5
Miss Justyna Hajdukiewicz: „Najważniejsze ― być sobą…”

Miss Polka Litwy 2010 Justyna Hajdukiewicz w konkursie "Miss Polonia 2011" występowała pod numerem pierwszym

W niedzielę odbędzie się finał konkursu „Dziewczyna „Kuriera Wileńskiego” ― Miss Polka Litwy 2011”. W ubiegłym roku koronę zdobyła studentka prawa na wileńskim Uniwersytecie im. Michała Romera Justyna Hajdukiewicz, która następnie została też uczestniczką konkursu urody „Miss Polonia 2010”. A więc Justyna ma już sporo doświadczenia w konkursach urody i chętnie dzieli się nim z czytelnikami „Kuriera”.


Pomówmy najpierw o tym, co się zmieniło w Twoim życiu, gdy zdobyłaś tytuł Miss Polki Litwy 2010?

Globalnie w moim życiu nic się nie zmieniło. Co prawda, zwiększyło się zainteresowanie moją osobą. Największą zmianą nazwałabym to, że skorzystałam z możliwości uczestniczenia w konkursie „Miss Polonia 2010”.

Czy nie żałujesz tego, że brałaś udział w obu konkursach urody?

Uważam, że dobrze zrobiłam. Dla mnie to dało wiele doświadczenia. Zawsze było mi ciekawie, jaka jest „kuchnia” konkursów takiego rodzaju, jacy ludzie wszystko organizują, kto uczestniczy, jak wygląda dobór kandydatek do korony Miss. Gdy po prostu siedzisz przed ekranem telewizora, wszystko wygląda zupełnie inaczej niż ta akcja, która dzieje się w rzeczywistości. I dla widza wydaje się wszystko o wiele prościej. Sądzą, że dziewczęta po prostu pospacerowały po scenie, coś powiedziały, pokazały jakiś swój talent i otrzymują sobie tytuły. Nawet nie przychodzi do głowy, że za tym widowiskiem stoi ciężka praca, a nie króciutka dwugodzinna próba. My, czyli uczestniczki konkursu, musiałyśmy wiele pracować nad sobą w ciągu całego roku, ale było warto pójść na to.

Bałaś się?

Bardzo! Przecież po raz pierwszy brałam udział w takim przedsięwzięciu. Jak już mówiłam, dotąd nie miałam pojęcia, jak wygląda taki konkurs „od środka”. Ale mimo mego wewnętrznego strachu udało mi się zapanować nad sobą ― moi bliscy po konkursie powiedzieli mi, że ze wszystkich uczestniczek wyglądałam najbardziej zrelaksowana.

Co zmieniłabyś w swoim występie, gdybyś znowu uczestniczyła w konkursie urody?

Jeżeli mówimy o konkursie „Dziewczyna Kuriera”, to nie zmieniałabym nic. Po prostu jestem zadowolona z osiągniętego wyniku. Nie wiem, czy inna taktyka gwarantowałaby taki sam dobry wynik, jaki już osiągnęłam. No, a z konkursem „Miss Polonia” było już zupełnie inaczej ― trudno byłoby coś zmienić w swoim występie, ponieważ prawie nic tam nie zależało od nas. Mam trochę zarzutów do zasad samego konkursu. Na przykład, poświęcono zbyt mało czasu dla osobistej prezentacji ― żeby siebie przedstawić miałyśmy zaledwie po 2 minuty, a tego nie wystarczy. To jest nie tylko moje zdanie, pozostałe uczestniczki konkursu także tak sądziły.

Jakie jeszcze wrażenia przywiozłaś z konkursu „Miss Polonia 2010”?

Pierwsze, co chcę zaznaczyć, to zupełnie inna atmosfera. Odbywała się bezpośrednia transmisja z Warszawy, a więc oglądały nas miliony widzów. Wszystko miałyśmy wyćwiczyć co do sekundy i nie popełnić najmniejszego błędu ― czas w telewizji drogo kosztuje. I w ogóle, gdy w takim prestiżowym konkursie ogląda cię tylu ludzi, pojmujesz, że na twoich ramionach leży ogromna odpowiedzialność. A ja występowałam tam pod numerem pierwszym, więc ta odpowiedzialność była jeszcze większa.

Czy były jakieś intrygi pomiędzy konkurentkami?

Raczej nie, dziewczyny były naprawdę koleżeńskie ― nikt mi nie ukradł pantofli i nie pociął sukienki. Trochę nieprzyjemnych sytuacji trafiło się, ale były spowodowane one znowuż brakiem czasu ― w ciągu kilku minut miałyśmy poprawić makijaż i fryzury, a było tylko jedno duże lustro, więc każda chciała zająć przy nim lepsze miejsce. Lecz kłótni z tego powodu nie urządziłyśmy (śmieje się…).

Wzbogacona o nowe doświadczenia, co radziłabyś dziewczętom, które decydują się na udział w konkursach piękności?

Najważniejsze jest ― pozostawać sobą, być naturalną. Nie warto naśladować kogoś innego. Radziłabym też spokojnie reagować na krytykę i porady organizatorów konkursów i bliskich osób. Po prostu trzeba być uprzejmą, miłą do wszystkich, pewną siebie i kreatywną. Co prawda, w większych konkursach, takich jak „Miss Polonia”, niezbędność kreatywności odpada ― wygląd uczestniczek tam zależy od organizatorów. Dobierają nawet kolor rajstop…

Jakie miejsce, Twoim zdaniem, w konkursach piękności zajmuje sama uroda?

Może dziwnie to będzie brzmiało, ale właśnie po takich konkursach zrozumiałam, że uroda w nich nie jest najważniejsza. Uważam, że wygląd zewnętrzny odzwierciedla nasz świat wewnętrzny. Dlatego należy dbać o to, jak wyglądasz. Jednak jeżeli dziewczyna jest „pusta” wewnętrznie, to ładny wygląd nie pomoże. Jednym słowem, idealna miss ma być urodziwa wewnętrznie, nie zapominając o swoim wyglądzie.

A jak określiłabyś stosunek urody wewnętrznej do zewnętrznej w sobie samej?

Siebie nie uważam za osobę o jakiejś szczególnej urodzie. Owszem, dbam o swój wygląd, jednak na pierwszym miejscu stawiam rozwój mojej osobowości i naukę ― wiele inwestuję w swój świat wewnętrzny.

 

Rozmawiała Brygita Łapszewicz

5 odpowiedzi to Miss Justyna Hajdukiewicz: „Najważniejsze ― być sobą…”

  1. Zbigniew mówi:

    Brawo Pani Justyna

  2. Jaga mówi:

    Dwa konkursy-to rzeczywiscie sporo doswiadczenia, by zroaumiec, ze nie uroda jest najwazniejsza! Nie dziwie sie, ze taka blyskotliwosc umyslu Polki Litwy nie zostala dostrzezona.

  3. znany mówi:

    W konkursach tego rodzaju zdobywanie doswiadczenia jest najwazniejsze. Do czego inni dochodza w ciagu wielu lat, tu osiagniesz na przeciagu nawet 2 tygodni. Zuch Justyna, ze potrafila sprostac tak wysokim wymaganiom, mimo wielu, wielu przeszkod.

  4. Karol mówi:

    Z wynikow konkursu widac, ze Miss Polka Litwy pobyla tylko na przeciagu…A dlaczego w artykule nie ma mowy o tak wielu, wielu przeszkodach? 2 minuty na przedstawienie siebie… a nie cala historia od chwili przyjscia na swiat?

  5. do KAROLA mówi:

    A czy ktos tam kiedy zostal ,,na stale”? Wszystkie ,,na przeciagu”
    A jakie przeszkody,to niech odczuje kazda Polka z Litwy, ktora mysli, ze beda ja traktowali jako goscia chociazby. KAZDA, ktora sie poparzy, nie chce uprzedzac inne. A zreszta, mysli potem, moze tylko w tym roku nawet rodzina nie mogla rzucic sms na wewnetrzny krotki nr. do Polski za swoja.Nie mowie juz o rozpaczliwej mozliwosci ogladania wylacznie powtorzenia programu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.