Sprawa faktur ZPL: Stefanowicz skazany, Mackiewicz nadal unika kontaktu

Michał Mackiewicz od samego początku odrzucał wszelkie zarzuty. „Czuję się obrażony, oskarżony, poniżony i z tymi urzędnikami nie widzę żadnej możliwości współpracy, mimo mojej ogromnej miłości do Polski” – oświadczył na zjeździe ZPL w maju 2018 r., kiedy został wybrany na kolejną kadencję prezesa, jak się okazało – ostatnią
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Częściowo dobiegła końca sprawa sprzed trzech lat, dotycząca fałszowania faktur przez Zarząd Główny Związku Polaków na Litwie. Polski sąd uznał byłego sekretarza ZG ZPL Pawła Stefanowicza za winnego stawianych mu zarzutów. Kolejny figurant sprawy, Michał Mackiewicz, od lat konsekwentnie odmawia współpracy z polskimi organami praworządności.

Na początku czerwca 2018 r. Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie” publicznie zarzuciła ówczesnemu prezesowi Związku Polaków na Litwie, Michałowi Mackiewiczowi, rozliczanie sfałszowanych faktur na sumę 128 tys. zł. Sprawa trafiła do prokuratury, a później do sądu. Wśród figurantów sprawy, którym polscy prokuratorzy postawili zarzuty, byli wspomniany wyżej Mackiewicz oraz sekretarz ZG ZPL Paweł Stefanowicz. W odróżnieniu od Mackiewicza Stefanowicz współpracował z prokuraturą oraz stawił się przed sądem.

Michał Mackiewicz publicznie odmówił stawienia się na wezwanie polskiej prokuratury, motywując to posiadanym immunitetem poselskim. Tymczasem w październiku 2020 r. nie został wybrany na kolejną kadencję. Był posłem na Sejm RL od 2008 r.

Tomaszewski nie komentuje

W minionym tygodniu Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia wydał wyrok skazujący Pawła Stefanowicza. Były sekretarz ZG ZPL został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata, karę grzywny w wysokości 12,5 tys. zł oraz zwrot zdefraudowanej kwoty w wysokości 54,2 tys. zł na rzecz polskiego Skarbu Państwa. Wyrok nie jest prawomocny i może zostać zaskarżony.

– Przyjmuję wyrok sądu jako coś korzystnego dla nas, dla Skarbu Państwa, dla polskich podatników. Ubolewam tylko, że w tej formie musieliśmy dochodzić swych praw i przekonywać opinię publiczną do naszych oczywistych racji. Bronimy interesu państwa polskiego i interesu polskich podatników. Nie dopuszczamy do tego, aby Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie”, Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP czy Kancelaria Senatu były oszukiwane w tak perfidny i w gruncie rzeczy prymitywny sposób, jak to było robione w okresie od maja 2014 r. do marca 2016 r. przez ówczesne kierownictwo Związku Polaków na Litwie. W tej sprawie ubolewam nad tym, że to jest taka, a nie inna forma egzekwowania naszych roszczeń w dochodzeniu interesów państwa polskiego. Uważam jednak, że bardzo źle się stało, że ówczesny prezes ZPL Michał Mackiewicz za wszelką cenę stara się unikać odpowiedzialności, bo w sposób solidarny odpowiada za swoje czyny wraz ze skazanym w pierwszej instancji Pawłem Stefanowiczem, jednym ze swoich najbliższych współpracowników. Gdyby na to spojrzeć szerzej, to należy co najmniej od obydwu tych panów wyegzekwować to, co sąd wyznaczył wobec Pawła Stefanowicza. Jednak w tej drugiej sprawie postępowanie jeszcze nie jest zakończone, dlatego na razie nie mogę komentować tego tematu szerzej – komentuje sprawę dla „Kuriera Wileńskiego” Mikołaj Falkowski, prezes Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”.

Waldemar Tomaszewski, który w tym roku został wybrany na przewodniczącego Związku Polaków na Litwie, odmówił „Kurierowi Wileńskiemu” komentarza. – Wyrok jest nieprawomocny i kropka. Nie ma co komentować – mówi polityk.

Paweł Stefanowicz również nie odpowiedział na prośbę o komentarz dla „Kuriera Wileńskiego”.

Czytaj więcej: Zaginięcia ludzi – realny i dynamiczny problem zarówno na Litwie, jak i w Unii Europejskiej

Wśród figurantów sprawy, którym polscy prokuratorzy postawili zarzuty, byli prezes ZPL Michał Mackiewicz oraz sekretarz ZG ZPL Paweł Stefanowicz. W odróżnieniu od Mackiewicza Stefanowicz współpracował z prokuraturą oraz stawił się przed sądem
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Brak porozumienia

Prezes polskiej organizacji, której celem jest wspieranie Polaków mieszkających za wschodnią granicą RP, podkreślił, że cieszy go decyzja sądu, ale smuci reakcja władz naczelnych ZPL.

– Cała ta sprawa sprowadza na nas wielkie zasmucenie z tego powodu, że nie udało się z Zarządem Głównym Związku Polaków na Litwie wypracować żadnej nici porozumienia. Nie doczekaliśmy się dobrej woli ze strony Mackiewicza ani jego najbliższych współpracowników – zaznacza prezes Falkowski.

Zdaniem naszego rozmówcy inny wyrok był niemożliwy. Mikołaj Falkowski nie miał wątpliwości, że sprawa będzie miała taki przebieg.

– Sprawa musiała znaleźć taki, a nie inny finał na sali sądowej. W świetle materiałów dowodowych oraz w świetle tych zeznań i wyjaśnień złożonych przez jednego z bohaterów całego tego procederu, czyli pana Pawła Stefanowicza, sąd nie mógł wydać innego wyroku. Jest to sprawa zawiła, skomplikowana, ale od strony prawnej jest jednoznaczna i prosta do oceny – komentuje prezes fundacji.

Sprawa z fakturami

W 2018 r. na specjalnie zwołanej konferencji prasowej Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie” zaprezentowała ponad 120 dokumentów wraz z potwierdzeniami przelewów z trzech lat. Fundacja w 2014 r. wykryła nieścisłości w rozliczaniu 21 faktur, w dwóch kolejnych latach było to odpowiednio 45 i 50 faktur. Faktury dotyczyły druku biuletynu ZPL „Nasza Gazeta”.

Z dochodzenia fundacji wynikało, że faktury z drukarni w Białymstoku, gdzie drukowano „Naszą Gazetę”, różniły się od tych, które przedstawiał Zarząd Główny ZPL w swoim sprawozdaniu. W 2014 r. nakład gazety według ZPL wynosił 2 tys. egzemplarzy, nakład według drukarni – 1 tys. egzemplarzy. Natomiast w 2015 r. nakład według ZPL wynosił już 3 tys. tys. egzemplarzy, natomiast według drukarni nakład pozostawał na poziomie tysiąca sztuk. Podobna sytuacja była w 2016 r., gdy zgodnie z deklaracją ZPL nakład wzrósł do 4 tys. egzemplarzy, ale według drukarni pozostawał na tym samym poziomie 1 tys.

Faktury ZPL i drukarni różniły się też kosztami samego druku. Związek Polaków na Litwie podawał, że koszt w 2014 r. wynosił 1088 zł, w 2015 r. – 1500 zł, a w 2016 r. – 1900 zł. Koszty ujawnione w księgowości drukarni to były zaś następujące wielkości: w 2014 r. od 600 do 863 zł, w 2015 r. – 881 zł, w 2016 r. – 1195 zł. Z szacunków fundacji wynikało, że Zarząd Główny zdefraudował 127 790,51 zł.

Fundacja zwróciła się do władz związkowych z prośbą o wyjaśnienie i skorygowanie podejrzenia bezprawnego przywłaszczenia środków. Sprawa nie została wyjaśniona w całości i trafiła pod ocenę sądu

„Mając na uwadze odpowiedzialność, szczególną troskę kierujemy na zapewnienie transparentności i uczciwości, w jaki sposób te pieniądze są rozliczane. Środki pochodzą z budżetu państwa polskiego. Kierujemy się odpowiedzialnością w imieniu państwa polskiego i polskich podatników” – tłumaczył przed trzema laty prezes Falkowski.

Czytaj więcej: 30. rocznica nawiązania stosunków dyplomatycznych: Litwie zależało na realnych kontaktach z Polską

Wspieranie ciekawych projektów

Michał Mackiewicz od samego początku odrzucał wszelkie zarzuty. „Czuję się obrażony, oskarżony, poniżony i z tymi urzędnikami nie widzę żadnej możliwości współpracy, mimo mojej ogromnej miłości do Polski” – oświadczył na zjeździe ZPL w maju 2018 r., kiedy został wybrany na kolejną kadencję prezesa, jak się okazało – ostatnią.

Mackiewicz piastował stanowisko prezesa ZPL od 2002 r. W tym roku Mackiewicz nie ubiegał się o reelekcję i władzę w Zarządzie Głównym związku przejął europoseł i prezes AWPL-ZChR Waldemar Tomaszewski. Kontrkandydatami Tomaszewskiego były Krystyna Zimińska oraz Renata Cytacka. Tomaszewskiego poparło 215 delegatów, Zimińską – 53, a Cytacką – 24.

Związek Polaków na Litwie jest jedną z najstarszych polskich organizacji na Litwie. Powstał w kwietniu 1989 r. Pierwszym prezesem został dziennikarz Jan Sienkiewicz.

Mimo sporu prawnego z Zarządem Głównym ZPL Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie” zapewnia, że nie wpłynął on na pomoc finansową Warszawy dla litewskich Polaków.

– Fundacja nie narzeka na brak zainteresowania działalnością ze strony Związku Polaków na Litwie. Są to oddziały terenowe ZPL. Bardzo często składają do nas wnioski i staramy się te najbardziej wartościowe inicjatywy finansować. Nie zagłębiamy się w relacje jednego czy drugiego zarządu, jesteśmy od wspierania ciekawych projektów. Wzmacniamy polską kulturę promującą polską historię albo język polski – podkreśla Mikołaj Falkowski.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 34(97) 21-27/08/2021