Bitwa o polskie tabliczki trwa

Czytaj również...

Litewska Inspekcja Języka Państwowego będzie karała za polskie tabliczki na autobusach Fot. Marian Paluszkiewicz

„Nie zdejmę polskie tabliczki. Niech robią, co chcą. Do więzienia przecież za to nie wsadzą” — oświadczył wczoraj (w piątek 29 kwietnia) po wyjściu z gabinetu inspektora języka państwowego dyrektor firmy przewozowej „Irzimas” Zygmunt Marcynkiewicz. Dyrektor został upomniany przez inspektora za to, że na jego mikrobusach są umieszczone dwujęzyczne tabliczki (po litewsku i po polsku) ze wskazaniem kierunkiem trasy.

Inspekcja Języka Państwowego dała Marcynkiewiczowi czas do 5 maja br. na usunięcie polskich napisów.

— Jeśli do tego czasu nie wykona on rozporządzenia, to zostanie ukarany grzywną w wysokości od 300 do 600 litów. Jednak jeśli i wówczas po zapłaceniu tej grzywny nie usunie polskich tabliczek, to zostanie ukarany grzywną w wysokości od 600 do 1500 litów. Ma również prawo odwołać się do sądu — powiedziała „Kurierowi” starszy inspektor języka państwowego Gedrė Černiauskaitė, która prowadzi kontrowersyjną sprawę.

Dyrektor firmy „Irzimas” Zygmunt Marcynkiewicz mimo wszystko nie zdejmie polskich tabliczek ze swych autobusów Fot. Marian Paluszkiewicz

Jednak Zygmunt Marcynkiewicz nie zamierza wykonywać tego rozporządzenia.

— Objechałem niejeden raz całą Europę, wszędzie w miejscowościach, gdzie mniejszości narodowe stanowią większy odsetek mieszkańców, istnieją tabliczki również w językach mniejszości. Na Litwie to komuś przeszkadza, i to nie zważając na to, że prawo Unii Europejskiej pozwala na to — stanowczo stwierdził w rozmowie z „Kurierem”.

Z kolei Gedrė Černiauskaitė tłumaczy, że Najwyższy Sąd Administracyjny Litwy przyjął postanowienie, że w pewnych wypadkach litewskie prawo jest wyższe od unijnego i sytuacja z tabliczkami właśnie podpada pod to postanowienie sądu.

— Tabliczki muszą być wyłącznie po litewsku — podkreśla st. inspektor.  Nie potrafiła jednak udzielić konkretnej odpowiedzi, co grozi dyrektorowi „Irzimas” po tym, jak nie wykona postanowienia inspekcji po zapłaceniu najwyższej grzywny w wysokości 1500 litów.

Dyrektor firmy z kolei ma absolutną pewność, że zajął słuszną pozycję:

— Niech więcej karzą i prześladują Polaków, to takich tabliczek będzie tylko więcej i na autobusach, i na domach. Wiem, że i więcej firm teraz zamierza umieścić na swoich autobusach polskie tabliczki. Pan nie wie, ile osób mi dziękowało, gdy przed trzema miesiącami umieściłem polskie tabliczki na swoich autobusach. Nie lękajmy się!”.

Tabliczki po polsku zamieściła jeszcze jedna firma na Wileńszczyźnie — Solecznicka Zajezdnia Autobusowa. Jej dyrektor również jest prześladowany przez inspektorów języka państwowego.

Afisze

Więcej od autora

Zapomniane epokowe wydarzenie

Nie mniej bogaty w tak przełomowe wydarzenia był wiek XX. Najpierw odzyskaliśmy utraconą niepodległość, potem ją znowu utraciliśmy na długie 50 lat. 16 lutego 1918 r., 3 sierpnia 1940...

Środowisko niosące pomoc innym

Jednak oddając należne tym dwóm dziedzinom miejsce, nie mamy prawa zapominać, że społeczność polska aktywnie działa również w innych dziedzinach. Oprócz tzw. dużych organizacji dachowych integrują się również w...

A jednak da się!

Jednak nie jest zupełnie źle. W ostatnich latach daje się zauważyć nieduże zmiany na lepsze. Poszczególne sprawy, jak np. obowiązkowa matura z polskiego czy częściowe zezwolenie na „polskie” litery...