede pisal. Czesc.

  34. franek mówi:

    Smakosz – piękne !
    Szkoda, że nie wyjaśnia tarkowania kartofli.

  35. maur mówi:

    Smakosz 33:
    Oczywiście masz rację! Wileńska mowa jest piękna. J już kombinuję jak by tu na przyszły rok wyrwać się na kika dni do Wilna. A że żona i córka też chcą to pewie w maju albo czerwcu pojadę.
    Pozdrawiam 🙂 I nie zniechęcaj się purystami językowymi. Zbyt często zapominają, że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu…
    franek 32; -… U mnie od dzieciństwa używa się zwrotu tarkować ziemniaki… ale też trzeć np.warzywa, utrzeć maku, przetrzeć pomidory,,, itp. Tarkowanie ziemniaków – nie jest zwrotem niepoprawnym. Jest powszechnie stosowane i jako takie zdobyło sobie prawo funkcjonowania w poprawnej polszczyźnie. Nawet, jeśli ktoś ma odmienne zdanie.

  36. franek mówi:

    maur

    aha ! Dziekuję, dla mnie to zupełna nowość z tym prawem do funkcjonowania w poprawnej polszczyźnie. A zdanie mam odmienne 🙂

  37. franek mówi:

    W ramach drobnej rehabilitacji za skierowanie dyskusji na boczne tory podaję dietetyczną wersję kartoflaka ( bo tak to się u mnie w domu nazywało ). Przepis puńskiej gospodyni, więc litewsko – polski.
    Utarte, odstane kartofle, odlewamy nadmiar soku, do tego dużo, dużo cebuli, majeranek, sól, pieprz. Pieczemy 1 godzinę ( plus 5 minut dla aby być w 100% pewnym, że gotowa). Nie ocieka tłuszczem a smakiem wcale nie odbiega od tej z mięsem, czy boczkiem. Smacznego !

  38. no nie mówi:

    Jeśli chodzi o nazwy: babka ziemniaczana, kartoflak, placek ziemniaczany.

    Przy zestawieniu danych doszedłem do tego najbardziej zbliżonego do mojego „domowego” przepisu – pomagającym wszystkim dziękuję.

    Z tym jeszcze, że w domu robiło się kiszkę ziemniaczaną (pasowałaby nazwa „kartoflak”?) – a że to nie mój mit przekonałem się z dwa lata temu w takiej jadłodajni poniżej Sanktuarium w Gietrzwałdzie, gdzie i babkę i kiszkę ziemniaczaną serwują.

  39. maur mówi:

    do franek:-
    przynajmniej humor Cię nie opuszcza.
    Nie wiem z jakiej przeglądarki korzystasz. W mojej jest wyszukiwarka obok wiersza adresowego. Mając jakieś wątpliwości co do poprawności używanego zwrotu (na zasadzie a może dziś już i to jest poprawne?…) – wpisuję go i sprawdzam wyniki. Tak samo było i z Twoją sugestią co do zwrotu „trzeć ziemniaki”.
    Wynik był zdecydowanie na korzyść tarkowania- łącznie z tłumaczeniem z innych języków.
    I zawsze jest gdzieś link do analiz współczesnego języka prowadzonych przez utytułowanych specjalistów. Diagnoza i konkluzja tych analiz -języki ewoluują i nowe wyrażenia zastępują wcześniej używane zdobywając sobie status poprawnych. Oczywiście nie zawsze … ale to już temat rzeka.
    Pozdrawiam 🙂

  40. franek mówi:

    do maur

    Zamykam dyskusję na temat tarkowania/tarcia.Ale nie mogę powstrzymać się od dołączenia linku:
    http://sjp.pwn.pl/szukaj/tarkowa%C4%87

    pozdrawiam bardzo serdecznie

  41. Paweł mówi:

    Cepeliny to coś jak nasze pyzy, kołduny to w kształcie pierogi, chyba bardziej są potrawą tatarską niż litewską.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.