Alternatywny spis w alternatywnej rzeczywistości, cz. 2: czym się chwalą organizatorzy?

Związek Polaków na Litwie w związku z przeprowadzanym przez Departament Statystyki spisem ludności ogłosił, wesprze oficjalny organ poprzez informowanie ludności o spisie i jego zasadach. Równolegle zorganizuje swój własny spis – Społeczny Spis Ludności Polskiej na Wileńszczyźnie. Pisaliśmy o tym więcej w poprzedniej części artykułu.

Czytaj więcej: Alternatywny spis w alternatywnej rzeczywistości, cz. 1: na czym polega spis ZPL-u?

Reklama
Waldemar Tomaszewski siedzi obok Edyty Tamošiūnaitė i ręką wskazuje na dziennikarzy.
Założenia spisu wydają się mijać z deklaracjami
| Fotomontaż Ignacy Skrobia-Jaworski

W tej części wsłuchamy się w słowa kierownictwa. Organizatorzy, czyli Związek Polaków na Litwie, chwalą się, że akcja już odniosła sukces. Podkreślają, że dzięki presji, pytania ankiety internetowej Departamentu Statystyki przetłumaczono na język polski, a czas na wypełnianie przedłużono do 28 lutego. Jak sprawdził „Kurier Wileński”, ta narracja ma luki.

Konferencja prasowa

26 stycznia Związek Polaków na Litwie przeprowadził konferencję prasowa o akcji społecznego spisu powszechnego. Otworzyła ją Edyta Tamošiūnaitė wyjaśniając założenia akcji społecznej spisu ludności.

„Chcę przedstawić akcję Związku Polaków na Litwie. Wystąpiliśmy z inicjatywą zorganizowania równoległego spisu ludności. Mamy 16 oddziałów na całej Litwie, członkowie naszej organizacji pomogą to zrobić” – otworzyła konferencję Tamošiūnaitė.

„Nasza akcja też będzie służyła temu, że będziemy mogli porównać dane, a także te dane mieć” – podkreśliła cele akcji.

„Co ważne, w spisie ludności uczestniczą wszyscy obywatele. Dziecko, które jest narodzone i ma na przykład jeden dzień, też jest uczestnikiem spisu ludności, więc rodzic musi zapełnić ankietę jak i w powszechnym spisie ludności, jak i w naszej akcji” – podkreśliła Edyta Tamošiūnaitė.

„Około 2 proc. mieszkańców w okręgu wileńskim nie deklaruje swojej narodowości i można robić wniosek, że mogą to być mniejszości narodowe, więc nawołujemy każdego, aby każdy wpisał swoją narodowość” – kontynuuje.

Pierwsza wśród zasług

Jak zaznaczyła w czasie konferencji Edyta Tamošiūnaitė, akcja powszechnego spisu ludności już osiąga cele. Według niej, do zasług należą m.in. przedłużenie czasu wypełniania ankiety dla Departamentu Statystyki do 28 lutego.

„Nasza akcja też już osiągnęła pewne cele. Departament Statystyki przedłużył spis ludności do 28 lutego, mamy dwa tygodnie dłużej by uczestniczyć w tym spisie ludności, także będzie podawana informacja w językach mniejszości narodowych: polskim i rosyjskim” – mówiła Edyta Tamošiūnaitė.

„Kurier Wileński” dowiedział się w Departamencie Statystyki, że decyzja o przedłużeniu nie została podjęta na podstawie prośby jednej organizacji czy jednej mniejszości.

„Przedłużyliśmy, ponieważ nie wszyscy mogą zdążyć. Osoby starsze przez kwarantannę i brak pomocy bliskich mogą mieć trudności z wypełnieniem takiej ankiety czy nawet dostępem. Ankieta była tylko po litewsku, a potem pojawił się opis w innych językach, ludzie mogli mieć niewiele czasu” – tłumaczy Departament Statystyki.

„Przedłużyliśmy m.in., ale nie tylko, na prośbę mniejszości narodowych, niekoniecznie tylko polskiej (mniejszości – przyp. red.)” – kwituje Departament Statystyki.

Drugie osiągnięcie

Z kolei prezes Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin, Waldemar Tomaszewski, odniósł się do przetłumaczonych na język polski i litewski zagadnień ankiety.

„Chcemy, aby dane które będą ogłoszone były rzeczywiste, a nie odbiegały od nich. Tak więc ten cel już jest osiągnięty, inne cele też, oczywiście informacja w innych językach mniejszości narodowych. Ten temat nie jest spostrzegany już 30 lat. Tu nie ma dobrej woli (by spostrzec dokonania – przyp. red.)” – powiedział przewodniczący partii, która do wyborów startowała pod hasłem „najuczciwszej partii Litwy”.

„Presja społeczna powoduje, że już będzie informacja w innych językach. Nie chodzi o dwie racje, obie mają te same cele i ludziom to jest łatwiej wyjaśnić. Być może ludzie w starszym wieku nie rozumieją, o co tu chodzi, skoro jest wskazane w języku państwowym. To jest ten negatyw, z którym musimy wspólnie poradzić” – zaznaczył Waldemar Tomaszewski.

Tłumaczenie pytań na język polski i rosyjski zostało przygotowane na prośbę Koalicji Organizacji Praw Człowieka, Litewskiego Czerwonego Krzyża, organizacji Caritas, Rady Uchodźców, Narodowego Instytutu Integracji Społecznej, Centrum Społecznych Innowacji i Wspólnoty. Departament Statystyki odpowiedział na tę prośbę i tłumaczenia pytań były dostępne już 22 stycznia.

Do tłumaczenia także ankiety kontaktowej odniosła się badaczka Diversity Development Group, Akvilė Kriščiūnaitė.

„Nie wszyscy mieszkańcy Litwy mogą samodzielnie uczestniczyć w badaniu, ponieważ jeśli w drugim etapie ma być zapewniona reprezentatywność spisując dodatkowe 40 tys. mieszkańców, brakuje wiernego tłumaczenia, nie jest jasne, w jaki sposób pytania są tłumaczone, w takim przypadku pojawia się i inny problem – jakość danych i ich prawdziwość, ponieważ nie ma wiernego tłumaczenia, pytania trochę się różnią” – powiedziała członkini Diversity Development Group, badaczka Akvilė Kriščiūnaitė odnośnie tłumaczeń do pytań.

Pytanie o narodowość do samej ankiety internetowej Departamentu Statystyki zostało dodane na wniosek Europejskiej Fundacji Praw Człowieka, na co fundacja pracowała przez lata przed ogłoszeniem spisu.

Wziąć sprawy w swoje ręce

Waldemar Tomaszewski podczas konferencji prasowej Związku Polaków na Litwie podkreślił, że wynik badania wpłynie na sytuację mniejszości narodowych.

„Będziemy robić swoje, bierzemy swój los w swoje ręce i myślimy, że ta akcja społeczna przyniesie nie tylko te mniejsze sukcesy, o których mówiliśmy. W rezultacie sami policzymy się ile nas jest, bo to w końcu wpływa na wszelkie prawa mniejszości narodowych, prawa międzynarodowe i oczywiście stawka jest tutaj poważna” – mówił Tomaszewski.

„W tych czterech pytaniach jest pytanie o wierze, do jakiego kościoła należą obywatele, zresztą niewierzący, tacy też są… Tu też temat nie jest do końca przychylny dla nas jako chrześcijan, jako katolików, w kwestii dzieci, których dane podają opiekunowie. Ktoś będzie za nich wskazywał wiarę, to muszą robić rodzice do 16 lat (wskazywać wyznanie w imieniu dzieci, które nie mają ukończonego 16 r. ż. – przyp. red.). Ale tu też nie ma precyzji, czy muszą, czy nie muszą, tu jest właśnie ten moment negatywny” – zaznacza Waldemar Tomaszewski.

Zapis o obowiązku wskazania wyznania dziecka łamałby prawo. Ani państwo, ani żadna instytucja nie ma prawa żądać deklaracji wyznania. Takie dane są zbierane dobrowolnie.

Co na to Kościół?

„Nie rozumiemy oficjalnej pozycji zwierzchników Kościoła Rzymskokatolickiego. W dyskusjach z Departamentem Statystyki wynikło, że ich pozycja jest taka, że muszą na nowo wszyscy wskazać (wyznanie – przyp. red.). Co to znaczy «muszą na nowo wszyscy wskazać»?” – oburza się na pozycję kościoła lider AWPL-ZChR.

„Skoro jest rodzina katolicka i między spisami im urodziły się dzieci, może to być dwójka lub trójka do dziesięciu lat i teraz trzeba na nowo wskazywać, to jest zagrożenie, że nie wszyscy wskażą z przyczyn obiektywnych. Nie dlatego, że nie chcą, ale dlatego, że widzimy jak działa pandemia, nowy system bez żywego kontaktu. Stan rzeczywisty może być pomniejszony” – sugeruje lider partii.

To gest zaufania

Na pytanie o brak zaufania do instytucji rządowych, Waldemar Tomaszewski odpowiada, że zaufanie jest, a akcja to forma pomocy.

„Nie ma braku zaufania, jest pełne zaufanie. To jest oczywista pomoc dla Departamentu Statystyki, tutaj jest zrozumienie na poziomie organizacja pozarządowa a departament” – odpiera zarzuty Tomaszewski.

„Po pierwsze, w kraju demokratycznym nikt nikomu nie zabroni dowolną inicjatywę inicjować i ją przeprowadzić. To jest właśnie nierozumienie, gdzie my żyjemy, to nie jest kraj totalitarny, gdzie demonstracje są rozpędzane. Tu są mile widziane dowolne inicjatywy organizacji pozarządowych, nie samego rządu, bo rząd powinien być kontrolowany” – podkreśla Waldemar Tomaszewski.

W kwestii rozpędzania demonstracji, Waldemar Tomaszewski jest też wiceprzewodniczącym Delegacji Parlamentu Europejskiego do spraw stosunków z Białorusią – i niejednokrotnie podkreślał, że Łukaszenka to „silny lider”, a sankcje wobec Białorusi za tłumienie demonstracji to niszczenie relacji, które „z sąsiadami powinny być dobre”. W obliczu zarzutów oskarżeń o wspieranie reżimu przez który cierpią też Polacy na Białorusi, dobrym zabiegiem ostrożnościowym byłoby powstrzymanie się od argumentów o demokracji i niepałowaniu demonstracji – dla wizerunku.

Dobre intencje, średnie podejście

Założenie o kontroli rządu jest słuszne – taka jest też rola organizacji pozarządowych. Należy patrzeć na ręce też choćby dlatego, że młody Rząd Republiki Litewskiej prócz deklaracji i symboli jeszcze nie pokazał, na ile szczerze sprzyja Polakom na Litwie – arbitraż zatem nie zaszkodzi. Na który zezwalają istniejące już narzędzia.

Ale – dlatego właśnie organizacje pozarządowe zadbały o to, aby Departament Statystyki przygotował ankietę, dodał w niej pytanie o narodowość, przetłumaczył pytania na język polski oraz uściśli wyniki badaniem kontaktowym na próbie 40 tys. mieszkańców. Niestety nie jest to praca Związku Polaków na Litwie.

Do tego, Akcja Wyborcza Polaków na Litwie przez ostatnie 4 lata była w koalicji rządzącej. Przygotowania do spisu powszechnego trwają parę lat. O tym też wspomniał politolog Andrzej Pukszto.

Szkoda, że AWPL, będąc w rządzie, nie zadbał o ten spis. Ten spis był przygotowywany już 3-4 lata temu. Teraz, żeby przeprowadzić taki spis, to należałoby działać przez panią premier, Departament Statystyki, ponieważ bezpośrednio jest przypisany do premiera. I działać oficjalnie, a nie tak. Ta inicjatywa nie ma żadnej prawnej mocy – mówił.

I faktycznie, decyzje są podejmowane na podstawie oficjalnych danych oraz raportów organizacji pozarządowych. Taką organizacją jest też Związek Polaków na Litwie, więc mógłby taki raport przygotować – ale w sposób, którego metodologia nie budziłaby wątpliwości co do adekwatności danych, a wokół raportu musiałaby być budowana atmosfera profesjonalizmu, a nie twierdzy oblężonej przez odwieczne siły zła.

Gdy na konferencji prasowej padają niespójne frazesy, metodologia jest przygotowana na kolanie i na konkretne pytania są rzucane wyuczone wcześniej eseje, to profesjonalizm nie będzie pierwszym skojarzeniem.

Ciąg dalszy

Ciąg dalszy tego artykułu nastąpi. W trzeciej części przyjrzymy się, na jakiej podstawie działacze będą budowali listę adresów, które mają odwiedzić oraz na jakim dokładnie terytorium odbędzie się spis. Poszukamy też odpowiedzi na pytanie, dlaczego po ankiecie internetowej pod lupę weźmie się 40 tys. mieszkańców, a nie 200 tys.

Opr. własne


Na podst.: SD LR, AWPL, ZPL, Wilnoteka, własne