W lipcu wzrost cen za gaz i elektryczność

Ceny gazu wciąż są na historycznie najniższym poziomie, więc należy się spodziewać wzrostu cen
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Państwowa Służba Regulacji Energetyki (VERT) potwierdziła, że średnia cena energii elektrycznej dla większości odbiorców od lipca wzrośnie o około 8 proc., a gazu dla gospodarstw domowych o 26-50 proc.

– W 2019 r. mieszkańcy Litwy zapłacili najmniej za gaz ziemny w całej Unii Europejskiej. Ceny od 2019 spadły prawie dwukrotnie. W czasie pandemii ceny na ropę naftową drastycznie spadły. Jakiś czas cena nafty była minusowa, to znaczy, że prawie bezpłatnie można było ją otrzymać. Ponieważ ceny były takie niskie, ludzie szybko się do tego przyzwyczaili. Teraz, gdy ekonomika odradza się, nafta zdrożała, a więc i my musimy płacić drożej i wygląda na to, że nagle ceny drastycznie wzrosły. Tak nie jest. Po prostu ceny wracają do tych z okresu przed pandemią – zapewnia w rozmowie z „Kurierem Wileńskim“ Loreta Kimutytė, kierowniczka Działu Zarządzania Wydajności Państwowej Służby Regulacji Energetyki.

Od lipca cena gazu do produkcji żywności wzrośnie o 26 proc., z 50 do 63 centów za m3 (z VAT), podczas gdy stała część pozostaje taka sama – 56 centów. Dla gospodarstw domowych, które do ogrzewania w ciągu roku zużywają do 20 tys. m3 gazu rocznie, cena wzrośnie o 46,4 proc., od 28 do 41 centów, a dla tych, którzy konsumują więcej – od 26 do 39 centów za m3 gazu, a część stała pozostanie taka sama – 3,99 euro. Koszt dla standardowego gospodarstwa domowego, które zużywa średnio około 100 kWh energii elektrycznej miesięcznie, wzrośnie o około 1,16 euro.

– Ceny samego produktu są prognozowane na pół roku do przodu. Jeśli chodzi o rozbieżność cen w tym okresie, to różnicę rekompensujemy przez kolejne sześć miesięcy. Przewidzieć, jaka będzie cena produktu przez pół roku, jest dość trudno, a nawet powiedziałabym – jest to niemożliwe. Na przykład, gdyby było deszczowe lato, dostalibyśmy dużo taniego prądu ze Skandynawii, gdyby lato było suche, prąd byłby droższy – zaznacza Loreta Kimutytė.

Czytaj więcej: Rynek drewna: Podaż rośnie, ceny idą w górę, a surowca brakuje

Renatas Pocius, szef VERT, podkreślił, że ceny gazu wciąż są na historycznie najniższym poziomie, więc należy się spodziewać wzrostu cen. Wyjaśnił on jednak, że sumy nie zależą od VERT, są dyktowane światowymi okolicznościami. Jedną z nich jest droższy import gazu ziemnego na światowych rynkach. „Wszystkie zasoby drożeją: zarówno energia elektryczna, jak i inne usługi, co znajduje odzwierciedlenie w ostatecznych taryfach dla gospodarstw domowych” – powiedział Pocius.

Okazuje się, że sąsiedzi Litwy – Łotwa i Estonia – również ponoszą winę za wzrost cen. Ceny energii elektrycznej były ogólnie bardzo podobne we wszystkich krajach bałtyckich, ale obecnie widoczna jest drastyczna różnica. „Wynika to z jednostronnej decyzji łotewskich i estońskich operatorów systemów przesyłowych o zastosowaniu metodologii, która nie została zaakceptowana przez litewskiego regulatora VERT. Problem polega na tym, że nie zgadzamy się co do warunków handlu energią elektryczną z krajami trzecimi, Rosją. Zwiększa to podaż energii elektrycznej i sztucznie zaniża cenę w łotewskiej strefie handlu, dlatego powstają różnice cenowe, a za te różnice płacą uczestnicy rynku litewskiego. To nie tylko zniekształca rynek, ale także ogranicza konkurencję wśród unijnych producentów energii elektrycznej” – wyjaśnił Pocius.

Cena zakupu energii elektrycznej, która obecnie wynosi 4,240 centów za kWh, wzrośnie od lipca do 5,036 centów, a jej wzrost determinują wyższe ceny kontraktów terminowych, uprawnień do emisji (ETS) oraz wyższe ceny surowców – gazu, ropy, węgla – na rynkach międzynarodowych.