Bibliotekarki a sprawa polska

Ostatnio szerokim echem odbił się pomysł Inspekcji Języka Państwowego o egzaminowaniu ze znajomości języka litewskiego bibliotekarzy, którzy ukończyli polskie lub rosyjskie szkoły przed 1991 r. Dziewięć bibliotekarek z systemu Centralnej Biblioteki Miasta Wilna inspekcja zobowiązała do zdania egzaminu II stopnia ze znajomości języka państwowego.

Decyzja, mająca jawne znamiona dyskryminacji na tle narodowościowym, nie spotkała się z żadnymi protestami lub zastrzeżeniami (przynajmniej nie było takowych w trakcie pisania felietonu) ze strony AWPL-ZChR lub innych polskich organizacji. Tylko Polski Klub Dyskusyjny wspólnie z Forum Dialogu i Współpracy im. Jerzego Giedroycia wystosowały list do rządu Litwy z apelem o uchylenie wadliwej uchwały. W obronę bibliotekarki wzięli litewscy intelektualiści. Publicysta Rimvydas Valatka w swoim wpisie na Facebooku zauważył, że decyzja inspekcji zbiegła się w czasie z obchodami kolejnej rocznicy bitwy pod Grunwaldem, na których doszło do spotkania prezydentów obu krajów. „Dlaczego językowi policjanci czepiają się tych kobiet, jeśli one mówią i piszą po litewsku?

Girl in a jacket

Dlatego że nie posiadają »bumagi«. »Bumaga« jest ważniejsza niż Republika Litewska, która obchodzi jubileusz bitwy pod Grunwaldem i świętuje 30-lecie odzyskania niepodległości, jest ważniejsza niż osiem obywatelek Litwy, a nawet ważniejsza niż sam język litewski, o który tak walczy językowa policja” – napisał publicysta. Faktycznie, zastanawia brak reakcji ze strony polskiej partii, która, notabene, jest w koalicji rządzącej. Czy to jest zwykła opieszałość? Czy po prostu osiem lub dziewięć bibliotekarek to żadne wsparcie elektoralne w jesiennych wyborach sejmowych? Jestem przekonany, że gdyby chodziło o polskie szkoły, których nauczyciele są wykorzystywani do kampanii wyborczej, to od razu mielibyśmy do czynienia z wiecami i protestami. Niestety, bibliotekarkom się nie powiodło, ponieważ pracują w strukturze, która do niczego nie jest potrzebna polskiej partii. Przed kilkoma laty do nazwy Akcja Wyborcza Polaków na Litwie dodano Związek Chrześcijańskich Rodzin. Liderzy partii chcieli podkreślić, że bronią praw nie tylko mniejszości, lecz także osób wierzących. W każdym razie brak reakcji jest wizerunkową porażką AWPL-ZChR, ponieważ powinna ona była stanąć w obronie bibliotekarek. Czy to z przyczyn narodowościowych, czy też z pobudek ewangelicznych.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 30(85) 25-31/07/2020