13
Uspaskicha ludzie (nie)będą w rządzie

Wiktor Uspaskich i jego ludzie są kością niezgody między prezydent Dalią Grybauskaitė i premierem Algirdasem Butkevičiusem  Fot. Marian Paluszkiewicz
image-52961

Wiktor Uspaskich i jego ludzie są kością niezgody między prezydent Dalią Grybauskaitė i premierem Algirdasem Butkevičiusem Fot. Marian Paluszkiewicz

Jeśli spełnią się wczorajsze zapowiedzi premiera Algirdasa Butkevičiusa i prezydent Dali Grybauskaitė, to dzisiaj, w piątek, zostanie przesądzony los przyszłego rządu.

Premier zapowiadał wczoraj, że przedstawi prezydent do zatwierdzenia pełną listę nowego rządu. Natomiast w środę prezydent zapewniała, że „jakiś rząd na pewno zatwierdzi”.
Zasadnicze jednak pytanie brzmi, czy w nowym rządzie znajdą się dwie kandydatki na ministrów z ramienia Partii Pracy — Loreta Graužinienė i Virgilija Baltraitienė. Posłanki tej partii — ubiegające się o stanowiska ministra opieki socjalnej i pracy oraz ministra oświaty i nauki — są zarazem najwierniejszymi współpracownicami lidera partii posła Wiktora Uspaskicha.

Prezydent ostro sprzeciwiała się obecności Uspaskicha i jego partii w koalicji rządzącej.
W końcu Grybauskaitė jednak ustąpiła, ale nadal chciała, żeby ministrami z ramienia Partii Pracy zostały osoby niepartyjne. Tak się nie stało, bo kierownictwo partii podjęło stanowczą decyzję, że Graužinienė i Baltraitienė mają zostać ministrami. Prezydent również nie poddała się i — jak twierdzi premier Butkevičius — zarzuciła kandydatkom brak kompetencji, a zwłaszcza rzekomą ich niewiedzę języków obcych. Według prezydent, wobec przyszłego przewodnictwa Litwy w UE kryterium językowe jest jednym z najważniejszych dla kandydatów na ministrów.

Podczas „mikołajkowej” wizyty w swojej szkole prezydent nie szczędziła też sarkastycznych uwag pod adresem kandydatów na ministrów, że nie znają języków obcych. Swoim zachowaniem się i słowami prezydent sprowokowała Loretę Graužinienė, która wczoraj opowiedziała mediom o poniżającym dla niej sprawdzianie z niemieckiego, jaki zorganizowano jej w Urzędzie Prezydenta.
— Nie pozwolę poniżać ani mnie, ani innych — oświadczyła wczoraj Graužinienė.

— Z Dalią Grybauskaitė po litewsku krótko rozmawialiśmy o litewskiej polityce socjalnej i przeszliśmy do zagadnień europejskich. Wtedy mnie poproszono o przedstawienie w jakimkolwiek obcym języku europejską politykę socjalną. W rozmowie uczestniczył doradca prezydent do spraw socjalnych i doradca Nerijus Udrėnas oraz nieznana mi osoba, którą prezydent przedstawiła. Wiedząc, że prezydent nie mówi po niemiecku, nie bardzo rozumiałem, z kim mam rozmawiać po niemiecku. Pomyślałam, że być może z Nerijusem Udrėnasem, ale natychmiast zrozumiałam, że mam rozmawiać z tym nieznajomym, który być może jest znawcą języka niemieckiego.

Niezrozumiały mi był jedynie styl rozmowy, czy mam rozmawiać z prezydent przez tłumacza, którym mógł być ten mężczyzna, czy mam mu odpowiadać jak uczennica. Ponieważ nie mam zwyczaju rozmawiać sama z sobą, zrozumiałam, że będę musiała przed tym nieznajomym w postaci monologu opowiedzieć wyuczony temat. Poczułam demonstracyjny brak szacunku nie tylko do mnie, ale też do języka niemieckiego. Toteż powiedziałam prezydent wprost, że egzaminu u niej składać nie będę. Dalia Grybauskaitė natychmiast poprosiła doradców i tego mężczyznę, żeby zostawili nas same. Oni wyszli — o swoim spotkaniu z prezydent opowiedziała wczoraj Loreta Graužinienė.  Ale treści rozmowy z prezydent posłanka kategorycznie nie chciała zdradzić.

Graužinienė uważa, że jednak to nie afront wobec egzaminu z niemieckiego stał się powodem niechęci prezydent do jej kandydatury na ministra.
— Jest w tym wiele polityki — twierdzi posłanka.
Zgadza się z tym większość obserwatorów, którzy uważają, że wymagania kwalifikacyjne wobec kandydatek są jedynie formalnym powodem, ale prawdziwą i najważniejszą przyczyną jest niechęć prezydent do przedstawicielek Partii Pracy  oraz polityczna do samej Partii Pracy, a zwłaszcza do jej lidera Wiktora Uspaskicha.

Piątkowa decyzja prezydent Grybauskaitė w sprawie zatwierdzenia składu nowego rządu pokaże, czy prezydent przezwycięży tę niechęć, czy nadal będzie próbowała wytrącić Partię Pracy z koalicji rządzącej. Toteż nie wyklucza się, że prezydent podpisze jednak dekret o powołaniu nowego rządu, ale zabraknie w nim nazwisk dwóch posłanek Partii Pracy.
Takiego scenariusza nie wykluczają też konstytucjonaliści, tym bardziej że podobne przypadki zdarzały się już w przeszłości. I choć, ich zdaniem, będzie to w pewnym sensie sprzeczne z Konstytucją, to jednak niepowołanie rządu w wyznaczonym terminie będzie znacznie większym naruszeniem ustawy zasadniczej.
Dekret o desygnowaniu Algirdasa Butkevičiusa na stanowisko premiera prezydent podpisała 26 listopada. W ciągu 15 dni premier miał w pełni sformować skład rządu i przedstawić go prezydent. Czasu na to Butkevičiusowi zostało już nie wiele.

Wiktor Uspaskich i jego ludzie są kością niezgody między prezydent Dalią Grybauskaitė i premierem Algirdasem Butkevičiusem  Fot. Marian Paluszkiewicz

13 odpowiedzi to Uspaskicha ludzie (nie)będą w rządzie

  1. Oleniszki mówi:

    “Ale treści rozmowy z prezydent posłanka kategorycznie nie chciała zdradzić.”
    Może Pani Prezydent chciała sprawdzić czy Pani Posłanka nie jest przypadkiem dziewicą?

  2. ciekawski mówi:

    Partia Pracy miała objąć cztery ministerstwa, rozumiem, że dwóch ministrów prezydent dopuściła, a dwóch niedopuszcza?

  3. józef III mówi:

    Gribauskajte jest tłustA

  4. Czy odpytywanie kandydatów na ministrów z języków obcych jest zgodne z ustawą o języku państwowym tak nabożnie traktowaną przez część litewskiej klasy politycznej?

    Prezydent Litwy egzaminuje innych polityków ze znajomości języka angielskiego czy niemieckiego, a jednocześnie język polski rugowany jest przez władze z życia społecznego Polaków na Litwie. Schizofrenia?

  5. pani mówi:

    “…którą prezydent przedstawiła.”
    Tu zasadniczy blad w relacji.
    Otoz WP Prezydent, nawet … NIE przedstawiła TEJ nieznanej osoby.
    Niestety w RL tak jest – nie przyjeto ludzi przedstawiac sobie nawzajem. Dotyczy to takze Polakow Rl. Polacy w Polsce i gdzie indziej zawsze uprzejmie przedstawiaja osoby nieznajace sie.
    Wogole trzeba przyznac, ze ta pelna obyczajwej prowincjonalnej pikanterii relacja ze spotkania 2 pan naszego estebliszmentu w polskim wydaniu ST=KW wiele smaczkow stracila.
    Czytalam ja rano w litewskich portalach. Pol dnia bylam pod wrazeniem. Myslalam o tym jaki cudowny felieton wyszedl z prostodusznej relacji o spotkaniu dwoch Dam. Moze w Wilnotece to opisza bardziej adekwatnie, z tymi niepowtarzalnymi litewskimi staroswieckimi, organicznymi smaczkami.

  6. Ali mówi:

    Cyrk w najgorszym sowieckim stylu. Przewodnicząca trzyosobowej “komisji egzaminacyjnej” z języka niemiekiego Pani Grybauskaite sama nie zna tego języka. Zna go tylko domniemany tłumacz. Ja na miejscu pani Graużiniene podjąłbym wyzwanie ( zakładając, że kandydatka rzeczywiście zna niemiecki chociaż trochę). Mówiłbym co mi ślina na język przyniesie, bo Pani Prezydent i tak bez tłumacza nie potrafiłaby tego zweryfikować. Opinie tłumacza zawsze można zakwestionować jako stronnicze. W końcu Grybauskaite musiałaby zaangażować do tej sprawy kilku profesorów germanistyki. Ostatecznie większością głosów podjęliby uchwałę stwierdzajacą kompetencje lingwistyczne kandydatki w tym zakresie. Najlepsza byłaby komisja międzynarodowa. Przy takiej komisji Grybauskaite uniknęłaby zarzutów, że stronniczo dobierała konsultantów.
    Zbyt mądra ta Grybauskaite nie jest.Tupetem jednakże wykazuje się niemałym, a to na takim stanowisku jest najważniejsze.

  7. hm mówi:

    Pani,, alez Pani! Zwracajac uwage na jezyk piszacego samemu tez trzeba okazac choc odrobine szacunku do jezyka. Kilka zdan i az tyle bledow gramatycznych. W ogole stalo sie wogole, a dalej… prosze samej poszukac, zeby na przyszlosc zapamietac

  8. ciekawski mówi:

    Tak rozumiem, że tłumacz p. prezydent decydował, czy Grauziniene nadaje się na ministra.

  9. Tadeusz mówi:

    No to i mamy rząd bez dwóch ministrów. Grybauskaitė jak zapowiadała tak też zrobiła, w dekrecie o powołaniu rządu zabrakło dwóch kandydatek Partii Pracy. Ale tę lukę jakoś się wypełni, w każdym razie Litwa ma nowy rząd i nie grozi jej pat polityczny.

  10. nc mówi:

    takie cyrki sa mozliwe tylko w krajach trzeciej kategorii

  11. do Ali mówi:

    “( zakładając, że kandydatka rzeczywiście zna niemiecki chociaż trochę)”

    No wlasnie, zakladajac. Obawiam sie jednak, ze to niczym nie poparty zaklad. Znajomosc niemieckiego deklaruja zazwyczaj ci politycy, ktorzy go sie w szkole uczyli, a nie znaja zadnego obcego poza rosyjskim i maja nadzieje, ze niemieckiego tez nikt nie zna, zeby sprawdzic prawdziwowsc deklaracji (stad zapowiedz Grauziniene ze jest gotowa porozmawiac z prezydent po niemiecku, wiedzac iz prezydent niemieckiego nie zna). Grauziniene moze i pamieta “guten morgen” i “hande hoch”, ale chyba niewiele wiecej.

  12. pani mówi:

    hm-u: “…Pani,, alez Pani! Zwracajac uwage na jezyk piszacego samemu tez …”,
    No, no, tak-tak.
    Jesli to bylo do mnie to nie zwracalam uwagi na jezyk a na tresc i inne walory tekstu za pieniadze. Profesjonalista ma profesjonalny sprzet, etatowych pan od korektur …
    Natomiast komentator z wolnej stopy jest slaby i swawolny.
    A szcunek to trze miec do osob a nie do instrumentow.
    Mowa jest narzedziem komunikacji , zmieniajacym sie razem z zyciem.
    Mistyfikacja instrumentarium tworzonego przez ludzi dla ludzi swiadczy o skrajnej slabosci umyslu.
    Przepraszam za popelnione bledy.
    My pulaki z Wilni, ciagle je robimy,
    lecz etatowi powinni swiecic przykladem, oswiecac a jesli zyczliwie im czytelnicy wskazuja – musza sie cieszyc i byc wdzieczni.

  13. Kmicic mówi:

    do 4:
    Język polski nie jest na LT językiem obcym,jest językiem ojczystym i przez wiele stuleci państwowym, a także dobrowolnie przyjętym przez wszystkie nacje zamieszkałe na tych terenach.To język lt-żmudzki jest tutaj siłą narzucany, począwszy od lt kowieńskiej , a od kilkudziesięciu lat na rdzennie polskojęzycznych na Wileńszczyżnie i w Wilnie.

Leave a Reply

Your email address will not be published.