Ustawa o oświacie wycofana z porządku obrad Sejmu

359
Nowelizacja ustawy o oświacie zrujnuje mające kilkusetletnią tradycje szkolnictwo polskie na Litwie Fot. Marian Paluszkiewicz

Sejm Litwy w czwartek nie głosował nad nowelizacją Ustawy o oświacie wymierzoną w polskie szkolnictwo na Litwie. Zadecydowało o tym sześciu posłów na Sejm, którzy wycofali swe podpisy pod wnioskiem o przyjęciu nowelizacji w trybie nadzwyczajnym. Jak dowiedział się „Kurier” przekonali ich o tym posłowie z ramienia Akcji Wyborczej Polaków na Litwie.

Projekt nowelizacji ustawy znalazł się na porządku dziennym na wniosek 48 parlamentarzystów, ale w czwartek rano sześciu posłów wycofało swe podpisy i w 141-osobowym Sejmie zabrakło wymaganej 1/3 głosów, by w trybie przyśpieszonym wprowadzić tę kwestię do porządku obrad — poinformowała przewodnicząca Sejmu Irena Degutienė. Swe podpisy odwołali posłowie z ramienia Partii Porządek i Sprawiedliwość oraz Partii Chrześcijańskiej.

Jak powiedział „Kurierowi” poseł na Sejm RL z ramienia AWPL Jarosław Narkiewicz: „Prowadziliśmy z tymi posłami rozmowy, tłumacząc, że ustawa godzi nie tylko w szkoły mniejszości narodowych, ale jest również szkodliwa dla szkół litewskich”. Jak oświadczył poseł Julius Veselka, który wycofał swój podpis: „Ta ustawa niszczy szkoły średnie na Litwie”.

Projekt nowelizacji ustawy znalazł się na porządku dziennym na wniosek 48 parlamentarzystów, ale wczoraj rano sześciu posłów wycofało swe podpisy Fot. Marian Paluszkiewicz

Teraz teoretycznie Sejm może przegłosować nowelizację Ustawy w najbliższy wtorek o ile uda się ponownie zebrać brakujące podpisy. Jednak zdaniem Jarosława Narkiewicza, najprawdopodobniej parlament zajmie się ustawą dopiero podczas wiosennej sesji, czyli w marcu przyszłego roku. O ile nie zostanie zwołana sesja nadzwyczajna.

W czwartek również w Polsce było głośno na temat nowelizacji litewskiej ustawy o oświacie. W Sejmie RP odbyła się konferencja prasowa poświęcona obronie polskich szkół na Litwie. Edyta Maksymowicz z Forum Rodziców Szkół Polskich na Litwie między innymi powiedziała, że „wyczerpaliśmy wszystkie możliwości nacisku na władze litewskie (…). Niestety, nikt się z nami nie liczy i pozostaje nam tylko prosić, błagać o pomoc Polskę”. W Warszawie pod litewską ambasadą oraz w Gdańsku pod honorowym konsulatem Litwy odbyły się pikiety przeciwko łamaniu praw Polaków na Litwie.

Nowelizacja Ustawy o oświacie, zdaniem Polaków, zrujnuje mające kilkusetletnią tradycje szkolnictwo polskie na Litwie. Przyjęcie ustawy da start nie tylko stopniowej zamianie wykładowego języka polskiego na język litewski, ale i wprowadzi kryteria, na mocy których zamkniętych zostanie połowa szkół z polskim językiem wykładowym. Władze Litwy tłumaczą, że reforma jest robiona dla dobra samych Polaków.

„Cel władzy jest absolutnie jasny — wreszcie zlikwidować polskie szkolnictwo. Do niego dążono przez kilkanaście lat, w ciągu których stale rzucano kłody pod nogi polskim szkołom, trzymając nas stale w niepewności. Teraz nacjonaliści mają sprzyjającą sytuację polityczną w Sejmie i w rządzie, więc na całego forsują ustawę” — powiedział dla „Kuriera” prezes Stowarzyszenia Nauczycieli  Szkół Polskich na Litwie „Macierz Szkolna” Józef Kwiatkowski.

Ustawa o szkolnictwie zakłada, że w szkołach polskich na poziomie szkół podstawowych i średnich oraz gimnazjum zostaną wprowadzone obowiązkowe przedmioty nauczania w języku litewskim — odpowiednio 2 i 3. Kryteria wyboru przedmiotów ma odgórnie ustalić Ministerstwo Oświaty. Obecnie wszystkie przedmioty oprócz języka litewskiego i języków obcych wykładane są w języku polskim.

„Robimy tę reformę po to, aby podnieść poziom władania językiem państwowym wśród uczniów szkół mniejszości narodowych. Badania przeprowadzone wśród uczniów i absolwentów szkół polskich wykazują, że wielu z nich ma poważne problemy z władaniem językiem litewskim, a to z reguły negatywnie odbija się między innymi podczas studiów czy na robieniu kariery zawodowej. Po zatem musimy stworzyć jednakowe warunki dla uczniów wszystkich szkół i polskich i litewskich” — tłumaczy przewodniczący Komitetu ds. Oświaty, Nauki i Kultury litewskiego Sejmu Valentinas Studnys.

Jednak, jak twierdzą litewscy Polacy, przymusowe wprowadzenie w szkołach mniejszości narodowych nauczanie chociażby jednego przedmiotu nie w języku ojczystym oznacza pozbawienie należących do mniejszości narodowych obywateli Litwy prawa zdobycia wykształcenia średniego w języku ojczystym, co zapewnia między innymi Traktat Litewsko-Polski.

Jak mówi poseł Jarosław Narkiewicz: „Kompletna bzdura, że absolwenci polskich szkół nie znają języka litewskiego. Tylko w tym roku na studia wyższe dostało się ponad 70 proc. absolwentów szkół polskich, a to wynik znacznie lepszy niżeli ogólnokrajowy. Nieprawdą jest również twierdzenie, że studenci po polskich szkołach radzą sobie gorzej na studiach niż Litwini. Przedmiotowcy w klasach maturalnych szczególnie dużo uwagi przywiązują do tego, aby uczniowie opanowali litewską terminologię, więc nie ma z tym problemu. Nawet sowieci nie pozwalali sobie na podobne rzeczy w stosunku do szkół polskich na Litwie”.

Kolejnym ciosem w szkolnictwo polskie jest założenie ustawy, iż w miejscowościach wiejskich, gdzie działają dwie szkoły — litewska i polska, w przypadku, gdy szkołom nie uda się skompletować klas, ma pozostać tylko szkoła litewska.

„To jest absolutna dyskryminacja. Ustawa wprowadza podwójne standardy” — oburza się Jarosław Narkiewicz. Według obliczeń  „Macierzy Szkolnej”, jeśli ta zasada zostanie przyjęta, to zamkniętych zostanie około połowa ze 112 szkół polskich, w tym z 40 obecnie funkcjonujących szkół średnich zostanie zaledwie 13. „Nie trudno się domyślić, do jakich szkół będą musiały pójść dzieci z zamkniętych szkół polskich” — mówi Józef Kwiatkowski. Jednak szef Komitetu Oświaty litewskiego parlamentu uważa, że ustawa w żadnym wypadku nie stwarza żadnych przywilejów dla jakiejkolwiek szkoły —  „wszystkie szkoły będą miały jednakowe warunki”.

Kolejnym ciosem w polskie szkolnictwo jest ujednolicenie egzaminu z języka litewskiego dla szkół litewskich i szkół polskich. Zdaniem Polaków, jest to jeszcze jeden z przejawów stosowania podwójnych standardów, ponieważ nauczanie obecnie odbywa się na podstawie różnych programów. „Jeśli mówimy o ujednoliceniu egzaminów, to można zgodzić się na to dopiero po 12 latach potem jak dzieci w szkołach polskich będą nauczane wedle wspólnego z Litwinami programu od klasy 1” — mówi poseł Narkiewicz.

Jak zauważa Józef Kwiatkowski, kolejną przeszkodą ku ujednoliceniu egzaminu jest brak dodatkowych 3 godzin tygodniowo na wyrównanie programów. „Jeśli nasze dzieci będą musiały składać ujednolicony z Litwinami egzamin już w 2013 roku, to oznacza, że wielu Polaków go po prostu nie złoży i na tym polega perfidne założenie tej ustawy — mówi Kwiatkowski. — Obecnie nikt nawet nie zabrał się do ujednolicania programów nauczania litewskiego”. Nowelizowana Ustawa zakłada, także wprowadzenie obowiązkowego programu nauczania w języku litewskim już na poziomie przedszkola.

Józef Kwiatkowski uważa, że kłamliwe są twierdzenia o nie konkurencyjności polskiej szkoły. „Wystarczy sięgnąć z tego roku ranking szkół opublikowany w tygodniku „Veidas” i porównać wyniki polskich i litewskich szkół znajdujących się w tych samych miejscowościach, a mamy na Wileńszczyźnie 17 takich miejscowości, w których polskie szkoły konkurują z litewskimi. Jak dowodzi ten litewski ranking, w 15 miejscowościach polskie szkoły pod każdym względem wyprzedzają litewskie” — mówi prezes polskiej „Macierzy Szkolnej”.

Argumentem w obronie szkoły polskiej na Litwie są również międzynarodowe konwencje ochrony praw mniejszości narodowych.

„Prawo międzynarodowe wyraźnie mówi, że założenia ustawowe w żadnym wypadku nie mogą pogarszać sytuacji mniejszości narodowych. W państwach demokratycznych to właśnie rodzice uczących się dzieci bądź uczniowie klas starszych mają decydować, jak powinna wyglądać szkoła” — mówi poseł Narkiewicz.