Rynek drewna: Podaż rośnie, ceny idą w górę, a surowca brakuje

Zasoby drewna są ograniczone, co oznacza, że ​​kraje, które mają ten surowiec i widzą globalną konsumpcję, zaczynają podnosić ceny
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Aukcje kontraktów półrocznych i długoterminowych w I półroczu 2021 r. pokazują, że drewno jest średnio o 20 proc. droższe. Henryk Kasperowicz, współwłaściciel i dyrektor komercyjny wileńskiej firmy meblarskiej Baldų studija, w rozmowie z „Kurierem Wileńskim“ powiedział, że już teraz surowca z drewna bardzo brakuje, a ceny w ciągu czterech miesięcy wzrosły trzykrotnie.

Ekonomiści twierdzą, że rozpoczęła się walka o bardzo ograniczone zasoby drewna. Sytuacja może się wkrótce zmienić tak, że odczuwalny będzie niedobór tego surowca, co może doprowadzić do załamania niektórych łańcuchów dostaw. Firmy produkujące meble szacują, że wyższe ceny surowca mogą doprowadzić do jeszcze wyższych cen mebli i innych produktów sporządzanych z tego surowca.

Ekonomista SME finance Aleksandras Izgorodinas w rozmowie z „Kurierem Wileńskim“powiedział, że ceny drewna są obecnie jednymi z najwyższych od pięciu lat.

Czytaj więcej: 80 proc. mieszkańców Litwy korzysta z internetowych usług czy towarów

– Podczas pierwszej fali pandemii nastąpił bardzo gwałtowny spadek cen drewna oraz innych surowców. Konsumpcja na Litwie, w Europie i na całym świecie gwałtownie spadła, mieliśmy dużą niepewność na rynkach finansowych ze względu na sytuację gospodarczą, więc cena drewna była tak samo niska jak cena ropy, metali i innych surowców. Przemysł na świecie był bardzo wolny, w czasie pierwszej pandemii niczego nie produkowano, dlatego nikt nie potrzebował surowców i to spowodowało, że ceny gwałtownie spadły – powiedział Aleksandras Izgorodinas.

Według ekonomisty głównym powodem wzrostu cen drewna oraz innych surowców są szybko poprawiające się perspektywy gospodarcze w poszczególnych regionach świata.

– W krajach, które ostatnio nie miały nowych fal COVID-19 i szybko szczepią swoje populacje, na przykład w Stanach Zjednoczonych i Chinach, gospodarka bardzo szybko się odbudowuje, co z kolei prowadzi do wzrostu cen surowców. Myślę, że w drugiej połowie tego roku, a zwłaszcza przyszłego, światowa gospodarka powinna powrócić do wystarczająco szybkiego ożywienia, a to wszystko powoduje, że produkcja powraca i są potrzebne surowce, dlatego też i ceny ich szybko idą w górę – zaznaczył ekonomista SME finance.

Według Izgorodina na wzrost cen drewna w kontekście litewskim mogą mieć wpływ również niektóre bieżące kwestie polityczne.

– Litwa drewno kupuje na Białorusi, ponieważ tego surowca ten kraj ma wystarczająco dużo. A więc teraz Litwa za ten surowiec musi płacić więcej i nie wiadomo, jak długo będzie mogła go stamtąd sprowadzać. Jest tu prawdopodobnie nawet kilka aspektów, dlaczego surowiec nam drożeje. Po pierwsze epidemia COVID-19 tamtejsza i trudniejsze zarządzanie nią, po drugie – wewnętrzne niepokoje polityczne, po trzecie – stosunki między Litwą a Białorusią. Wszystko to oznacza, że ​​może być teraz trudniej importować drewno litewskim firmom. Litwa drewno sprowadza także z Ukrainy. A tam jest bardzo trudna sytuacja w zakresie COVID i myślę, że ta sytuacja może również wpłynąć na import drewna z tego kraju. Kraje takie jak Białoruś czy Ukraina, które mają dużo surowców drzewnych, mogą teraz podnieść ceny i zobaczyć, które regiony świata mogą zapłacić wyższą cenę – powiedział.

Rynek drewna oraz innych surowców po gwałtownym spadku wykazuje oznaki ożywienia
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Zdaniem ekonomisty, teraz można powiedzieć, że właśnie rozpoczęła się walka o bardzo ograniczone zasoby drewna.

– Zasoby drewna są ograniczone, co oznacza, że ​​kraje, które mają ten surowiec i widzą globalną konsumpcję, zaczynają podnosić ceny. Z ekonomicznego punktu widzenia nie ma żadnego znaczenia, gdzie sprzedaje się surowiec. Liczy się tylko to, kto zapłaci wyższą cenę – wyjaśnił Izgorodin.
Według ekonomisty ceny na drewno będą nadal rosły.

– Myślę, że im bliżej drugiej połowy tego roku, tym bardziej wzrosną ceny drewna. Wysokie ceny drewna nie będą jedynym problemem, może być podobnie jak dzisiaj mamy z wakcyną. Po prostu jej brakuje, tak samo może zabraknąć i drewna. Rynki, na których gospodarka się ożywia, w najbliższej przyszłości wykupią bardzo dużo drewna i może go zabraknąć, chociażby i dla naszego kraju, ponieważ nasza gospodarka nie ożywa tak szybko, a zanim ożyje, może być już tak, że po prostu zabraknie nam tego surowca – podkreślił ekonomista SME finance Aleksandras Izgorodinas.

Według niego litewskie firmy, zamiast myśleć o rosnących cenach drewna, powinny dziś inwestować w rozwiązania zwiększające efektywność produkcji i zwiększające produktywność, co potencjalnie wymagałoby mniej zasobów surowcowych.

Czytaj więcej: Orlen Lietuva zarobił w tym roku 19 mln, z czego 13,7 mln euro zainwestował

– Myślę, że z drewnem będzie scenariusz w kształcie litery W. Teraz pod koniec lata, przez cały II i III kwartał cena drewna wzrośnie, ale należy zrozumieć, że ożywienie w globalnej konsumpcji nie będzie trwało wiecznie.  Może to być dwa lub trzy kwartały, ale im bliżej jesieni i zimy, tym wolniejszy będzie wzrost cen surowców, a w listopadzie-grudniu ceny surowców mogą spaść, ponieważ istnieje duże prawdopodobieństwo, że wirus powróci. Być może nie uderzy już tak mocno w przemysł, jak to było w czasie pierwszej pandemii, ale na pewno da o sobie znać – przepowiedział Izgorodinas.

Henryk Kasperowicz, współwłaściciel i dyrektor komercyjny wileńskiej firmy meblarskiej Baldų studija, zaznaczył, że już teraz jest wielki problem z drewnem, a meble na pewno będą drożeć.

  • W ciągu ostatnich czterech miesięcy firmy, które dostarczają drewno z Europy na Litwę, już trzy razy podnosiły cenę od 5 do 10 proc., dlatego meble muszą drożeć. Jeżeli jeszcze meble nie zdrożały, to tylko z tego powodu, że meblarze mają problem z surowcem. Firmy, które dostarczają surowiec na Litwę, od razu informują o większych cenach, a my zamówienia przyjmujemy na dwa miesiące do przodu i jeszcze po starej cenie i nie możemy jej podnosić, chociaż surowiec już zdrożał – tłumaczy Henryk Kasperowicz.

Dyrektor komercyjny wileńskiej firmy meblarskiej Baldų studija mówi, że drewna bardzo brakuje i to odczuwa się. Pandemia robi swoje, ponieważ zakłady produkujące surowiec pracują nie na całą moc, a popyt na meble w czasie pandemii bardzo wzrósł.

  • Ludzie, gdy nie mają możliwości wyjechać na wakacje, wydawać na rozrywki, zaczynają robić remonty, zmieniać meble. Widzimy, jak bardzo wzrósł popyt na mieszkania, ludzie kupują nowe domy, mieszkania i urządzają je. Po prostu teraz boją się inflacji i kto ma jakieś oszczędności, stara się je zainwestować – tłumaczy Henryk Kasperowicz, współwłaściciel i dyrektor komercyjny wileńskiej firmy meblarskiej Baldų studija.