Konflikt między dwoma zbrodniarzami. Co dla Litwy oznaczał 22 czerwca 1941 roku?

Rozmowa z dr hab. nauk politycznych Jarosławem Wołkonowskim o początku wojny niemiecko-sowieckiej.

„W czasie II wojny światowej działało dwóch zbrodniarzy, z których jeden próbował przechytrzyć drugiego” – mówi dr hab. Jarosław Wołkonowski
| Fot. Marian Paluszkiewicz

22 czerwca 1941 roku rozpoczął się nowy rozdział II wojny światowej – III Rzesza rozpoczęła wojnę ze Związkiem Sowieckim. Co początek tego konfliktu oznaczał dla Litwy?

Był to konflikt między Hitlerem a Stalinem, dwoma zbrodniarzami, którzy próbowali oszukać się nawzajem, dążąc do panowania nad światem. Zanim doszło do działań zbrojnych, Niemcy i Związek Sowiecki byli sojusznikami, co znajdowało potwierdzenie w szeregu dokumentów, w tym w pakcie Ribbentrop-Mołotow, jak również faktach. Chodzi nie tylko o napaść Związku Sowieckiego na Polskę, ale również współpracę wojskową i liczne spotkania przedstawicieli obu krajów.

Oczywiście, była to przyjaźń bardzo uwarunkowana sytuacją. Doskonale wiemy, że również Związek Sowiecki planował atak na Niemcy, po prostu w swoich przygotowaniach Hitler okazał się szybszy niż Stalin. Sowieci byli całkowicie zaskoczeni tempem wydarzeń, choć dysponowali znacznymi siłami, nawet nie próbowali się bronić.

Do masowych mordów Żydów dochodziło również w wielu małych miejscowościach
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Jeśli mówimy o Litwie, przede wszystkim trzeba zauważyć, że w czerwcu 1941 r. Niemcy wkroczyli do już okupowanego kraju. Od czerwca 1940 r. Litwa została włączona w skład Związku Sowieckiego. Ta aneksja była narzucona na skutek ultimatum sowieckiego rządu. Była to tragedia dla mieszkańców Litwy, nie tylko dla Litwinów, ale również dla Polaków, którzy po włączeniu Wileńszczyzny do Litwy znaleźli się również w granicach sowieckiego państwa.

Ten rok wystarczył, by ludność doświadczyła wywózek, kolektywizacji, która wiązała się z odbieraniem majątków i wielu innych represji. W tym kontekście napaść III Rzeszy na Związek Sowiecki przez część ludności była odbierana przede wszystkim w kontekście walki z dotychczasowym okupantem. Właśnie dlatego Litwini nie bronili się przed wkraczającymi Niemcami, wręcz przeciwnie, wielu wiązało nadzieję na poprawę swojej sytuacji i odbudowę litewskiego państwa. Właśnie dlatego ludność litewska witała wkraczające niemieckie wojska z radością.

Widziano w nich ratunek przed represjami z czasów sowieckich. W czerwcu 1941 r. na plan pierwszy wysuwało się opuszczenie przez Armię Czerwoną kraju i Litwini podjęli działania wojskowe, występując zbrojnie przeciwko tym oddziałom. Powstanie czerwcowe i litewska aktywność w walce z sowietami nie została jednak doceniona przez Niemców, którzy, wbrew nadziejom Litwinów, nie byli zupełnie zainteresowani odbudową litewskiej niepodległości.

| Fot. Marian Paluszkiewicz

Wydarzenia z czerwca 1941 r. to również początek mordów na Żydach na Litwie…

Tak, to początek ogromnej tragedii, która ma wiele wymiarów. Jednym z nich jest litewski współudział w zbrodniach, których nie można usprawiedliwić w żaden sposób i który w pewien sposób kładzie cień na samym powstaniu. Należy tu zauważyć nie tylko bezpośredni udział w zbrodniach Litwinów, ale również antysemickie deklaracje litewskiej elity. Jeśli chodzi o cały mechanizm zagłady Żydów, która została zaplanowana przez III Rzeszę, warto zauważyć, że Holokaust na terenach zajętych wcześniej przez Armię Czerwoną rozpoczął się na długo przed decyzją o masowych mordach na Żydach na Zachodzie.

Już do jesieni 1941 r. wymordowano większość miejscowych Żydów, pozostawiając jedynie największe getta, których mieszkańcy mieli dla Niemców jeszcze przez jakiś czas pracować. Warto zauważyć, że wielu z tych Żydów było obywatelami II RP. Wielu pochodziło z Wileńszczyzny, ale wielu było na tych terenach także uchodźców z ziem wcześniej zajętych przez Niemców. Masowe, planowane mordy, rozpoczęły się już w lipcu w Ponarach – największym na Litwie miejscu Holokaustu. Trwały również w bardzo wielu innych miejscach, o czym przypominają dziś tablice informujące o masowych grobach, które możemy zobaczyć na całej Litwie.

Czytaj więcej: Obchody 80. rocznicy Holokaustu w Gorżdach. Pierwszy marsz „Drogi Pamięci”

Jak te dni przeżywali Polacy z Wileńszczyzny?

Żołnierze sowieccy, zanim wycofali się na wschód, dokonywali masowych egzekucji więźniów, wśród których było bardzo wielu Polaków. Kilku więźniów zamordowano na Łukiszkach, więcej, bo ok. 100, w Oszmianie, wielu również w Prawieniszkach. Większość z rozstrzelanych wówczas osób była związana z aktywnym już w tym czasie polskim podziemiem, które zostało rozpracowane i w dużej części rozbite przez sowietów wiosną 1941 r. Pozostali więźniowie z Wilna przygotowywani byli do wywózki na wschód. Udało się jej uniknąć dzięki aktywności polskich pracowników kolei, którzy po prostu odczepili wagony z więźniami od całego składu, a w tym czasie trwały intensywne, niemieckie bombardowania Wilna.

Przygotowanych do wywózki mogło być według różnych szacunków od 300 do 1 000 osób. Niemcy wkroczyli do Wilna 24 czerwca. Początkowo nie było akcji wymierzonych w Polaków. Pewnym wyjątkiem jest tu mord w Połukniach, gdzie Niemcy zamordowali już 26 czerwca ok. 20 Polaków, a wśród nich ks. Władysława Packiewicza. Nasilenie się represji wobec Polaków nastąpiło natomiast w 1942 r. Pierwszą polską organizacją wytropioną i zlikwidowaną przez Niemców był Związek Wolnych Polaków. W maju 1942 r. zostało rozstrzelanych około 100 jego członków. Byli to ludzie bardzo młodzi, gimnazjaliści, harcerze, był wśród nich również kapłan, ks. Romuald Świrkowski, wówczas duszpasterz w kościele Ducha Świętego. Miały miejsce także sytuacje, które wskazywały na narastający w czasie okupacji polsko-litewski konflikt.

Przykładem takiej bolesnej sytuacji jest wydanie gestapo przez Litwinów części polskich pracowników magistratu Wilna jako komunistów. Pod takim pretekstem dążono po prostu do przejęcia ich stanowisk. Były to pierwsze sygnały świadczące o sytuacji Polaków w czasie niemieckiej okupacji, a z czasem oczywiście wzrastała tak brutalność niemieckich okupantów, jak również polsko-litewskie napięcie.  

Masowe groby ofiar Holokaustu można znaleźć na całej Litwie
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Konflikt wpłynął również na międzynarodową sytuację Polski w tym czasie…

Tak. I niestety był to wpływ negatywny. Polska od początku była w koalicji antyhitlerowskiej, ale była również okupowana od 17 września 1939 r. przez sowietów. Konflikt niemiecko-sowiecki oznaczał, że Związek Sowiecki stanie się częścią koalicji antyhitlerowskiej. Od początku było jasne, że w takiej koalicji wschodnia granica RP będzie zagrożona, bo Stalin dążył konsekwentnie do wyznaczenia jej na linii sprzed 22 czerwca 1941 r. Ten konflikt miał jednak inne skutki. Wejście wojsk niemieckich w głąb Rosji poskutkowało m.in. odkryciem grobów polskich oficerów w Katyniu. Kto wie, czy w innych okolicznościach w ogóle możliwe byłoby poznanie prawdy o ich losie.

Czytaj więcej: Irena Barwicka: 100 lat w służbie Bogu i Ojczyźnie

Niemiecki afisz propagandowy
| Graf. domena publiczna

Tak w sowieckiej, jak i współczesnej, rosyjskiej historiografii II wojna światowa przedstawiana jest jako „Wielka Wojna Ojczyźniana”, a początek włączenia się Związku Sowieckiego do działań wojennych przesuwany jest z września 1939 r. na czerwiec 1941…

Tak. Wielka Wojna Ojczyźniana to hasło, które swoją siłę zyskało już w latach 40. Stalin zmienił wówczas zupełnie swoją retorykę, zaczął odwoływać się do uczuć patriotycznych, a nawet religijnych, mobilizując Rosjan do walki za ojczyznę. Rosjanie odpowiedzieli na zagrożenie niemieckie naprawdę wielką ofiarnością i zaangażowaniem. Nie można tego odmówić.

Niewątpliwie wielką rolę odegrało również okrucieństwo Niemców. Doświadczała go ludność cywilna, ale także sowieccy jeńcy wojenni. Ich sytuacja była naprawdę tragiczna. Nie zapewniono im jakichkolwiek warunków sanitarnych. Tu, na naszym terenie, w Ponarach, ponad 8 tys. sowieckich żołnierzy po prostu zamorzono głodem.

Ta wielka mobilizacja ludzi pozostała w pamięci i widać wyraźnie, że także obecna władza Rosji próbuje z niej czerpać, forsując sowiecką wersję historii, w której przemilczana jest agresja na Polskę, jak również okupacja państw bałtyckich. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden szczegół.

Żołnierz sowiecki, który walczył w obronie swojego kraju, nie był przez ten kraj szanowany. Miliony ludzi wysyłano bez żadnego uzbrojenia czy szkolenia na pewną śmierć, a gdyby chcieli dezerterować, czekała ich śmierć. Żaden zachodni kraj nie potraktowałby w ten sposób swoich żołnierzy.