Każdy kamień jest modlitwą, hymnem każda ściana…

Biblioteka judaistyczna im. Matiyahu Straszuna w Wilnie. Nad budynkiem biblioteki widoczny szczyt-galeria Synagogi Wielkiej (Starej). Zdjęcie z lat 20. lub 30. XX w.
| Fot. NAC

„Niemiecka była ulicą wyłącznie żydowską, jednak różniła się znacznie np. od warszawskich Nalewek” – napisze po wielu latach pożegnania z Wilnem, już na emigracji, Czesław Miłosz.

Bardziej starożytna, bardziej zasiedziała, występowała jako przedstawicielka całej plątaniny krętych, zdumiewająco wąskich średniowiecznych zaułków, a nigdy w Warszawie nie czułem tego zaplecza” – kontynuuje noblista w znanej książce „Zaczynając od moich ulic”.

Zwolennicy i przeciwnicy haskali

Ta przywołana przez Miłosza ul. Niemiecka rozdzielała w okresie okupacji – paradoksalnie – dwa getta: małe, opierające się o ul. Uniwersytecką, i wielkie, które pochłonęło Rudnicką i opierało się o kościół Wszystkich Świętych. W dwóch gettach naziści zamknęli ogromny świat Żydów wileńskich, który formował się od kilku stuleci.

Tu chodzi nie tylko o masę sklepików żydowskich, małe i wielkie zakłady rzemieślnicze, cukiernie i restauracje prowadzone przez ludność żydowską. Obok tego całego bytu dnia codziennego tętniło w Wilnie niezwykłe życie kulturalne i oświatowe. Na jego formę i treść wpłynęła haskala. Tak nazywano ruch oświeceniowy zapoczątkowany w Niemczech wśród miejscowych Żydów w końcu XVIII w. Powstał on pod wpływem oświecenia francuskiego, propagując odrodzenie społeczności żydowskiej przez rozwój oświaty i nauki świeckiej oraz dostosowanie jej obyczajów i kultury do nieżydowskiego otoczenia.

Te idee haskali dotarły do Wilna z opóźnieniem i zadziałały dopiero na początku XX stulecia. Nie wszyscy Żydzi uważali, że trzeba się otwierać na współczesność, wielu nawet w okresie międzywojennym uważało, że należy zachować dawny, odizolowany tryb życia.

Między hebrajskim a jidysz

Ogromne dylematy gmina żydowska miała co do używania języka – nasiliły się one podczas I wojny światowej, gdy do Wilna weszły oddziały wojskowe Niemiec kajzerowskich, a władza okupacyjna pozwoliła na otwarcie gimnazjów z dowolnym językiem nauczania. Jeśli za czasów Imperium Rosyjskiego szkolnictwo w języku polskim, litewskim lub jidysz istniało tylko na poziomie początkowym, to nowa władza okupacyjna pozwoliła na funkcjonowanie szkół średnich.

Jidysz czy hebrajski? Dylemat był niezwykle ostry. Jidysz, podobny do niemieckiego, stał się językiem ludności żydowskiej od Niemiec po Łotwę, od Bałtyku aż po Morze Czarne. Odrodzenie języka hebrajskiego inspirowali syjoniści. Uważali, że do Izraela nie da się przesiedlić z „żargonem” – tak pobłażliwie nazywali jidysz.

Jednak droga do ożywienia języka hebrajskiego była długa: to był język Tory i synagogi, nawet nie zawierał wielu współczesnych słów, na miarę początku XX stulecia.

Gimnazjum Józefa Epsztejna

W roku szkolnym 1915/1916 swoją działalność rozpoczęło świeckie gimnazjum z hebrajskim językiem wykładowym Józefa Epsztejna. Mieściło się ono przy ul. Zawalnej (Pylimo) 4, gdzie obecnie swoją siedzibę ma zarząd główny Wspólnoty Żydowskiej Litwy.

Jak wspominał Mojżesz Heller: „Z bardzo małych początków rozwijało się gimnazjum: mimo trudności zewnętrznych, ze strony niemieckich okupantów, i wewnętrznych – braku odpowiednich podręczników i programów; jedne i drugie musieli układać nauczyciele sami; kontakt z Palestyną, gdzie istniały średnie szkoły hebrajskie, był podczas wojny niemożliwy, zły stan poprawił się dopiero w 1920 r., dzięki subsydium Gminy Żydowskiej”.

Dodajmy, że założyciel gimnazjum, Epsztejn, wkrótce zmarł na tyfus, a szkoła przeszła pod zarząd Stowarzyszenia „Tarbut”, mającego pod swoją opieką oświatę i kulturę w języku hebrajskim. W takim stanie placówka przetrwała aż do 1940 r., gdy Sowieci kazali zmienić język wykładowy na jidysz. Wydłużyło to funkcjonowanie placówki zaledwie na rok.

Wśród najbardziej znanych absolwentów gimnazjum był Aba Kowner (ur. w 1918 r. w Oszmianie – zm. w 1987 r. w Izraelu), przywódca powstania w getcie wileńskim, utalentowany poeta, jeden z nielicznych twórców wileńskich, którzy przeżyli Holokaust.

Tu też naukę pobierał jego kuzyn, Ber Kowner, który później zmienił nazwisko na Meir Wilner (ur. w 1918 r. w Wilnie – zm. w 2003 r. w Izraelu), w 1938 r. przedostał się do Palestyny, gdzie później zasłynął jako izraelski działacz komunistyczny, najmłodszy i najdłużej żyjący sygnatariusz Deklaracji ustanawiającej Państwo Izrael w 1948 r. (cała jego rodzina zginęła podczas Zagłady).

Do absolwentów gimnazjum zaliczał się także Icchak Cukierman (ur. w 1915 r. w Wilnie – zm. w 1981 r. w Izraelu), jeden z przywódców powstania w getcie warszawskim, a także uczestnik Powstania Warszawskiego. Przeżył, bo był łącznikiem między Żydowską Grupą Bojową a Armią Krajową, natomiast potrzebną wizę tranzytową otrzymał poprzez tzw. grupę Ładosia (polskiego posła w Bernie), o której ostatnio było głośno w prasie polskiej.

Co ciekawe, jego wnuczka, Roni Cukierman, w 2011 r. została pierwszą izraelską pilotką samolotu bojowego F-16.

Czytaj więcej: W Wilnie Boga chwalono na różne sposoby

Gimnazjum Zofii Gurewicz

Pomimo że w okresie Imperium Rosyjskiego i później spora część młodzieży żydowskiej pobierała naukę w języku rosyjskim, to w okresie międzywojennym wygrywały szkoły z językiem wykładowym jidysz. Znalazły się one pod opieką Centralnej Żydowskiej Organizacji Szkolnej (CISO).

Najbardziej znanym gimnazjum z językiem wykładowym jidysz była gimnazjum Zofii Gurewicz, funkcjonujące od 1922 r., na podstawie wcześniej działającej placówki. Mieściło się ono – jak podaje współczesny badacz wileński Henryk Agranowskij – przy ul. Makowej (Aguonų) 5. Gurewicz była właścicielską gimnazjum do 1930 r., zanim nie wyjechała do Moskwy. Potem gimnazjum przeszło całkowicie pod zarządzanie CISO.

Należy zauważyć, że inteligencja żydowska Wilna przez cały czas głośno apelowała o zaprzestanie posyłania dzieci do szkół rosyjskich i innych, akcentowała potrzebę pobierania nauki w jidysz lub hebrajskim, jak też poznawania kultury żydowskiej.

Zalman Rajzen, literat i wydawca dziennika „Wilner Tog”, na łamach pisma 8 sierpnia 1919 r. pisał: „Balebuste żydowski [żydowska klasa średnia – przyp. A.P.] musi przyjąć do wiadomości, że przywódcy żydowscy, którzy walczą o wolność narodową i prawa człowieka dla naszego narodu, są świadomi, co dla narodu naszego jest najważniejsze – a mianowicie chodzi o stworzenie szkoły żydowskiej w jidysz. Po pięciu latach wojny, wielkiej rewolucji wszystkie podstawy naszego życia zostały zniszczone. Żeby teraz odtworzyć naszą ekonomiczną egzystencję, potrzebujemy nowych rzeczy, a nie takich jak kazioner szul [carskie szkoły państwowe, rodzaj gimnazjum dla Żydów – przyp. A.P.]. Szkoły żydowskie to najlepszy przykład dla zdrowej edukacji dla naszych dzieci, język jidysz jest częścią tej zdrowej edukacji. Żydowska klasa średnia musi pojąć, że cała Torat Haim [Biblia życia], którą otrzymują ich dzieci w litewskich, rosyjskich i białoruskich gimnazjach, to już nie jest Torat Haim życia ich dzieci. Życie poszło do przodu, jest więc wiele powodów, by wysłać dzieci do żydowskich szkół”.

Dodam, że szkoła Zofii Gurewicz wychowała sporo znanych absolwentów. Można wymienić m.in. plastyka Benciona Michtoma (1909–1941) i Sonię Madejsker (1914–1944), jedną z liderek żydowskiego ruchu oporu. Oboje nie przeżyli wojny, pamięć o nich zanika…

Czytaj więcej: Akcja #WeRemember. Znak pamięci o tych, którzy zginęli w ogniu Holocaustu


Andrzej Pukszto


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 8(22) 20-26/02/2021