Nelli Mažitova: „Tatar wykona pracę do końca” (cz. 2)

Rozmówczyni jest matką, wychowuje dwie córki w znajomości ojczystej kultury tatarskiej
| Fot. archiwum prywatne

Rozmowa z tatarską społeczniczką Nelli Mažitovą. W poprzedniej części wywiadu rozmawialiśmy o tradycji ramadanu oraz o specyfice tego okresu, a także o powinnościach religijnego Tatara. W dalszej części rozmawiamy o języku i stereotypach na temat Tatarów. Poznamy historię starych rękopisów, które przechowują tatarskie rodziny na Litwie.


Mówiła pani, że większość Tatarów na Litwie to muzułmanie sunnici. Kim jest muzułmanin sunnita?

Tatarzy na Litwie są muzułmanami sunnitami od początku swoich związków z Litwą. Sunnici to podstawowa grupa muzułmanów na świecie, największy odłam.

Panuje pewien stereotyp, co do którego nie jestem pewien, że sunnici to ci łagodni muzułmanie, a szyici to radykałowie…

Odłam szyitów jest bardziej dominujący w Iranie i na tamtych terenach Bliskiego Wschodu. To odłam niemal tak stary jak sam islam. Nie powiedziałabym jednak, że szyita równa się radykalny muzułmanin. Na przykład, sunnici honorują kalifów przekazujących urząd na zasadzie sukcesji. Szyici z kolei ich nie uznają, wierzą, że tytuł kalifa może być dziedziczony tylko z prawa krwi. Różnic jest jeszcze więcej, ale trudno powiedzieć, czy to świadczy o radykalizmie. To są bardziej różnice stricte teologiczne, a nie na zasadzie radykalizmu. Fundamentalizm nie wynika z wyznawanego odłamu islamu. To podobne rozróżnienie jak w chrześcijaństwie. Są prawosławni, katolicy, protestanci. Większość chrześcijan świętuje Wielkanoc, na ten przykład.

Chociaż w różnym terminie. Czy ramadan u sunnitów i szyitów wygląda podobnie?

Nie różni się zbytnio. Post odbywa się na tych samych zasadach. Dyskusja na temat różnic pomiędzy tymi grupami to jednak bardziej temat dla teologów.

Jak wygląda oświata Tatarów tutaj na Litwie?

Niestety, nie mamy tatarskich szkół. Mamy z kolei szkoły folklorystyczne, w których młodzi Tatarzy uczą się tatarskich pieśni, tradycji. Jednak stricte tatarskich szkół, gdzie dzieci uczyłyby się po tatarsku, nie mamy. Od czasu niepodległości dzięki ciężkiej pracy kilku osób mamy zespoły pieśni i tańca. Funkcjonują one do dziś. Szkoły są potrzebne, choć to kwestia skomplikowana. Tatarów na Litwie jest niemało. Przede wszystkim jest zapotrzebowanie na język tatarski. W szczególności uwzględniając fakt, że języki Tatarów krymskich czy kazańskich różnią się i bez dydaktycznego podejścia trudno jest samemu się języka tatarskiego nauczyć.

Każda rodzina tatarska na Litwie przechowuje stare rękopisy sporządzone przez przodków, a nie zawsze potrafimy je rozczytać. To są tatarskie teksty zapisane pismem arabskim.

Do dzisiaj Tatarzy na Litwie trzymają się tradycji, aby ważne rzeczy przepisywać odręcznie. Mój ojciec i moja prababcia ręcznie przepisywali teksty z Koranu. Nie znali języka arabskiego, ale znali i uczyli się pisma arabskiego. Te rękopisy przechowujemy do dzisiaj i niejedna rodzina tatarska może pochwalić się podobnym dziedzictwem.

Wspomniała pani o różnicach wewnątrz języka tatarskiego. Tatarzy na Litwie również mają własną odmianę?

Niestety, dzisiaj Tatarzy na Litwie już nie znają mowy ojców. Gdy mówimy o języku Tatarów litewskich, mówię bardziej o tych Tatarach, którzy przybyli w czasach Witolda. Przodkowie mieli własną odmianę tatarskiego, własne tradycje językowe.

Czytaj więcej: Tatarska społeczniczka Nelli Mažitova: „Ramadan to święto, że przetrwaliśmy próbę” (cz. 1)

Dlaczego Tatarzy porzucili język ojczysty?

Nie porzuciliśmy, to stało się przez uwarunkowanie historyczne. Jest jedna teoria, która to wyjaśnia. Mianowicie, że język wywodzi się od matki, która dziecko wychowuje. Tatarzy, którzy na Litwie pełnili służbę wojskową, zaczęli brać za żony mieszkanki Litwy. Gdy wyruszali na wojnę, dziecko zostawało z matką, której mowa rodzima była inna niż tatarska. W ten sposób dziecko już rosło w innej tradycji językowej. To był stosunkowo szybki proces.

Słyszałem, że na Litwie są Tatarzy, którzy próbują jednak wrócić do korzeni i nauczyć się języka tatarskiego.

Prawda. Są też tacy, którzy już ten język znają i próbują przekazać innym. Mój ojciec, świętej pamięci, znał język tatarski. Do 17. roku życia mówił tylko w języku tatarskim. Urodził się w tatarskiej wsi przy Uralu. Później nauczył się, oczywiście, rosyjskiego, następnie litewskiego. Sama, jak byłam dzieckiem, mówiłam po tatarsku, ponieważ moje babcie mówiły tylko po tatarsku. Z czasem jednak rosyjski i litewski stały się podstawowym.

To znaczy, że w dzieciństwie znała pani tatarski?

Tak jak wspomniałam, spędzałam czas na tatarskiej wsi, daleko przy Uralu. Choć korzenie mojej rodziny biorą początek w Bołgarze (miasto w Tatarstanie – przyp. red.), to z czasem osiedliśmy właśnie tam, w Achunowie (Baszkortostan – przyp. red.). Ziemie te Tatarom podarowała Katarzyna II. Tam mówiliśmy wyłącznie po tatarsku. Teraz po latach, niestety, języka już nie pamiętam. Pamiętam poszczególne słowa, terminy. Trochę rozumiem, ale już nie mówię.

Który język był ojczysty?

Trudno jest mi odpowiedzieć na to pytanie. Na pewno w przestrzeni publicznej dominował język rosyjski. Na podwórku z koleżankami mówiłam już po litewsku. Gdy odwiedzałam wieś, to tatarski. Od dzieciństwa miałam kontakt z wieloma językami.

Czy zna pani jakieś negatywne stereotypy na temat Tatarów?

Wydaje mi się, że świadomość dotycząca Tatarów na Litwie jest zbyt mała, aby wykształciły się jakieś powszechne stereotypy. Ludzi bardziej interesuje ta religijna strona niż narodowościowa i kulturowa. Dlatego też nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, nie jestem pewna. Nie potrafię przywołać na szybko ani jednego stereotypu dotyczącego Tatarów.

Działaczka wspomina, że ojciec odręcznie przepisywał święte teksty
| Fot. archiwum prywatne

Czytaj więcej: Rok Tatarów jest potrzebny, byśmy nie zawężali ich dorobku do kuchni i Grunwaldu

Znam kilka stereotypów i to pozytywnych. Słyszałem, że Tatarzy są nadzwyczaj lojalni, bardzo przyjaźni. Mówi się też, że gdy się trafi w niełaskę Tatara, to złość Tatara nie przemija szybko.

(śmiech) Faktycznie, jest takie rosyjskie powiedzenie, „злой татарин” (złoj tatarin, pol. zły Tatar – przyp. red.). Jest też przysłowie „Незваный гость хуже татарина” (niezwanyj gost’ chuże tatarina, pol. nieproszony gość jest gorszy niż Tatar – przyp. red.). Trudno opisać dokładnie znaczenie, ale być może pochodzi z czasów, gdy Tatarzy wszystkich najeżdżali. Najazd tatarski zawsze był niespodziewany, a do bitwy trzeba się było przygotować, co było dodatkowym zmartwieniem. Nieproszony gość jest takim samym zmartwieniem dla gospodarza.

Chociaż według islamu gość jest darem od Boga. Trzeba go powitać i ma on prawo korzystać z praw gościa aż do trzech dni. Jeśli po trzech dniach wciąż zostaje u gospodarzy, to już nie jest gościem. Gdyby chciał zostać dłużej, musi dokładać się do wspólnych wydatków i utrzymania. Te zasady we wspólnocie są szeroko znane. Co do innych stereotypów – na pewno jest przekonanie, że Tatarzy są uparci. Jeśli Tatar sobie coś do głowy wbije, to trudno zmienić jego myślenie czy postanowienie. Z własnego doświadczenia mogę to potwierdzić, upór to często występująca cecha, również u mojego śp. ojca.

Czyli jakieś stereotypy krążą…

Oj, tak, na przykład tak samo silnie z Tatarami kojarzone jest samozaparcie. Z Tatarem dobrze się współpracuje, ponieważ pracę wykona do końca. W mojej rodzinie zakazane było rozpoczęcie zadania i porzucenie go w połowie drogi. Kładziono na to silny nacisk.


Nelli Mažitova: „Meczet to był wyraz wdzięczności” (cz. 3)