Rewolucja w Polsce była sygnałem dla Litwy

Wóz bijowy w centrum Warszawy, ul. Puławska, grudzień 1981 r.
| Fot. ARCHIWUM/PAP (D), FACEBOOK, WIKIPEDIA

Powstanie NSZZ „Solidarność” okazało się promykiem nadziei nie tylko dla milionów Polaków, lecz także dla litewskiej inteligencji. Wprowadzony rok później, 13 grudnia 1981 r., przez ekipę gen. Wojciecha Jaruzelskiego stan wojenny również miał wpływ na sytuację w Litwie.

Obywatelki i obywatele. Wielki jest ciężar odpowiedzialności, jaka spada na mnie w tym dramatycznym momencie polskiej historii. Obowiązkiem moim jest wziąć tę odpowiedzialność. Chodzi o przyszłość Polski, o którą moje pokolenie walczyło na wszystkich frontach wojny i której oddało najlepsze lata swego życia. Ogłaszam, że w dniu dzisiejszym ukonstytuowała się Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego. Rada Państwa, w zgodzie z postanowieniami konstytucji, wprowadziła dziś o północy stan wojenny na obszarze całego kraju” – to są chyba najbardziej znane słowa wypowiedziane przez gen. Jaruzelskiego, które padły rankiem 13 grudnia 1981 r.

Reklama

Światło w tunelu

Powstanie przed 40 laty Solidarności w Polsce obudziło nadzieje również wśród litewskiej inteligencji. – Oczywiście, interesowaliśmy się sytuacją w Polsce. To było bardzo ważne dla wszystkich moich przyjaciół, z którymi politykowaliśmy w kuchniach o losach świata. Jestem z tego pokolenia, dla którego księgarnia „Przyjaźń” na ul. Giedymina w Wilnie była swoistym, aczkolwiek trochę zasłoniętym, oknem na Zachód. Bardzo uważnie śledziliśmy sytuację w Polsce. To był pewien znak, że żelazna kurtyna powoli zacznie się kruszyć. Rewolucja w Polsce była sygnałem, że nie wszystko jest stracone. Że nie będziemy na zawsze zabetonowani w sowieckim łagrze. W każdym razie to było światło na końcu tunelu – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” Egidijus Aleksandravičius, historyk z Uniwersytetu Witolda Wielkiego, który w tamtym czasie pracował jako asystent na wydziale historycznym Uniwersytetu Wileńskiego.

Arvydas Anušauskas, również historyk, a dziś nowy litewski minister obrony narodowej, też dobrze pamięta ten czas. – Nie tylko dla dysydentów, ale dla wszystkich mieszkańców Litwy Polska była czymś innym niż reszta krajów bloku wschodniego. Była przykładem tego, że może być inaczej. Że można być wolnym. Sytuacja była nam dobrze znana, ponieważ kontakty z Polską były niezwykle aktywne. Wyobraźmy sobie, że do 1980 r. za granicę LSRS, na Zachód, wypuszczano ok. 18 tys. rocznie, to Polskę odwiedzało nawet 30 tys. osób rocznie. Kontakty były na różnym szczeblu, od takich zwykłych międzyludzkich po przedstawicieli świata kultury – podkreśla historyk.

Według Anušauskasa bardzo ważne było „Posłanie I Zjazdu Delegatów NSZZ »Solidarność« do ludzi pracy Europy Wschodniej”, w którym nawoływano do wspólnej walki o swoje prawa. Leonid Breżniew, ówczesny pierwszy człowiek w ZSRS, po zapoznaniu się z odezwą miał powiedzieć: „Niebezpieczny i prowokacyjny dokument”. Zdaniem Anušauskasa w tym momencie Solidarność przestała być zjawiskiem lokalnym, a jej wpływ zaczął się rozpowszechniać na cały blok komunistyczny. To stało się dużym wsparciem dla litewskiej inteligencji, ponieważ pokazywało, że w swoich dążeniach niepodległościowych nie są osamotnieni.

Czytaj więcej: Fenomen „Solidarności” – od „samoograniczającej się rewolucji” do „samorządnej Rzeczypospolitej”

Reakcja Sowietów

Arvydas Anušauskas twierdzi, że reakcja władz sowieckich na powstanie Solidarności była natychmiastowa. W pierwszej kolejności zamknięto granicę. Liczba odwiedzających Polskę zmniejszyła się z 30 tys. do kilkuset. KGB zaczęło też aktywnie inwigilować środowisko litewskich Polaków. Między innymi zaczęto obserwować byłych żołnierzy Armii Krajowej.

– W 1981 r. w Solecznikach i Trokach odbyły się strajki pracownicze. W Solecznikach strajkowali kierowcy zajezdni autobusowej, w Trokach – konduktorzy i kierowcy. Te strajki wystraszyły nie tylko władze lokalne, lecz także władze LSRS. Na miejsce zostali wysyłani sekretarze partyjni i pracownicy KGB, aby namierzać tzw. konflikty pracownicze. Mieli też wyjaśnić, czy nie jest to tajny wpływ Solidarności – przypomina historyk.

Czytaj więcej: 40 lat Solidarności

Przykre zaskoczenie

Karnawał Solidarności zakończył się wprowadzeniem stanu wojennego na podstawie dwóch dekretów Rady Państwa PRL z 12 grudnia 1981 r. (w 2011 r. polski Trybunał Konstytucyjny uznał ich wydanie za naruszenie konstytucyjnej zasady legalizmu, gdyż trwała wówczas sesja Sejmu PRL). W ciągu 19 miesięcy internowano łącznie 10 131 działaczy związanych z Solidarnością, a życie straciło ok. 40 osób, w tym dziewięciu górników z kopalni „Wujek” podczas pacyfikacji strajku w grudniu 1981 r. Aresztowania rozpoczęły się jeszcze w nocy z 12 na 13 grudnia.

– Oczywiście, to było mocne uderzenie. Tym bardziej że rzetelna informacja nie docierała z Polski. Ja dopiero po kilku latach, w związku z pracą w archiwum, odwiedziłem Warszawę i uzyskałem wówczas informacje na ten temat. Jednak nasze poglądy w dużym stopniu zostały ukształtowane przez Głos Ameryki i Radio Wolna Europa, które komentowały sytuację w sposób uniwersalny. Cała Europa słyszała ten przekaz. Oczywiście, stan wojenny był dla nas przykrym zaskoczeniem, ponieważ w jakiś sposób hamował zmiany. Z drugiej strony nie był czymś bardzo zaskakującym, bo ta przegrana była jakby wpisana w naszą sytuację. Chociaż moje osobiste wrażenie było inne, czułem, że stan wojennym nie jest czymś ostatecznym. Byłem przekonany, że to nie może być koniec. Było widać, że ten system upada i taki stan rzeczy nie może się ciągnąć w nieskończoność – twierdzi Aleksandravičius.

Oficjalnie stan wojenny został zawieszony 31 grudnia 1982 r., natomiast zniesiony 22 lipca roku następnego. Znany brytyjski historyk Norman Davies nazwał wprowadzenie polskiego stanu wojennego z 1981 r. przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego „najdoskonalszym zamachem wojskowym w historii nowożytnej Europy”. Zdaniem większości polskich ekspertów prawnych wprowadzenie stanu wojennego było złamaniem wówczas obowiązującej konstytucji.

17 kwietnia 2007 r. prokuratorzy pionu śledczego Instytutu Pamięci Narodowej zakończyli śledztwo przeciwko autorom stanu wojennego – Wojciechowi Jaruzelskiemu i Czesławowi Kiszczakowi (w sumie aktem oskarżenia objęto dziewięć osób) i skierowali przeciwko nim akt oskarżenia do Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście. Podstawą do postawienia zarzutów były m.in. odtajnione przez ministra obrony narodowej RP Radosława Sikorskiego dokumenty Układu Warszawskiego, w tym „Myśl przewodnia wprowadzenia stanu wojennego”, podpisana w marcu 1981 r. przez Jaruzelskiego. Postępowanie sądowe rozpoczęło się w marcu 2008 r. Akt oskarżenia nie został nigdy odczytany, ponieważ sąd w maju 2008 r. nakazał prokuratorowi z IPN uzupełnienie materiału dowodowego m.in. o przesłuchanie w charakterze świadków… Margaret Thatcher i Michaiła Gorbaczowa.

Karnawał Solidarności zakończył się wprowadzeniem stanu wojennego na podstawie dekretów Rady Państwa z 12 grudnia’81.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 50(145) 12-18/12/2020