Trzy poglądy na sytuację polskiej mniejszości na Litwie

358
Na Litwie nie ma takich dużych innych skupisk mniejszości narodowej jak polska, która rdzennie od dawien
dawna zamieszkuje określone tereny Fot. Witold Janczys

Polsko-litewskie stosunki się ocieplają. W tym roku w naszym kraju wizyty złożyli prezydent Rzeczypospolitej Polski Andrzeja Dudy, premier Mateusz Morawiecki, marszałkowie Sejmu i Senatu Marek Kuchciński i Stanisław Karczewski. Polskę odwiedził szef litewskiego rządu Saulius Skvernelis. Pomyślnie rozwija się współpraca gospodarcza. Poniżej przedstawiamy trzy odmienne punkty widzenia na to w jakim kierunku zmierzają stosunki polskiej mniejszości i litewskiej większości na Litwie.

Jarosław Narkiewicz: Problem dyskryminacji polskiej mniejszości na Litwie nadal pozostaje nierozwiązany

(Jarosław Narkiewicz – polityk, nauczyciel i samorządowiec, od 2008 poseł z ramienia Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin na Sejm Republiki Litewskiej)

Jarosław Narkiewicz

Teraz gdy na osi Warszawa–Wilno wyraźnie się ociepliło, pomiędzy litewską większością a polską mniejszością już wszystko dobrze się układa?

Moim zdaniem, problem jeszcze nie jest rozwiązany. Mam na myśli przyjęcie nowelizacji ustawy oświaty z 2010 roku. Wówczas dopuszczono się uszczuplenia praw polskiej mniejszości narodowej i do dzisiaj nie są one nam przywrócone. Tymczasem międzynarodową komisja ESBO, stwierdziła, że przejaw dyskryminacji istnieje wówczas, gdy prawa, jakie dotychczas obowiązywały zostały bądź zlikwidowane, bądź zawężone.

Od lat nie mamy aktów prawnych, które by reglamentowały prawa mniejszości narodowych na Litwie. Komisja zauważa, że likwidacja takiego aktu już jest przejawem dyskryminacji. Praktyka międzynarodowa jest różna, ale wygląda to tak, że w krajach, w których podobnej ustawy nie ma, jej brak nie jest przejawem dyskryminacji. Prawa i obowiązki mniejszości narodowych w takich krajach są ułożone w inny sposób, chciałbym jednak zauważyć, że mieliśmy taką ustawę, teraz nie – więc jest to akt dyskryminacji.

Kolejną dziedziną, w której czujemy dyskryminację, jest problem zwrotu majątku, ziemi i nieruchomości, które należały do polskiej mniejszości przed drugą wojną światową a po niej zostały jej przez Związek Sowiecki odebrane. Ba! Czego jest warta historia z dwujęzycznymi nazwami ulic, która została wyciszona, ale ciągle pozostaje nierozstrzygnięta. Pozostaje nierozstrzygniętą sprawą kwestia pisowni nazwisk… Dla nas Polaków nie jest korzystne ustawodawstwo wyborcze. Istnieje 5 proc. próg wyborczy, który stanowi barierę dla zwiększenia reprezentacji polskiej mniejszości narodowej w Sejmie Litwy.

Politycy litewscy często przekonują, że wymagania polskiej mniejszości o wykorzystaniu polskiego języka na równi z państwowym litewskim są czymś, czego nie ma w Konstytucji Litwy, czyli nie mają żadnej podstawy prawnej.

Na Litwie nie ma takich dużych innych skupisk mniejszości narodowej jak polska, która rdzennie od dawien dawna zamieszkuje określone tereny. Jest to odmienna sytuacja od rosyjskiej mniejszości narodowej na Litwie. Rosjanie są skupieni w dużych miastach, gdzie są rozrzedzeni wśród litewskiej większości.

Co do Konstytucji Litwy, nie zawiera ona jednoznacznego określenia. Mówi ona, że językiem państwowym jest litewski, ale my Polacy, nie domagamy się, żeby polski wyparł język państwowy. Mówimy, że polski może istnieć jako drugi państwowy, na określonych warunkach i na określonych terenach. Moim zdaniem, Konstytucji to nie przeczy, prawa obywateli narodowości litewskiej ograniczone nie będą, litewski przecież pozostanie językiem podstawowym, państwowym. Inna rzecz, że niektórzy litewscy politycy, szczególnie z partii konserwatystów, traktują dyskryminację jako integrację. Z podobnym podejściem, my politycy, którzy bronią interesów polskiej mniejszości na Litwie, zgodzić się ani nie chcemy, ani możemy.

Audronius Ažubalis: Wysuwanie podobnych żądań (przez polską mniejszość) jest niczym innym jak uleganiem nieodpowiedzialnym mrzonkom.

(Audronius Ažubalis – litewski polityk, Partii Konserwatystów, dziennikarz, poseł na Sejm RL, od 2010 do 2012 minister spraw zagranicznych.)

Audronius Ažubalis

Dlaczego Pana zdaniem niektórzy przedstawiciele polskiej mniejszości narodowej skarżą się na to, że Polacy na Litwie są dyskryminowani?

Jest to ich sposób na pozostanie u władzy, w niektórych samorządach politycy, którzy reprezentują polską mniejszość na Litwie, są u władzy przez dziesięciolecia. Dzięki rozmowom o nieistniejącym zagrożeniu mobilizują swoich wyborców, natomiast rozmowy o rzekomych próbach Litwinów w asymilowaniu czy wynarodowianiu polskiej mniejszości na Litwie również mają swoje przewrotne znaczenie. Żądają coraz więcej, wiedząc, że tego im nikt nie da, tym bardziej że te żądania są sprzeczne z Konstytucją Litwy. Dzięki podobnym chwytom, politycy Akcji Wyborczej Polaków na Litwie zachowują wpływ na wyborców, kontrolują polską mniejszość na Litwie.

Polacy na Litwie aktywnie protestowali przeciwko reformie oświaty, na mocy której został ujednolicony egzamin z języka państwowego dla uczniów szkół z polskim językiem nauczania i litewskim. Zdaniem organizatorów protestu, reforma nie dość, że zbytnio obciąża uczniów, to prowadzi do tego, że mają gorsze osiągnięcia w nauce.

Moim zdaniem ci ludzie są podżegaczami, gdy nie są w stanie samodzielnie zaproponować czegoś pozytywnego. Zajmują się rozpowszechnianiem fałszywych plotek, podjudzaniem skandali, tworzeniem nieprawdziwych informacji. Proszę spojrzeć, rząd przyjmuje ustawę o reformie oświaty, ją trzeba zrealizować, a co mamy? Mer Wilna wstrzymuje realizację reformy, z dwoma polskojęzycznymi gimnazjami dzieją się dziwne rzeczy tak, aby je zachować w nienaruszonym stanie, chroniąc od procesu reformy, który dotknął większość szkół z litewskim językiem nauczania. Reformy nie są od tego, żeby podczas ich realizacji robiło się wyjątki, one mają obowiązywać w jednakowym stopniu wszystkich. Ile było kłótni w Wilnie o to, że polskie dzieci będą się uczyć w szkole, która przeszła renowację i znajduje się w odległości najwyżej kilometra od budynku, w którym mieściła się ich stara szkoła. A przecież te wszystkie błahostki, wpływały na rządowe polsko-litewskie kontakty.

A co z tym, że jak twierdzą działacze i politycy AWPL-ZchR ustawy Unii mówią, że mniejszości narodowe mogą np. ubiegać się o np. dwujęzyczne tabliczki w tych regionach, gdzie stanowią większość czy też ubiegać się o podniesienie statusu ich ojczystego języka do rangi drugiego państwowego?

Te kwestie są całkowicie sprzeczne z zasadami państwa, które ma swój podstawowy, państwowy język. Wysuwanie podobnych żądań jest niczym innym jak uleganiem nieodpowiedzialnym mrzonkom. Dlaczego podobnych żądań nie wysuwają przedstawiciele innych mniejszości na Litwie? Nikt oprócz polskiej mniejszości czegoś takiego się nie domaga. Przez cały okres, jaki jestem w polityce, ani razu nie widziałem, żeby jakikolwiek apel posła, polityka czy działacza społecznego AWPL-ZchR został przez europejskie instytucje uznany za sprawiedliwy, wiernie odzwierciedlający rzeczywistość.

Andrzej Pukszto: Potrzeba woli politycznej ze strony parlamentu, partii rządzących i rządu

(Dr Andrzej Pukszto – historyk, politolog, publicysta i dziennikarz).

Dr Andrzej Pukszto

Czy polska mniejszość na Litwie jest dyskryminowana tak, jak o tym od lat mówią niektórzy politycy oraz działacze społeczni, którzy reprezentują litewskich Polaków?

Przede wszystkim trzeba jasno określić, na kim się wzorujemy. Jeżeli chcemy dostosować się do standardów, jakie zobowiązują w Europie Zachodniej, we Włoszech, na pograniczu włosko-austriackim, na pograniczu niemiecko-duńskim, w Hiszpanii czy Francji, to rzeczywiście u nas mniejszość polska nie posiada niektórych praw, głównie tu chodzi o wykorzystanie języka mniejszości, języka polskiego w życiu publicznym. Tymczasem, np. w Polsce są nadpisy dwujęzyczne, w Rumunii jest uniwersytet, gdzie wykłada się po węgiersku.

Warto jednak pamiętać i wiedzieć, że oświata polska, poza granicami Rzeczypospolitej Polski, jest najbardziej rozbudowana na Litwie. Nie ma drugiego takiego kraju, gdzie działałoby, jak na Litwie, blisko sto szkół z polskim językiem nauczania.

Oczywiście, że po przystąpieniu Litwy do Unii Europejskiej, wszyscy zaczęli mówić o standardach unijnych, ale znowuż, obecnie w ustawodawstwie unijnym nie ma czegoś takiego jak standardy mniejszości narodowych. Jest Konwencja Ramowa Rady Europy o Ochronie Praw Mniejszości Narodowych ds. ochrony praw mniejszości narodowych, ale tam również niektóre zapisy są podawane bardzo luźno. Gdy my używamy wyrazu „dyskryminacja”, w Europie Zachodniej ukształtowała się taka tradycja „pozytywnej dyskryminacji”, to znaczy państwa starają się wspierać te mniejszości narodowe, które są bardzo nieliczne. Mówiłbym więc raczej o potrzebie „pozytywnej dyskryminacji”.

Ostatnia reforma systemu oświaty boleśnie odbiła się na uczniach szkół polskiej mniejszości, teraz muszą składać egzaminy maturalne w języku litewskim na tych samych warunkach, co uczniowie ze szkół z litewskim językiem nauczania.

Konwencja Rady Europy ds. ochrony praw mniejszości narodowych mówi, że państwo, które ją podpisało, zobowiązuje się do niepogarszania statusu owych mniejszości. Jeżeli podręczniki w języku polskim nie są drukowane czy bezpodstawnie są zamykane szkoły, polska mniejszość mogłaby apelować do Rady Europy. Jednak, gdy w placówkach oświaty zmniejsza się liczba uczniów, to samorząd może decydować o połączeniu szkół.

Nie ma żadnego dokumentu czy dekalogu, który by dał odpowiedzi na wszystkie pytania, ani Unia Europejska, ani prawa międzynarodowe nie udzielają jednoznacznych odpowiedzi. Potrzeba woli politycznej ze strony parlamentu, partii rządzących i rządu. Kiedy brakuje woli, wówczas można mówić, że większość nie rozumie swoich obowiązków i nie chce czegoś zrobić dla mniejszości.

Więc kto czerpie korzyści z sytuacji politycznej, która od wielu lat panuje dookoła polskiej mniejszości na Litwie?

Element nacjonalistyczny. Dotychczas istnieje we wszystkich litewskich partiach ogólnokrajowych, przynajmniej tak było do roku 2017. Moim zdaniem, tak być nie musi… Wydaje mi się, że partie czy partia mniejszości narodowych będą tak długo mocne, jak długo ogólnokrajowe partie będą dawać narodowcom miejsce pod swoimi skrzydłami.

Fot. Marian Paluszkiewicz