Naszym podstawowym zadaniem jest przetrwanie

Piłkarze są zawodowcami, którzy przez dwa miesiące nie mogli robić tego, co lubią najbardziej – grać w piłkę nożną.

Kiedy piłkarze wrócą na stadiony? Czy mecze będą rozgrywane przy pustych trybunach? Ile litewskie kluby piłkarskie straciły z powodu pandemii? Na te pytania „Kuriera Wileńskiego” odpowiada Tomas Danilevičius, prezes Litewskiej Związku Piłki Nożnej.

Kiedy na Litwie zostaną wznowione rozgrywki piłkarskie?

30 maja rozegrano pierwszy mecz. Reprezentację narodową zobaczymy zaś na murawie prawdopodobnie dopiero we wrześniu. Z kolei piłkarze narodowej reprezentacji, którzy na co dzień grają w innych, międzynarodowych klubach piłkarskich, wrócą do gry w nich dopiero wtedy, gdy w ich krajach zostaną wznowione rozgrywki ligowe. Nasze litewskie kluby piłkarskie rozpoczęły treningi przed trzema tygodniami. Ogromna szkoda, że przez tak długi okres o piłce nożnej można było tylko pomarzyć. A przecież piłka nożna jest nie tylko sportem profesjonalnym, służy także do tego, aby rozerwać się z kolegami, fajnie spędzić czas. Dla wielu ludzi piłka nożna jest stylem życia.

Girl in a jacket

Kto w litewskiej piłce nożnej stracił przez pandemię pieniądze?

Wszyscy. Piłkarze są zawodowcami, którzy przez dwa miesiące nie mogli robić tego, co lubią najbardziej – grać w piłkę nożnej. Widzowie również stracili, ponieważ nie mogli oglądać pełnych emocji i napięcia meczów, gry klubów, których są fanami. Stracili też organizatorzy meczów piłkarskich.

Mówi Pan, że stracili wszyscy, a czy może Pan powiedzieć, ile stracili?

Powiem tak: nie da się obecnie dokładnie oszacować strat. Kluby są wspierane przez sponsorów, a każdy z nich w innym stopniu odczuł wpływ kryzysu, który wywołał koronawirus. Z tego, co wiem, niektórzy sponsorzy w ogóle wycofali wsparcie finansowe, inni nadal wspierają, ale są to teraz mniejsze kwoty. Kluby tracą też zyski z tytułu sprzedaży biletów na mecze piłkarskie, gadżetów, przekąsek. Ponadto zwracam uwagę, że część dochodów naszych klubów piłkarskich pochodzi z uczestnictwa w europejskich rozgrywkach piłki nożnej – rundach kwalifikacyjnych UEFA do Ligi Europy czy Ligi Mistrzów UEFA. Czy otrzymają te pieniądze, zależy od tego, kiedy i na jaką skalę ruszą europejskie rozgrywki piłki nożnej. Obecnie jednak nawet działacze UEFA nie wiedzą, kiedy rozpoczną się rundy kwalifikacyjne, ponieważ ich początek jest powiązany z przebiegiem mistrzostw krajów członkowskich UEFA. Te zaś z powodu pandemii nawet się nie rozpoczęły. Tracą również piłkarze – każdy z nich ma podpisany kontrakt z klubem piłkarskim, kluby negocjują teraz z nimi nowe warunki.

Litewska federacja też straciła?

Tak. Wszystkie imprezy, które zazwyczaj organizujemy wiosną, zostały odwołane, co znaczy oczywiście, że dochody związku też się skurczyły.

Wspominał Pan, że pierwszy mecz odbył się 30 maja. Mecze piłkarskie na Litwie będą rozgrywane przy pustych trybunach?

30 maja nie było widzów na trybunach, następne będą się odbywały zgodnie z wytycznymi rządu. Od 1 czerwca na trybunach może jednocześnie zasiąść i obserwować mecz do 300 kibiców, od 15 czerwca – do 500 kibiców. Jak będzie we wrześniu, trudno jest obecnie przewidywać. Sytuacja jest dynamiczna – rząd może w każdej chwili albo zupełnie odwołać kwarantannę, albo przeciwnie, zaostrzyć ją.

Rządowe dotacje, które mają złagodzić skutki kryzysu wywołanego przez pandemię, otrzymują przedsiębiorcy, działacze kultury. Czy kluby piłkarskie mogą liczyć na pomoc rządu?

Chcielibyśmy oczywiście, żeby rząd odniósł się do potrzeb sportu, tak jak zareagował na potrzeby kultury. Na piłkę nożną takich dotacji, o jakich pan wspomina, rząd na razie nie przewiduje. My niejednokrotnie apelowaliśmy z prośbą o pomoc zarówno do rządu, jak i do resortu sportu.

Jak będzie wyglądała Pana zdaniem sytuacja w litewskiej piłce nożnej w przyszłym roku?

Co będzie się działo u nas z piłką nożną w przyszłym roku, zależy przede wszystkim od tego, czy nadejdzie druga fala pandemii koronawirusa. Może ona spowodować zmiany w całym systemie rozgrywek. Na razie mogę powiedzieć, że podstawowym naszym zadaniem jest przetrwanie. Na pewno czeka nas wiele wyzwań w piłce nożnej zarówno na poziomie krajowym, jak i na międzynarodowym. Do rozstrzygnięcia będą kwestie: jak będzie wyglądało przemieszczanie się pomiędzy krajami, w jaki sposób poszczególne kraje zorganizują rozgrywki na swoim terytorium? Mogą się pojawić nowe, w obecnej chwili nieznane nam rozwiązania.


Tomas Danilevičius
(ur. 18 lipca 1978 r. w Kłajpedzie) piłkarz, były napastnik, od 2017 r. prezes Litewskiego Związku Piłki Nożnej. Karierę piłkarską rozpoczął w 1995 r. w klubie FK Atlantas. Po sezonie przeszedł do Club Brugge, tu wystąpił w siedmiu spotkaniach, strzelając jedną bramkę. W sezonie 1998/1999 występował w rosyjskim klubie Dinamo Moskwa (13 meczów, 5 bramek). W 2000 r. grał w trzech zespołach: Club Brugge, Lausanne-Sport, Arsenal FC. W kolejnym sezonie był zawodnikiem Dunfermline FC. Regularne występy zanotował w następnym klubie: KSK Beveren (29 występów, 12 goli). Od 2002 Danilevičius grał we Włoszech (m.in.: AS Livorno Calcio, Bologna FC, AS Livorno, Juve Stabia). W reprezentacji Litwy w latach 1998–2012 wystąpił 71 razy, strzelając 19 bramek (Piłkarz Roku na Litwie w 2007 r.). Karierę czynnego piłkarza zakończył w 2014 r.


Fot. Litewski Związek Piłki Nożnej


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 23(65) 06-12/06/2020