6
76 lat po zbrodni – Wołyń nadal dzieli

Od 2016 r. dzień 11 lipca jest obchodzony jako Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego na obywatelach II RP przez ukraińskich nacjonalistów Fot. kombatanci.gov.pl

– W kwestii patrzenia na polsko-ukraińską historię, niewątpliwie w ostatnich latach, czyli od uchwał Sejmu i Senatu RP, w których zbrodnie dokonane przez ukraińskich nacjonalistów na polskim narodzie zostały jednoznacznie nazwane ludobójstwem, można mówić o dużych napięciach – zauważa w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” prof. Jan Żaryn, historyk i senator RP.

W niedzielę, 11 lipca 1943 roku, oddziały Ukraińskiej Armii Powstańczej dokonały skoordynowanego ataku na 99 polskich miejscowości, głównie w powiatach kowelskim, horochowskim i włodzimierskim. Było to apogeum mordów prowadzonych od lutego 1943 roku do wiosny 1945 roku. Według szacunków badaczy, tylko w tym jednym dniu mogło zginąć ok. 8 tys. Polaków – głównie kobiet, dzieci i starców. Właśnie dlatego 11 lipca obchodzona jest rocznica zbrodni wołyńskiej.
Zbrodni, kwalifikowanej przez pion śledczy IPN jako ludobójstwo, dokonali nacjonaliści ukraińscy z OUN-B i UPA na ludności polskiej Wołynia, Galicji Wschodniej a także części Lubelszczyzny, Podkarpacia i Polesia. Szacuje się, że w jej wyniku w latach 1943–1945 zamordowano ok. 100 tys. Polaków. Mimo że minęło tak wiele czasu, wydarzenia na Wołyniu nadal dzielą Polaków i Ukraińców.

7 lipca 2016 roku Senat RP w „Uchwale w sprawie oddania hołdu ofiarom ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II Rzeczypospolitej w latach 1939–1945” wezwał Sejm, aby ustanowił dzień 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego na obywatelach II RP przez ukraińskich nacjonalistów. Sejm RP przyjął uchwałę na ten temat 22 lipca, oddał w niej hołd ofiarom mordów, którymi byli nie tylko Polacy, ale także Żydzi, Ormianie, Czesi i przedstawiciele innych mniejszości narodowych. Posłowie wyrazili także wdzięczność tzw. „Sprawiedliwym Ukraińcom”, którzy odmawiali udziału w mordach i ratowali Polaków. Decyzje Senatu i Sejmu RP niedługo potem potępiła Rada Najwyższa Ukrainy, uznając, że określenie zbrodni wołyńskiej mianem ludobójstwa jest upolitycznianiem historii i przekreśla osiągnięcia wieloletniego dialogu historycznego na ten temat. Niedługo nastąpiły kolejne kroki, świadczące o pogorszeniu relacji.

Prof. Jan Żaryn, historyk i senator RP

– Strona ukraińska nie tylko werbalnie zerwała relację, ale zdecydowała się sięgnąć po środki, które określiłbym jako zdecydowanie antycywilizacyjne. Mam na myśli uniemożliwienie dalszych poszukiwań szczątków Polaków, którzy w różnych okresach historii byli mordowani, ale także grzebani, gdyż mówimy także o polskich grobach z okresu I wojny światowej. Niewątpliwie taki brak poszanowania podstawowych norm europejskich i chrześcijańskich zamyka drogę do jakichkolwiek dyskusji i relacji. W tym kontekście historycznym, piłka jest teraz po stronie ukraińskiej – podkreśla senator Jan Żaryn.
Niewątpliwie do zmniejszenia napięć na tle trudnej historii nie przyczynił się były prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. Już w 2015 r. podpisał ustawę, która uznała prawny status uczestników walk o niepodległość kraju w XX wieku, do których zaliczono również członków UPA. W grudniu 2018 r. rozszerzona została z kolei ustawa o weteranach, do których, oprócz członków UPA, zaliczono też między innymi członków oddziałów UPA Poleska Sicz atamana Tarasa Borowcia i oddziałów Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Co szczególnie ważne – z ustawy usunięto zastrzeżenie, że dotyczy ona osób niebiorących udziału w zbrodniach przeciwko ludzkości. Czy jest szansa na nawiązanie dialogu między Polską a Ukrainą w związku ze zmianą prezydenta?

– Politycznie strona polska nie jest pamiętliwa. Wołodymyr Zełenski sam musi zadbać o swój wizerunek jako prezydent Ukrainy i w żadnej mierze nie jest obciążony negatywnymi znamionami prezydentury swojego poprzednika w wymiarze polityki historycznej. Pan Poroszenko dokonywał w tej sprawie, według mnie, wyborów taktycznych. Prawdopodobnie było to uzasadnione bieżącymi potrzebami politycznymi, co oczywiście dla strony polskiej było nie do przyjęcia. Mamy nadzieję, że prezydent Wołodymyr Zełenski będzie chciał pracować nad swoim wizerunkiem politycznym w sposób, który umożliwi poprawę polsko-ukraińskich relacji – mówi senator.
Brak porozumienia w kwestii wydarzeń na Wołyniu nie oznacza jednak, że zupełnie nie ma przestrzeni do rozmawiania o wspólnej, polsko-ukraińskiej historii.
– Wydaje się, że 450. rocznica zawarcia unii lubelskiej została dobrze wykorzystana zarówno przez stronę ukraińską jak i polską. W Kijowie, pod auspicjami ambasady RP, odbyły się obchody rocznicy połączone z sesją naukową, co jest bardzo pozytywnym akcentem. Uważam, że to wydarzenie jest dobrym prognostykiem na przyszłość – zauważa prof. Jan Żaryn.

6 odpowiedzi to 76 lat po zbrodni – Wołyń nadal dzieli

  1. Mir mówi:

    Szczególnie złe relacje polsko- ukraińskie nastąpiły po banderowskiej rewolucji na Majdanie i dojściu do władzy gloryfikatora zbrodniarzy Walcmana (poprzednim był Juszczenko). Niestety kolejne rządy warszawskie i prezydenci ochoczo ich obydwóch wspierali pomimo, że pluli na Polaków swoją haniebną polityką historyczną. Teraz, gdy prawdopodobnie nastąpił deal amerykańsko- rosyjski i prezydentem został rosyjskojęzyczny Żyd to Warszawa do tej pory nie wie jak się w tej sytuacji ustawić.
    11 lipca 1943r.- Wołyń, Podole, Małopolska Wschodnia- PamiętaMY!
    Chwała męczennikom Wołynia!

  2. Mir mówi:

    Harmonogram warszawskich oficjalnych obchodów jutrzejszej rocznicy Krwawej Niedzieli:

    – o godzinie 10.30 Msza Święta w Katedrze Polowej Wojska Polskiego w intencji ofiar ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej oraz poległych, zmarłych i żyjących żołnierzy 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej,

    – o godzinie 12.00 ceremonia złożenia wieńców i wiązanek kwiatów na płycie Grobu Nieznanego Żołnierza,

    – o godzinie 14.00 modlitwa wspólna, apel pamięci połączony ze składaniem wieńców i wiązanek kwiatów przy Pomniku Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej na terenie województw południowo- wschodnich w latach 1942-1947 oraz ceremonia składania wieńców i wiązanek kwiatów przy Pomniku 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej przy Skwerze Wołyńskim (ulica Gdańska)

  3. Mir mówi:

    VII Rajd Wołyński, 12- 20 lipca 2019r.
    https://pbs.twimg.com/media/D_BanAkXkAAFf2m.jpg

  4. eko mówi:

    Czy sytuacja “blokowania poszukiwań IPN na Ukrainie – swoistego szantażu ukraińskiego wobec Polski” i pamięci o poległych Polakach ma jakiś związek z Wilnem i Wilnianami?
    TAK? CZy nie?
    Logicy wiedzą, iż daną tezę można uznać za prawdziwą, jeśli istnieje choć jeden przykład mówiący o jej prawdziwości. W sierpniu 1939 roku również w Wilnie mobilizowano żołnierzy do działań wojennych. Mój krewny, wojskowy specjalista w zakresie łączności radiotelegraficznej (wówczas w stopniu kaprala), ostatecznie, wraz z kolegami – Kompanią Telegraficzną Obozu Warownego Wilno – trafił do obrony Lwowa. Teraz będzie trudno, ale postarajmy się , wznieść się ponad to, wszak chcę mówić o faktach : jak wiemy Lwów był atakowany przez dwóch sojuszników: Niemcy i Rosję. 3 dni przed kapitulacją Krewny, którego rodzina pozostawała w Wilnie, będący na stanowisku (najprawdopodobniej była to próba wsparcia od wewnątrz ataku wojsk polskich idących Wiernemu Miastu z odsieczą (dziś już wiemy – niestety próba nieudana) został ranny (kilka odłamków w ciele, w tym nieoperowalne w pobliżu kręgosłupa. Najgorsze jednak było przysypanie ziemią wyrzuconą z leja po wybuchu – krewny zaczął się dusić, aż z czasem “odpłynął”. Jeszcze w sierpniu w czasie mobilizacji dostał (w czasie zbiórki pułku) dwa “nieśmiertelniki” – do dzisiaj posiadane przez rodzinę. Potraktował to jako zapowiedź żołnierskiego szczęścia.
    1-szy objaw tego – koledzy (ktoś widział zdarzanie) odkopali go i przywrócono mu oddychanie.
    2-gi objaw szczęścia – wychodząc po kapitulacja z oblężonego Lwowa – dwukrotnie przechodził “test rąk” mający udowodnić testującym, że ręce są spracowane (zaniedbane, zgrubiałe, brudne) – cały opuchnięty, jeszcze ogłuszony – pozytywnie przeszedł te dwa testy we Lwowie i kolejne w drodze do Wilna. Dzięki pomyślnemu ich “zaliczeniu” – żona doczekała się powrotu męża a córeczka (ur. 1937 r. w Wilnie) – taty z wojny. Dalsze losy? Na pewno było słuchanie na radiostacji w Wilnie (podziemnej, partyzanckiej ) – komunikatów mówionych otwartym tekstem, ostrzegających Rosjan przed agresją Niemców. Czy było to w ramach zgrupowania “Dwór”? Później była aktywność w 6 wileńskiej Brygadzie AK. Później … A we wspomnieniach – duża ilość zabitych w czasie tych walk (zdarzenie miało miejsce przy ul. Warszawskiej nr 70 we Lwowie (granica tzw. “małego ghetta” wyznaczonego przez Niemców w czasie wojny. Wracając do tych zabitych w próbie wsparcia odsieczy dla Lwowa – leżą do dzisiaj pod ogródkami działkowymi. Szacunkowo około 900. Ilu wśród nich jest Wilnian? Wilno pewnie się upomni o szacunek dla nich. Alternatywne rozwiązania także znalazły by się.

  5. Mir mówi:

    Chwała Samoobronie na Wołyniu broniącej polskich miasteczek i wiosek!
    Zbrodnie upa pamiętamy, banderowcom żyć nie damy!

  6. Byly Wilniuk mówi:

    Nu, kanieszno, wiecej problemow nima jak tylko rozpedzac nienawisc polsko- ukrainska.
    Prawda, towariszcz Mir, podrzegacz wojny miedzy narodami ?
    Trzeba sie modlic w ciszy i zdumieniu o ofiary a pokoj, a nie za ruskie pieniadzy wrzesciec o moskiewski mir.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.