Zużyte opony prowadzą do katastrofy i korupcji

1
110
Zdaniem ekspertów proces utylizacji zużytych opon na Litwie jest nieprzejrzysty i prowadzi do działań o znamionach korupcji Fot. Marian Paluszkiewicz

Od tygodnia „tematem numer jeden” w mediach pozostaje pożar składowiska opon w Olicie. Z powodu powikłań popożarowych do lekarzy zwróciło się ośmiu mieszkańców. Zdaniem ekspertów tego typu sytuacje mogą się powtórzyć, ponieważ proces utylizacji zużytych opon na Litwie jest nieprzejrzysty i prowadzi do działań o znamionach korupcji.

– Jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie, to na pewno sytuacja się powtórzy – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” Danguolė Butkienė prezeska „Organizacji importerów opon”, która od lat alarmuje władze i opinię publiczną, że źle przeprowadzany proces utylizacji starych opon może prowadzić do katastrofy ekologicznej.

Podstawowy problem polega na tym, że spółki zajmujące się porządkowaniem starych opon, nie przerabiają ich, tylko magazynują.
– Tak naprawdę spółki odpowiedzialnie zajmujące się zużywanymi oponami na Litwie można policzyć na palcach jednej ręki. W pozostałych przypadkach nie bardzo wiadomo, kto daje im pozwolenia oraz przydziela limity, ponieważ gołym okiem widać, że nie będą w stanie przerobić takiej liczby opon. Inny problem polega na tym, że od tego typu spółek nie jest wymagany plan zarządzania kryzysowego. Od bibliotek jest wymagany, a od spółek zajmujących się oponami – nie. Czy to nie jest absurdalne? – pyta Butkienė.

CZYTAJ WIĘCEJ: Czas zlikwidować ministerstwo środowiska

Przedsiębiorca Zygmunt Klonowski sądzi, że sam system ochrony środowiska jest zły, ponieważ bardzo wiele zależy od widzimisię urzędnika.
– Nasz system jest zbyt scentralizowany. Kiedy wszystko zależy od woli urzędnika, to pojawiają się szerokie możliwości korupcyjne i nepotyzm. To urzędnik decyduje o tym, kto otrzymuje zezwolenie, a kto nie. Nie musi się przed nikim ze swej decyzji tłumaczyć. Bardzo dobrze to widać, gdy zmienia się minister środowiska – automatycznie pojawiają się firmy, które zajmują się oponami. Po jakimś czasie znikają, a na ich miejsce pojawiają się nowe. Wstąpienie do Unii Europejskiej niestety nic nie zmieniło, ponieważ formalnie udało nam się dostosować do unijnych wymogów – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” Zygmunt Klonowski, przewodniczący wileńskiego oddziału Rady Gospodarczej Strefy Wolnego Słowa.
Pożar w Olicie, zdaniem Klonowskiego, pokazał ewidentne mankamenty systemu.

– Po pierwsze, kto zezwolił tego typu odpady magazynować pod dachem. Opony nie są materiałem łatwopalnym. Nie zapalą się od niedopałka, potrzebują dużej temperatury do zapalenia. Jednak, kiedy się już zapalą, to praktycznie nie da się ich zgasić. Zwłaszcza jeśli są zmagazynowane w budynku. Wówczas trzeba czekać, aż wszystkie opony się spalą – wyjaśnia przedsiębiorca.

Generalnie istnieją dwa sposoby przerabiania zużytych opon: odzysk energetyczny oraz recykling materiałowy.
Odzysk energetyczny polega na ich spalaniu w specjalnie do tego celu dostosowanych piecach, przede wszystkim są to cementownie, ponieważ technologie produkcji w tego typu zakładach wymagają stosowania wysokich temperatur.
Recykling materiałowy natomiast polega na przetworzeniu starych opon w taki sposób, by można je ponownie użyć.

CZYTAJ WIĘCEJ: Czy Tamašunienė zostanie zdymisjonowana?

Przykładowo w Polsce odzysk zużytych opon odbywa się przede wszystkim poprzez odzysk energetyczny. 60 proc. zużytego ogumienia wędruje do cementowni, z których 10 proc. stanowią opony. Taka forma utylizacji jest korzystna ze względów ekonomicznych oraz ekologicznych, ponieważ opony mają wyższą kaloryczność niż węgiel oraz dzięki specjalnej technologii emitują mniej szkodliwych substancji do atmosfery.

Na Litwie jedyną spółką zajmującą się spalaniem opon jest spółka „Akmenės Cementas”, gdzie specjalny piec został zamontowany 2006 r. Z danych upublicznionych na stronie cementowni wynika, że początkowo ilość spalanych opon była znacznie większa niż dzisiaj. Przykładowo w 2006 spalono 7 197,28 ton, w 2008 – 8 089,36, a w 2009 aż 9 083,88 ton, ale już w 2017 spalono tylko 1 530,84 ton opon, a w roku następnym 3 832,94. – Rocznie średnio spalamy od 4 do 6 tys. ton starych opon. W tym roku już spaliliśmy ok. 4,5 tys. ton. W przyszłym roku planujemy reorganizację produkcji, więc teoretycznie będziemy mogli zwiększyć ilość spalonych opon, ale to wszystko będzie zależało od nasz potrzeb produkcyjnych – informuje „Kurier Wileński” Richardas Sudaris, dyrektor ds. sprzedaży spółki.

 

 

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.